wtorek, 12 czerwca 2018

I pod niebem....

 również dużo się dzieje.
Zdjęcie zrobiłam po przylocie szpaków, w kwietniu. Całe stadko żerowało na trawniku, a przemieszczało się tak szybko, że ledwo nadążałam robić zdjęcia.  Szpaki są bardzo płochliwe. Wystarczy gwałtowniejszy ruch i już ich nie ma.
 Mały drozd z pierwszego lęgu. Najpierw wydzierał się w trawie, a potem niezdarnie przefrunął na stolik przy ognisku w ogrodzie siostry. Taki ledwo opierzony podlot, ale fajny.
 Gołąb wędrowny, grzywacz. Przyleciał do ogrodu w kwietniu. Gniazduje w naszym ogrodzie od czterech lat, co bardzo nas cieszy. Ma taki przyjemny, gardłowy głos, a jego gruchanie jest spokojne i nie tak nachalne, jak sierpówek. Wielki gołąb usiadł na cienkiej gałązce brzozy, trochę przygładził dziobem pióra.
 
A potem odleciał.
Na płocie pajęczyna, a w tej pajęczynie.... no właśnie:) Co?
 
 Zielona rzekotka drzewna. Wyjęłam ją z beczki, w której zbieramy deszczówkę. Była przyklejona do wewnętrznej ścianki i najpierw myślałam, że to liść. Pewnie sama wylazłaby w taki sam sposób jak do beczki wlazła. Ma na łapach mocne przylgi, które ułatwiają jej łażenie po różnych powierzchniach. Odniosłam takie wrażenie, że była na mnie obrażona, bo kiedy położyłam ją w trawie, to się lekko nadęła i odwróciła się ode mnie z pogardą. Niemniej dała się sfotografować. Rzekotki, spłoszone, bardzo szybko i daleko skaczą.
To zdjęcie jest dla tych, którzy  jeszcze nie wierzą, że u nas wiewiórki łażą po tarasach, jak po swoim. No w sumie to jest ich: cały ogród, strych i tarasy:)
Zdjęcie zrobiłam przez szybę- w ostatnim momencie ja "złapałam". Padał deszcz, wiewiórka przeszła po tarasie w jedną stronę, weszła na krzesełko, potem siadła na stole. W tym momencie Beza już uszy postawiła, ale się nie ruszała. Musiałam wziąć aparat, a jak biorę aparat, to psisko zawsze robi  larmo, aż uszy puchną. Nie mam pojęcia skąd jej się taki odruch wyrobił. Trzeba aparat brać skrycie, żeby nie wypłoszyła obiektów fotografowanych. Dlatego pozorując inny ruch, wzięłam delikatnie aparat z półki, ale wiewiórka też zobaczyła ruch w pokoju i dała dyla w ogród.
I jeszcze sesja z inną wiewiórką. Zdjęcia też robiłam przez szybę, w ekstremalnych warunkach. Właśnie rozmawiałam przez telefon z ciotką, kiedy zauważyłam, że na gałęzi siedzi rudas i robi sobie toaletę. Nie mogłam przerwać rozmowy ze starszą panią, i nie mogłam przepuścić takiej okazji z rudą, dlatego przełożyłam słuchawkę do lewej ręki, aparat wzięłam do prawej i tak, rozmawiając, robiłam zdjęcia rudasowi. Udało się zrobić cztery- wiewiór się znudził i skoczył prosto w gęstwinę gałęzi. Mam wrażenie, że ani ciotka, ani wiewiórka, nie zorientowały się  co tak naprawdę wtedy robiłam.



Stała rezydentka i etatowa modelka w pozycji "nie przeszkadzaj, ja tu teraz pilnuję" Czego? Ano trawnika, by rude po nim nie łaziły.
















28 komentarzy:

  1. Prześliczne te zdjęcia!!! Te grzywacze latami gniazdują w tych samych miejscach - na podwórku domu gdzie mieszka córka rośnie stary, wysoki jesion i od kilku lat zawsze tam gniazduje para grzywaczy. Beza jest "panią na włościach", więc musi pilnować porządku by żadne "tałatajstwo" się nie rozpanoszyło przypadkiem;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku grzywacze są mniej płochliwe. Przyzwyczaiły się do naszego widoku. A teraz przyleciały do ogrodu wilgi i codziennie słyszę ich śpiew (samiec) i skrzekliwe pokrzykiwania (samica).

      Usuń
  2. A ja mam gniazdo sierpowek na swierku, ktory rosnie obok balkonu. Chyba juz jeden leg w tym roku maja za soba, bo buduja pracowicie nastepne gniazdo, a moze tylko ulepszaja obecne. Czesto slychac ich "pochrapywanie", kiedy siedza na gniezdzie. Niestety nic nie widac, jedynie slychac je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierpówki to fajne ptaki, ale wkurzają mnie jednostajnym pohukiwaniem. Potrafią jechać w jednej tonacji przez pół godziny. Tak jękliwie- brrrrr.Tu mają gniazdo na słupie elektrycznym oraz gdzieś na świerku. Na razie są dwie pary, ale jesienią zawsze uzbiera się pokaźne stadko młodych. Zimują na świerku i wyżerają pokarm innym ptakom z karmika. Mimo to lubię je.

      Usuń
  3. A co niby dziwnego w tym, ze wiewiorki laza po tarasach? nie bardzo pojmuje.
    Nasze siadaja na stole, krzeslach i jeszcze jak czlowiek wyjdzie na taras to taka patrzy wzrokiem "a ty po co tutaj?" Zupelnie nic sobie nie robia z obecnosci czlowieka:)) Wiekszosc ptakow tez jest oswojona i nie uciekaja jak widza, ze wychodze na taras, zeby uciekly musialabym podejsc blizej czyli zejsc te trzy schodki w dol na podworko, wtedy zwykle uciekaja ale tylko na okoliczne drzewa bo najczesciej wysypuje im cos do jedzenia wiec natychmiast wracaja.
    Chyba sie przyzwyczaily do naszej obecnosci przez te lata.

    Beza przecudna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, niby nic w tym dziwnego poza tym, że to jednak są dzikie wiewiórki, a nie miejskie, mieszkające w parkach pełnych ludzi. nasze wiewiórki dlatego są takie ufne, ze uznajemy ich prawo do szwendania się nam pod nogami. Moi sąsiedzi nie są już tak wspaniałomyślni. To jednak wieś. Na wiewiórkę lub innego zwierzaka, którego miejscem jest głównie las, reaguje się ciut nerwowo, kiedy pojawi się w okolicach domostw. Teraz już i tak lepiej niż przed laty, kiedy reakcja był krzyk, nieważne zachwytu, groźby, próba złapania lub odgonienia, zamiast spokojnej obserwacji.Poza tym, tu psy nie są tresowane (moja Beza potrafi się zdyscyplinować na rozkaz "Nie rusz', ale psy mojej siostry już nie, szwenda się po okolicy pełno kotów, wcale nie łagodnych bi z góry polują drapieżniki. Wiewiórki wcale nie są tu bezpieczne i one dobrze o tym wiedzą. W parkach ludzie zachwycają się ptakami, wiewiórkami, starają się je chronić. Tu nikt nie ochroni ptaka czy wiewiórki przed drapieżcą, bo nikt nie upilnuje tego.
      Dlatego uważam, że łażenie wiewiórek po tarasie nie jest tak częste i popularne, jak wiewiórek po domach miejskich lub alejkach parków. One mają do nas zaufanie i to jest piękne. Ja i tak staram się, by ich nie zachęcać do większej bliskości. One nie mogą zatracić instynktu samozachowawczego właśnie tu, na wsi.
      Ty też piszesz, że przyzwyczaiły się Wasze ptaki do Waszego domu, do Was, bo je dokarmiasz.

      Usuń
    2. To prawda, nie pomyslalam o tym, ze to zupelnie inne warunki. Tutejsze koty zupelnie nie wychodza z domow, a psy jak ktos ma to tez sa przyzwyczajone do wieworek, bo one tu sa od zawsze w ogrodach.

      Usuń
    3. :) Fajnie, jak takie zwierzaki są blisko domu. Mnie to daje niesamowitą radochę:)

      Usuń
  4. może tej rzekotce o tą trawę poszło?... toć ona "drzewna", a nie "trawna", trawa może być dla niej nieco zbyt grząska na pole startowe... zwierzaczek to lekki, ale nie tak lekki, jak konik polny...
    chmarę szpaków też widziałem niedawno na jakimś trawniku, ale one nic sobie nie robiły z tego, że koło nich przejeżdżam...
    co do czynności podczas rozmowy przez telefon, to zwykle używam słuchawek i wtedy "ruki swobodnyje"...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam Star, że jest różnica w zachowaniach ptaków i zwierząt w miastach, i w zachowaniach ptaków i zwierząt na wsi. Te miejskie bardziej przyzwyczajone są do ludzi i hałasu, lepiej przystosowane do życia wśród zgiełku.
      No wybacz, ale w domu nie zamontuję do stacjonarnego słuchawek:):):)I nie ma takiej potrzeby:).
      Żaba w ogóle była śliczna acz wielce niesympatyczna. Poszła sobie nadęta do traw i tyle ją widziałam.

      Usuń
    2. aha... to stacjonarny był... faktycznie nieco to zmienia sytuację... u nas stacjonarny uległ pewnej degradacji do rangi przydaśki, więc kompletnie przestał mi się kojarzyć ze słowem "telefon"...
      tak, o tej różnicy w zachowaniach zwierzów w mieście i na wsi sam pomyślałem pisząc pierwszy komentarz... za to wiewiórki rezydują w parkach, nie widuję ich w innych rejonach, nawet jak są bogate w zieleń... zresztą w tych parkach /np. Łazienki czy P.Skaryszewski/ są bezczelne do bólu, ale to ludzie je tego nauczyli... nie mają żadnych wrogów, bo psy mają zakaz wjazdu, a koty i krukowate mają atrakcyjniejsze rewiry do buszowania...

      Usuń
    3. U nas stacjonarny ważniejszy, bo zasięgi komórek są często nieosiągalne. To następne polskie kuriozum- mamy tutaj w okolicy 5 masztów operatorów, ale zasięg kiepski. Kiedy chcemy pogadać bez zakłóceń, używamy stacjonarnego. komóry są awaryjne i do użytku "w terenie" no i do pisania SMSów. W Łazienkach ruda podrapała mi nogę, bo koniecznie chciała dostać przegryzkę. Nie miałam, a ona nie odpuszczała. Potem już nosiłam ze sobą orzechy, by się odczepiły.
      Nie słyszałam, by ktoś mówił we wsi, że im rude chodzą np. po parapecie czy tarasie, a u nas to nagminne.

      Usuń
  5. Ptaki to teraz takie wszędobylskie sie zrobiły, że hej! W naszym parku mnóstwo kosów, drozdów, jakichś biegaczy, których nie znam i nie boja się wcale...a wiewiórki to stają na ścieżce i czekają czy je zawołasz i coś dasz.
    Gołębi nie lubię, zbyt często mi sie naraziły. W tej pajęczynie to może jakieś muszki lub nasiona? Ciekawie masz w tym ogrodzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nasionka i nie muszki:)W ogrodzie ciągle coś się dzieje. Teraz na topie są lęgi i młode podloty pałętające się pod nogami. Pierwszy miot wiewiórek (2 ciemne i 2 rude) gania po drzewach i zastanawiamy się, czy będzie drugi (ponoć mogą być 3c mioty w ciągu roku). Wczoraj ewakuowałam jeża za płot. Wolę by nie był w naszym ogrodzie, bo może przejść do ogrodu siostry, pod płotem, a tam rozprawia się z nim jej psy.

      Usuń
  6. Głos Gruchacza jest przyjemny, ale z daleka. Do mnie przylatują na parapet zawsze w okolicy połowy maja i próbują założyć gniazdo. Niestety żaluzje, które w ciągu dnia kilka razy robią łomot, im przeszkadzają i po kilku dniach obserwacji odlatują w spokojniejsze miejsce. Zanim jednak odlecą to odgrywają swój koncert godowy. I nie jest to przyjemny dźwięk, z bliska (bo z drugiej strony okna to jest raptem 10-20 cm.) słychać to jak chrapanie śpiącej świni, lub innego zwierzaka podobnej wielkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że słyszę je z oddali. Gołąb i głos chrapiącej świni:):):)Już to słyszę:):)Nie uwierzysz, ale słyszałam już chrapiącą świnie- dokładnie tak. Mieliśmy gospodarstwo i wieczorami, kiedy chodziłam zamykać do obory drzwi, było słychać świnie. Czasem pochrumkujące, a czasem właśnie chrapiące (nie gwizdały):):):). Ale gołąb i taki dźwięk?

      Usuń
    2. Też byłem tym zaskoczony, bo akurat coś pisałem na kompie, a okno było uchylone, więc dźwięk doszedł bezpośrednio. Był wtedy zimny poranek, parapet nagrzany od słońca, a Gruchacz nastroszony i przykucnięty. To nie był silny dźwięk, tylko właśnie taki jak chrapiącej świni (kiedyś na autostopie za dyżur przy mającej się ocielić krowie mieliśmy dostać nocleg i wyżerkę stąd moja wiedza)

      Usuń
    3. Rozumiem- wiedza jak chrapie świntuch?:)Owszem, grzywacz tak "pomrukuje", ale nie jest to dokuczliwe. Co innego, gdybym go usłyszała znienacka i blisko, a nie wiedział co wydaje takie dźwięki.A jak już o dźwiękach- niedawno wynosiłam żabę z piwnicy. Kiedy ją delikatnie "zamiatałam' do wiaderka wydała pisk. O mało nie upuściłam wiaderka z ręki. Okropnie nieprzyjemny dźwięk i tyle było w nim trwogi.

      Usuń
    4. Z kilku metrów takie "pomrukiwanie" to nawet może być ciekawe, ale on gruchał z 20-30 cm wprost do mojego ucha! Dzieliła nas tylko żaluzja z materiału.
      Też bym nie wpadł na to, że żaba może piszczeć. Jak mało jeszcze wiemy o zwierzętach.

      Usuń
    5. Z kilku metrów takie "pomrukiwanie" to nawet może być ciekawe, ale on gruchał z 20-30 cm wprost do mojego ucha! Dzieliła nas tylko żaluzja z materiału.
      Też bym nie wpadł na to, że żaba może piszczeć. Jak mało jeszcze wiemy o zwierzętach.

      Usuń
    6. Żaby, kiedy się boją to piszczą. Okropne doświadczenie. Przecież ja ją tylko chciałam wynieść z piwnicy, ale skąd biedna żaba miała to wiedzieć?:) Wczoraj odkryłam, że grzywacz ma, w tym roku, gniazdo na wprost tarasu, na sośnie, w odległości 30 metrów. Codziennie rano, słyszę blisko jego gruchanie.

      Usuń
  7. Cudne zdjecia, az mi sie dusza smieje :)
    Latajaca wiewiorka, neopierzeniec i modelka na trawie, boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórka w skoku jest cudna. Sama siebie chwalę za refleks:) No udała się i tyle. Rudasy są wdzięcznymi modelami i często dają się fotografować. Niestety, drzewa na których spokojnie siedzą, mają gęste gałęzie i zdjęcia nie wychodzą. Bezie robię zdjęcia ukradkiem, bo nie lubi być fotografowana.

      Usuń
  8. Moje zwierzaki też nie lubią być fotografowane. Nie cierpię szpaków, potrafią w mig obeżreć moje wiśnie, a ponadto przeganiają wróble i mazurki. U nas jest tak sucho (środek Polski), że wszelkie płazy i gady wyprowadziły się gdzieś dalej , ku mojej olbrzymiej radości.Jakoś tak nie przepadam za tymi stworami (wiem, wiem, że(...)słyszę to od domowników).
    A gniaza gołębi zawsze mnie zadziwiają- jak w takim byle czym można odchować młode?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpaki są hałaśliwe. Jednak lubię, kiedy pogwizdują w koronach drzew i tak zabawnie skwierczą. I na tym moje lubienie się kończy, bo też wyżerają wszystkie owoce, jakie są w ogrodzie. Wpada taka czereda w czereśnię, ta się cała zatrzęsie i po kilku minutach już nic na niej nie ma. Krzaki i winorośl osłaniam starymi firanami- skutkuje aczkolwiek niezbyt to urodziwe.
      Rude też lubią czereśnie i też na nich żerują. W dodatku wcinają owoce morwy. na razie nie zauważyłam, by agrest im zasmakował:)
      Sierpówka zrobiła gniazdo na wąskiej podpórce na słupie. Kilka patyków i teraz tam siedzi.
      Właśnie dobija mi się wiewiórka do okna. I jest bardzo natarczywa. Jakby ją coś przestraszyło i chce koniecznie wejść do pokoju. To dopiero numer:)

      Usuń
  9. Zwierzęta /szczególnie te latające/ trudno jest sfotografować.
    Tobie się to udało fajnie ująć w kadry:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona gotowała się do skoku, odczekałam i jest:) Trochę ruszone, bo jedną ręką trzymałam aparat i nie miałam odpowiedniego na ruch ustawienia. Mnie to zdjęcie bawi. Taka ruda akrobatka:)

      Usuń
  10. I see your blog daily, it is crispy to study.
    Your blog is very useful for me & i like so much...
    Thanks for sharing the good information!
    casino

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.