sobota, 20 maja 2017

Gdy możliwości wyczerpały się już ciurkiem...



I co tu pisać, co tu pisać? Konwalie pachną, bzy jeszcze mocniej, a wszystkiemu towarzyszy zapach panoszącego się na okolicznych polach rzepaku. Piękny widok dla oczu, horror dla mojego nosa. Kicham, płaczę, kicham, parskam, opadam z sił. Próbuję coś robić z zalanymi oczami i cieknącym nosem. Nie da rady. Dopiero potężny kielich wapiennej wody, a potem następny z rozpuszczoną witaminą C, ratują mnie trochę. Na szczęście rzepaki jeszcze parę dni pokwitną, a potem…. A potem zacznie się kwitnienie zbóż i następna dawka alergenów. Nie, nie ratujcie mnie radami, że na alergię to takie, siakie i owakie prochy dobre są. Może i są, ale ja nie jestem dobra dla tych prochów. I nawet nie mam solidnego argumentu na NIE. Pozostało mi, zatem, z własnego, nieprzymuszonego głupiego wyboru, trochę się jeszcze pomęczyć. Ze spraw ogrodowych….Nie wiem, co stało się z gadziną. Od momentu, kiedy wyniosła się spod hydrantu i dała sfotografować na iglaku, nie widziałam jej. Jeż też się wyniósł. Chyba…Też go nie widuję. Smutno się robi. Ptaszory wyprowadziły pierwsze podloty. Pełno tego plącze się na trawniku, w lasku, na grządkach. Jeszcze jeden lęg i zacznie się lato. Czekamy na pojawienie się muchołówek. Zwykle w czerwcu zaczynają pościgi za owadami nad trawnikiem przed domem. To znak, że gniazdo jest a w nim pewnie parę pierzastych. Dzisiaj po raz pierwszy usłyszałam kukułkę. Mamy tu taką jedną, co to siada na drutach i przez pół dnia drze dzioba. W zeszłym roku całe lato tak się zachowywała. W tym roku jest w tym samym miejscu. Kukułka na drutach. Przyznam, że to raczej odbiega od normy. Są też szpaki. Cała banda. Czeka ich jednak wielki zawód, bo kiedy kwitły drzewa czereśniowe, padał deszcz i nie było pszczół. Nie było pszczół na kwiatach, nie będzie czereśni. Ale szpaki są i uwijają się głównie przy dużej jodle.
Jeżeli ktoś chce coś więcej poczytać, to podaję linkę do bloga Klatera, który odważył się mnie gościć. 
A w ogóle to...





24 komentarze:

  1. A na ostatnim zdjeciu co to za ptaszorek i dlaczego w rekach, a nie w gniazdku? Wypadl?
    No i nie przezylabym braku dalszych zdjec gadziny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ostatnim zdjęciu jest chyba dorosły, kurcze nie wiem, teraz widzę, że nie wróbel, bo wróble mają grubsze dzioby. On zaplątał się w wycieraczkę. Mamy taką metalowa kratę przed wejściem i spomiędzy tych krat Jaskół go wyciągnął. Może to jednak muchłówka. Wydawało mi się, że one później przylatuję, ale dziobek i kolor jest jakby jej.
      A gadzinka? Nie mam pojęcia, co się stało. Na kompoście też się nie wygrzewa Nie chcę nawet myśleć, że chyba ją ten jeż uskutecznił. Brrrr. Strasznie byłoby żal.

      Usuń
    2. To jeze sa takimi bandziorkami? Maly jez moze uskutecznic duzego zaskronca? Az sie wierzyc nie chce.

      Usuń
    3. Mały to może nie. U nas w zeszłym roku było jeżowa, która mogła ważyć sporo. Wielka była. Przeważnie to są tutaj małe sztuki, ale ta była ogromna.A jak są młode, to jedzenia trzeba dużo. Mimo to wydaje mi się, że to nie jeż jest przyczyną zniknięcia gadziny.

      Usuń
  2. A co jest na zdjęciu pomiędzy Młynarskim a dmuchawcem?
    Pisałaś, że gadzinka ma już metr długości, więc jakoś mi się nie kojarzy by jeż ją mógł upolować.Alergia jest rzeczą straszną.ogromnie Ci jej posiadania współczuję. Moja znajoma przez trzy lata była odczulana jakimiś zastrzykami, no ale ona to chyba na wszystko była uczulona i na różne pyłki na na wiele pokarmów. Między innymi miała uczulenie na jabłka i od samego ich zapachu łzy jej ciekły, no a ich zjedzenie chyba by ją zabiło.Każdą jej wizytę odchorowałam, bo cały czas bałam się, że coś jej zaszkodzi.
    Byłam u Klaterka, czytałam.Fajnie to zrobił.
    Miłego,:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest Szkielecik miechunki:) Gadzina była większa i też nie wierzę, by ja pożarł jeż. Jednak mógł ja uszkodzić i nie przeżyła. A może przeniosła się w głąb ogrodu, gdzie jest bezpieczniej? Nie wiem. Będę obserwowała dalej miejsca, gdzie ja widywałam.
      Jakoś z tą alergią żyję. Latem spokojnie, bo wszystko w końcu przekwita, ale ja jestem uczulona na kurz i jak w domu nie posprzątam, to cierpię.

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia, wspaniale optymistyczny, nastrojowy tekst. Rozmarzyłam się, ponieważwiosny i słońca nic nie zastąpi, prawda?
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj prawda. Słońce, ciepło zieleń i mnogość kwiatów. To lubią tygryski najbardziej. A będzie takich dni jeszcze sporo.

      Usuń
  4. Przepraszam, ale muszę dopytać, czy ja dobrze widzę. To smardz?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie tak. Rośnie w ogrodzie siostry, za płotem.

      Usuń
  5. Słyszałam w TV od pszczelarza jednego, że w tym roku przez tą zimną wiosnę zginęła połowa populacji pszczół. A u mnie w ogródku zmarzła młoda czereśnia, także szpak po czereśniach nie będzie miał bólu brzucha. Moja córka też jest alergiczką i wiem, że to jest ciężka sprawa.

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie pszczół jest mało. mój znajomy pszczelarz stwierdził, że nic złego się nie dzieje. U nas, prawdopodobnie, siedzą teraz na polach rzepaku.
      Jestem alergikiem, jednak nie takim, co to nie potrafi żyć bez tabletek przeciwalergicznych. Jak nie muszę, nie truję organizmu pigułami. Współczuję córce.

      Usuń
    2. Jeże na ogródku są bardzo pożyteczne, jest znakomitym pogromcą ślimaków. W domu go niestety nie da się trzymać, bo strasznie tupie swymi łapkami małymi.
      Moja córka ma atopowe zapalenie skóry i przez te wszystkie kremy, jej skóra robi się coraz cieńsza.

      Usuń
    3. Przykro mi, że Twoja córka ma takie kłopoty. Jeże u nas są pod specjalnym nadzorem. Zresztą wszystkie zwierzaki staramy się chronić i stwarzać im jak najdogodniejsze warunki.

      Usuń
  6. Wczoraj moja suka znalazła jeża koło tarasu. Jakież było szczekanie
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz jeż wyniósł się w okolice garażu. A może to inny jeż, a ten, który wypędził gada, jest nadal pod tarasem? Beza jest tak wytresowana, że już mało reaguje na zwierzynę ogrodową. Jeża poogląda, powącha i odchodzi. Wiewiórkę pogoni na drzewo, a potem idzie sobie dalej. Jednego nie potrafię jej oduczyć- łapania pszczół i innych owadów.

      Usuń
  7. Piekna wiewiorka i dala sie sfotografowac. A Donna ma duzy ogrod i na pewno gdzies sobie siedzi, juz chyba bylo tak ze jej przez jakis czas nie widzialas, a moze szuka meza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórki u nas są jak koty. Łażą po drzewach, przelecą przez trawnik, wchodzą po bluszczu na ścianie na strych i w ogóle się nami nie przejmują. Czasem ofukają, czasem ogonkami, zirytowane, zamiotą.
      Myślę, że Donna przeniosła się pod wielki głaz, który tkwi w cieniu pod ogromnym cisem.

      Usuń
  8. Znam ten alergiczny ból. Ale jeśli prosisz o nie przesyłanie porad to milczę w dwunastu językach. :) Ale jak coś to poradzę.

    Wiewiórka zacna, jak zresztą każdy z rudzielców takich.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam lekarstwa na alergię, bo mam dzieci, które są silnymi alergikami. Na razie wytrzymuję. Nie chcę brać prochów, jak nie muszę koniecznie. Teraz wapno wystarcza. Jednak dziękuje za troskę:)
      Wiewióra urocza:)

      Usuń
  9. Piekny rudzielec :). Zmartwilas mnie brakiem gadziny, moze cos wiekszego pozarla i trawi w spokoju? Mam nadzieje, ze nic sie jej nie stalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś miała z gadziną rację. Nie sadzę, by jeż ja zeżarł, ale coś mogło ją uszkodzić. Tu też są kuny i łasice. Prawa natury.

      Usuń
  10. Jestem wolna od alergii, ale staram sie unikać prochów, nawet niektóre zestawy witamin mi nie służą.
    Na działce mojego taty nie tylko czereśnie, ale i morele wymarzły, szkoda. Mieszkam w bloku na osiedlu, ale ptaków mamy mnóstwo: sroki, szpaki, sikory, wróble, gołębie,kiedyś mieliśmy 3 gniazda jaskółek nad drzwiami balkonowymi i gdy po burzy jedno spadło, ratowaliśmy wypadłe młode, wkładając je do pozostałych gniazd.
    Obecność ptasich przyjaciół cieszy, choć skoro świt budzą nas niemiłosiernie...
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas również ptaki hałasują, ale poczułabym się strasznie źle, gdyby ich nie było. Ptaki lubią osiedlać się w miastach, bo tam mają łatwy dostęp do pokarmu. fajnie, gdy mieszkańcy wykazują zrozumienie i pozwalają ptakom na różne fanaberie, oraz ratują w potrzebie.
      Moja morela jest jeszcze nieduża. Pięknie kwitła, nie zmarzła, ale owoców nie będzie, bo pszczół nie było.
      Tu był mróz niewielki, ale w reszcie kraju wyrządził duże szkody.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.