poniedziałek, 17 lipca 2017

I po czereśniach


A za miedzą przejrzały czereśnie.

Wiem, wiem, wszyscy rozumieją po czesku, ale tak na wsiatkij słuczaj:
"Jako mała dziewczynka, to już za nami1
Często wspinałem się po drzewach z naszymi chłopcami
Za każdym razem złamali gałąź na drzewie,
Chłopcy rzucali wiśniami za moją bluzę
Kiedy byli ciekawi, co miałem za koszulką
Kiedyś je wypędzałem zieloną gałązką.
 
Broniłam się mniej więcej z powodzeniem
Nikt nie mógł dotykać moich wiśni
Nie ufaj chłopakom, kiedy zakochujesz się w nich
Będą jeść wszystkie wiśnie z ciasta
Chłopcy nie mogą się obrażać, dopóki nie spoglądają z drzewa
Kiedy zeskakują, zaczekaj na katastrofę.
 
Kiedy chłopiec patrzy na ciebie wytrwale
Będziesz czerwona jak te wiśnie
Kiedy dziko uśmiecha się do ciebie pod jego wąsem
Szybko weź wiśnie z bluzki!
Wiśnie są pełne i bluzka zbyt ciasno
Zielona gałąź w ogóle Ci nie pomoże"
 
P.S. 

Znalazłam tekst po angielsku i puściłam przez translator na polski. Bezpośrednie tłumaczenie z czeskiego wyszło jeszcze gorzej.

Taka perełka.
Dzisiaj Jaskół w "owadzim" sklepie kupił 4 pudełka- klinki białego sera (chudego). Jedno wydawało mi się podejrzanie lekkie i jakoś się tak mocno pudełko wgięło. Zważyłam go, potem pozostałe. Ani jedno nie miało gramatury netto 250. Zważyłam samo pudełko- 11 gramów. Wynika z tego, że wszystkie powinny ważyć 266 gramów brutto.
Wynik ważenia ( przy założeniu, że wszystkie pudełka ważą tyle samo, co jest pewne przy metodzie wytwarzania takich pudełek na wtryskarkach):
- 210 gramów- wyraźne złodziejstwo
- 267 gramów - tu więcej sera
- 273 gramy    - tu też więcej sera
- 287 gramów  - i tu więcej sera
Pytanie- dlaczego pudełka mają różną gramaturę i żadna nie powtórzyła się? Wprawdzie trzy pudełka wyrównały stratę sera w pierwszym, jednak... kto mi zagwarantuje, że następnym razem nie natnę się na trzy pudełka po 210 gramów? "Owad" schodzi na psy.

21 komentarzy:

  1. Sympatyczna melodia. Któż czereśni nie lubi, tym bardziej że skojarzonymi z młodością i szczęśliwym czasem wygłupów i beztroskości, jak to w lipcowy czas lata.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam, bo się powtórzył Twój komentarz.Piosenka fajna, taka lekka i nostalgiczna:)

      Usuń
  3. Jeszcze nigdy niczego nie kupiłam w tym owadzim sklepie.Jakoś to wszystko mi nie leży.
    Chodzę pomiędzy tymi półkami i niczego godnego do kupienia nie widzę.Na ogół robię zakupy w takim niemieckim i francuskim dyskoncie.Oba i tak mają polskie produkty, ale muszą one spełniać normy macierzystych sklepów.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotychczas nie narzekałam. Kupowałam tylko sprawdzone produkty i puszki dla Bezy, które bywają często w promocji za połowę ceny. Mam takie dziwne przeświadczenie, ze kombinowanie z tymi serkami dotyczy nie tylko "owada". Przecież dla niego produkują znane zakłady mleczarskie, które produkują i do innych marketów. Teraz przyjrzę się im w innych marketach.

      Usuń
  4. Myślałam , że czeski i słowacki są podobne, więc powinnam wszystko rozumieć. Okazało się w czasie zwiedzania, że rozumieliśmy niewiele...
    Co do gramatury - kupiłam kiedyś chleb, który po przyniesieniu do domu okazał sie dziwnie mały, zważyłam w sklepie pod balkonem i okazało sie, że zamiast 400 waży 300 gramów. Zadzwoniłam do piekarni, przeprosili i następnego dnia miałam zgłosić się po gratisowy bochenek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu na pograniczu rozumiem, co mówią Czesi i Słowacy, to taki specyficzny język z różnymi naleciałościami, ale oba języki różnią się i tak naprawdę nie rozumiem ani czysto czeskiego, ani czysto słowackiego. W sklepach mówią czystym czeskim, ale mnie rozumieją i potrafią przejść na ten z pogranicza. Tak, ze nie ma problemu. Ze zrozumieniem większości słów piosenki też nie miałam problemu. jednak pomaga osłuchanie się z językiem, nawet wtedy, kiedy się nim nie posługuję czynnie.
      To z tymi serkami jest dziwne.

      Usuń
  5. Mamy drzewo czeresniowe na trawniku od strony kuchni. W ubieglym roku bylo cale czerwone, taki byl urodzaj. W tym niestety czeresni bylo jak na lekarstwo, chyba kwiatki przemarzly. Widok to denerwujacy, bo mozna jedynie popatrzec, nie ma jak zerwac owocow, drzewo jest wysokie, dolne galezie upilowane, a nie mamy takiej wielkiej drabiny, zeby dosiegnac. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myśmy naszej czereśni ścięli czub i teraz możemy spokojnie z niewysokiej drabiny zebrać wszystkie owoce.
      Na Ziemi Cieszyńskiej mnóstwo dróg było obsadzonych czereśniami. Piękny widok na wiosnę i mnóstwo owoców później. Niestety, podczas remontów dróg przez kolejne lata ścinano te drzewa i po czereśniach śladu nie ma. U mojej babci była lipcówka- czarna i słodka jak ulepek. Cudo. Bardzo starą trzeba było ściąć, bo zagrażała domownikom. I tak po kolei znikają stare drzewa owocowe.

      Usuń
    2. Gdyby to byla moja czeresnia, pewnie bym sobie z nia inaczej poradzila i nie pozwolila tak rosnac wzwyz, ale to panstwowa, wiec moge tylko patrzec. W tym roku nie bylo na co.

      Usuń
    3. Być może została zasadzona jako drzewo ozdobne, bo przecież pięknie wiosną kwitnie.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Fajny, tylko pełen pułapek. Jednak, kiedy się wie, jaki słowa są 'niebezpieczne', to można spróbować "pogadać". Ostatnio nie miałam problemu dogadać się w aptece. co prawda w tym przygranicznym, ale jednak czeskim.

      Usuń
  7. po prostu podczas taśmowego napełniania mógł się zdarzyć bąbelek powietrza, taka przerwa, luka w jednolitej masie tłoczonej przez maszynę do opakowań... inna sprawa, że to raczej nie powinno się zdarzyć w takim urządzeniu, niemniej jednak stało się... z pewnością jednak nikt paluchem nie podebrał z opakowania przed zaspawaniem go, chyba nawet technicznie nie ma takiej opcji...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paluchem nie podebrał, ale losowo mniej wpuścić można. Wystarczy co 10te opakowanie i na te tysiące zysk pełen. Nie znasz takich numerów? Inne cwaniactwo- kasjerka ma wydać Ci grosz- oj nie mam grosika, może tak zostać? i co, o grosz sie będziesz targać? Nie, a oni tak np. 10,99: 5,99; 2,99..... grosz do grosza. Tu cieńsza folijka do pakowania żywności,tu większa rolka, na której mniej papieru toaletowego, ale rolka "ta sama", tu mniej w butelce, a ona wielkością taka sama od 10 lat, ale malutkim drukiem, że teraz nie 0,5 litra, a 0,4 litra. A cena ta sama. Albo opakowania z ryżem w woreczkach- nie cztery woreczki, a dwa, a pudełko jak na cztery. Oczywiście cena wydaje się promocyjna i bierzesz i Zonk! itp, itd.
      Człowiek w sklepie tylko z nosem w etykietach i to wcale nie ze skąpstwa, tylko nikt nie lubi być nabierany chamsko.

      Usuń
    2. owszem, można tak ustawić maszynę, że w co któraś partię wrzuca /a raczej wlewa/ w opakowanie mniejszą ilość, a potem tą partię rozrzucić po innych... nie wiem tylko, na ile się to opłaca i w jakim gronie ludzi da się takie praktyki utrzymać w tajemnicy... ale okay, spierał się nie będę, bo mam za małą wiedzę technologiczną... jedank wydaje mi się, że jeśli są świadome przekręty, to raczej na poziomie samej receptury produktu... jak na budowie, gdy się sypało kilka worków cementu mniej do większej wylewki...
      ale co do grosików przy kasie, to mi bilans wychodzi z grubsza na zero... co prawda gdy płacę gotówką to zwykle staram się znaleźć jakąś końcówkę, bo nie lubię miedzi w kieszeni, ale nieraz jest tak, że mnie brakuje tego grosika i sklepowa nie robi z tego problemu... sam zresztą ze swojej praktyki prowadzenia sklepu pamiętam, że te groszowe różnice przy robieniu kasy nie miały kompletnie znaczenia...
      co innego za to w dużym obrocie bankowym... tu faktycznie ułamki grosza mogą się zebrać w grubszą sumę, klasyczne "salami" i tu ból głowy mają programiści od metod numerycznych... ale w utargu dnia pojedynczej kasjerki w markecie?... ona nawet nie ma czasu na takie kombinacje...
      p.jzns :)...

      Usuń
    3. Hmmmmm.... może ta kasjerka nie robi tego świadomie, ale ci, którzy ustawiają przy cenie końcówkę 99 już tak, bo oni doskonale wiedzą, na czym ten mechanizm polega. Po pierwsze psychologicznie- cena jest do łyknięcia, bo 17 99, to nie to samo co 18 zeta. Po drugie właśnie klienci często machają przy kasie na ten grosz i tak się zbiera. Wprawdzie superata nie powinna zaistnieć, ale pewnie właśnie tym, którzy biorą utarg w marketach ona nie przeszkadza. Jak myślisz, ile złotych uzbiera się z 8 kas w ciągu dnia handlowego (14 godzin). Niech będzie 100. W tygodniu 500, w miesiącu 2000. A marketów w kraju jest 200. Suma? 400 tysięcy. Ok- niech będzie tego połowa. Nie opłaca się?
      Z serkami chodzi mi o to, że żadne pudełko nie miało gramatury 261 gramów. każde było inne. I tego nie powinno być. Maszyny powinny być ustawione na równą dawkę.

      Usuń
  8. Wiosną to.
    "Mieliśmy wtedy po szesnaście lat
    i śmiał się do nas cały świat ku
    sobie biegły nasze serca dwa
    w wiosenny dzień

    Gałąź różowej wiśni co
    kwitła w twoim sadzie
    ugięła gałąź wiśni kwitnącej
    w mym ogrodzie ich kwiaty jak
    w bukiecie tuliły się do siebie
    szeptały coś w sekrecie tobie i mnie"

    No i jeszcze "W malinowym chruśniaku"
    Chruśniak to już latem.
    Tymczasem przeraża mnie ilość zawiązanych malin w moim chruśniaku i robi mi się mniej poetycko.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne. Maliny to chyba te drugie? Bo u nas pierwsze już dano obrane, a teraz szykują się "Polany". Mamy trochę, ale tylko do jedzenia na bieżąco. Przestałam bawić się w przetwory i ograniczyłam wszelkie "plantacje".

      Usuń
  9. Porobiło się tak, że na wszystkie zakupy trzeba bardzo uważać. Wiele razy nacięłam się na opakowanie udające masło (że to masmix napisane drobniutko), albo na mniejszą gramaturę. Niby wielkość kostki standardowa ale dopiero, na spokojnie w domu, zauważam, że kostka jest cieńsza. Drapieżna chęć zysku producentów powoduje, że każde wyjście do sklepu, to ryzyko bycia oszukanym. Wiem, nazywają to technikami sprzedaży a ja się pytam, gdzie podziała się zwykła staromodna uczciwość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dziwne, może śmieszne, ale ja teraz sprawdzam i porównuję. Płace ciężko zapracowanymi pieniędzmi i nie uśmiecha mi się nabijać kieszeń oszustom. A tak przy okazji, należy również patrzeć na butelki. Butelka taka sama jak kiedyś, a napoju ciut mniej.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.