środa, 18 kwietnia 2018

Gadzinki

Przezimowały, co nas cieszy. To, że dzisiaj jeden chciał wejść na taras, już mniej cieszy. Ale są- na razie dwa. Pewnie jest ich więcej. Te dwa wygrzewały się pod ścianą, przy piwnicznym okienku. Nie zdążyłam tam wygrabić liści, a teraz nie chcę, by ich nie spłoszyć. Potem wyniosły się. Pewnie na kompost, na drugie śniadanie. Mieszkają pod dwoma tarasami. Zaczynają swoje gody.

32 komentarze:

  1. Akurat za nimi nie przepadam, ale obserwować lubię, kiedyś spotkaliśmy jednego w parku, na szczęście ludzie zajęci lodami go nie zauważali i krzywdy nie robili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nauczyłam się przepadać:) Już się tak nie boję, jak na początku.

      Usuń
  2. Oj węży to się boję, każdych, nawet oglądanie ich jest dla mnie mega wyzwaniem. Miałam co prawda kilka zdjęć zrobionych z Pytonem i Boa, ale byłam po prostu sparaliżowana i prawie nie oddychałam.
    Masz ciekawych lokatorów, ale ja jednak bym wolała by mojego ogródka nie zamieszkiwały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam fobię-ptaki, węże i pająki. Staram się to jakoś ogarnąć. W stosunku do węży jest mi najtrudniej.Zamieszkały i trzeba się oswoić z nimi. Im też pewnie trudno, chociaż nic ich tu nie trzyma:)

      Usuń
  3. Osobiście nie mam nic przeciw tym gadom, może tylko to, że są zbyt leniwe i ich obserwacja zbyt szybko się nudzi. Natomiast w mojej okolicy one mają przerąbane! Nie wiem jaki instynkt każe im wypełzać na szosę (lubią rozgrzany asfalt) i wtedy jest prawdziwa rzeź niewiniątek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się nie nudzi, a film ma taką opcję "wyłącz". Kiedyś u nas masowo ginęły w taki sposób jeże. Teraz jest ich mniej i już nie widać takiej masakry na drogach.

      Usuń
  4. Nie mam. Za to ślimaków zatrzęsienie. A z gadów tylko nieliczne jaszczurki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślimaków u nas nie ma. Kiedyś były- wytrułam. Te brązowe. Nie sądzę, by je węże jadły. To straszne świństwo.
      Jaszczurki zwinki były jeszcze w zeszłym roku. W tym nie widziałam.

      Usuń
  5. Jak ja Ci ich zazdroszcze! Lubie weze, szczegolnie niejadowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię je obserwować. Wygrzewają się do południa obok tarasów, a potem sobie gdzieś idą w ogród.

      Usuń
    2. Bedac na Twoim miejscu, nie wstawalabym z pozycji lezacej, a blog i fejs zasypywalabym ich zdjeciami. :))

      Usuń
    3. Coś wyczuły, bo dzisiaj tylko jeden się wygrzewał:)

      Usuń
  6. Dzięki nim nie będziesz miała w domu myszy.Dobrze,że przezimowały. W naturze jest ich coraz mniej, podobno.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję z tymi myszami. Raczej nie w domu, a w ogrodzie, bo w domu nie mam myszy, a w ogrodzie dosyć dużo. Na razie pojawiły się dwa, ale chyba jest ich więcej. Tu jest raj dla zaskrońców- łąki, stawy, sady, zagajniki i jary.

      Usuń
  7. Oj, nie chcialabym miec takich sublokatorow! Jakos mi z takimi stworami nie po drodze, choc jestem swiadoma, ze pozyteczne, ze niegrozne, ale.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiłam si. Bardziej mnie martwi, że niechcący spłoszę jakiegoś, a nie chcę im tego robić. Nie chcę, by się bały, dlatego kiedy idę to jakoś to zaznaczam tupaniem. One nie słyszą, ale reagują na ruch.

      Usuń
  8. Donna Wspaniała i Cichy Don
    Gadzie gody cieplusie
    Miłosność rulez
    ...
    takie haiku mi się wyhaikwoało /wyhaiczyło?/...
    ...
    no, i jeszcze motyw muzyczny do kompletu:
    https://youtu.be/VJG4jdXHitY
    ...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne haikujesz:) Muza super, dzięki:)

      Usuń
  9. Łooooo matko, jeszcze i to.Koło swojego domu ich jeszcze nie widziałam, ale reszta rodzina już tak. Ja za to miałam spotkanie nos (?) w nos w domu. Wstaję sobie rano, a tu żywy wąż na podłodze, który kota przyniosła do domu.
    Uroki mieszkania na wsi, blisko stawów, mokradeł, chaszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponoć smażony wąż z cebulką smakuje niczym węgorz, tylko jest mniej tłusty, a koty z wdzięczności dbają o pewne urozmaicenia ludzkiej diety... inna sprawa, że zwykle przynoszą jakiś drobny drób lub zwierzynę płową (a raczej szarą) i kto to ma skubać, oprawiać, przyrządzać?...

      Usuń
    2. @Iwa- na razie przed drzwiami waruje Beza i ona głównie płoszy nieproszonych gości. Na razie się jej to udaje, ale w zeszłym roku jeden Zyzio wylegiwał się przed głównymi drzwiami i wcale nie było mu spieszno usunąć się z drogi. Na podłodze to jeszcze bym zniosła, ale gadziny potrafią wpełznąć wysoko...brrrrr.
      @PKanalia- widzisz, że miałam rację, by koty nie mieszkały na naszej posesji. Kota z wężem, czy ptakiem w pyszczku nie zniosłabym. Rozumiem koci instynkt i właśnie dlatego oszczędziliśmy sobie i kotom stresów. Węże jadalne są, ale ja wolę nie próbować. Przynajmniej tutaj, w naszych kręgach kulturowych.

      Usuń
  10. Och, moje milosci sie pojawily :). Powinnas je podtuczyc, zabek i rybek podzucic, bo straszne z nich chudzinki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same niech o siebie dbają. Nie wiem, co one wcinają, ale żaby i ślimaka w ogrodzie nie uświadczysz. Ja podejrzewam, że one dokarmiają się resztkami wyrzuconymi na kompost.Ostatnio jednego tam przydybałam.

      Usuń
  11. No cóż, ja też ich nie lubię. A nawet się ich boję, bo nie odróżniam jadowitych od zasrkońców:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu masz zaskrońce w całej urodzie. Jadowite mają bardziej sercowaty łepek i wąskie źrenice. Zaskroniec ma żółte plamy za uszami, bardzo widoczne, nie sposób nie dostrzec. Ale ja też, na wszelki wypadek, trzymam się z daleka.

      Usuń
    2. to jest tak, że zaskroniec potrafi ugęgolić, gdy człowiek mu się naprzykrza, a stworzonko nie ma już innej opcji i czasem może wyjść z tego infekcja... ale jaki z tego wniosek?... jedyny logiczny, by dać mu święty spokój i co najwyżej filmować...
      trochę inaczej jest ze żmiją, tu zdarza się czasem przypadkowe nastąpnięcie w okolicznościach przyrody i żmija odbiera to jako atak, więc odruchowo kąsa z efektem dla nas niezbyt bezpiecznym... ale wniosek jest ten sam... po prostu uważać na to, co się robi i nie uważać siebie /nagą małpę/ za właściciela Ziemi, któremu wszystko wolno, a reszta istot ma gówno do gadania...

      Usuń
    3. Nie wiem, czy ugęgoli, ale wiem, że zagrożony wydziela bardzo cuchnącą substancję. Dlatego gonię Bezkę, by się nie zbliżała do nich. pranie zasmrodzonego futra może być upierdliwe. Kiedyś w słowackich Dierach, wspinając się po stromych "schodach" skalnych, nieświadoma obecności gadziny, położyłam rękę koło jej głowy.W dół schodził, chyba, Słowak,który spokojnie kazał mi powoli podnieść się i nie robić gwałtownych ruchów. Wtedy przyjęłam to jako dziwactwo, bo nadal gada nie widziałam. Dopiero w domu Jaskół pokazał mi zdjęcie z tą rozkoszą żmiją obok mojej dłoni. brrrrrr....Wiesz, ze mam dosyć dużo pokory wobec przyrody. Mój ogród jest, przede wszystkim, domem zwierzaków, potem moim.

      Usuń
  12. A u mnie już po godach. Do gniazda zbudowanego kilka lat temu na parapecie nieużywanego okna w pomieszczeniu gospodarczym powróciły sokoły wędrowne. To chyba jest inna para, bo te karmią swoje dzieci nawet w nocy. Dobrze, że na noc zakładam korki do uszu, bo pisk jest niemożebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ale Ci zazdroszczę tych sokołów. Nawet nocny pisk byłby fajny:) Do naszego ogrodu wraca co roku ogromny gołąb wędrowny. Fajnie grucha, ale jest bardzo płochliwy. Trudno go podejść. Zresztą staram się nie robić tego i daję sobie oraz jemu spokój z tymi "polowaniami"

      Usuń
    2. Zachwycający jest lot tych sokołów (muszą wyhamowywać przed moim oknem), z góry mają piękną barwę pomarańczową przetykaną czarnymi lotkami, ale pisk i świergot maluchów jest przerażający. Na szczęście teraz w nocy już śpią.
      Twój ogromny gołąb to prawdopodobnie Grzywacz, też taka para próbowała coś uwić na moim drugim parapecie, ale akurat to jest okno mieszkalne, więc się przenieśli na pobliskie 30 metrowe drzewo.

      Andrzej Rawicz (Anzai)

      Usuń
    3. Maluchy szybko rosną, a sokoły to zawsze cudny widok. Tak, to grzywacz. Od trzech lat przylatuje na wiosnę i gniazduje w dole ogrodu, w lasku. Gniazdo ma wysoko w koronach- modrzewia lub daglezji. W sierpniu wyprowadza się na południe.

      Usuń
  13. Your blog was absolutely fantastic!
    Great deal of great information & this can be useful some or maybe the other way.
    Keep updating your blog,anticipating to get more detailed contents.
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.