wtorek, 12 lutego 2019

Ryjek :)

Przyjechał do mnie w pudełku. Śliczny mały Ryjek:)

 Dostałam go od Marii, która robi niesamowite Dyniaki i Okularników. Ryjek jest upleciony na drutach z rudej włóczki, oczy ma z koralików, łapki też, a szłapki z dwóch dużych guzików. Niesamowity jest:) Oprócz Ryjka, dostałam jeszcze kartkę z miłymi słowami oraz kawałki najprawdziwszego aksamitu, nie jakiegoś sztucznego, tylko uczciwego, bawełnianego. Już mam pomysł, co z niego zrobię.

Kto chętny do podziwiania prac Marii, a jest co, daję link do jej bloga- TU. Oprócz jej wytworów, można na blogu Marii zobaczyć bardzo interesujące zdjęcia z wrocławskich parków oraz niesamowite relacje z wrocławskich wystaw artystycznych.

Kiedy wyjęłam Ryjka z pudełka, poczułam się jak mała dziewczynka- prehistoryczne czasy-  która dostała misia z marzeń. A właściwie, dlaczego starsze panie nie mogą cieszyć się pluszakami tak, jak małe dzieci? Ktoś nam ukradł uczucia, zabronił cieszyć się pluszakami? Nie wypada?

A mój mój Ryjek zamieszkał na półce obok biurka. Ma stamtąd widok na cały pokój i na moje zmagania robótkowe. Ile razy popatrzę na niego, to poprawia mi się humor.
Dziękuję Ci, Mario, z całego serca za tę przefajną maskotkę:)

niedziela, 3 lutego 2019

Zielone koty



Obrazy, które ukazały się w Internecie, są tak niesamowicie realistyczne, że oglądający je, nie znając nazwiska ich twórcy, uwierzyli, iż są do zdjęcia z naturalnych plenerów. Na zdjęciach sylwetki olbrzymiego, zielonego kota,  ozdabiają plaże, ogrody, murki, wzgórza.

 O swojej twórczości brytyjski artysta Richard Saunders mówi:  Moją trwającą całe życie obsesją było wykorzystywanie elementów surrealistycznych i przenoszenie ich na płótno. Lubię tworzyć surrealistyczne rysunki i fotomontaże  nie tylko za pomocą farb, ołówka czy rysika, ale również za pomocą programów cyfrowych. Zamieniam moje wizje w piksele.



 Nie próbuję tłumaczyć moich surrealistycznych dzieł. Stworzyłem również  projekt Topiary Cat, który bardzo lubię. Przedstawiam w nim ponad trzy tuziny zdjęć mojego ulubionego, niestety już nieżyjącego kota. Był to kot rasy rosyjskiej- niebieski Tolly. Przedstawiam go w różnych pozach jako olbrzymiego topiary kota, na tle krajobrazów i miejsc w Anglii.
Inspiracją do powstania projektu było topiary kota, z którym artysta zetknął się w pewnym ogrodzie.
Wtedy postanowił zrobić serię surrealistycznych fotomontaży z sylwetką Tolly.
Projekt powstał w Photoshopie. 

Fotomontaże  kotów zdobyły wielką popularność oraz doczekały się milionów odsłon w Necie. Istnieje również strona im poświęcona na Facebooku. Saunders w wywiadzie dla BBC mówił, że jest to jedynie fotomontaż, nie chciał oszukiwać ludzi. Traktuje projekt Topiary Cat jako kolejne surrealistyczne działo artystyczne.
 
Ludzie jednak chcą wierzyć, że te koty są prawdziwymi topiary i szukają ich w terenie. "Staram się korygować ludzi, ale czasami nie chcą wiedzieć i chcą nadal wierzyć, że są prawdziwe" - powiedział.




 
Kiedy Tolly umarła w 2016 roku, Saunders nie chciał już tworzyć fotomontaży z udziałem jej sylwetki. Jednak ludzie zachęcali go do kontynuowania projektu.



 On sam stwierdził wtedy, że oglądanie zdjęć ulubionego kota, pomogło mu oswoić się z jego  śmiercią oraz pogodzić się z myślą, iż jest już za Tęczowym Mostem.

Źródło:
Strona na Facebooku
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=https://www.wideopenpets.com/richard-saunders-creates-topiary-cat-montages/&prev=search

* Topiary- w języku polskim znaczy formowany, cięty, kształtowany, dot, roślin., kształtowanie roślinności ogrodowej

Zdjęcia wybrane: Internet
PS: Jak zawsze, nie znalazłam informacji w j. polskim o artyście i jego dziełach- tłumaczyłam za pomocą translatora :)

niedziela, 27 stycznia 2019

I gdzie cię znowu, Jaskółka, zaniosło? :)



Coś mnie pokusiło i polazłam za nickiem na jego blog. Nick w komentarzu na blogu, gdzie zetknęłam się z nim, podkreślała, że jest niewierząca, u siebie zaznaczyła w profilu, że jest inaczej wierząca, Hm….. czy to jest tak samo, jak myśląca inaczej? No i przeczytałam sobie wywody komentatorów pod postem nicka. Uderzyło mnie to, że wiele osób, nie rozumie, jak ktoś może nie wierzyć, jedna osoba stwierdziła, że koniecznie trzeba otworzyć przed niewierzącym „drzwi”, bo te są zaporą do poznania i uzyskania wiary- ciekawa jestem, czy jakbym jej zaproponowała przejście przez te drzwi w drugą stronę, czy przynajmniej spróbowałaby?
Uderzyło mnie też stwierdzenie gospodyni, że niewierzący to są osoby „cielesne” (?) nie uduchowione (?). I zaraz zrobiłam przegląd siebie, biorąc pod uwagę te aspekty. Czy faktycznie przeszkodą do stania się osobą wierzącą, wystarczy mi pokonać te mityczne „drzwi”. Wszak przeczytałam Biblię całą (Stary i Nowy Testament), znam nauki Jezusa, wiem, o co w tym wszystkim biega- chyba owo „poznanie’ mam opanowane w stopniu, co najmniej, dobrym. Śmiem twierdzić, że nawet lepszym niż niejeden wierzący. „Drzwi” odpadają- wiem/znam, ale nie wierzę. No to drugi aspekt- cielesność kontra duchowość- za Chiny nie wiem, o co chodzi z tą cielesnością. Może jej chodziło o materializm?  I czy o materializm w kontekście filozoficznym, czy raczej ten potoczny ekonomiczny? A duchowość/ uduchowienie/dusza? A może chodzi o tzw. człowieczeństwo/empatię/miłość bliźniego? A może jeszcze chodzi o wiarę w rzeczy niematerialne, duchy? No, jak ja nie jestem uduchowiona, czy brak mi człowieczeństwa/ empatii, jak ja nie potrafię zrozumieć treści filozoficznych/religijnych, to możecie od dzisiaj nazywać mnie Faustyn Cycpel. A przecież jestem człowiekiem „głęboko niewierzącym”. Spotkałam się na tym blogu znowu z czymś, co istnieje na blogach, gdzie prowadzone są dyskusje na temat wierzących i niewierzących. Po pierwsze, cały czas przewijała się (nomen- omen) wyższości ducha nad materią, czyli wierzących nad niewierzącymi. Wiele wypowiedzi przedstawiało niewierzących jako osoby w jakimś sensie upośledzone, takie biedne, bo nie dane było im doznać/zaznać/poznać/uwierzyć w tego brodatego oraz w całą jego świtę. Biedne, bo odczłowieczone, pewnikiem nie umiejący wspólczuć i kochać, co dane jest, przede wszystkim, wierzącym, a jakże. W wielu komentarzach były przypuszczenia, dlaczego te istoty nie są w stanie uwierzyć i sporo wskazówek, jak im, nieszczęśnikom pomóc, by wiara stała się ich udziałem. I w żadnym nie znalazłam prostej, tolerancyjnej myśli, by nam dać po prostu spokój.
A jak to tam było???? Aaaaaaaaaaaaa..... pycha kroczy przed upadkiem, drodzy wierzący.
 
P.S. Wskazówka- zanim poleziesz za nieznanym, wielce "mądrze" piszącym komentarz Nickiem, zastanów się dwa razy, bo na miejscu zamiast ziarna znajdziesz same plewy. 

Nie macie pojęcia ile paskudnych memów na ateistów krąży po Necie. Sama uduchowiona miłość bliźniego:):):)
Memy- źródło Interenet