Minęło,
ale było. Początek maja- po prostu majowo i świątecznie było.
Trochę koszenia, trochę plewienia, trochę sprzątania i krótki
wypad do Czech z Bezką. Teraz to oficjalnie Czechia, ale jak
chciałam odmiany w dopełniaczu- Czechi czy Czechii, to głupia AI
obstaje za: „do Czech” (według mnie poprawnie jest do Czechi, no
chyba, że traktuje się ją jako zachodnią nazwę, to Czechii-
zwariować można- stosuję polskie zasady). A jeśli się uprzeć
przy nazwie Czechia (nawiasem mówiąc to tylko angielska nazwa
Czech), to nie odmienia się- byliśmy w Czechia i już.W
sobotę- 2 maja- pojechaliśmy do Ostrawy Landeka. Wcześniej
wyczaiłam, że jest tam park z muzeum górnictwa i z małym
pomnikiem kobiecej figurki. Nie muzeum górnictwa mnie ciągnęło,
a właśnie ta figurka. Bo... archeolodzy, którzy ryją w ziemi oraz
przegrzebują planetę wszerz i wzdłuż, w poszukiwaniu wszelakich
dowodów na pochodzenie ludzkości, tudzież z chęci poznania jej
rozwoju, natknęli się na wzgórzu, niedaleko Ostrawy, na resztki
osady/obozowiska (kultura grawecka) sprzed 25000 lat. I tam wykopali
bardzo ciekawą figurkę z rudy żelaza.
Sporo
historii regionu, tej najdawniejszej, poznałam. Mieli tu swoje osady
Celtowie, mieli osady Gołęszyce- choćby Stary Cieszyn lub inaczej
Cieszynisko w Podoborze (doskonale zrekonstruowana osada słowiańska),
ale nie spodziewałam się, że historia osadnictwa, na tych
terenach, sięga tak daleko wstecz.
Ale
po kolei. Była sobota, w Polsce kolejne święta, a w Czechach
normalny weekend. Tyle razy byliśmy w Czechach w sobotę i ruch był
raczej mizerny, a tym razem ludziska jakby się wściekli- kiedy
dojechaliśmy do parku, wszystkie miejsca na parkingu były zajęte.
Całe szczęście, że można było parkować również na obrzeżach
trawników i zajęliśmy, na brzegu takiego, jedno z ostatnich
wolnych miejsc. Wygląda na to, że park w Ostrawie Landeku jest
bardzo popularny- nawet orszak weselnych aut zjechał wzdłuż
parkingu pod widniejącą w dali knajpkę. Cały park jest rozległy-
jest w nim akwarium, knajpki, pomnik mamuta oraz zrekonstruowana
osada łowców mamutów, place zabaw, trawniki pod kampery, boisko do tenisa ziemnego, stara
kopalnia itp. Nas interesowała głównie figurka. Całe szczęście,
że mijaliśmy ją, jadąc na parking, dlatego nie musieliśmy pchać
się w tłum ludzi w parku. Poza tym robił się upał- była 11
przed południem i widać było, że siada nam kondycja- szczególnie
Bezce, bo jej gęste futro raczej nie nadaje się do spacerowania w
upale.
Zeszliśmy w dół, szukając figurki, doszliśmy do lokomotywy, ale Wenus nie było. Zatem zrobiliśmy odwrót i poszliśmy w górę.
Przy drodze, na skraju terenów zielonych, stoi rzeźba św. Prokopa z Sazawy- patrona czeskiej ziemi. Był on pustelnikiem i opatem, założonego przez siebie opactwa benedyktynów w Sazawie.
Sazawa była dużym ośrodkiem słowiańskim, przed przybyciem chrześcijańskich mnichów. Kult Prokopa jest mocno związany z tradycją liturgii słowiańskiej i piśmienniczej oraz z ujarzmianiem diabła (figura przedstawia Prokopa trzymającego stopę na plecach diabła)- to postać historyczna, która wspierała tradycję słowiańską wtedy, kiedy w Czechach już mocno dominowała tradycja łacińska. Św Prokop uznawany jest również za świętego od spraw trudnych, a jego święto w Czechach przypada na 4 lipca.
Legenda mówi, że św. Prokop, prowadząc ascetyczny tryb życia, sam orał ziemię pługiem, w który był zaprzęgnięty diabeł. Kiedy diabeł próbował brykać, św. Prokop, by go ujarzmić, używał krzyża.
Wzdłuż drogi dojazdowej, ustawiono maszyny
górnicze, a przy zakręcie stoi mały parowóz. I wszystko byłoby
fajnie, gdyby nie to, że maszyny, które są przecież jakąś
historią tego okręgu, są zaniedbane. Trochę mnie to
zbulwersowało, ponieważ dotychczas wszystkie obiekty, zwiedzane przez nas po czeskiej stronie, były w miarę zadbane, a tu maszynowy
horror postawiono na trawnikach.
Maszyny stoją również na trawnikach przy parkingu.Tutaj fragment chodnika kopalnianego z wagonikiem podwieszanym
I fragment chodnika z kombajnem.
I jeszcze jeden kombajn.
maszyny ustawiono również przy hali, w której obecnie znajduje się boisko do squasha.
Nie robiłam zdjęć wszystkich maszyn, bo po pierwsze są zaniedbane, a po drugie ich nazwy są po czesku- nie znam technicznych czeskich nazw, mogłam się tylko domyślić, jakie to niektóre maszyny są.
Kto
nie ma klaustrofobii i nie boi się zjechać w dół do kopalni, może
jej część zwiedzić. Kopalnię zachowano w dobrym stanie i jej
część jest udostępniona dla turystów. Zwiedza się ją z
przewodnikiem. Ja jednak, gdyby nawet nie było z nami Bezki,
podziękowałabym już na wstępie za taką atrakcję, zanim ktoś
bąknąłby „A”. W życiu pod ziemię nie dam się zaciągnąć.
Byłam kilka razy w Wieliczce, byłam w Sztolni Czarnego Pstrąga w
Tarnowskich Górach i ewentualnym następnym takim atrakcjom, mówię
stanowczo NIE!
Obok
parku znajduje się dosyć stroma góra ze ścieżkami edukacyjnymi.
U jej podnóża odkopano obozowisko łowców mamutów.
Otóż
ci łowcy mamutów, którzy żyli w okresie paleolitu, spostrzegli,
że w tym miejscu występują, na powierzchni ziemi, niezwykłe
kamienie- prawdopodobnie złoże było tuż pod powierzchnią, przez
wieki zapadało się coraz niżej. Współcześnie zastanawiano się,
w jaki sposób, w tak dawnych czasach, zorientowano się, że te
czarne kamienie mają właściwości przydatne do życia.
Przypuszczalnie, po przypadkowym uderzeniu pioruna, kamienie się
tliły lub podczas wypalania łąki kamienie jeszcze długo się
żarzyły, co spostrzegli ówcześni mieszkańcy obozowiska i
wykorzystali to. Ślady użytkowania węgla przez łowców mamutów,
znaleźli archeolodzy w resztkach paleniska.
Tak
czy siak, zaczęto te kamienie pozyskiwać w większej ilości aż w
końcu, w 1830 roku, wybudowano kopalnię, w której bardzo długo
wydobywano najlepszy gatunkowo węgiel. Kiedy złoże węgla się
wyczerpało, kopalnię zamieniono w atrakcję turystyczną.
Wracamy
do głównej przyczyny naszej wyprawy- paleolitycznej figurki.
Na
początku jej replika stała w lesie przy jednej ze ścieżek edukacyjnych.
Teraz stoi w miejscu, w którym ją wykopano.
Postument
zrobiono z gabiony. Figurkę pomalowano na ciemnoróżowy kolor.
Hmmmm... może i inspiracja jakaś była, by nie tworzyć kolejnego
kamiennego nudnego obelisku, ale.... ale ta figura również jest poharatana
przez czas, farba złazi z niej na dole. I ta malutka tabliczka z
nikłą informacją, czego dotyczy pomniczek. Zrobiło mi się
nijako, bo przecież takie miejsce, taki artefakt, a tu kompletny
brak jakiegokolwiek docenienia, że wykopało się taki skarb
historyczny. I ta gabiona zamiast normalnego postumentu z kamienia,
czy choćby drewna, bardzo mi nie pasuje. Ja w ogóle nie rozumiem,
jak można zachwycać się gabioną- płoty gabionowe, ścianki
gabionowe, donice gabionowe.... kupa kamieni wciśnięta w siatkowe
uwięzi. Niektórzy sadzą w ściankach gabiony rośliny i to w jakiś
sposób rozbija te kamienne ściany, ale same gabiony robią na mnie
przygnębiające wrażenie.
A
gabiona pod figurką pasuje,według mnie, tak, jak falbanki pasują krowie.
Oryginalna
figurka- Wenus z Pietrzkowic (Wenus
z Petřkovic albo Wenus z Landeka),
wygląda tak.
Łowca
mamutów wyrzeźbił ją 25000 lat temu w hematycie (hematyt jest
bardzo twardy, gorzej się go obrabia niż kamień, czy kość- na
terenie Śląska Cieszyńskiego, od Ostrawy po Trzyniec, były niewielkie złoża tego
surowca). Rzeźba przedstawia tors młodej kobiety lub dziewczyny.
Oryginał ma 4,6 centymetrów. Przypuszcza się, że brak głowy był
zamierzonym zabiegiem twórcy. Interesujące jest to, że sylwetka
tej figurki różni się od innych kobiecych figur, powstałych w
okresie paleologicznym. Figurka z Petrzkowic odzwierciedla postać
szczupłej kobiety, natomiast inne figurki kobiet, choćby tak bardzo
znana Venus z Villendorf,
przedstawiają kobiety z obszernymi
biodrami i dużym biustem. No i mają głowy.
A
teraz dodatkowa ciekawostka- jest jeszcze jedna Wenus, odmienna od
tych biodrzastych, odkopana na stanowiskach archeologicznych
niedaleko Raciborza (figurki kobiece z okresu paleolity też odkopano w wielu miejscach w Europie).
Wykopaliska prowadzono przed powstaniem
zbiornika przeciwpowodziowego Dolna Odra. Wenus z Raciborza powstała w paleolicie, ale wykonana jest z gliny. Ta ma szerokie
biodra i płaski biust, a jej głowa jest pomiędzy wyciągniętymi w
górę ramionami..
Figurkę
z Pietrzkowic odkrył Bohusław klima w lipcu 1959 roku, na wzgórzu
Landek. Oryginał znajduje się w Instytucie Archeologicznym w Brnie. Figurka została wykopana na terenie obozowiska łowców
mamutów. Leżała pod trzonowcem mamuta.
Park
w Landeku ma status Narodowego Zabytku Przyrody (Národní přírodní
památka) i jest znany geologom oraz archeologom z całego świata.
Prawdopodobnie
wrócimy do tego parku obejrzeć zrekonstruowane obozowisko łowów
mamutów oraz inne atrakcje. Musimy wybrać taki czas, kiedy nie
będzie tam tłumów ludzi żądnych weekendowej rozrywki.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prokop_z_Sazawy
https://www.naszesudety.pl/landek-park-gornictwo-przyroda-i-szczupla-wenus.html
https://www-lands--of--venuses-eu.translate.goog/v-b-petrkovice/w-b-petrkovice.html?_x_tr_sch=http&_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc
https://www.krajoznawcy.info.pl/landek-kopalnia-i-gorniczy-ratownicy-40023