poniedziałek, 24 lipca 2017

Zapraszam na wakacyjną przejażdżkę.

Nie pękaj, jedź do końca:)
I deserek

31 komentarzy:

  1. Oglądałam kiedyś film dokumentalny o takich drogach i ekstremalnych kierowcach, a właściwie nie byli to jacyś rajdowcy, tylko zwykli kierowcy ciężarówek. Mnie od samego patrzenia słabo się robi. W lipcu na Słowacji jeździliśmy takimi serpentynami, że trzymałam sie fotela, jakby to coś dało... ale taki odruch człowiek ma, gdy widzi kątem oka przepaść z boku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie i bardziej ekstremalne drogi w Indiach pokonują motocykliści na Royal Enfieldach. To jeden z nielicznych motocykli, który "pracuje" na wysokości ponad 5000metrów. Popatrz na pasek z prawej i go zobaczysz.:)
      Już na samą myśl o serpentynach umieram. Parę lat temu zaliczyłam, jako plecaczek, na naszym Royalku, trasę -niedługą, po Słowacji (Orawa) i pół roku dochodziłam do siebie. Jednak wrażenia niesamowite.

      Usuń
  2. Dziekuje, znam prostsze metody samobójstwa ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... przecież nikt do samobójstwa nie namawia. Najwyżej patrzyłabyś w...hmmmmmm, w..... hmmmmm no dobra, zasłoniłabyś oczy i tyle.

      Usuń
    2. Namawiac nie namawia, ale juz wiele razy czytalam o wypadkach na takich drogach...

      Usuń
    3. To jest normalna trasa autobusu w Indiach. Oni tam podobno mają większość takich dróg, a ich naprawienie przebiega na okrągło.

      Usuń
  3. Dziś ta kropla wydrążyła nieco skałę, a ta powoli zaczyna dochodzić do wniosku, że z kroplą należy się liczyć.

    :) Bardzo miłe dróżki, choć osobiście bym raczej zrezygnował z jazdy nimi. Oczywiście mieszkańcy nie mają wyboru wielkiego, a też przyzwyczajenie robi swoje.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znam życie, to te krople zlekceważą i srogo się natną. Mieszkańcy Indii chyba rzeczywiście są przyzwyczajeni do takich tras. A jak śnieg zasypie drogi, to tylko samolot im pozostaje. Oczywiście taki mały na krótkie trasy.

      Usuń
  4. Pozwolisz, że zostanę w domu? Takie wycieczki to nie dla mnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie czego, gdyby przyszła Ci ochota, to polecam zjazd na rowerze z Szyndzielni. Też ekstrema.

      Usuń
  5. Nawet patrzac na filmik, widzac niebezpieczenstwo drogi nie jestem w stanie zobaczyc piekna, a co dopiero na zywo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten film zobaczyłam parę razy i za każdym "zaliczeniem" trasy, było coraz lepiej.

      Usuń
  6. kiedyś w lunaparku w Oslo poszedłem na takie show, gdzie pod kopułą jej połowa była ekranem i tam serwowali film z takich jazd z pozycji kierowcy... to robiło wrażenie, błędnik szalał, niektórzy stojący obok mnie chwiali się, a jakaś paniusia strzeliła pawia...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wystarczyło kino 3D i film z dinozaurami. Nie namówisz mnie też na wesołe miasteczko. Na sama myśl niedobrze mi. Tras w Indiach też nie zaliczyłabym, bo paraliżuje mnie sama myśl o widokach na przepaście.

      Usuń
    2. na Sri Lance jest taki turystyczny szlak pieszy, droga do świątyni buddyjskiej... po drodze jest odcinek, gdzie znaki oraz przewodnik ostrzegają, by poruszać się powoli i cicho... po prostu kilka metrów wyżej mieszkają szerszenie i bardziej hardkorowe od europejskich... ludzi nie atakują, bo nie mają w tym żadnego interesu, ale zaniepokojone potrafią się skutecznie bronić... to się dopiero nazywa "niebezpieczna droga", nieprawdaż?...

      Usuń
    3. aha, tak już nie na temat opowiem Ci o "niebezpiecznym kiblu"... kiedyś znajoma pojechała na wakacje do wujka pracującego na placówce dyplomatycznej w Indonezji... on ją zabrał w krótki objazd turystyczny po jednej z wysp... po drodze zatrzymali się w jakimś barze i dziewczynie zachciało się siku... uprzejmy barman pokazał sławojkę na tyłach budynku pod lasem... weszła tam i po chwili wyskoczyła z wrzaskiem... podobno było tam dość czysto, higienicznie, problem w tym, że na ścianie wisiał kłąb pająków ptaszników... chodziło o to, że był to kawałek mięsa na sznurku mający zwabiać te pająki po to, by kogoś w tyłek nie ugryzły... ciekawe, co?...

      Usuń
    4. Rany.... szerszenie, ptaszniki... nie dość, że trzeba patrzeć pod nogi, to jeszcze zadzierać głowę w górę. W tym kibelku to załatwienie się jest wręcz ekspresowe. Ze strachu można się błyskawicznie...

      Usuń
  7. W Niemczech w kinie 4D przeżywamy podobnie. Wjeżdżają wprost na Twój fotel, trąbią za uchem, siedzenie się trzęsie, a na głowę pada deszcz, nic tylko uciekać. Miły, wakacyjny klimat.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne kino 3D ani 4D- wysiadam. Nawet nie spróbuję.

      Usuń
  8. Mógłbym zacytować tu jakiegoś mądrego, starożytnego filozofa z Chin. Ale napiszę krótko: jak dla mnie masz rację z tą kroplą. :)

    Kiedyś czytałem o szkole w Chinach lub Indiach, gdzie dzieci idą na tydzień, bo położona jest w tak trudnym terenie, że zostaje jedynie wspinaczka po skalnych ścianach. To się nazywa dopiero porcja adrenaliny. Poza tym człowiek może się przyzwyczaić naprawdę do różnorodnych warunków klimatycznych.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że ludzie, którzy mieszkają w różnych warunkach nie zdają sobie często sprawy z tego, że inni uważają te warunki za trudne. Owszem, nie jest im łatwo, ale uznają to za normę. Wszystko zależy od kwestii podejścia do pokonywania trudności i przyzwyczajenia- takiej swoistej filozofii na przeżycie.

      Usuń
  9. Niesamowite widoki! Ale lepiej oglądać je z fotela;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na pewno nie z tylnego siodełka motocykla:)

      Usuń
  10. Odrobiłam zaległości czytelnicze i muszę przyznać, że po wysłuchaniu Dudka nie mogę jeszcze dojść do siebie nie znałam go od tej strony - straszno i smutno mi się zrobiło.
    Nosz i jeszcze obejrzałam filmiki i się pośrednio przejechałam z moim lękiem wysokości "ło mamusiu"
    Ale Dudek... to kolejny zawód w moim życiu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy wysłuchałam Dudka, poczułam się mocno oszukana. Miałam kompletnie inne wyobrażenie o tym człowieku. Nawet, jak ma inne poglądy, to nie spodziewałam się u niego takiej prymitywnej argumentacji. Sposób argumentowania, sposób wypowiadania się, narcystyczna maniera.... no trudno,straszne.
      Po kolejnym "zaliczeniu trasy" już się oswoiłam :):):)

      Usuń
  11. Klik dobry:)
    O nie! To nie dla mnie przejażdżki. No, może w roli pasażera podziwiajacego widoki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym prowadzić. Jako "plecaczek' na motocyklu nieraz naciskałam nogą stopkę i truchlałam, myśląc sobie: "No to teraz już gleba".
      Jako kierowca mogłabym "panować" nad motocyklem.

      Usuń
  12. Już samo patrzenie na te sfilmowane drogi, przyprawia mnie o zawrót głowy a co dopiero być tam osobiście. Nie nadawałabym się na podobne przejażdżki nawet jako pasażer, o prowadzeniu samochodu nie do pomyślenia. Trzeba mieć nerwy ze stali. Już kiedy jedziemy u nas nad morzem, zawsze mam myśl, że za chwilę gdzieś wpadniemy i siedzę na fotelu jak na szpilkach... pociesza mnie tylko myśl, że potrafię pływać, oczywiście jeżeli dotrę do wody w całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowca w roli pasażera często ma "przechlapane". Ja mam problem z ostępem miedzy samochodami. Jak prowadzę, robię dosyć duży, jak prowadzi Jaskół, zawsze wydaje mi się, że wjedzie komuś w tył samochodu. Ale staram się, staram, nie robić uwag, najwyżej zaciskam zęby i "hamuję"

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.