czwartek, 26 kwietnia 2018

Taka niespodzianka :)

To jest cała Omega. Charakterystyczny rockowy aranż i po polsku tekst. Nawet zestaw wokalu charakterystyczny. Może się podobać, może się nie podobać, ja jestem zachwycona. Właśnie tą rockową klasyką w wykonaniu. A tu deserek:)
Zawsze na topie:)
P.S.Nie mam weny do postów, nie mam weny do komentów na Waszych blogach. Sorki:(

40 komentarzy:

  1. faktycznie fajna niespodzianka... do tej pory wspominam z przyjemnością swoje regularne zakupy w Ośrodku Kultury Węgierskiej, niełatwo było potem taką płytę dowieźć do domu, bo autobus linii 112 był zawsze nabity do białej kości, a zaraz potem koncerty /w Wawie i w Budapeszcie/... "Dziewczyna" dziewczyną, kto nie zna i nie lubi ten gamoń, a z innych to najbardziej płyty "Elo Omega" /ta 4-ta, metalowa - z okładki i brzmienia/ i "Idorablo" /bo przy tej płycie... powiedzmy, że działo się/...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://youtu.be/t4jlBWHk4UA
      ta płytę nazywaliśmy "pasieka", chyba zrozumiałe dlaczego, tyle że okładka nakładu sprzedawanego w Polsce była żółta...
      ...
      a wracając do perypetii z dowożeniem płyt do domu, to płytę "Gammapolis" kupiłem w Budapeszcie /przy Vaci Utca/, ale w południe namiot na campingu stał na mocnym słońcu i płyta się zdefasonowała mocno... drugą kupiłem tuż przed powrotem za resztkę kasy, ale na wskutek zamieszania po przyjeździe do Wawy została w przedziale pociągu... trzeci egzemplarz kupiłem już w Ośrodku i to zonk, dupa blada... wcale mi się ta płyta nie podobała... do tej pory jakoś tak... nie kręci mnie... ot, taka pechowa jakaś ta płyta...

      Usuń
    2. Miałam "Elo Omega"- ktoś mi ja podprowadził w internacie. Kupowałam płyty za stypendium. A potem pocztówki dźwiękowe. Tańsze i "bezpieczniejsze", chociaż nadmiaru słońca tez nie znosiły. Nie wszystkie utwory Omegi są strawne. Nawet jak muza w miarę, to język "psuje' efekt.

      Usuń
    3. to akurat ciekawe, bo mi węgierski do rocka bardzo pasuje, już wtedy pasował... niemiecki za to mnie drażnił, pasował mi /już nieco później/ tylko do hardcore punka, np. Toxoplasma /taki niemiecki odpowiednik Dezertera w tamtych czasach/:
      https://youtu.be/R68b9BWznZE
      potem doszły inne wyjątki, jak Nina Hagen, czy Ramstein...
      za to włoski, hiszpański, czy francuski z rockiem mi się kompletnie gryzą, szczególnie włoski, po prostu masakra...
      ale japoński brzmi ciekawie, oto próbka klasyki /takie japońskie Scorpions/:
      https://youtu.be/4JXiCrJTb7c

      Usuń
    4. Do rocka dobry ostry język, twardy. Włoski, melodyjny, to raczej do "amore mio". japoński jet "szczekający". Pasuje do hard rocka.
      Omega po angielsku też dobrze brzmi. Niemieckiego w żadnym gatunku nie trawię. Tak samo czeskiego.

      Usuń
  2. O matko, przypomniałaś nasze prywatki, to były obowiązkowe hity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hity:) I jak się przy tym fajnie tańczyło:)

      Usuń
  3. Co do "Omegi", to nie moja strefa czasowa. Natomiast brak weny zdarza się każdemu, więc poczekamy cierpliwie, aż powróci. Póki co cieszmy się wiosenną, słoneczną pogodą, bo taka zawsze poprawia humor. Właśnie jego życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale nawet to piękne słońce i ciepełko nie niwelują nastroju pod zdechłym azorkiem. Coś się zacięło i nie potrafi wrócić na pogodną drogę.

      Usuń
  4. Dla mnie Omega była zespołem jednego przeboju, właśnie tego, który prezentujesz jako drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebój niewątpliwy, ale i inne utwory Omegi są wpadające w ucho. Poza tym, był (jest) to zespół z dawnego bloku, który grał wtedy rocka na światowym poziomie,

      Usuń
  5. Omega i Dziwny jest ten świat!!! Rewelacja. Muszę to puścić mojemu bratu, który był i nadal zresztą jest ogromnym fanem Omegi. Ja lubię kilka kawałków, ale już to wystarczyło, żeby pójść na ich koncert jak tylko się trafi. A trafił się w Lublinie prawie 4 lata temu. Jezu jak ten czas leci. A Ty proszę dużo wychodź na słońce. To wzmacnia i przywraca dobre samopoczucie. Pozdrawiam cieplutko!

    Poniżej link do mojej notki, jak będziesz miała ochotę to sobie zajrzyj.
    (https://blogcaffe.wordpress.com/2014/09/09/do-widzenia-dziewczyno-ma-o-perlowych-wlosach-jak-mgla-zegnaj-nie-ron-juz-lez-wszystko-ma-swoj-kres)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzę na słońcu- problemy na razie są większe niż jego działanie. Nie potrafię tego linka otworzyć, ale spróbuję wejść z Twojego bloga.

      Usuń
    2. No i masz. Wchodzę na stronę Caffe1 i czytam- niczego tu nie ma:):):):):)

      Usuń
    3. Może wchodzisz przez stary onetowy link? Wszystko zostało przeniesione na wordpressa.
      Wkleję jeszcze raz bez nawiasów, bo one mogą wszystko psuć:-)

      https://blogcaffe.wordpress.com/2014/09/09/do-widzenia-dziewczyno-ma-o-perlowych-wlosach-jak-mgla-zegnaj-nie-ron-juz-lez-wszystko-ma-swoj-kres

      Usuń
  6. Przyznam Ci się szczerze, że piosenkę "Dziewczyna o perłowych włosach" znam bardzo dobrze, ale już z zespołem jest gorzej. Piosenka Niemena, no ciekawe wykonanie, brawo dla zespołu za dość dobrą znajomość języka polskiego, jednak osobiście wolę wykon w oryginale.

    Hej Jaskółeczko, co Ty taka niepocieszona jesteś. Wiosna przyszła, ptaszki wkoło pięknie ćwierkają. Nie ma marudzenia tylko za życie się trzeba wziąć. Słonko się pięknie uśmiecha i Ty się do niego uśmiechnij, zarz Ci się cieplej na duszy zrobi ;)

    Pozdrawiam słonecznie i wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja jestem zaprawiona w bojach, ale ostatnio nazbierało się zbyt wiele. Najgorsze jest to, że szukamy rozwiązania i jakoś nic się nie daje zrobić. No złośliwość przedmiotów martwych i tyle. Ale spoko, zdrowie jest, więc jak tylko się sprawa wyjaśni to i pewnie humor wróci.

      Usuń
    2. Wiesz, nie wiem jak jest u Ciebie z wiarą, ale jeśli mogę coś delikatnie podpowiedzieć, to ja w takich sytuacjach powierzam z ufnością wszystko Panu Bogu i proszę o podpowiedź bądź pomoc w rozwiązaniu problemu, następnie staram się to pozostawić własnemu biegowi, w moim przypadku to działa ;)

      Ściskam Cię ciepło :)

      Usuń
    3. Z taką wiarą u mnie w ogóle nic nie ma. Niemniej wierzę w dobre fatum. I przysłowiowe 7 lat tłustych, 7 chudych, albo w to, że złe w dobre się odwróci. No normalnie trzeba przeczekać, a na pewno, nic nie robić na siłę.
      Już jest lepiej. Jutro jedziemy w góry (Czechy) i pewnie się nastrój poprawi:)

      Usuń
    4. W takim bądź razie udanego wypoczynku życzę i pozytywnego naładowania akumulatorów ;)

      Usuń
    5. Dzięki:) I wzajemnie:)

      Usuń
  7. A ja się pochwalę, bo byłam na koncercie Omegi w Budapeszcie. lata 70. Amfiteatr. Góra Gellerta. Niesamowite międzynarodowe towarzystwo. Węgrzy, Polacy, Niemcy (z NRD), Czesi. I rosyjski jako narzędzie kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam, że z tym rosyjskim to było wtedy zabawne... każdy się wykręcał jak mógł, próbował np. po angielsku, po jakiemuś tam, po migowemu, ale nie zmieniało to faktu, że to rosyjski był wtedy "lingua franca" :)...

      Usuń
    2. W tej części Europy nadal rosyjski króluje i dogadasz się bez problemu w Izraelu. Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego ten język jest obśmiewany i komu zaszkodziłoby uczyć się nadal tego języka oprócz angielskiego?

      Usuń
    3. @Jaskółka...
      mowa jest o tamtych czasach... obecnie mnóstwo się zdążyło zmienić...

      Usuń
    4. No i co z tego, nauka języka nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Tym bardziej, że to język piękny, a kultura rosyjska jest wspaniała. No i łatwiej jest się uczyć języka z własnej grupy językowej (języki bałtosłowiańskie.

      Usuń
  8. Wychowałam się na innej muzie, głównie tej słuchanej z radia Luxemburg.
    Znów zaczynam rozważać odejście z sieci.Infekcja jakaś czy co???Poza tym chodzi mi po zwojach temat na drugi blog, ale technicznie nie wiem czy dam radę(jedną , lewą ręką)
    pisać. No i ta doba jakaś krótka i pozycja horyzontalna jakoś mnie pociąga ostatnio.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie radio Luksemburg też ich nadawało. Ja słuchałam na tranzystorze różnych zagranicznych stacji, w zależności od tego, co fajnego leciało.A leciało głównie w nocy:.
      Biedna jesteś:( Jak nie musisz, to nie nadwyrężaj się. Może nie warto? Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to źle.

      Usuń
    2. @anabell
      Z sympatii do blogowej i pokoleniowej koleżanki chciałbym poinformować, że od kilku lat pojawiły się zupełnie darmowe aplikacje (dawniej było to drogie, teraz darmo instalują na nowych sprzętach) umożliwiające pisanie za pomocą głosu. Potem tylko trzeba nanieść drobne korekty.

      Usuń
    3. Dokładnie tak- może telefon "pisać" pod dyktando, może i komputer

      Usuń
  9. Weż poprawkę na okres, w którym ja słuchałam tego radia- oni jeszcze wtedy raczej nie funkcjonowali. W domu były staczane bitwy o radio- muzyka przegrywała z radiem Wolna Europa..Ale jak bardziej zagłuszali to miałam więcej szans na radio Luksemburg, bo jego tak bardzo nie zagłuszali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wzięłam, po wpisaniu odpowiedzi:) Dobra odległość. Moja siostra słuchała Szczepanika. Eh....

      Usuń
  10. Omega,obowiązkowo raz dziennie przez radiowezeł w internacie.
    Widzę, że mojego pokolenia jest tu trochę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie 56. Kapitalne, bo dorastało w gierkowskich czasach, kiedy było luźniej i od zachodu mocno zawiało. Poza tym, uważam ten rocznik za bardzo dowcipny, otwarty i bez kompleksów.

      Usuń
  11. Już kiedyś mieliśmy okazję miło posprzeczać się nt. "muzyki do tańca". No to może tak dla rozkręcenia powtórzmy tę niedokończoną sesję?
    Piszesz do jotki, że przy rock'u fajnie się tańczyło. Przy rock'u wszystko można było robić (dosłownie: jeść, spać, kopulować), ale do tańca ta muzyka nie bardzo się nadawała. Owszem blues'em można było się katować, ale co to za taniec "gibany i w miejscu".
    Mimo tego "Dziewczyna o perłowych włosach" nadal stawia mnie na baczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, akurat do perłowej można się nieźle poprzytulać w tańcu:):):). No i do ballad rockowych w ten sam deseń. Owszem mocniejsze, to raczej do słuchania oraz .... rączki w górę na koncertach:).
      Wyznaję zasadę, jak mi podejdzie rytm, to czy rock, czy inny diabeł, nogi same niosą. Inna sprawa- czy ten taniec ma być solo, czy nie:)

      Usuń
  12. Your blog was absolutely fantastic!
    Great deal of great information & this can be useful some or maybe the other way.
    Keep updating your blog,anticipating to get more detailed contents.
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze, że muzyka żyje w Twoim sercu, to taka terapia na dni bez wyrazu.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, muzyka jako terapia jest niezastąpiona:)Bardzo pomaga.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.