czwartek, 25 maja 2017

Zainteresowania...... Cykl "Treści wzgardzone" (1)



Nie znoszę, gdy ktoś marnuje mój czas i moją pracę
Poznajcie Jaskółkę.


Zainteresowania – fotografia, muzyka, taniec, sport, motoryzacja, robótki- wszystkie możliwe techniki, ogród i nade wszystko przyroda.
Mój idol Martin Luther King, absolutny i jedyny. Żaden piosenkarz, tancerz, muzyk, tylko on i to od czasów, kiedy byłam nastolatką. I to jest w skrócie odpowiedź na pytanie dotyczące prawa kobiet oraz ogólniej- praw człowieka. A w ogóle to ja jestem pacyfistką i wszelka przemoc, wojny, okrucieństwa są dla mnie czymś odrażającym, niepotrzebnym. Bardzo chciałabym, by ludzie wreszcie przestali być dla siebie wrogami.
O fotografowaniu- nie bawi mnie ustawianie aparatu na manualnych opcjach. Cykam „na żywo” ten moment, to, co teraz się dzieje, chwilę, ruch. Lubię też wyszukiwać różne detale i fotografować je w różnych ujęciach. Bardzo podobają mi się fotografie wypracowane, obrobione. Jednak to nie to, co ja chciałabym pokazać.
Takie samo podejście mam do mojego rękodzieła. Podziwiam równiutko ułożone nitki w hafcie, piękne kształty robótek, dopracowane detale- mnie interesuje „indywidualizm”,  moje prace nie są niechlujne, ale nie są takie „śliczniutki, równiutkie” jak innych.

We wszystkim szukam indywidualnych cech człowieka. Takich rysów, które odzwierciedlają jego charakter. Może dlatego, że ja też jestem,  „odstającą” od stereotypów, istotą. Oczywiście nie jakoś nadzwyczajnie, ale wystarczająco, by ludzie często określali mnie słowem „dziwna”.
Przywykłam.

Lubię wiedzieć, szukanie informacji we wszystkich możliwych źródłach to moje ulubione zajęcie. Interesuje mnie biblistyka i filozofia oraz antropologia. Na bieżąco śledzę politykę.
Mąż się śmieje, że  powinnam zaszyć się w zaciszu domowym i tworzyć naukowo- to jest mój właściwy klimat i właściwe miejsce, a nie na uczelniach, gdzie łatwo mnie pożreć.

Moją wadą, upierdliwą dla mnie samej (długotrwałe molenie w duszy), jest rozgryzanie motywów ludzkiego postępowania-  dlaczego, co nią/nim kierowało, co to za człowiek, co ona/on czuje…

 Lubię sztukę na pograniczu snu, surrealizmu (nie kubizm). Barokowe cacka, owszem, klasycystyczny porządek, owszem, ale to nie to. Ja lubię, kiedy w sztuce coś się dzieje, coś zaskakuje. Malarstwo w różnych stylach też lubię, ale te grzeczne Monety, czy nasze polskie Grottgery, Matejki,… Hmmmmm, śmieszy mnie teraz nasza sztuka „powstańcza’, „wojenna’. A przecież wychowana jestem, jak najbardziej, w duchu patriotyzmu na klasycznej polskiej literaturze. Przyznam się, że nie znoszę Sienkiewicza. Te potopy, ognie i miecze- to zamydlanie historii, to wmawianie czegoś, czego nie było i często groteskowe postaci, mimo bohaterstwa, śmieszą mnie i irytują. Wolę Żeromskiego i jego „Wiatr od morza”. Bardzo podchodzi mi literatura 20-lecia międzywojennego oraz Młodej Polski.
Czytam literaturę faktu,  literaturę  popularnonaukową, literaturę dotycząca wszystkiego, co może mi powiedzieć o powstaniu Ziemi, pochodzeniu człowieka itp. Oraz książki historyczne. Nie lubię typowo babskiej literatury. Omijam z daleka te wszystkie „Tiny”, „Przyjaciółki”. Czytam zeszyty historyczne, „Politykę”, „Newsweeka”
I po cichy przyznam się, że nie lubię literatury fachowej- pedagogicznej, psychologicznej, co nie znaczy, że jej nie przegryzłam. Owszem, prawie wszystkie stare i nowe pozycje z tych dziedzin przeczytałam i mam teraz wstręt do wszystkiego, co związane jest z pedagogiką. Za to z przyjemnością czytam wywiady z filozofami i socjologami, politykami.
Moje muzyczne zainteresowania są dosyć obszerne. Od klasycznego rocka, przez hard rock, heavy metal po ukochanego bluesa. Z klasyki to, przede wszystkim, Chopin i Rachmaninow, potem Liszt, Smetana, Grieg.

I na koniec jajko niespodzianka- nie lubię poezji. Owszem przytoczę, owszem czytam, owszem doceniam umiejętność pisania poezji, składania rymów, ale te wszystkie roztkliwiania się nad nią, że ach cudne, piękne, uduchowione, są mi obce. Jedyną  naprawdę strawną dla mnie poezją, są wiersze  Leśmiana.
 Z obcych kultur, najbliższa jest mi rosyjska. Tam mnie ciągnie, to czuję.
Z listu do….
Wstrętu do literatury fachowej nabrałam podczas pisania doktoratu.
Przeczytałam też multum pozycji z różnych pokrewnych pedagogice 
dziedzin. Między innymi zaliczyłam egzamin z biblistyki, który składał
się z dwóch części- najpierw zdawałam wszystko, co dotyczyło Starego
Testamentu, a potem Nowego Testamentu. Jednak ostatecznego wstrętu
nabrałam w ostatnich latach mojej pracy na uczelni, kiedy dostałam w
jednym roku 7 przedmiotów do realizacji i przygotowywałam się do
wykładów w każdej wolnej chwili. Siedziałam przy kompie, obłożona
lit. fachową i pisałam wykłady. Wszystkie wieczory, niedziele, święta-
czytałam i przygotowywałam się do pracy. I może byłoby łatwiej, gdyby
te pozycje były pisane językiem bardziej przystępnym. Jednak,
większość z nich jest tak naszpikowana słownictwem „nie z tej
planety’, że nim rozgryzłam, o co chodzi, minuty mijały ( a przecież
miałam już solidne podstawy). Często musiałam czytać parę razy
kawałek, by zaskoczyć co autor miał na myśli, a potem to przetworzyć
na język zrozumiały dla studentów  oraz w taki sposób, żebym ja sama
potrafiła im to przystępnie przekazać. Czytać dla siebie, a czytać by
przekazać innym, to jednak ogromna różnica.
Poezja- polonistki miałam bardzo dobre. To, jak teraz piszę, jest
wynikiem późniejszych doświadczeń. Poezji nie lubię odkąd pamiętam.
Nie lubię tej częstej egzaltacji, jaka jej towarzyszy. A już komentarze,
 na blogach z poezją, dobijają mnie. Jestem przekonana, że większość
czytających nie ma zielonego pojęcia o co chodzi, ale szpanuje na
ogromnych „znawców’ tematu. Ale teraz się zezgryźliwiłam. Jeżeli
mam wybrać coś z poezji to Tuwim, Leśmian, może Tetmajer…O dziwo,
lubię też poezję Przybyszewskiego. A wiesz, że Mickiewicz jest świetny
w „Panu Tadeuszu”, tylko trzeba go umiejętnie czytać i wywalić ten
cały oblewający go brąz. Ja lubię to wszystko, co prześmiewcze, co w
jakiś radosny sposób, w miarę przyjazny wykpiwa. Popatrz na
Jasnorzewską i na jej „ptaszka idiotę”. Takie właśnie „słowa’
mnie bawią, interesują i to mogę czytać z przyjemnością. Nie znoszę
patosu, górnolotności, zadęcia i tej całej „patriotycznej” otoczki.
Hmmmm… wynika z tego, że jednak coś z tej poezji lubię.



31 komentarzy:

  1. Znalazłbym z Tobą kilka cech wspólnych. Też mam się za pacyfistę i też... nie lubię poezji :) Podobnie mam z „Nie znoszę patosu, górnolotności, zadęcia i tej całej „patriotycznej” otoczki”. Niestety nie lubię robótek :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi robótkami-szkoda. Bardzo dobrze wpływają na stan ducha:)

      Usuń
    2. Dolaczam do Was. Mnie tez jakos poezja nie rajcuje, a tej wspolczesnej to juz w ogole nie rozumiem. I zawsze myslalam, ze jak wiersz, to powinien sie rymowac. No ale co ja tam sie znam, w kazdym razie nie bede cmokac nad czyms, co do mnie w ogole nie przemawia. Dotyczy to rowniez innych dziedzin sztuki, np. penderecka muzyka albo "cus" na plotnie plus kleks farby, nad czym kazdy rasowy snob bedzie pial peany, a co moj kot lepiej by ogonem namalowal.
      To tyle o sztuce.

      Usuń
    3. Poezja Białoszewskiego jest ponoć genialna, a mnie do szału doprowadzała ta "szara, naga, jama, sszaranagajama...". Zwłaszcza, że musiałam tę poezję z dzieciakami interpretować, i wspólnie męczyliśmy się ogromnie.
      Penderecki też geniusz. Przypuszczam, że przeciętne muzykalne ucho męczą te dysonanse.
      Sztuka wsopółczesna- tak, ale bez tych czarnych kropek samotnie tkwiących na białym tle.

      Usuń
  2. Najpierw – z korespondencji wkleiłam tylko te maile, które odzwierciedliły całą sytuację. Inne pozostawię w spokoju.

    Mistrz napisał w komentarzu do posta ”Miarka się przebrała”

    „- gdyby nie moje naciski, Jaskółko, nie osiągnęłabyś prawdopodobnie tego, na czym mnie też zależało: TWEGO NIEWĄTPLIWEGO I NIEKWESTIONOWANEGo SUKCESU; tu nie ma żadnych wątpliwości.”

    Odniosę się do tego fragmentu, bo komuś najwyraźniej coś się pomieszało.
    Oświadczam, to nie ja naciskałam, że chcę tam komentować, nie mnie zależało…. Autor komentarza naciskał, co najmniej dwa razy, bym tam zaistniała. A teraz taka perełka… Hmmmm.. Czy to aby nie jest sposób na zapełniania sobie lekką ręką bloga wytworami gości? Czy to nie jest taki lansik w kreowaniu się na twórcę „salonu literackiego”. Ja mam swoich komentatorów, a blog traktuję wyłącznie jak coś, co uprzyjemnia mi kontakty z ludźmi. A nie sposób na kreowanie się i tani lans

    No proszę, ja mam być wdzięczna, że kogoś naciski rozsławiły mojego bloga, a przy okazji mnie. Nie przeceniaj się twórco tego cytatu, mnie Twój blog do niczego potrzebny.
    I dodam, nie mnie, a Tobie na kolejnym sukcesie zależało, bo chyba coś ostatnimi czasami Ci ich brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, Jaskółko, że dalej tak się nakręcasz wobec mej nieciekawej osoby! Po drodze jednak udało Ci się znów mnie zdemaskować:
      - zdecydowanie jestem wielblądem i biję Murzynów.
      Na jednym natomiast nikt nigdy mnie nie przyłapie:
      - każdego poranka strzelam z wiatrówki do... jaskółek!
      Zaczyna mnie to i nudzić, i męczyć niby alergiczny kaszel
      pozdrawiam

      Usuń
    2. To Ty się nakręcasz i stawiasz siebie, tym samym, w niekorzystnej sytuacji. Jak Cię męczy i nudzi, to tu nie wchodź i nie komentuj.
      A poza tym, słowami o moim lansie na Twoim blogu i moim braku wdzięczności, przebiłeś wszystko, co napisałeś.
      Czy Ty w ogóle zastanowiłeś się nad tymi słowami?

      Przychodzisz tu i dalej coś próbujesz innym wmówić, udowodnić, na siłę...
      I jeszcze narzekasz, że już masz alergię....
      Oj....

      Miły artysto, ja jestem osobą, która nie musi się u nikogo lansować, mam dorobek naukowy, spełniłam się zawodowo i osobiście, mam przyjaciół, znajomych, we wsi mnie poważają, Nie potrzebuję lansu u nikogo.

      Mam ogromną prośbę, jeżeli masz ochotę komentować tutaj, to skup się na konkretnych treściach, a nie dalszym dziubaniu mnie, komentując moje odpowiedzi w komentarzach.

      Klater, ja nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób Cię osłaniać, ale też oprócz odpowiedzi na prowokujące Twoje wpisy, staram się kulturalnie, bez chamskich, na ile się da, wyciszać.
      Sam się zaprezentowałeś, na swoją odpowiedzialność pisałeś, więc nie zwalaj teraz na mnie winy za swoje słowa.

      Usuń
  3. Mamy wiele wspólnego, ale też wiele spraw nas różni.
    W końcu tak jak "nic dwa razy się nie zdarza" to nie ma dwóch tych samych ludzi.

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w tych różnicach tkwi cudowność ludzka:)

      Usuń
    2. I na tym, mam nadzieję, już koniec!

      Usuń
    3. Nie koniec. Ja tu jestem gospodarzem i ja będę decydować, co na moim blogu będzie zakończone, a co nie.
      Mam zamiar puścić te treści, które zignorowałeś.

      Usuń
  4. no, to ja sobie wyłuskam na warsztat polemiczny ten cytat:
    "Moją wadą, upierdliwą dla mnie samej (długotrwałe molenie w duszy), jest rozgryzanie motywów ludzkiego postępowania- dlaczego, co nią/nim kierowało, co to za człowiek, co ona/on czuje…"...
    czy ta "wada" na pewno jest wadą?...
    człowiek prymitywny ograniczy się jedynie do płytkiej oceny czyjegoś zachowania wartościując według skali moralnej "złe - dobre"...
    nieco ambitniejsza jest ocena według skali, której nadirem, dolną granica negatywu jest "głupie/bez sensu"...
    ale high class brainin' zaczyna się od chwili, gdy pojawiają się pytania "po co?" i "dlaczego?"... i to się po prostu opłaca...
    ...
    przekonałem się o tym na przykładzie pewnego blogera o nicku "Stary Niedźwiedź", znanego też jako "różowy dupek" /chyba jeszcze funkcjonuje, ale to jest bez znaczenia/, którego miałem okazję długo obserwować, tudzież wchodzić z nim w różne interakcje... istny arcymistrz kłamstwa, którego każde zdanie, każde wręcz słowo trzeba by odkłamywać kilkoma zdaniami co najmniej... okay, można się ograniczyć do oceny "podły, wredny, zły" i zamrozić w sobie jakąś złość... tymczasem okazuje się, że to nie do końca jest tak... gość jest po prostu chory psychicznie /"zaburzenia urojeniowe" się to nazywa/ i część, bo nie wszystkie, tych kłamstw nie wynika z jego złej woli, lecz z tego, że on tak patologicznie widzi świat... rzecz jasna nie jest to żadnym usprawiedliwieniem, ale powoduje, że złość na niego znika... pozostaje tylko szczątkowa litość, gdy sobie o nim przypomnimy... ot, taki biedny, nieszczęśliwy skurwysynek, na którym nie warto skupiać uwagi i emocji...
    dygresja: miałem kiedyś okazję ujrzeć go w realu i od razu pojąłem, skąd się u niego wzięła u niego /na przykład/ nienawiść do kobiet, którą nieraz okazywał w swoich wystąpieniach na forach blogowych...
    ...
    czyli warto użyć czasem mózgu i spróbować odpowiedzieć sobie na pytania, dlaczego i po co jakiś człowiek działa tak, a nie inaczej...
    ...
    natomiast takie rozgryzanie czyichś motywów może stać się wadą, jeśli przeginamy z tym rozgryzaniem... faktycznie może to być upierdliwe dla siebie, a także dla innych, jeśli ich próbujemy ich męczyć swoimi rozkminkami... po prostu w pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć "dość" i poprzestać na osiągniętej konstatacji...
    pozdrawiać jzns :)...
    ...
    p.s. nicka owego blogera nie ma powodów chować za zasłoną dyskrecji, gdyż swoim funkcjonowaniem sam się wykluczył poza nawias wszelkich zasad blogosfery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaaaaaaa różowy miś:):):):) Znamy, znamy. I nie bywamy:)
      Problem granicy rozkminiania tkwi także w tym, czy dalsze rozkminianie dotyczy tylko danego osobnika, czy sumarycznie całej sytuacji, vide ten post.
      Bo weźmy "na ten przykład" ten post, jest to rozkminianie całości, a nie osobnika. Osobnika sobie "przemyślałam' i odpuściłam, ale końcówka rozkminiania dotyczy jeszcze końcówki całej sytuacji. To jednak dotyczy już tylko mnie.

      A teraz poważnie- zawsze zastanawiam się, jakimi motywami kieruje się człowiek. jakimi ścieżkami wędrują jego myśli, jak on odbiera np. moje słowa, jak się "ustawia" względem sytuacji. Szukam pozytywnych i negatywnych stron motywów.
      Nie ma, według mnie, z gruntu złych ludzi i nie ma z gruntu dobrych ludzi- nie wierzę w idealnie dobrego człowieka. To się wiąże z problemem np. altruizmu i teorią- odwrotna strona medalu- Lombroso.Nie ma moim zdaniem, bezinteresownego altruizmu, co za tym idzie ludzi idealnie dobrych, jak i nie ma ludzi, którzy urodzili się już z gruntu złymi.Dlatego szukam- co powodowało, dlaczego tak, a nie inaczej.
      A najczęściej zadaję pytanie- jak to możliwe, żeby człowiek który..... tak postąpił?

      To jest też zbieranie doświadczeń, które później mogą okazać się zbawienne. Wiesz, jak czasem człowiek się natnie, to przy następnym razie zapali się lampka ostrzegawcza. Przynajmniej u mnie tak to działa. A jak sobie jeszcze wdrukuję pewne wskaźniki, to przy pierwszym takim w nowej sytuacji ryczy alarm.

      Usuń
    2. akurat temat altruizmu mam ogarnięty do spodu... to tylko jeden ze sposobów realizacji egoizmu... czyli antagonizm "egoizm vs. altruizm" jest pojęciem kompletnie be sensu...

      Usuń
    3. Dokładnie. Nie masz pojęcia jak trudno było wytłumaczyć studentom,że nie ma czystego altruizmu. Nie rozumieli, że nawet jak ktoś działa bezinteresownie, to już samo stawianie się w korzystnym świetle jest egoizmem, bo podbudowuje mniemanie o sobie- "Jestem wspaniały, bo dałem/zrobiłem bez korzyści (w domyśle materialnych,osobistych)".
      Fajne to były dyskusje:)Miałam taką grupę z która świetnie się dyskutowało na zajęciach z filozofii. Szkoda, że to tylko jedna(na 4) była tak rozgarnięta.

      Usuń
    4. to nawet nie chodzi o stawianie siebie w korzystnym świetle, bo można być altruistą nadzwyczaj dyskretnie, bez żadnych profitów od otoczenia... po prostu jest to forma realizacji siebie i tyle... od "ja" nie ma ucieczki, nawet Buddha nie znalazł na to sposobu... można tylko pieprzyć o "małym ja" i "dużym ja", wyższości jednego nad drugim i vice versa, ale "ja" zawsze jest "ja"...

      Usuń
    5. p.s. egoistą jest także katujący się, masochistyczny asceta, taki ma sposób na samorealizację, może trochę nietypowy, ale nic to nie zmienia w temacie...

      Usuń
    6. PKanalio moim zdaniem warto zastanowić się, dlaczego dany człowiek tak a nie inaczej postępuje. Musimy wiedzieć, z kim mamy do czynienia po to, aby umiejętnie zareagować, Różowy ryj, różowa gąska i poddupny różowej świni są osobami chorymi psychicznie, gdyby byli zdrowi a tylko wredni po pewnym czasie sami by odpuścili a przede wszystkim nie zachowywali się jak gimnazjaliści, którzy tworzą blogi, aby opisywać swoje urojenia. Przypominam, że różowa zgraja to są dojrzali wiekiem ludzie no może oprócz różowej gąski a dorośli zdrowi psychicznie ludzie tak nie postępują.
      Natomiast, co do altruizmu macie trochę z Jaskółką racji, jesteśmy altruistyczni, dlatego, ze jesteśmy niedoskonali i często potrzebujemy drugiego człowieka. Nikt nie umie wszystkiego, dlatego aby w życiu sobie radzić trzeba współpracować z innymi i zaskarbiać sobie ich sympatie, ponieważ nie wszystko można kupić za pomocą pieniędzy, więc płacimy nieraz trochę inną walutą np. przysługą lub miłym gestem, zachowaniem.

      Usuń
    7. Jaskółka napisała ;
      To jest też zbieranie doświadczeń, które później mogą okazać się zbawienne. Wiesz, jak czasem człowiek się natnie, to przy następnym razie zapali się lampka ostrzegawcza. Przynajmniej u mnie tak to działa. A jak sobie jeszcze wdrukuję pewne wskaźniki, to przy pierwszym takim w nowej sytuacji ryczy alarm.

      Dokładnie tak Jaskółko, jeśli sytuacja kiedyś w przyszłości się powtórzy np. z innymi osobami w życiu realnym, blogowym będziemy wiedzieć jak z takim bytem postępować i nie wdamy się z kimś takim w żadną nie fajną interakcje d.Drugim plusem jest uodpornienie się na takie coś i ich działania. I to jest pozytyw tego doświadczenia .;-)

      Usuń
    8. Takie hece bardzo uodparniają. A ja się nauczyłam nie zamiatać pod dywan, jak coś się takiego dzieje. Żal mi oponenta, ale ja sobie też nie pozwolę na różne zagrywki pod moim adresem.
      Teraz wiem, że powinnam bezwzględnie zażądać autoryzacji przed każdym wpuszczeniem mojego tekstu na inny blog. Kto by się spodziewał po człowieku, który jest obyty z prawem autorskim takiej rzeczy? no i takich nacisków.

      Usuń
  5. No to już wiem dlaczego Cię lubię!;)))) A najbardziej za ten stosunek do poezji;) Bo ja i poezja to dwie sprzeczności.Ale - tu się przyznaję bez bicia- opisy przyrody w Panu Tadeuszu. Czytam i jestem w stanie to wszystko zobaczyć i narysować.I nawet nie zauważam, że to wierszem pisane.
    Uporządkowanie w robótkach- najzwyczajniej często zazdroszczę, że dziewczyny potrafią tak równiutko, co do milimetra splatać koraliki, kłaść ściegi haftu.Dla mnie to wprost nieosiągalne.Zdaję sobie sprawę, ile to trudu wymaga i takiego wewnętrznego uporządkowania, którego notorycznie mi brak.
    Malarstwo- stałam przed obrazem Tintoretta w Wenecji, patrzyłam i myślałam: przecież to wylizany kicz!Moja przyjaciółka w tej samej sytuacji płakała ze wzruszenia.Wiem, jestem dyletantką.Tego samego dnia byłam na wystawie rysunków Picassa- byłam zachwycona i zastanawiałam się dość długo dlaczego gość o takich zdolnościach malował takie koszmarne bohomazy.
    A potem stałam przed rzezbami Canovy i z trudem powstrzymywałam się, by nie objąć niektórych, bo miałam wrażenie, że pod dotykiem zaczęłaby w nich krążyć krew.
    Staram się raczej nie analizować motywów postępowania innych osób- boję się po prostu, że zabraknie mi wtedy obiektywizmu. Mam dostatecznie dużo kłopotu z tym, by
    poznać prawdziwe motywy własnego postępowania. Bo częściej działam intuicyjnie, choć wg postronnych wygląda to na działanie dobrze przemyślane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieznane i kręte są drogi ludzkiego postępowania. Nieznane są inspiracje i pobudki do tworzenia u artystów. Wszystko to, co piszą krytycy, koneserzy, znawcy sztuki, a nie poparte konkretnymi wywiadami i wynurzeniami artystów, to są tylko domniemania. I dobrze, niech tak będzie, bo to odbiorców naprowadza na jakiś trop, pomaga w interpretacji dzieła artysty.
      Gorzej, gdy sam artysta zaczyna "pływać' w opowiadaniu, że kropka jest wynikiem i tu jest obszerny opis motywów powstania kropki, a ty czujesz, że to taki pic i spektakl, kreowanie się na wielkiego twórcę. Jeszcze gorzej, gdy takiego "twórcę' kreują krytycy i na siłę wpychają ci taką, a nie inną interpretację, a opierają się na niesprawdzonych przesłankach.
      Tego nie lubię i staram się unikać takich recenzji.
      Choćbym się wściekła i szaleju najadła, chyba w czarnej kropce na białym tle nie ujrzę demona w otchłaniach anielskich chmur.
      Nie podważam opinii ludzi, którzy coś w takiej sztuce "widzą". Jednak częściej podejrzewam ich o szpanowanie i egzaltację.
      Najczęściej kwituję odbiór jakiegoś dzieła stwierdzeniem- podoba mi się, nie podoba mi się. Dopiero, kiedy ktoś zapyta dlaczego, staram się uzasadnić. Przestaję się "rozwijać", kiedy widzę, że ktoś mnie bierze za nieobytego dziwoląga co to "nie zna się", kiedy stwierdzam, że mi się podoba i widzę, że jemu nie i za wszelką cenę chce mi udowodnić, że "powinno mi się podobać".

      To działa na tej samej zasadzie, gdy ktoś próbuje komuś wmówić, co jest dla niego lepsze.

      Te piękne równiutkie nitki układają hafciarki, które ukończyły kursy lub szkoły haftu. Dużo zależy od dostępnych materiałów do haftu. U nas jest pod tym względem mizeria.
      Są też panie, które, jak nitka się nie ułoży, zabierają się do prucia i tak długo haftują, prują, haftują, aż osiągną "ideał". brrrrrrr.... never
      Najbezpieczniejszy pod tym względem jest haft krzyżykowy i on ma największe wzięcie, bo prawie zawsze się udaje.

      Usuń
  6. Rozgryzanie motywow ludziego postepowania, tez tak mam, zawsze mnie to zastanawia i analizuje, nie musi nawet to byc zwiazane ze mna, zawsze mam to pytanie - dlaczego, ale nie mysle ze to wada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie moje molenie dotyczy również spraw ogólnych. Często zastanawiam się nad motywami postępowania ludzi z rządu, zwłaszcza jak jakieś postprawdy głoszą, jak zachowują się podle, jak wmawiają, z kamiennymi twarzami, społeczeństwu bajdy. Myślę sobie- niemożliwe, chyba śnię, tak się przyzwoity człowiek nie zachowuje.
      Mój mąż mówi, że mam błędne założenia co do uczciwości, przyzwoitości ludzi.
      Twierdzi, że za bardzo ludzi lubię, za bardzo im ufam, no i potem obrywam.

      Usuń
  7. Rozmyslajac kiedys nad fragmentacja ludzkiej duszy i wplywu tej fragmentacji na otoczenie przyszly mi na mysl obrazy malowane przez Pablo Picasso. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o uszkodzeniach duszy? Czy tak pojmowanie duszy miałoby wpływ na rysunki Picassa? Bryły geometryczne, jako fragmenty duszy? Hmmmmmmm...... intrygujące zestawienie:)
      Dziękuję za interesujący wpis:)

      Usuń
  8. Wiele twoich zainteresować podzielam, ale jeśli chodzi o kulturę Rosji to mam inne zdanie tzn. ta kultura nie jest mi bliska może, dlatego, że ja nie należę do pokolenia języka rosyjskiego, więc siłą rzeczy nie mogłam tej kultury bliżej poznać czy nią jakąś nasiąknąć. Moje pokolenie bardziej mentalnie jest zachodnie i kultura zachodu najbardziej jest nam znana tzn. mi jest znana, więc czasami jak rozmawiam z ludźmi, którzy mówią mi o PRL, Rosji i że tam jeździli wydaję mi się to takie obce, prawie nie z tego świata;-)
    Natomiast bardzo dobrze, że opisujesz swoje pasje i zainteresowania. Każdy powinien swobodnie wyrażać siebie i pisać o tym, co go pasjonuję i jakie ma zdolności i czasami dla równowagi napisać, czego nie potrafi, ale niezbyt często bowiem ludzie lubią wytykać innym słabości czy brak umiejętności. Atakami nie ma, co się przejmować tylko robić swoje w myśl zasady psy szczekają a karawana idzie dalej,;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, obowiązkowa nauka j. rosyjskiego, a co za tym idzie, poznawanie kultury Rosji (ZSRR)niejako automatycznie dawało nam większe szansę na poznanie tego kawałka świata. Równolegle poznawaliśmy kultury zachodnie.
      Szkoda, ze nasza polityka anty rosyjska równocześnie wyklucza sprawy związane z kulturą rosyjską. To naprawdę bardzo fascynujący i ogromnie rozległy świat.

      Muszę trochę siebie przybliżyć blogowiczom, bo na razie to idzie w świat dziwny przekaz o mnie.

      Usuń
  9. Klik dobry:)
    Aaaaa... No, to zrozumiałam teraz jaskółkowy komentarz na moim blogu.
    No i tak, że jest podobieństwo dusz i nie tylko.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ogromnie:)A ta sprawa? Hmmmmm....:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.