niedziela, 2 grudnia 2018

Jak Polacy dal się ograć




Ostatnio przeczytałam artykuł, w którym dziennikarz pisał o pretensjach Polaków w związku z oddaniem przez państwa ościenne ziem zabranych Polsce po II wojnie światowej. Nie będę tu omawiała tego artykułu, ale, jak to zwykle bywa, pod nim ukazały się komentarze czytelników. Różne, niemniej jeden mnie zbulwersował, a potem pomyślałam sobie ze zgrozą, że wiedza historyczna moich współrodaków jest zatrważająca. Otóż ktoś napisał w komentarzu, mnie więcej, w ten sposób „…Czechy powinny się teraz upomnieć o Zaolzie od Polski”***. Komentarz było odpowiedzią na inny, w którym ktoś ostrzegał, że jak tak dalej Polacy będą się szarpać o ziemie rzekomo im zabrane, to Niemcy upomną się o Śląsk. Przypomnę, że te zwroty, miałyby dotyczyć ziem zabranych po II wojnie.
A ponieważ tak się składa, że w związku z obchodami 100 lat niepodległości, ukazał się na lokalnym portalu bardzo interesujący tekst, dotyczący Śląska Cieszyńskiego  oraz jego „powrotu do macierzy”, to zdecydowałam się go tutaj wkleić. Polecam, bo jest w nim mnóstwo rzeczy, o których nawet ja, znająca trochę historię tych ziem, nie miałam zielonego pojęcia.
" O czym opowiada tablica zamkowa 
Tablice umieszczane na murach budynków upamiętniają. Upamiętniają ludzi bądź wydarzenia. Ale bywają też „za”, albo i „przeciw”. Toczą swoją wojenkę z pamięcią lub amnezją, a niekiedy forsują mity i legendy na przekór prawdzie i historii. Różnie to wygląda.

Wmurowana 20 października 2018 roku tablica na cieszyńskim zamku jest… No właśnie. Czymże ona jest, skoro jeszcze przed uroczystością odsłonięcia podzieliła tych, którzy interesują się dziejami regionu?
Już z daleka rzucają się w oczy polskie orły. Każdy z nich ma symbolizować dany rok, którego cyfry umocowano poniżej – 1918, 1938, 2018. I o ile przy tych dwóch ostatnich datach wszystko się zgadza, to w 1918 takiego orła nie było. Nie istniała wtedy w ogóle jego urzędowa wersja i każda z instytucji w odradzającej się Polsce (w tym i Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego) używała innej jego wersji. Trzymano się tylko tego, aby był biały, na ogół w koronie i na czerwonym tle. Przedstawiony na tablicy herb został wprowadzony ustawowo dopiero 1 sierpnia 1919, ale do dziś często bywa używany na pamiątkę odzyskania niepodległości. To drobnostka zatem.
Teraz napis: „W ZAMKU OD 11 LISTOPADA 1918 R. DO 4 SIERPNIA 1920 R. SWOJĄ SIEDZIBĘ MIAŁA RADA NARODOWA KSIĘSTWA CIESZYŃSKIEGO. PIERWSZY NIEZALEŻNY OD ZABORCÓW ORGAN WŁADZ ODRADZAJĄCEGO SIĘ PAŃSTWA POLSKIEGO”.
Można znaleźć informacje o tym, że Rada zasiadła w zamku już 10 listopada, ale dzień w tę czy we w tę nikomu różnicy nie robi. Natomiast kolejne zdanie, w którym jest mowa, że organ ten był „niezależny od zaborców” już budzi zdumienie i częściową irytację.
Zaborców?! Instytucje historyczno-kulturalne w Cieszynie, przewodnicy miejscy, a nawet zwykli mieszkańcy nieustannie tłumaczą przyjezdnym, że Cieszyn pod zaborami nie był, bo Cieszyn przestał należeć do państwa polskiego już w średniowieczu, niemal pięćset lat przed tym, jak urosła w potęgę Austria sięgnęła w 1772 po część ziem Rzeczypospolitej!
Można owszem tłumaczyć, że skoro Austria była jednym z zaborców, a polscy mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego chcieli znaleźć się w przyszłym państwie polskim i że „zaborca mego potencjalnego państwa jest i moim zaborcą”, to ma to nawet jakiś sens. Dość wątpliwy oczywiście i grubymi nićmi szyty, ale niech tak i będzie.
Czy jednak prawdą jest, że Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego była niezależnym od zaborców organem? Nie. Rada była ZALEŻNA od „zaborców”. Rada powstała dokładnie wtedy, kiedy „zaborca” jej to umożliwił, czyli po manifeście cesarza Karola I „Do Moich wiernych Austriackich ludów” z 16 października 1918, w którym padła zapowiedź przekształcenia Austro-Węgier w państwo związkowe, federacyjne, oparte na „Ludach Austrii”. „Do Ludów, na których samostanowieniu będzie się opierało nowe państwo skierowuję Moje wezwanie, aby współdziałały w tym wielkim dziele przez RADY NARODOWE – które składając się z posłów do Rady Państwa każdej narodowości – mają zastępować interesy Ludów w stosunku wzajemnym do siebie”. A zatem powstała trzy dni później Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego była legalnym tworem z punktu widzenia c.k. prawa i woli „Najmiłościwszego Monarchy”.
Cieszyńska Rada uznawała ponadto zwierzchność Rady Regencyjnej z Warszawy, ciała, które zostało powołane 12 września 1917 roku z woli dwóch zaborców – niemieckiego i austriackiego. Po roku owo ciało zaczęło się uniezależniać, tym nie mniej nie wszędzie i nie przez wszystkich było postrzegane za prawdziwie polskie, stąd przekazało otrzymaną władzę Józefowi Piłsudskiemu.
Ale jest mocniejszy argument kwestionujący tezę, że cieszyńska Rada Narodowa była „pierwszym niezależnym od zaborców organem władz odradzającego się państwa polskiego”. I ten argument ma w ręku nie tylko dyplomowany historyk, ale i zwykły maturzysta. Pierwszym bowiem niezależnym od zaborców, a w dodatku cieszącym się międzynarodowym uznaniem organem władz był powołany 15 sierpnia 1917 roku z inicjatywy Romana Dmowskiego Komitet Narodowy Polski w Paryżu. W tym samym roku uznany on został za oficjalnego reprezentanta odradzającego się państwa polskiego m.in. przez Francję, Wielką Brytanię, Włochy czy USA. Było to na pół roku przed słynnym trzynastym punktem prezydenta Wilsona, postulującym stworzenie niepodległej Polski.
A zatem w tym miejscu tablica jest „za” mitem, a zarazem „przeciw” prawdzie historycznej.
Ale składa się ona jeszcze z dolnej części, w której jest odwołanie do roku 1938: „W DNIACH OD 10-11 LISTOPADA 1938 R. W ZAMKU PRZEBYWAŁ PREZYDENT RP IGNACY MOŚCICKI, KTÓRY WYGŁOSIŁ STĄD RADIOWE PRZEMÓWIENIE DO NARODU Z OKAZJI ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI”.
Autorzy tablicy nie byli pewni czy Mościcki przebywał tam od 10 czy od 11 listopada. Od 10 listopada – to wiadomo na pewno. Tego dnia o godz. 15:45 przywiózł go na dworzec w Cieszynie specjalny pociąg z Warszawy, a następnie prezydent pojechał samochodem przez Rynek (wtedy pl. Sobieskiego) i Głęboką (Legionów) na zamek, gdzie wciągnięto zaraz na wieżę chorągiew prezydencką. Wspomniane przemówienie zostało wygłoszone tego samego dnia o godz. 19:00 i transmitowane we wszystkich radiostacjach Polskiego Radia. Ale aby z tego powodu wmurowywać tablicę? W wielu wszak miejscach przemawiał Mościcki przez radio, a tablic tam nie ma. Więc o co chodzi?
Tekst został napisany dla umiejących czytać między wierszami. Nie chodzi bynajmniej o puszczone na fale eteru okolicznościowe przemówienie Głowy Państwa w rocznicę odzyskania niepodległości, w którym mówca podsumował dwudziestoletni dorobek z mocnym położeniem akcentu na osobie i dokonaniach marszałka Piłsudskiego. Nic nadzwyczajnego. Historycznie najciekawsze jest to, że było to ostatnie przemówienie prezydenta Rzeczypospolitej z okazji Święta 11 Listopada przed wybuchem II wojny światowej. Nie chodzi też o to, że odwiedził Cieszyn, tylko o to – a o tym ani słowa – w jakich okolicznościach go odwiedził i po co.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej nic nie zapowiadało wizyty w tym miejscu „Dostojnego Gościa”. Zapewne i jemu samemu do głowy nie przychodziło, że 11 listopada 1938, w dwudziestą rocznicę odzyskania niepodległości będzie odbierał defiladę wojskową gdzieś hen daleko poza Warszawą. Prezydent pojawił się w Cieszynie tylko dlatego, że miesiąc wcześniej przyłączono do Polski Zaolzie. Prezydent był tam, ponieważ z okazji Święta Niepodległości postanowił odwiedzić mieszkańców terenów dopiero co włączonych do organizmu państwowego Rzeczypospolitej. Kto zna ten okres dziejów regionu, ten dobrze wie, że 11 listopada Mościcki zrobił sobie „tournée” po Zaolziu. Był we Frysztacie, Karwinie, Dolnej Suchej, Trzyńcu, Bystrzycy i Jabłonkowie. Pojawił się też na kościeleckim wzgórzu, gdzie sześć lat wcześniej zginęli w katastrofie lotniczej Żwirko i Wigura.
I o tym wszystkim właśnie powiada ta część tablicy, która jest jak najbardziej „za” faktami historycznymi, a zarazem jak najbardziej „przeciw” wyrażaniu ich wprost."
 http://gazetacodzienna.pl/artykul/kultura/o-czym-powiada-tablica-zamkowa

Komentarz czytelnika jako uzupełnienie
" Daniel (niezweryfikowany) 30 listopada 2018 - 12:27
Rada Narodowa nie tylko powstała po manifeście cesarza Karola I „Do Moich wiernych Austriackich ludów” z 16 października 1918 ale sama także zachowała podstawy legalizmu wobec Wiednia, informując o swoim powstaniu i objęciu rządów na Śl. Cieszyńskim urzędującego w Opawie prezydenta krajowego barona Widmana- legalnego przedstawiciela cesarza na austriackim Śląsku. Ten z kolei zawiadomienie RNKC posłał droga służbową dalej do Wiednia - do Rządu Jego Cesarskiej Mości (do Ministra Spraw Wewnętrznych).
Co więcej jeszcze jeszcze 29 października w związku z czeską próbą przejęcia powiatu frysztackiego - Rada Narodowa uchwaliła wysłanie telegramu do prezydenta krajowego w Opawie z aby ten polecił starostom powiatów Śl. Cieszyńskiego uznać Radę Narodową za zwierzchnia władzę. A wiec w jasny sposób uznawała dalej formalną zwierzchność Austrii i jej urzędnika w Opawie. Ze zwierzchności tej chciała także wywieść własna władzę.
I nie ma c się wstydzić tego legalizmu wobec Wiednia, albo tego że działacze narodowi z Galicji wyprzedzili cieszyniaków. Postępowanie Rady Narodowej było o ostrożne i mądre w tym niepewnym i burzliwym okresie upadku Austro-Wegier.
Za "przekroczenie Rubikonu" niepodległości i zerwanie z Austria można uznać przewrót wojskowy w cieszyńskim garnizonie z31 X na1XI.
Tak więc Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego miedzy swoim powołaniem 19 X a 1 XI - formalnie uznawała swoja zależność od Austrii, co więcej z tej zależności korzystała uznając zwierzchność przedstawiciela Rządu Cesarskiego i prosząc go jako organ dla siebie nadrzędny o wsparcie."
 http://gazetacodzienna.pl/artykul/kultura/o-czym-powiada-tablica-zamkowa

 ***

"Przyłączenie Zaolzia do Czechosłowacji 1945

Od opuszczenia terenów Zaolzia przez Niemców pod koniec kwietnia 1945 do 9 maja 1945 działała polska administracja państwowa. Po wojnie władze czechosłowackie stwierdziły jednostronnie, że zatwierdzona przez rząd czechosłowacki w 1938 zmiana graniczna, następnie utwierdzona nową polsko-czechosłowacką umową graniczną, jest nieważna.
Ówczesne władze polskie zabiegały o znalezienie się Zaolzia w granicach polskich. 15 czerwca 1945 marsz. Michał Rola-Żymierski, zastępujący nieobecnego w kraju premiera, postawił stronie czechosłowackiej ultimatum. Po jego odrzuceniu oddziały polskie wkroczyły na Śląsk Cieszyński i zapowiedziano dalsze posuwanie się oddziałów za Olzę. Stalin odradził jednak delegacji polskiej przebywającej w Moskwie używania siły. Rokowania polsko-czechosłowackie w sprawie granicy prowadzono w Moskwie. Delegacja polska otrzymała z kraju stanowisko negocjacyjne które brzmiało: „Na Zaolziu bronić każdego kilometra między Morawską Ostrawą a Karwiną – kluczowe stanowisko dla koksu”. Rokowania zakończyły się podpisaniem 10 marca 1947 układu o przyjaźni i pomocy wzajemnej z Czechosłowacją, który sprawę granic pozostawiał otwartą. Jeszcze w lipcu 1947 delegacja Polaków z Zaolzia podczas spotkania z Jakubem Bermanem w Warszawie usłyszała „Rząd polski nie ma zamiaru organizować jakiegoś ruchu, niemniej jednak nie zrezygnuje z praw do Zaolzia”[11].
13 czerwca 1958 rządy PRL i CSRS podpisały porozumienie ostatecznie zostawiając Zaolzie w granicach Czechosłowacji. Strona czeska zobowiązała się przestrzegać praw polskiej mniejszości narodowej na Zaolziu (szkoły z polskim językiem nauczania, organizacje polskie, polskie gazety) oraz zrzekła się roszczeń do terytoriów znajdujących się pod władzą polską.
W 1945–1949 należało Zaolzie do Ekspozytury Śląskiej Krainy Morawskośląskiej. W 1949–1960 Zaolzie należało do kraju ostrawskiego, do powiatu Karwina, do powiatu Czeski Cieszyn i do powiatu Frydek-Mistek. Od 1960 Zaolzie należy do kraju północnomorawskigo (od 2000 też do kraju morawsko-śląskiego), do powiatu Karwina i do powiatu Frydek-Mistek[12]."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaolzie

O losach Śląska Cieszyńskiego i Zaolzia tu: https://www.magnapolonia.org/wyzwolenie_zaolzia/
tu
 https://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/961107/jak-czesi-zrabowali-zaolzie
i tu
 https://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/09/14/czy-w-czerwcu-1945-roku-mogla-wybuchnac-wojna-polsko-czechoslowacka/#2
Współczesna mapa Zaolzia



czwartek, 29 listopada 2018

Mudry


Mudry są to energetyczne układy dłoni. Sanskryckie słowo ”Mudra” dosłownie znaczy:„To, co przynosi radość”. Słowo „Mud” tłumaczy suitę jako „radość” oraz jako „gesty w celu zadowolenia bogów”. Końcówka „Ra” oznacza: „To, co daje”.
Mudry stosuje się w sztuce sakralnej (np. Chrystus na Ikonach trzyma palce złożone w mudry), w tańcu, a także w jodze, w celu uzyskania harmonii duchowej.
Mechanizm działania mudr polega na kierowaniu przepływem energii oraz usuwaniu blokad energetycznych. Mudry są szeregiem pozycji palców i dłoni o działaniu terapeutycznym i leczniczym. Jest to rodzaj terapii, który nie wymaga żadnych specyficznych predyspozycji. Stosowanie mudr jest proste, bezpieczne i skuteczne. Nie powodują żadnych skutków ubocznych.
Aby działanie mudr było skuteczne należy:
v     przed rozpoczęciem należy rozluźnić mięśnie dłoni; wszystkie mudry powinny być wykonywane w poczuciu rozluźnienia, bez wysiłku czy napinania mięśni,
v     najbardziej optymalną pozycją do praktyki jest „kwiat lotosu”, nie jest to jednak regułą, każda odpowiednia dla Ciebie pozycja jest dobra,
v     w trakcie wykonywania mudr, w których opuszki palców łączą się ze sobą, łączymy je delikatnie bez niepotrzebnego nacisku,
v     wybraną mudrę możemy praktykować kilka razy dziennie, pamiętając, że (zależnie od wprawy) pierwsze efekty mogą pojawić się po 15 minutach,
v     ogólnie zalecana jest praktyka jednej mudry przez około 30 – 45 minut, czas ten będzie się skracał wraz z rosnącą wprawą,
v     dla osób zabieganych, możliwe jest podzielenie tego czasu piętnastominutowe części
v     nie ma jedynej słusznej formy praktyki, każdy powinien odnaleźć swój własny sposób, odzwierciedlający jego potrzeby;
v     każda pora jest dobra: mudry możemy wykonywać o każdej porze, rano, podczas przerwy, wykładu czy nudnej konferencji, wieczorem, podczas relaksacji lub medytacji czy przed pójściem spać.
v     Mudry powinno się wykonywać oburącz, służy to zwiększeniu ich efektywności, nic jednak nie stoi na przeszkodzie by wykonywać je jedną ręką (np. kiedy nie możemy sobie pozwolić na całkowite oddanie się praktyce),
v     mudry stosować możemy naprzemiennie, zwiększając w ten sposób obszar ich działania
v     najlepsze efekty daje świadome świadoma praktyka, może być ona połączona ze świadomym oddechem, wizualizacją lub chromoterapią – taka praktyka pozwala skupić się bardziej na własnym wnętrzu,
v     najlepsze efekty osiąga się poprzez konsekwencję, cierpliwość i codzienną praktykę,
v     mudry nie mają żadnych skutków ubocznych, nawet kiedy wykonujemy je niedokładnie,
Skuteczność stosowania mudr wymaga cierpliwości bowiem wynik ich stosowania nie przychodzi natychmiast. Zauważono również, że im dłuższa praktyka, tym efekty przychodzą szybciej. Wynik stosowania mudr zależy również od konkretnego organizmu. Jeżeli ciało jest wytrenowane w tego rodzaju praktykach, szybciej pojawiają się pozytywne skutki. Mudry dzielą się na podstawowe i uzupełniające.
Mudry podstawowe:


Mudra ratująca życie (Apan Vayu Mudra)



Wskazania: atak serca, bóle, kołatanie i inne schorzenia i niedomagania serca, zawał mięśnia sercowego, uczucie dyskomfortu w okolicy serca, połączone ze smutkiem i trwogą.
Ułożenie: Palec wskazujący należy zgiąć tak, aby czubkiem dotknął podstawy kciuka, natomiast palce - serdeczny, środkowy i kciuk stykamy opuszkami, mały zaś pozostaje wyprostowany.
Mudra jest pomocna przy wielu schorzeniach, przede wszystkim jednak pomaga w dolegliwościach serca. Zastosuj ją jako pierwszą pomoc w razie ataku serca. W takim wypadku należy to ćwiczenie wykonać natychmiast i to obydwoma rękami. Działanie mudry można przyrównać do zażycia dawki nitrogliceryny. Profilaktycznie stosować codziennie 3 razy po 15 minut.
Mudra energii (Apan Mudra)


Wskazania: przeciwbólowa, zatrucia organizmu, schorzenia układu moczowego, oczyszczanie organizmu z toksyn.                      
Ułożenie: Należy połączyć opuszki palców - środkowego, serdecznego i kciuka. Pozostałe dwa palce, wskazujący i mały, powinny być swobodnie wyprostowane.
Przeciwdziała bólowi, wydala z organizmu różne trucizny i zanieczyszczenia, oczyszczając organizm, oraz leczy dolegliwości i choroby układu moczowego. Szczególnie wskazana przy zatruciach i w wypadku bólu.
Mudra życia (Pran Mudra)

Wskazania: wyczerpanie, zmęczenie, nerwice, objawy senności, osłabienie wzroku, zaburzenie wzroku.
Ułożenie: Trzeba złączyć opuszki trzech palców - serdecznego, małego i kciuka. Pozostałe palce trzymamy swobodnie wyprostowane. Wykonujemy obydwiema rękami. Mudra związana z oczami.
Doskonale wpływa na wzrok, polepsza ostrość, leczy różne choroby oczu, a jednocześnie ma na celu wyrównanie poziomu energetycznego w całym organizmie. Podnosi witalność, dodaje sił, a także redukuje objawy senności i nerwowości. jej praktykowanie jest wskazane w stanach zmęczenia i wyczerpania.
Mudra podnosząca (Linga Mudra)




Wskazania: przeziębienie, mniejsza odporność, kaszel i katar, zapalenie płuc, choroby gardła, zapalenie zatok.
Ułożenie: Dłonie składamy razem wewnętrznymi powierzchniami, a palce splatamy. Wystający kciuk otaczamy "obręczą", którą tworzą palec wskazujący z kciukiem drugiej reki.
Mobilizuje siły obronne organizmu i jest bardzo pomocna przy przeziębieniach, kaszlu, grypie i zapaleniu płuc. Powoduje wewnętrzne rozgrzanie i uwalnianie śluzu, który zbiera się w płucach. Ćwiczenie pomaga ludziom, którzy przy zmianie pogody cierpią na zakłócenia pracy dróg oddechowych. Nie wolno stosować długo, gdyż może wywołać uczucie zobojętnienia i letargu. Jest to sygnał do skrócenia lub przerwania ćwiczeń.
Mudra wiedzy (Gyan Mudra)
 

Wskazania: bezsenność, nadmierna senność, nadciśnienie tętnicze, napięcia emocjonalne, brak koncentracji, kłopoty z pamięcią, niepokój, depresja.
Ułożenie: Należy połączyć ze sobą czubek kciuka i palca wskazującego. Pozostałe trzy palce powinny być wyprostowane i rozluźnione.
Mudra jest w stanie rozwiązać wiele problemów zdrowotnych. Znacznie zmniejsza napięcie wewnętrzne, uspokaja, a także "porządkuje" wnętrze organizmu, rozluźnia psychicznie i duchowo. Wzmacnia pamięć i poprawia koncentrację. Jest pomocna przy bezsenności, jak również przy depresjach. Obniża zbyt wysokie ciśnienie krwi i pogłębia działanie innych mudr, dlatego zaleca się jej stosowanie z innymi mudrami.
Mudra nieba (Shunya Mudra)

Wskazania: schorzenia uszu, szum w uszach, niedomagania słuchu, dzwonienie w uszach.
Ułożenie: Zginamy środkowy palec w ten sposób, aby opuszką dotknął podstawy kciuka, kciukiem zaś go lekko przyciskamy. Pozostałe palce powinny być wyprostowane i rozluźnione.
Zalecana na wszystkie schorzenia uszu, bóle uszu i wszelkie schorzenia związane ze słuchem. Stosując tę mudrę, często w kilkanaście minut możemy sobie polepszyć słuch i zlikwidować ból uszu, a przy dłuższym praktykowaniu całkowicie wyleczyć prawie wszystkie choroby uszu.
Mudra wody (Varuna Mudra)

Wskazania: dolegliwości wątroby, żołądka, śledziony, choroby płuc, nadmiar śluzu i wydzielin w organach wewnętrznych.
Ułożenie: Mały palec prawej reki zginamy tak, by dotykał podstawy kciuka, i kciukiem lekko go dociskamy. Lewą ręką obejmujemy prawą od spodu i jednocześnie kładziemy kciuk lewej reki na kciuku prawej.
Pomaga ludziom, którzy maja za dużo śluzu i wydzielin w organach wewnętrznych (np. płuca, żołądek, śledziona), ponieważ blokują one energię całego organizmu. Mudrę stosujemy w dolegliwościach żołądka, wątroby, śledziony, w chorobach płuc i innych narządów wewnętrznych.
Mudra wiatru (Vayu Mudra) 

Wskazania: reumatyzm, drżenie rąk, szyi i głowy, ischias, rwa kulszowa
Ułożenie: Palec wskazujący zginamy tak, by dotykał opuszką podstawy kciuka. Kciukiem lekko go przyciskamy, a pozostałe palce (środkowy, serdeczny i mały) trzymamy wyprostowane i rozluźnione.
Osłabia dolegliwości w różnych częściach ciała, które wywołane są przez różnorakie schorzenia, jak np. reumatyzm, ischias czy drżączkę rąk, szyi czy nawet głowy. Często się zdarza, że po kilkunastu godzinach od przeprowadzenia ćwiczeń poprawia się samopoczucie i stan zdrowia. Przy schorzeniach przewlekłych należy ją ćwiczyć na przemian z Mudrą życia i natychmiast zakończyć po ustąpieniu objawów chorobowych.
Mudra krowy (Surabhi Mudra)

Wskazania: bóle korzonkowe, reumatyczne, dolegliwości gośćcowe i zapalenia stawów.
Ułożenie: Mały palec lewej ręki powinien dotykać serdecznego palca prawej ręki, a mały palec prawej ręki musi dotykać serdecznego palca lewej ręki. Jednocześnie palec środkowy prawej ręki łączymy z palcem wskazującym lewej, a palec środkowy lewej ręki z palcem wskazującym prawej. Kciuki pozostają rozstawione w rozluźnieniu podobne do rogów krowy.
Bardzo skuteczna przy wszelkich dolegliwościach reumatycznych, gośćcowych i zapaleniach stawów.
Inne korzyści wynikające ze stosowania mudr:
v      pobudza przepływ energii w ciele,
v      poprawia samopoczucie i kondycję,
v      poprawia ukrwienie organów wewnętrznych,
v      reguluje działanie gruczołów,
v      łagodzi napięcia i zmniejsza skurcze mięśni,
v      może sprzyjać głębokiej relaksacji lub zwiększeniu sił witalnych, zależnie od potrzeby i zastosowanej mudry,
v      pozwala w łatwy sposób niwelować stres, sprzyja medytacji i wyciszeniu,
v      daje większą świadomość własnego ciała i procesów w nim zachodzących,
v      przywraca równowagę układu nerwowego i hormonalnego,
v      podwyższa sprawność seksualną,
v      poprawia zapamiętywanie i koncentrację.
Źródła:
Elżbieta Cybulska: Tajemnice medycyny niekonwencjonalnej
Leszek Matela i Otylia Sakowska: Moc Twoich dłoni



poniedziałek, 12 listopada 2018

Nic tylko zalać łeb...


Po zobaczeniu wczorajszych „marszów niepodległości” w Warszawie i we Wrocławiu, po wysłuchaniu tych wszystkich faszystowskich okrzyków, po wysłuchaniu skrajnie nazi- przemówienia Międlara, po wysłuchaniu krzyków prezydenta, w których buta i kłamstwo, pycha i załganie dominowały, czuję się, jakby czołg po mnie przejechał. Boli mnie dusza, mam stupor myślowy. Nie potrafię myślowo przeskoczyć zrozumienia tego, co się stało- obchody 100lecia niepodległości Polski i wspólny marsz „państwowych” z faszystami. Moment szczególnie oporny- Polacy walczyli z hitlerowcami o wolne państwo, a teraz potomkowie tych Polaków razem z butnymi potomkami faszystów, idą w marszu, przy czym ci potomkowie faszystów wcale nie są pokojowo nastawieni i mają najszczerszą ochotę zrobić zadymę, by pokazać, kto tu rządzi- my, czyli neofaszyści polscy i europejscy, w podtekście, my panowie świata zmieciem wszystkich, z którymi nam nie po drodze. Moment szczególnie oporny do zrozumienia, nie do przeskoczenia- jaki tok rozumowania przebiega w tych łbach pisowskich, czy oni nie widzą, że to, co robią jest kompletnie przeciw Polakom? Czego się chwycą- przeciw naszym interesom, ośmieszające, kompromitujące Polskę i Polaków. Myślałam, że wyniki ostatnich wyborów trochę ich opamiętają, ale nie…. Ale NIE… jak ćmy do ognia, w nakręcaniu swej głupoty, lecą ku kompromitacji swojej i nas wszystkich. A dzisiaj… dzisiaj dostałam cios prosto w żołądek- mój były uczeń napisał na fejsie: „Warto było tam być” i zamieścił zdjęcie z marszu nazistów. Najpierw zapytałam, czy jako fotograf, bo ma swoje studio fotograficzne. Naiwna myślałam, że profeska- chciał mieć fajne zdjęcia. Otrzymałam odpowiedź: „Nie, szedłem w marszu”. Strasznie mnie rąbnęło- mój uczeń idzie w marszu z faszystami i zaraz pomyślałam o jego matce, matce, która bardzo dbała, by dzieci zachowywały się porządnie, były kulturalne itp. Nie potrafię tego połączyć- wiedzy o matce z zachowaniem syna. I zaraz następne pytanie: „Kurcze, gdzie popełniłam błąd jako nauczyciel?”. No porażka… wiem… nie na wszystko ma nauczyciel wpływ, ale takie pytania mi się nasuwają, kiedy moi byli uczniowie postąpią wbrew czemuś „naturalnie porządnemu”. I wiem, że to ludzie dorośli, mają swoje życie, swoje poglądy. Odpisałam tylko, że zostaną mu wspomnienia. Nic z oburzenia, nic z umoralniania. Ale moje zdziwienie i rozczarowanie zostają.
A za oknem piękna jesień. Słonecznie i +18 stopni ciepła. Liście opadły, ukazało się niebo w różnych miejscach ogrodu. Jeszcze kilka dobrych dni będę się „zbierała” po tej ostatniej niedzieli.
Na takie bóle duszy mam lekarstwo, ot takie.
Pijacka? No i co z tego, w takich sytuacjach człowiek ma ochotę zalać łeb i przespać ciężkie chwile.






sobota, 3 listopada 2018

Bogowie metalu


Niebawem minie 40 lat od powstania brytyjskiej grupy heavymetalowej, która była znana z tego, że miała dwie gitary prowadzące i wokalistę o bardzo wysokim głosie. W latach 80tych osiągnęła znaczny sukces komercyjny i stała się silną inspiracją dla muzyków New Wave of British Heavy Metal i thrashmetalowców (połączenie elementów muzyki heavy i punk).
 (Wybrałam spokojne utwory, nie bójcie się, że "ryczą" i tluką w perkusję, no może jeden lub dwa tak mają:) )

W 1989 roku muzycy zostali oskarżeni o umieszczanie w tekstach przekazów podprogowych, wskutek czego dwaj młodzi ludzie popełnili samobójstwo. Muzyków uniewinniono.

W 1991 roku z zespołu odszedł wokalista Rob Halford, by powrócić w 2006 roku
W latach, kiedy Halford realizował swój solowy projekt poza Judas Priest, wokalistą zespołu był Tim Ripper Owens. 
Młode pokolenie XXI wieku, poznało Judas Priest jako zespół tworzący muzykę do gier komputerowych.
„Judas Priest było jednym z pierwszych heavymetalowych zespołów, który wprowadził dwie gitary prowadzące, na których grali K.K. Downing i Glenn Tipton. Połączyli oni brzmienie gitar wraz z unikalnym stylem wokalnym Roba Halforda, by stworzyć charakterystyczny heavyrockowy styl. Jest on często przywoływany przez wpływ na podgatunek rocka, heavy metal. 

Wielu ludzi, wliczając w to wpływowych muzyków i wybitne hardrockowe i heavymetalowe zespoły, wierzą, że u podstaw czegoś, co można nazwać „czystym” heavy metalem są wczesne płyty Judas Priest: Sad Wings of Destiny (1976), Sin After Sin (1977) i Stained Class.
Zespół często grał szybciej niż większość grup rockowych tamtych czasów i wniósł bardziej „metalowy” dźwięk gitar. Piosenki wahały się od prostych i bezpośrednich (np. Starbreaker, White Heat, Red Hot), aż do uporządkowanych piosenek, zawierające fragmenty szybkie i głośne, jak i wolniejsze i łagodniejsze (np. Victim of Changes, Run of the Mill, Beyond the Realms of Death).

 Niektóre piosenki, jak np. Exiter z 1978 roku, były uznawane za przełomowe przez ich czystą srogość i szybkość; zespoły, które coverowały, nie licząc Motörhead, grały je w takim samym tempie. Inne utwory, jak Dissident Agressor, Sinner i Tyrant, były wtedy jednymi, z„najcięższych” piosenek, a dzisiaj są uważane za klasyczne metalowe utwory. Judas Priest miało wpływ na muzykę metalową od połowy lat 70, zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio. Został nazwany 78 najważniejszym artystą wszech czasów przez VH1 w 2010 roku i drugim najważniejszym metalowym zespołem przez MTV (zaraz po Black Sabbath)[40]. Slayer uznał ich oddanie dla gatunku, wykonując cover Dissident Aggressor z Sin After Sin na swoim albumie South of Heaven
 
Oprócz brzmienia, Judas Priest znani są również ze zrewolucjonizowania heavymetalowego ubioru. Rob Halford przybrał wizerunek macho, który dzisiaj znany jest jako styl hardcore metalowy/motocyklowy/S&M. Halford ubiera się tak od 1978 (co pokrywa się z wydaniem albumu Killing Machine), a reszta zespołu wraz z nim. Ten ubiór stał się filarem heavy metalu; wkrótce kilka innych zespołów, szczególnie grających NWoBHM i wczesne ruchy blackmetalowe również przejęły modę zaczętą przez Halforda. Spowodowało, to odrodzenie się metalu we wczesnych latach 80 i zrobiło popularnymi, zarówno w mainstreamie, jak i w undergroundzie. Nawet teraz, nie jest łatwo znaleźć metalowego artystę, który nie ma podobnego wizerunku scenicznego. 

Ich popularność i status jednego z przykładowych i wpływowych heavymetalowych zespołów przyniosły im przydomek „Metal Gods” („Bogów Metalu”) od nazwy jednej z ich piosenek[41].”
Więcej o zespole TU i TU


piątek, 2 listopada 2018

Dzień Pamiątki Umarłych



Tak sobie pomyślałam, że wiedzy nigdy za wiele, a wiedzy „z pierwszej ręki” tym bardziej.
Przytaczam słowa rzeczniczki Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. Na temat obchodów, przez luteran, dnia 1 listopada.
„1 listopada luteranie obchodzą dwa święta związane ze wspominaniem wierzących, którzy odeszli. To Dzień Wspomnienia Świętych Pańskich oraz Dzień Pamiątki Umarłych – powiedziała rzecznik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce Agnieszka Godfrejów- Tarnogórska.  „Wspominanie Wszystkich Świętych Pańskich było w kalendarzach luterańskich od samego początku, zgodnie z zaleceniem apostolskim zawartym w liście do Hebrajczyków: +Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia naśladujcie wiarę ich+” – wskazała rzecznik.
Agnieszka Godfrejów-Tarnogórska zwróciła uwagę, że Dzień Świętych Pańskich obchodzony jest we wszystkich Kościołach luterańskich 1 listopada, tak, jak zostało to ustalone we wczesnym średniowieczu. Papież Grzegorz III przeniósł to święto na 1 listopada w 731 r. Pod tym względem Kościoły luterańskie nie różnią się od Kościołów rzymsko-katolickiego i starokatolickich.
W luteranizmie i ogólnie w Kościołach protestanckich, inaczej niż w katolicyzmie, święci nie są identyfikowani z postaciami beatyfikowanymi lub kanonizowanymi przez Kościół jako instytucję. Świętym jest każdy człowiek prawdziwie wierzący w Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. Kryterium świętości jest więc tożsame z żywą wiarą w Boga, jako tego, który odkupił ludzkość własną krwią. Święty pozostaje normalnym człowiekiem. Tak jak inni jest skażonym grzechem i w związku z tym posiada grzeszną naturę. Dlatego luteranizm za Marcinem Lutrem określa kondycję człowieka wierzącego jako +usprawiedliwionego grzesznika+, czyli żyjącego wiarą w Boga, ale ciągle jeszcze podległego grzechowi” – powiedziała Godfrejów-Tarnogórska. Jak podkreśliła, takie rozumienie terminu „święty” stoi w sprzeczności z pojęciem rzymskokatolickim. „+Święty+ w ewangelickim rozumieniu to w zasadzie synonim słowa +chrześcijanin+” - dodała.
Rzecznik powiedziała, że dla ewangelika nie jest niczym nadzwyczajnym nazwać samego siebie świętym. „Ewangelik ma jednak świadomość, że bardzo łatwo jest przestać wierzyć i wtedy człowiek przestaje być świętym. Dlatego tym bardziej trzeba dbać o swoje życie duchowe, o wiarę i relację z Bogiem. Takie rozumienie słowa święty stoi w zgodności z Pismem Świętym, gdzie w Nowym Testamencie (…) możemy przeczytać o pozdrowieniu wszystkich świętych z jakiegoś miasta czy przekazaniu im wsparcia materialnego. Nie ma wątpliwości, że święty w Nowym Testamencie to po prostu chrześcijanin” – podkreśliła.
W dniu Świętych Pańskich luteranie dziękują Bogu za wszystkich żyjących i zmarłych prawdziwie wierzących chrześcijan. Godfrejów-Tarnogórska powiedziała, że dzień wspomnienia Świętych nie jest w ewangelickim kalendarzu nie jest uznawany za szczególnie ważne święto. „Pozostaje zdecydowanie w cieniu choćby Pamiątki Reformacji, która obchodzona jest 31 października” – wskazała.
Rzecznik powiedziała, że po II wojnie, 1 listopada zaczęto obchodzić w Kościele luterańskim w Polsce także jako dzień wspominania umarłych. „W różnych krajach luteranie obchodzą go różnie. Przykładowo Słowacy obchodzą go 1 listopada, Czesi 2 listopada, ale Niemcy w ostatnią niedzielę roku kościelnego, zwaną Niedzielą Wieczności” – powiedziała.
Zdaniem Godfrejów-Tarnogórskiej, święto zachęca luteranów do porządkowania i odwiedzania grobów bliskich oraz ich wspominania. „Warto zaznaczyć, że luteranie nie modlą się za dusze zmarłych w związku z przekonaniem, że kwestia zbawienia człowieka jest zależna od jego relacji z Bogiem. Człowiek po śmierci staje przed Bogiem, do którego należy sąd. Ludzka modlitwa nie jest w stanie zmienić sytuacji zmarłego, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo z Biblii” – powiedziała.
Luteranie, jak wszyscy protestanci, nie uznają też istnienia czyśćca. „Nie ma zwyczaju zapalania świecy czy znicza +za duszę zmarłego+. Jeśli luteranie zapalają znicze na grobach, to tylko dla uczczenia pamięci, ale bez intencji modlitewnej” – wskazała.
Jak dodała, luteranie odrzucają również instytucję tzw. mszy za zmarłych. „Może być sprawowana tylko dla żyjących, bo komunia służy pokrzepieniu tylko tych, którzy jedzą i piją ciało i krew Pańską” - wyjaśniła.
1 listopada ewangelicy dziękują Bogu za ten dzień błogosławionego wspominania tych, którzy odeszli a zarazem proszą Boga o pociechę dla wszystkich zasmuconych, o pewność wiary. (…) To dzieje się na nabożeństwach, które w tym dniu odprawiane są na cmentarzach. Chrześcijańskie, ewangelickie świętowanie, to przede wszystkim spotkanie ze Słowem Bożym i wspólna modlitwa” – podkreśliła rzecznik Kościoła luterańskiego w Polsce.”
Na zdjęciu cmentarz ewangelicki w Bielsku-Białej