poniedziałek, 7 maja 2018

Lucien Gaillard i jego grzebienie do włosów (secesja 2)


Kolejna porcja secesji. Tym razem grzebienie do włosów. Dlaczego grzebienie? Bo to bardzo oryginalna ozdoba, a w wykonaniu secesyjnych artystów po prostu cudności.
Jak zwykle nie potrafiłam wybrać, dlatego przedstawiam grzebienie (wykonywał oczywiście i inną biżuterię), wykonane przez  znanego na przełomie XIX i XX wieku paryskiego jubilera.




„Lucien Gaillard był synem i wnukiem paryskich jubilerów, a także bratem znanego secesyjnego projektanta mebli Eugène'a Gaillarda. Po tym, jak Lucien przejął rodzinną firmę w 1892 roku, nacisk został przeniesiony na obróbkę metali, często inspirowaną japońskimi prototypami. Na przełomie wieków, z pomocą swojego przyjaciela René Lalique, Gaillard powrócił do biżuterii. Jego projekty, podobnie jak wiele Lalique, zawierały niezwykłe materiały, takie jak róg i kość słoniowa, w połączeniu z bardziej tradycyjnymi drogimi kamieniami, złotem i szkliwem.




„Chociaż jest mniej znany niż Lalique, Vever i Fouquet, Lucien Gaillard był jednym z największych projektantów biżuterii swoich czasów. To względne zaniedbanie można wytłumaczyć faktem, że jego oryginalna produkcja była krótsza i mniej spektakularna niż jego bardziej znanych kolegów rzemieślników.


Gaillard celował w użyciu rogu. Ten wybór stawia go w linii Lalique, która jako pierwsza wolała róg od tradycyjnego szylkretu.
Ten grzebień ilustruje wyraźny gust artysty dla pokornych gatunków roślin. W jego twórczości nie ma postaci ludzkich ani kombinacji motywów zaczerpniętych z flory i fauny. Również twarze i ciała kobiet nie są splecione z arabeskami warzywnymi. Pojedynczy motyw jest wystarczający dla każdej sztuki biżuterii.


Zastosował lekcje sztuki japońskiej do swoich studiów. Liście głogu i kwiat są widoczne na całym świecie, a ich ogólna charakterystyka. Są naturalistyczne, ale nie zaśmiecone zbędnymi szczegółami, a oszczędny projekt poprawia materiał.
Tutaj róg triumfuje w szerokich, rozłożystych liściach i ciernistych łodygach. Piękno materiału, jakość rzeźby i dłutowania oraz wyrafinowanie patyny wystarczają same w sobie. Drogocenne materiały, macica perłowa płatków i diamenty pręcików są używane z wzorowym przymusem.


 
Jednak technika Gaillarda nadaje się również do poetyckich akcentów. Kilka złotych płatków, nieco brązowiejących, sugeruje pierwszy czerwonawy odcień na liściach skazanych na śmierć.”


 https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.musee-orsay.fr/en/collections/works-in-focus/decorative-arts/commentaire_id/hawthorn-9479.html%3Ftx_commentaire_pi1%255BpidLi%255D%3D846%26tx_commentaire_pi1%255Bfrom%255D%3D843%26cHash%3Da398f39ca8&prev=search

41 komentarzy:

  1. podobno grzebienie /jako ozdobę/ wynaleźli neandertalczycy... to było tak, że pewien koleś czochrał, czy też iskał swoją kobitkę palcami, tak może trochę dla urozmaicenia diety, bo zawszeć coś wyczochrał do zjedzenia, ale szkoda mu było palców, więc użył jakiegoś rybiego szkieletu, czy jakichś tam patyków kilku na raz, w końcu wzięło i utkło, tedy dał sobie spokój... popatrzył, popatrzył i stwierdził, że i tak ją kocha, więc niech sobie tak łazi po mieście z tym sprzętem we włosach...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij spisywać niecodzienną genealogię rzeczy codziennych. Fajnie Ci idzie. Naprawdę pierwsze grzebienie były robione z ości rybich i kości zwierzęcych. I chyba się nie mylisz z ich pierwotnym przeznaczeniem. Można by stwierdzić, że widelce też już wtedy znano, ale używano ich do drapania się po plecach.

      Usuń
  2. Do noszenia takich grzebieni trzeba miec piekne geste wlosy, inaczej taki dwuzebny nie mialby sie na czym trzymac. Jak u mnie na przyklad :))
    Ja w ogole uwielbiam secesje, jej architekture, meble, stroje, bizuterie i ozdoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Secesja jest niezwykła. Też bardzo lubię ten styl.

      Usuń
  3. Wszystkie piękne, w moim ulubionym stylu, ale w moich włosach nie trzymałyby sie, niestety, a szkoda.Znalazł sie nawet taki z jaskółkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nawet normalnej spinki nie tolerują. Wszystkie wylatują po minucie. Ale popatrzeć na takie śliczności jest przyjemnie.

      Usuń
  4. Gdybym tylko miała nadal długie włosy to pewnie bym miała kolekcję grzebieni wpinanych we włosy- kiedyś miałam niemal kolekcję klamer do włosów. Naprawdę piękne są te grzebienie, wszystkie mi się podobają niezmiernie! I popatrz- te jaskółki mogą być świetnym wzorem do haftu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anabell, Ty chyba mnie nie lubisz :):):):) Za Chiny ludowe nie zrobiłabym takiego haftu. Ostatni stopień trudności:):):) Kiedyś nosiłam koński ogon, a włosy po bokach głowy usiłowałam złapać spinkami. Daremne trudy. Wszystko po paru minutach się rozlatywało. Tylko gumka trzymała włosy.

      Usuń
    2. Te grzebienie są tyleż piękne co mało użyteczne, są tylko ozdobą mocno upiętych włosów.
      Wpierw się włosy upina dwoma tuzinami spinek, potem lakieruje a na koniec wpina w nie grzebyk- taka ozdobna wisienka na torcie;)))
      Też nosiłam koński ogon, a potem długo różne koki.
      Jaskółeczko- lubię Cię i to bardzo i wiem, że taki haft jest w zasięgu Twych możliwości. On po prostu wymaga haftowania dwiema nitkami i krótkimi ściegami.A tę środkową jaskółkę można ładnie zrobić haftem cieniowanym. Jeden warunek-trzeba to robić wolno, bez pośpiechu.

      Usuń
    3. Wolno i bez pośpiechu:):) Każdy haft tak robię. Wiem, tak robię, a wyglądają jak "pospiesznym przez pola". teraz co innego planuję. Nie wiem, czy wrócę do jaskółek. Grzebień mocno powiększyłam i przyjrzałam się, czy motyw nadaje się do haftu. Porażka:(

      Usuń
  5. Moja mama miała piękny grzebień po swojej mamie .Był metalowy,z powykrzywianymi zębami i niektórymi pustymi "oczodołami".Czesałam nim koty.
    Kiedyś były modne trwałe ondulacje i grzebień dobrze się w tej plątaninie czuł. Tak wnioskuję że zdjęć babki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A koty doceniają czesanie historycznym, pamiątkowym grzebieniem? Trwała to zmora dla włosów, ale nosiło się ją i przeżywało katusze przy robieniu jej. Wszystko by być modną:):)

      Usuń
  6. Rzeczywiście niektóre są piękne! Był taki czas, że nosiłam wysoki kucyk a te kosmyczki, które wystawały po bokach (dzisiaj chyba mówią na to baby hair) przypinałam właśnie grzebyczkami. Wcześniej grzebyczki były tylko dla wiekowych pań:-) A dzisiaj mam krótkie włosy nie potrzebuję ani grzebyczków ani nawet gumki do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę chętnie nosiłabym, ale moje włosy są za miękkie. Takie szylkretowe grzebyki nosiła moja babcia. Wpinała je w koczek.

      Usuń
  7. Jaskółko są piękne te grzebienie ale w większości ich celowość może się sprawdzić tylko w przypadku gęstych włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Chyba, że ktoś kolekcjonuje takie śliczności, to mu w tym słabe włosy nie przeszkadzają:)

      Usuń
  8. Ładne. Secesja to w końcu rozkwit rzemiosła artystycznego. A swoją drogą secesja to "odejscie". Od takich grzebieni rzeczywiście odeszliśmy daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od takich tak, ale nie do końca jestem pewna, czy gdzieś w świecie nie kwitnie sztuka zdobienia grzebieni. Dziewczyny noszą długie włosy, a grzebień to fantastyczna ozdoba.

      Usuń
  9. Kiedyś lata temu miałam jakiś taki najzwyklejszy grzebień, ale nie chciał się trzymać za bardzo w moich włosiętach ;) Nawet nie przypuszczałam, że niby taki zwykły przedmiot, a można go tak niezwykle przyozdabiać. Niektóre są bardzo ciekawe i podobają mi się, zwłaszcza ten przedostatni, przypomina mi ważkę :) Swoją drogą taka kolekcja grzebieni zamiast np. znaczków mogłaby być naprawdę unikatowa i oryginalna.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolekcja grzebieni byłaby bardziej oryginalna niż kolekcja znaczków. I, być może, trudniejsza do uzbierania.

      Usuń
    2. Dokładnie Jaskółko, tu się z Tobą zgodzę w 100%. I jak dla nas kobiet bardziej wdzięczne hobby. Nie ukrywam, że zaciekawił mnie ten pomysł i może będąc w jakimś kraju kupię sobie na pamiątkę grzebyk i tak zapoczątkuję swoją nową kolekcję ;)
      Pozdrawiam weekendowo :)

      Usuń
    3. No to życzę Ci bardzo oryginalnego pierwszego egzemplarza do Twojej nowej kolekcji:)

      Usuń
  10. Piękne są te grzebienie. Niektóre z nich wyglądają jak zasuszone kwiaty. Kiedyś to było coś ! Teraz rzadko kiedy można zobaczyć tak piękną i unikatową biżuterię. Mnóstwo jest tandety, a najgorsze jest to, że to się chyba wielu ludziom podoba - niestety! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest piękna biżuteria, ale ceny jej są horrendalne. Można sobie zamówić broszę, grzebień i inne w takim, siakim kształcie. Hm.....tylko kto za to zapłaci? Ja tylko oglądam biżuterię, bo oprócz obrączki i zegarka, raczej nie noszę.

      Usuń
  11. Teraz włosy mniej gęste, ale zawsze na grzebyczki, wsuwki, ozdoby mojego kucyka jestem chętna, więc z przyjemnością popatrzyłam i przeczytałam.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nosisz kucyk, to grzebień jak najbardziej można od góry wpiąć i nie wypadnie.Nie widziałam nigdzie ozdobnych grzebieni. Nawet w sklepach jubilerskich.

      Usuń
  12. Bardzo zainteresował mnie artykuł o artyście i jego dziele. Artysta- rzemieślnik! Gdzie dziś takich szukać, gdy króluje bylejakość?
    Grzebienie piękne!!!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam wrażenie, że ta bylejakość króluje, niestety, u nas w Polsce. Teraz jest modny taki styl na siermiężność, ale tandetną. Ot taki Sławomir, Zenek Martyniuk w muzyce, a w przedmiotach taniocha z Chin. To nic, że podróba, byle tania i można ją tak, jak inni, mieć.
      Taki chiński grzebień do włosów to plastik, wysadzany "diamencikami" i lakierowany pozłótką. Mienie się, błyszczy, udaje wielką biżuterię. Po kilku wpięciach pozłótka schodzi i grzebyczek tylko do kosza się nadaje.

      Usuń
  13. Secesja w sztuce jak najbardziej, ale w historii i polityce już może nie koniecznie.
    Jakoś nie potrafiłem się skupić na tych zębach, ale to co wyżej to poezja. Wprawdzie bardziej lubię tą secesję dojrzałą, zdeformowaną do granic możliwości, ale co tam. Piękne.
    Gratuluję pomysłu skupienia w tematyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skupienie się w tematyce:):):):):) O secesji można długo i namiętnie:):):) Przynajmniej ja tak potrafię. Jest jeszcze wiele grup przedmiotów użytkowych w stylu secesji. Po kolei....

      Usuń
    2. Pisałem komentarz na takim zegarku naręcznym i ucięło mi ostatni wyraz. Powinno być: "... w tematyce 'grzebieniowej' :) ..." I tego grzebienia z uśmiechem nie ma.
      Miałem nadzieję, że się domyślisz ...

      Usuń
    3. Ano, pewnie i domyśliłabym się, ale nie mam sił nadprzyrodzonych. Niemniej samo stwierdzenie "skupienie się na tematyce" jest znakomite. Gonimy czasem za sprawami wielkimi, a pod nosem mamy całkiem fajne tematy "nieoczywiste" i duperelne jak np. grzebienie do włosów. Ja jestem już bardzo zmęczona polityką, ale nijak nie potrafię z nią skończyć. Zwłaszcza, że w domu ciągle dyskutujemy na tematy polityczne. Jesteśmy z Jaskółem zwierzami politycznymi i każdy dzień jest "gorący". Na okrągło czytamy "Politykę", "Przegląd" "Newsweek" , no i w Necie ciągle coś nowego się pojawia. trzeba to przesortować, wyłuskać w miarę możliwości prawdę, przetrawić z własną wiedzą, i potem "poobracać słowami".
      Dlatego takie tematy jak sztuka secesyjna czy "co się dzieje w ogrodzie", są odskocznią i bawią mnie.

      Usuń
    4. A to mnie zaskoczyłaś! Zresztą ja też o czym innym zamierzałem pisać (informatyka, psychologia), ale od kilkunastu lat zeszło na politykę, i tak już zostało. Nie potrafię się powstrzymać, gdy widzę, jak idiota wygaduje, albo wypisuje głupoty w przestrzeni publicznej.

      Usuń
    5. No, bo jak się powstrzymać, kiedy tyle niegodziwości, głupoty, wredności wręcz kwitnie bujnie w polskiej polityce? Na niektóre tematy mam jeszcze ochotę dyskutować, niektóre już omijam, bo wydaje mi się, że moje zdanie (przynajmniej czytający moje komentarze) wiele osób zdążyło poznać. Psychologia, powiadasz?:)Hm.... psychologia połączona z etyką i jeszcze trochę filozofii...moja specjalność to pedagogika kultury, a to bardzo szeroki obszar wiedzy.

      Usuń
    6. Ja chciałem być psychotronikiem, ale pozostając cywilem. Pojawiła się taka możliwość, tylko trzeba było ukończyć elektronikę i psychologię. To mi zabrało kilkanaście lat czasu, gdy wreszcie miałem oba papierki w łapie (n.b. pedagogika pracy) to kierunek został zmilitaryzowany. W III RP dorobiłem dwie specj. podypl. (psych. wych. i mechatronika) i wreszcie w wieku 62 lat podjąłem pracę w wymarzonym zawodzie. Ufff! ☺

      Usuń
    7. Ja chciałem być psychotronikiem, ale pozostając cywilem. Pojawiła się taka możliwość, tylko trzeba było ukończyć elektronikę i psychologię. To mi zabrało kilkanaście lat czasu, gdy wreszcie miałem oba papierki w łapie (n.b. pedagogika pracy) to kierunek został zmilitaryzowany. W III RP dorobiłem dwie specj. podypl. (psych. wych. i mechatronika) i wreszcie w wieku 62 lat podjąłem pracę w wymarzonym zawodzie. Ufff! ☺

      Usuń
    8. Psychotronika to bardzo "niebezpieczna" nauka. Chciałabym wierzyć, że służy dobru ludzkości, ale, niestety, wystarczy kilku wariatów i jej dorobek może obrócić się przeciwko ludziom. Kiedyś wykładałam przedmioty- pedagogika pracy i prakseologia (niesamowity Kotarbiński i jego filozofia). Oczywiście w bardzo okrojonym zakresie wiedzy w stosunku do kierunku o tej nazwie- pedagogika pracy. Mnie bardziej interesują takie techniczne aspekty typu ergonomia, sprawy konstrukcji,udoskonalania stanowisk pracy, wynalazków- by łatwiej, szybciej, lepiej się pracowało. A tu kryje się pułapka- maszyny wyręczą człowieka i bezrobocie gotowe. I znowu temat rzeka.

      Usuń
    9. Kotarbiński, Tatarkiewicz ... tak ... to byli nasi guru tamtych czasów (dla mnie elektronika liczył się jeszcze Groszkowski).
      Ergonomia chyba zostanie wyparta przez robotyzację. Człowiek jeżeli będzie musiał pracować to zrobi to nawet w "stójce na dwunastnicy". Takie są prognozy, a co z tego wyjdzie to się zobaczy.
      Żałuję, że dopiero po 60-tce wdepnąłem w to o czym marzyłem i co było moimi wyuczonymi zawodami. Z programowania musiałem zrezygnować, bo pamięć już nie ta, jeszcze trzymam się hardware'u, bo ciekawe i doświadczenie dużo pomaga. A psychologia to gł. testy, które nawet bez matury można prowadzić.

      Usuń
    10. To i tak dobrze, że chociaż trochę możesz pobyć w swoim wymarzonym zawodzie. Mnie to nie spotkało nigdy. Już nie żałuję, ale przez całe życie robiłam to, czego nigdy nie chciałam. Pracowałam chyba dobrze, bo charakter mam taki, ale to nie był mój wymarzony zawód. A teraz mam komfort niebycia nauczycielem i coraz bardziej to doceniam- oczywiście szkolnym, bo uczelni trochę mi brakuje.
      Zawsze śmieszyło mnie to, że nie mogłam testów przeprowadzić- tych psychologicznych, bo to było zastrzeżone dla psychologów. Tak, jakby pedagog był niekumaty, nie potrafił testu przeprowadzić i odczytać wyniku według tabeli, lub innych mierników, albo skali.

      Usuń
  14. Do 22 roku życia miałam koński ogon. Włosy wymykające się z gumki, przytrzymywałam grzebykami. Były tandetne, bo plastikowe, ozdobione jakimiś szkiełkami imitującymi kamienie szlachetne. Twoje zdjęcia tych pięknych ozdób miło było obejrzeć i można pomarzyć, by kiedyś móc sobie pozwolić na kupienie oryginalnego grzebyka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sobie kupisz, a może ktoś Ci taki oryginalny grzebień podaruje?:) Przecież marzenia się spełniają.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.