Bardzo dziękuję za wszystkie serdeczne życzenia. Miło mi było je czytać.
Spełniły się.
Nie było szykowania, skakania, dekorowania, wnerwiania, spóźniania się z czymś, bo… kombinowania co (?), gdzie (?), jak (?) i pod kogo (?).
Nie było strasznej napinki: ”Jezus Maryja, karp jeszcze niedosmażony, a tu trzeba do wieczerzy siadać”, nie było przepychania przy stole: „Tam siadaj…”, „Nie, ja tu chcę siedzieć”, „A ja chcę widzieć choinkę…”. Nie było łamania się opłatkiem i z krzywym uśmiechem składania oraz wysłuchiwania życzeń typu: „Żeby ci się w pracy poprawiło”. „Żeby cię w końcu dziecka słuchały”, „Życzę ci, żeby ci się udało samochód wymienić na lepszy” itp. No tak, to takie łagodne życzenia i niekoniecznie składane w naszym domu, ale przyznajcie, że w tym tonie i guście niektórzy życzenia składają.
We wtorek
obiad, na stole trzy kawałki smażonego karpia (kolejne trzy kawałki zostaną
pożarte w sylwestra), ziemniaki i sałatka „z modrej kapusty”, wczoraj rolady i
sałatka jarzynowa. Dzisiaj na obiad „O święci pańscy, jaki nietakt”, na „świątecznym”
stole krupniok z chlebem.Sałatka śledziowa znikła błyskawicznie.Więcej sałatek nie było.
Dwa rodzaje ciast na połowę z Młodymi, do tego ciastka cytrynowe i „dmuchane” serowe maleńkie pączki. Wszystko piekła Młoda. Z owoców mandarynki i to jest cała wyżerka świąteczna.
No i laba na całego- Jaskół ogląda filmy, ja niespiesznie sobie tkam kilimek, czytam komedię kryminalną Rogozińskiego- po biografii Witkiewicza, a ten mnie wkurzył na całej linii, musiałam łyknąć coś lekkiego. Plan był- ufilcować kolibra, ale jakoś nie chce mi się wyjmować całego „bałaganu” filcowego. Plan był- rozpocząć nowy haft z ptaszorem, lenistwo zwyciężyło. Daję sobie czas do 7 stycznia, potem zacznę działać-haftować i filcować.
Dzisiaj miał być wyjazd w teren z Bezą. Do Czech nad Zalew Żermanicki. Mgła popsuła szyki. A i Bezka złapała chyba anginę- trzepie uchem i szczeka na pół gwizdka. Jutro wyprawa do weta, póki się to nie rozhula. A teraz cieszę się spokojem- Jaskół ogląda filmy przyrodnicze, historyczne, Beza śpi obok nas, jest cicho, spokojne, ujutno tak.
Dnia nam przybywa, idzie (wolno, bo wolno) ku wiośnie. A tymczasem prognozy na styczeń przewidują nocne mocne mrozy. Mam nadzieję, że te prognozy się nie sprawdzą. Jutro postawię karmnik, bo już czas dokarmiać ptaki. Zapasy ziarenek na ziemi i drzewach zostały zjedzone, grozi im głód.
Majowa Zagroda Żubrów w Pszczynie
Park pałacowy w Pszczynie, w maju.

































