piątek, 7 października 2016

Czarna rozpacz:(


Samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił…”
Mój ukochany kraju mlekiem i miodem płynący!
Taka jestem ci wdzięczna, za tę biedę jaką przyszło mi klepać. Za obrazki codzienne ze sklepu osiedlowego, gdzie matka trójki dzieci odkłada na półkę butelkę z mlekiem, bo jeśli dziś je kupi, to jutro nie będzie miała na chleb. Za to, że codziennie stoję przed dylematem czy zapłacić rachunki, czy kupić leki umierającemu synowi. Dziękuję ci za każdy telefon od komornika, który coraz bardziej zaciska pętle wokół mej szyj, bo choćbym się zesrała, dwoiła i troiła, nie wyrabiam finansowo. Dziękuje ci za brak spokoju, za poniżanie do granic możliwości, gdy wychodzę z MOPS-u z kwitkiem, bo słyszę, że przekraczam kryterium dochodowe. I za te bezsenne noce ci dziękuję, gdy po raz setny liczę wydatki i nijak nie chcę mi wyjść nawet na równo. Tylko zawsze na minus i zawsze na coś zabraknie. Bo samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił i same nie wiedzą, ile
jeszcze zdołają wytrzymać.
Mój kraj debatuje nad tym, kto zasadził brzozę i wydając grube miliony szuka teorii spiskowych. Mój kraj, całymi dniami siedzi w sejmie i zajmuje bzdetami, i pojęcia nie ma, że tacy ludzie jak my, w ogóle istnieją. Że za jedną dietę szanownego pana posła mogłabym kupić węgiel na całą zimę, dach trochę połatać, dzieciom buty kupić. On o tym nie wie, bo w restauracji daje kelnerowi 50 zł napiwku, za które ja mogłabym zrobić dwa obiady, dla całej rodziny. Jakim cudem? Bo mój kraj mnie tych cudów nauczył, by z dziećmi przeżyć za 30 zł dziennie. Ale oni, nie mają o tym zielonego pojęcia,  bo już dawno zepchnęli nas na margines społeczny. Do slamsów, gdzie ktoś sprayem napisał: – Chciałaś mieć suko bachory, to sobie radź.  Mój kraj łaskawy każe mi stawiać się z dzieckiem na Komisje Orzekania o Niepełnosprawności i walczyć. Walczyć jak lwica udowadniając, że moje nieuleczalnie chore dziecko potrzebuje tych pieniędzy, które mój
ukochany kraj oferuje. I poniżam się, błagam i kajam przed szanowną komisją, żeby przyznała nam te całe 480 zł renty. I słyszę przy wyjściu, że za rok mam tu przyjść ponownie, bo może akurat mój syn cudownie ozdrowieje i nie będzie już potrzebował tego ogromu pieniędzy.
I rzygać mi się chce, i płakać jednocześnie, gdy słyszę od znajomych, że  mój kraj w pizdu zostawili, wyjechali, i teraz w końcu żyją jak ludzie. Nie zastanawiają się w markecie, czy jeśli dziś zrobią na obiad mięso, to jutro będą mieli chociaż na cienką zupę. Nie kupują swoim dzieciom jogurtów dwa razy w tygodniu i to najtańszych, bo na codzienny taki  rarytas ich nie stać. I na wymioty mnie zbiera, gdy czytam komentarze, że wszystkie kobiety, które wyszły niedawno na ulice, powinno się spalić na stosie. Bo zamiast rodzić, to się buntują, chcą wyboru wedle własnego sumienia. A mój kraj ma sumienie dawać matkom z niepełnosprawnym dzieckiem 80 zł na rehabilitacje? Czy mój kraj z Wiejskiej adoptował choć jedno zdeformowane i siłą urodzone dziecko. Gdzie przy porodzie za wszelką świętość, obarczona grzechem niewybaczalnym, że pomyślała o aborcji, umiera matka na stole operacyjnym. Pytam, gdzie leczycie swoje dzieci, panie posłanki? Bo na pewno nie w obskurnym, zadłużonym szpitalu, który nie posiada na stanie nawet respiratora, gdzie 15-letnia Ola, umierała w męczarniach. Dusiła się kilka godzin i błagała resztkami sił o śmierć. A na wakacje gdzie jeździcie? Bo dla nas wakacje to blady strach, gdy zdajemy sobie sprawę, że trzeba będzie kupić książki do szkoły, co roku nowe, bo tak sobie ktoś tam mądrze wymyślił. Żeby nabić kasę drukarniom i całej reszcie wyciągając bez skrupułów z mojego, obdartego portfela. Mój kraj ukochany mówi mi: masz dwie ręce, to pracuj. Zarabiaj na utrzymanie dzieci, które przecież są twoje. I po latach poszukiwań, tułaczki i zasiłkach z urzędu, daje ci robotę. Całe trzy czwarte etatu, ze śmieciową umową i całym 1200 zł na konto. Z czego połowę zabierze ci firma windykacyjna, bo się zadłużyłaś, gdy dzieci chorowały, a do gara nie było co włożyć. I wegetujesz, zastanawiając się każdego dnia czym jeszcze obdaruje cię twój kraj ukochany. I nie czekasz długo, bo słyszysz, że zamknęli kolejny oddział w klinice onkologii, bo nie było na remont. Za to wybudowali piękny, nowoczesny budynek, z wysokim standardem, marmurowa podłogą, żeby Trynkiewicz miał gdzie, godnie spędzić resztę życia. I patrzysz, jak powstają, rosną jak grzyby po deszczu, nowe kościoły i pomniki pamięci, i myślisz, czy to ty masz coś z głową, czy to świat oszalał. I wstydzisz się przyznać, że z tego kraju jesteś, bo nie ma miejsca, gdzie nie wytykano by nas palcami i kiwano z niedowierzaniem głową, że to co u nas, dzieje się w cywilizowanym państwie. Bo nie umiem wytłumaczyć, jak to się stało, że matka koleżanki po kilkudziesięciu latach ciężkiej harówy dostała parę stówek renty. Za mało by przeżyć, za dużo żeby zdechnąć. Tak, w tym kraju tacy jak my, zdychają w samotności, obdarci ze złudzeń, pokonani przez bezsilność.
I myślę mój kraju cudowny, gdzie zmiany dobre i żyje się lepiej, że ch*j na mnie kładziesz i tylko czekasz, aż pozbędziesz się balastu, jakim jestem. Bo przecież są ważniejsze sprawy, kolejną tablicę pamięci trzeba gdzieś przymocować i modlić się pod nią. Gdybym nie przestała już dawno wierzyć, też bym się pomodliła. O dar umiejętności transplantacji mózgów, bo gdy się temu wszystkiemu przyglądam, czytam ustawy i przepisy,  to czasem myślę, że w niektórych głowach hula tylko wiatr. I jeszcze może o pełną lodówkę bym się pomodliła i nowe buty na zimę. I  o biurka, żeby dzieci miały miejsce do odrabiania lekcji. I może jeszcze o choć jedną przespaną w tygodniu noc. Bo tylko we śnie, mogę oddychać spokojnie wyobrażając sobie, że żyję w normalnym miejscu. Gdzie w aptece starsza pani nie musi  rezygnować z połowy leków. Bo jest ciężko chora, ale gdy wszystkie kupi, wyrzucą ją z mieszkania, bo nie starczy na czynsz. Dziękuje ci więc mój święty kraju za to, że każdego dnia, dajesz mi wybór. Wegetuj albo się powieś.”

 I komentarz dopełniający całość
Warto również dodać owspankałym programie 500+. Jako matka samotnie wychowująca dziecko żadnej pomocy nie otrzymuję, ponieważ pracuję, a ojciec dziecka zobowiązał się płacić alimenty choć płaci 1/3. Jestem "za bogata" aby otrzymywać zasiłek alimentacyjny, "za bogata" aby otrzymać dodatek 500+. Jednak stanowczo "za biedna" aby utrzymać się z synem bez niczyjej pomocy. Mimo, że pracuję od świtu do zmierzchu, aby zapewnić wszystko synowi."

16 komentarzy:

  1. Ochrona "czlowieka" konczy sie bowiem z dniem jego narodzin. A sprawa Smolenska nie konczy nie nigdy.
    Wstrzasajace!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dla mnie niezrozumiałe, chociaż, z drugiej strony, po przeczytaniu wywiadu z prof. T. Gadaczem (Newsweek, 3-9.10.2016, s.42-44) trochę rozjaśnia mi się w kwestii podejścia prolajfowców do "ochrony życia".
      "miesięcznice' tudzież apele "poległych" smoleńskie przestały mnie w ogóle obchodzić. Wywody obłąkanego Maciarewicza też. Sięgnęły absurdu.
      A teraz przerżnął Caracale i dalej głupio tłumaczy takim samym idiotom, że "to nie my..."

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Czytałam również artykuł w Newsweeku o rodzinach, w których są dzieci niepełnosprawne, chore. To dopiero jest koszmar. Państwo się po porostu na takich wypina.

      Usuń
  3. Wydaje się, że samotne matki wychowujące niepełnosprawne dzieci powinny jako pierwsze dostać 500+ bez warunkowo. To, że nie dostały jeszcze bardziej wskazuje na to, że 500+ jest "łapówką" wyborczą. A samotnym matkom będzie można dać za jakiś czas, żeby nazbierać punktów przed kolejnymi wyborami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie samotne matki powinny dostawać szeroka pomoc. Nie tylko forsę. szczególnie matki z dziećmi niepełnosprawnymi. Byłam taką matka- dzieci zdrowe- ale ponieważ sobie radziłam, to na ogół nie było świadomości, że ja sama to wszystko dźwigam. Czasem musiałam się upomnieć np. o zwolnienie z jakichś nadobowiązkowych działań, by pójść np. z dzieckiem do lekarza.
      Moi rodzice, chociaż mieszkali za ścianą, nigdy nie poszli z wnukami do lekarza, a ich "opieka' ograniczała się do rzadkich kontroli, czy dziecko, obok w mieszkaniu, "żyje" jeszcze.

      Oczywiście, że nie mieli obowiązku opiekować się moimi dziećmi. Piszę tylko, że nawet jak są dziadkowie, to i tak ta samotna matka ma ciężko.

      Usuń
    2. W sumie się zgadzam. Tylko pieniądze to nie wszystko. Przez pierwsze dziesięć lat małżeństwa byłam w zasadzie samotną matką na wygnaniu. Wspaniały pracował poza domem na wyjazdach, mnie los wyrzucił z centrum miasta na przedmieścia, babcie i dziadki pracowali, nikt przy dzieciach nie pomagał, przedszkola nie było , żłobka nie było. Nie piszę po to żeby się licytować, chcę tylko powiedzieć, że chyba ważniejsze od pieniędzy do "ręki" jest dostęp do bezpłatnej lub w miarę taniej opieki nad małym dzieckiem, żeby mama mogła pracować.
      Praca często jest wytchnieniem od codzienności.
      To jeśli chodzi o dzieci, a co ze starymi ludźmi, gdzie znaleźć choćby świetlicę dziennego pobytu dla osób starszych?
      Najpierw zajmowałam się trojgiem dzieci, kiedy odchowałam zajmuję się dwiema prababciami i nie mam pewności czy niedługo nie dołączy jeszcze trzecia?
      Skóra mi cierpnie na myśl, że któraś się położy.
      Trochę się rozpisałam, ale najgorzej mnie wkurza, jak słyszę od tych którzy powinni mi pomóc, "ale przecież ty nie pracujesz". A ja pracuje w domu, pomagam Wspaniałemu w firmie i zapewniam opiekę mamom. Wierz mi wolałabym pracować na etacie.
      Problem pomocy społecznej to temat rzeka, wkurza mnie dawanie 500+ każdemu, no właśnie o to chodzi, że nie każdemu potrzebującemu.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. No i jesteś typową kobietą Polką. Ledwo wychodzi się z opieki nad dziećmi, wpada się w opiekę nad starszymi osobami. Do kitu. Cały czas w galopie, cały czas w stresie, bez chwili wytchnienia. Znam, przeżyłam.
      Zapewniam Cię, że czy na etacie, czy w domu, tak samo ciężko. Tak, z tym, że na etacie pozornie jesteś "na zewnątrz' chociaż na te 8 godzin. Jednak przez te godziny myślisz, co tam w domu, czy wszystko w porządku.
      Pracowałam na etacie, to z marszu, po powrocie do domu, biegłam do matki, żeby nadrobić zaległości z opieką. Kiedy przestałam pracować "na etacie", założyłam sklep, w ogóle nie miałam chwili wytchnienia.

      I tak źle, i tak niedobrze. Po prostu polskie kobiety obciążone są obowiązkami, które są ponad ich siły.
      I wracamy do tematu wyjściowego- szanowne państwo ma w nosie i kobiety, i dzieci, i starców. Teraz najważniejsza jest "ideologia". Człowiek się nie liczy.

      Usuń
  4. po prostu nie wiem, co napisać... realia znam, gdyż znam kilka samotnych matek w realu i widzę, jak to wszystko działa... trzeba jednak przyznać, że obecny reżim jest nadzwyczaj szczery... jakiś czas temu Maliniak stwierdził w jakimś przemówieniu, że chodzi o Polskę konserwatywną, a jak wiadomo, w takiej Polsce samotne matki zawsze miały przesrane...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce konserwatywnej to i dzieci miały..... Kończyły szkołę realną, szły szybko do pracy, głodowały... a dzieci wiejskie... a niepełnosprawne... Niech szlag trafi tę pisowską "do d... zmianę"

      Usuń
  5. Bardzo smutne i niesprawiedliwe. Wlasnie samotne matki powinny dostawac najwiecej pomocy od panstwa, bo one sa naprawde samotne, czesto rodzina i ludzie wokol odsuwaja sie od takich kobiet. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jaką opinię mają samotne matki- albo puszczalska, albo winna i mąż od niej odszedł, albo, jak sama tutaj na blogu wyczytałam- byłam taką zołzą, że mój poprzedni maż zmarł(pewnie ze zgryzoty), albo gziła się i teraz ma za swoje, bozia pokarała ją dzieckiem niepełnosprawnym, albo... I tak to sobie leci.
      Ludzie pokiwają litościwie głową, czasem się pomodlą, ale zazwyczaj się na tym pomoc kończy.
      Jednak tu nie o pomoc od ludzi chodzi, tu chodzi o systemowa, państwowa pomoc samotnym rodzicom, bo przecież i ojcowie są samotni.

      Usuń
    2. Straszne ze ta opinia o matkach samotnych jest ciagle taka sama jak ja pamietam przed 1989rokiem.
      Prawda ze to panstwo powinno zadbac zeby ulatwic zycie tym kobietom-matkom i jest tyle mozliwosci nie tylko pieniadze, ale dobrze by bylo zeby srodowisko-ludzie tez i tu znowu rola panstwa zeby wiecej tak okrutnej opinii te kobiety nie mialy. Teresa

      Usuń
    3. Podczas pracy zawodowej, spotkałam się z różnymi sytuacjami matek moich uczniów. I to wcale nie samotnych. Sęk w ty, że w Polsce w bardzo nikłym stopniu pomaga się kobietom w trudnych sytuacjach życiowych, materialnych itp. Czeto ta pomoc jest "bezwzględna' jeżeli chodzi o stawianie warunków. I nieważne, czy to samotna, czy w trudnej sytuacji rodzinnej niesamotna. jak chociażby o "włos" przekroczy zakładany limit- fora ze dwora.

      My mówimy o stricte samotnych matkach, ale ja znam wiele sytuacji, kiedy kobieta, będąc w małżeństwie, tak naprawdę sama ze wszystkim się boryka.

      I przeważnie, jakby nie wiem co, to za zaistniałą sytuację obwinia się kobiety.

      Usuń
    4. Wlasnie dlaczego najczesciej obwinia sie kobiety za rozne nieszczescia? Rozpad malzenstwa winna ona, maz zdradza winna zona. Dlaczego tak czesto same kobiety czuja sie winne? a o zdrade obwiniaja najczesciej inne kobiety. I dlaczego zgwalcone kobiety tak czesto obwinia sie o gwalt?
      Zeszlam z tematu ale to ostatnie Twoje zdanie wywolalo u mnie takie przemyslenia. Teresa

      Usuń
    5. Pytania zasadne. Sama nad tym się zastanawiam nie raz. Być może jest to powodowane konkurencją w płci? Kobiet jest dużo więcej i trwa wyścig "po faceta",dlatego trzeba rywalki "gnoić". Może to też być kwestia dowartościowywania się przez kobiety- te inne są "gorsze", prowokują, puszczają się, ja jestem ta "porzundna". Jednak bardziej jestem skłonna do zdania, że to powszechnie głoszona pogarda do kobiet, wywołuje w samych kobietach ten sam stosunek do innych kobiet, albo, niestety- wychowanie rodzinne, w którym ciągle istnieje obraz faceta- patriarchy i tej kobiety, która ustawicznie przez niego jest ganiona i obwiniana za wszystko. No i nasz wszechobecny KK, który bzdury głosi na temat zachowań kobiet, ciągle usprawiedliwiając facetów. A co ksiundz powi to świynte

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.