wtorek, 7 grudnia 2021

" Gry uliczne"

"W najbliższą sobotę w Bielsku-Białej odbędzie się czwarta edycja gry miejskiej Tropami Solidarności, która jest poświęcona burzliwej historii podbeskidzkiej “Solidarności”. Zadaniem uczestników będzie m.in. organizacja demonstracji ulicznej, druk i kolportaż podziemnych biuletynów, przejście przez przesłuchanie przez funkcjonariuszy bezpieki. Trwają zapisy zespołów - o kwalifikacji decyduje kolejność zgłoszeń.

Zabawa łączy w sobie elementy fabularnej gry terenowej oraz biegu na orientację. Zadaniem uczestników będzie wcielenie się w działaczy “Solidarności”, zmierzenie się z wyzwaniami czasów PRL-u i stanu wojennego (m.in. organizacja demonstracji ulicznej, druk i kolportaż podziemnych biuletynów solidarnościowych, przejście przez przesłuchanie przez funkcjonariuszy SB). Będzie to też okazja do spotkania się z prawdziwymi uczestnikami tamtych wydarzeń - organizatorami strajków, podziemnymi drukarzami i kolporterami, uczestnikami nielegalnych demonstracji.

Dramatyczne sceny na ulicach Bielska-Białej. Starcie na moście - foto

Aby wziąć udział w grze miejskiej „Tropami Solidarności” wymagany jest zespół złożony z dwóch, trzech lub czterech osób w wieku 15-21 lat. Zespół należy zgłosić do 8 grudnia 2021, wypełniając formularz dostępny na Facebooku (@tropamisolidarnosci) lub poprzez kod QR. Uwaga: liczba grup jest ograniczona i o kwalifikacji decyduje kolejność zgłoszeń"

 https://bielsko.biala.pl/aktualnosci/47439/wroca-dramatyczne-sceny-na-ulicach-bielska-bialej-trwaja-zapisy-chetnych

A myślałam, że ludzie mają różne poważniejsze problemy i nie chcą wracać do tamtych czasów, zwłaszcza w takim kontekście.

 

Zdęeie z artykułu.

32 komentarze:

  1. Wiekiem nie pasuje, a poza tym mam za daleko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięłabyś udział? Naprawdę?

      Usuń
    2. Obawiam sie, ze nie. Ja sie na takie akcje nie nadawam.

      Usuń
    3. Bo to są kpiny z poważnej sprawy. Ludzie sobie zabawy urządzają w przesłuchania esbeckie.

      Usuń
  2. doczekamy gry terenowej pt. chrzest Polski ?jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd oni wezmą tylu Czechów na raz?

      Usuń
    2. Ja mogę zagrac Czecha😉Mam czeskie nazwisko, dziadek meza byl Czechem😄 Będę takim bardzo laickim, stawiającym opór!!

      Usuń
    3. A ja trochę po czesku, trochę po cieszyńsku gwarą stela gadam, to może się też przemycę:)Ale co z Dobrawą? I w ogóle z tym chrztem to był kit. Ponoć Mieszko już był ochrzczony, kiedy żenił się z Dobrawą.

      Usuń
  3. Gry miejskie stały się ostatnio bardzo modne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale tu widzę pewne przegięcie- to nie jest dobry temat na takie gry uliczne. Ludzie autentycznie cierpieli z powodu przynależności do Solidarności, przesłuchań, pałowań na ulicach,odsiadek, a oni robią z tego zabawę.

      Usuń
    2. Poczekaj jeszcze, a mogą być gorsze...

      Usuń
    3. My tak do końca wszystkiego nie wiemy, jak to wtedy na komisariatach wyglądało. Michnik mógłby dużo powiedzieć.

      Usuń
  4. To trochę jak bal wszystkich świętych
    Co najmniej połowa z nim umarła w męczarniach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu szkoda słów. Nie rozumiem, dlaczego działacze ówczesnej Solidarności nie protestują.

      Usuń
  5. Podobnie jak Ciebie, bulwersują mnie takie przebieranki, szczególnie jeśli dotyczą współczesnych trudnych tematów /np. powstanie warszawskie/. Gdy się tłuką mieczami, patrzę z politowaniem, ale szczególnie mi to nie przeszkadza- to zamierzchłe czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak była bitwa, to był wróg jeden na jeden i to był obcy. Ale to, co dotyczy Solidarności i jej działaczy, to zupełnie inna sprawa. A Powstanie Warszawskie jest tak "bolesne", że w ogóle nie powinno się robić "szopek" na jego temat.

      Usuń
  6. Jakoś mi się to gryzie z zabawą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, jakoś nie pasuje do powagi tamtych czasów.

      Usuń
  7. Moglabym podpowiedziec lepszy sposob upamietnienia Solidarnosci ktora to zabawa nie byla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można lepiej upamiętnić to, co zrobiła Solidarność. Nie uczą na ten temat, a wiedzę chcą jakimiś "grami" zastąpić. Z Wałęsy omal wroga nie zrobili, jakiegoś szpiega.

      Usuń
  8. Gry uliczne, teraz? gdy nadal paluje się na ulucy demonstrantow? i to na serio, a nie w zadnej grze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, słuszna uwaga.Faktycznie, nie trzeba gry z pałowaniem urządzać, ani z przesłuchaniami. Niech zaproszą tych co teraz spałowano, "zagazowano" lub przesłuchiwano- obraz będzie taki sam. Babcię Kasię niech zaproszą i posłuchają, jak to wygląda i nic się nie różni od tamtych represji.

      Usuń
  9. W latach 60.ubw."gralismy"w gry uliczne.Cztery ulice w niemieckich hełmach,okładały się drewnianymi mieczami-gra kończyła się strzelaniną z proc i wiatrówek.Bitwy toczyliśmy na
    boisku sportowym...blisko cmentarz.
    Gra uliczna 1968.
    https://radiozurnal.rozhlas.cz/slovensko-68-7573252/5
    https://youtu.be/lBIc_kZj5HA

    OdpowiedzUsuń
  10. Straszne to o tej kobiecie. Przy okazji potrenowałam czeski:)
    Od kiedy Ciebie czeskie klimaty interesują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do granicy czeskiej mam...rzut kamieniem.
      W Czechosłowacji w 1980 roku kupiłem nowiutką Skodę:)
      Dom w połowie wybudowałem z czeskich materiałów budowlanych(lata 80-te).
      Czesi dowozili materiały na przejście graniczne w Tłumaczowie,przeładunek i transport na budowę.W tamtych latach w Czechosłowacji nie brakowało towarów na półkach.
      W sklepach czeska obsługa ukrywała niektóre towary pod ladą przed Polkami
      pracującymi w Czechosłowacji.
      https://youtu.be/1km62y0Ffoo

      Usuń
    2. Znam to, o czym piszesz. Mam znajomych w Czechach, a sama mieszkam blisko granicy.

      Usuń
  11. temat z serii "bo ja wiem?" /co o tym myśleć/... generalnie to nie mam nic przeciwko odtwórstwu historycznemu, także tej historii najnowszej, co prawda niektóre fragmenty takich spektakli mogą budzić sprzeciw "to wcale tak nie było!", ale z drugiej strony "to tylko gra, zabawa" i nie ma co się do tego przywiązywać, brać na poważnie... wydaje mi się, że od ewentualnych przekłamań gorsze jest owo branie na poważnie, skupianie nadmiernie uwagi na takim ewencie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli ja biorę to zbyt poważnie? No wybacz, mamy inny odbiór wydarzeń z tamtych czasów. Ty może nie przywiązujesz wagi, a ja tak. Uważam za niestosowne robienie takich biegów, a jeżeli już, to z wyłączeniem kontrowersyjnych punktów typu przesłuchania przez SB, czy pałowanie na ulicy.

      Piotrze, seksizm też wydawał Ci się taki chyba mniej istotny. Hmmmmm...

      Usuń
    2. przy widowiskach i innych imprezach odtwórczych nie sposób uniknąć elementów kontrowersyjnych, takich jak np. różne akty przemocy, mniej lub bardziej brutalne... to by było dopiero zafałszowanie prawdy historycznej, gdy tego nie było, gdyby pominięto takie rzeczy... to dokładnie tak, jakby podczas inscenizacji bitwy grunwaldzkiej towarzystwo ograniczyło się do poganiania na koniach po polu bitwy, bez żadnych walk, które zresztą były bardziej krwawe i brutalne, niż pałowanie kawałkiem gumy...
      ja oczywiście rozumiem, że bitwa grunwaldzka, czy inne wydarzenia historyczne miały miejsce dawno, nie za naszej pamięci, ale dla obecnych dzieciaków wielkiej różnicy nie ma, większość słucha opowieści o np. stanie wojennym jak bajki o żelaznym wilku, więc jeśli takie wydarzenie ma im coś przekazać, czegoś nauczyć, to powinno być możliwie wszystko, także te kontrowersyjne sprawy...

      Usuń
    3. Sęk w tym, ze takie gry raczej nie oddadzą tego, co młodzież wiedzieć powinna. Poza bieganiem, kolportowaniem ulotek i pałowaniem nie ma otoczki wyjaśniającej. Coś im tam dzwoni, ale co? I tego tu brakuje- dydaktycznej strony "zabawy", bo to, że oni coś tam wiedzą, to zbyt mało. Powinni wiedzieć dokładnie, jak to wyglądało.

      Usuń
  12. nie bawi mnie zabawa/gra terenowa w Powstanie Warszawskie, ani stan wojenny. Milionowe miasto zrównano z ziemią, matki dusiły niemowlęta po piwnicach, operacje usuwania kończyn, wszystkie robiono na żywca, ludzie brodzili w gównie po szyję... no nie były to strzelanki pif -paf ...
    czekam na dobrą zabawę w Auschwitz, na pewno jakiś pomysłowy zabawniś coś wypierdoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie same odczucia. To były zbyt poważne rzeczy, by je zamieniać w zabawę

      Usuń