środa, 28 września 2022

Lato obrodziło, jesień zbiera.

 Naprawdę,  dawno nie widziałam, w ogrodzie i na polach, tylu owoców różnorodnych. Codziennie zbieramy po parę dorodnych grzybów, które rosną już w kilku miejscach ogrodu. Są na bieżąco zjadane.

Pozbierałam pigwy spod dwóch krzaków, a jeszcze na jednym wiszą i dojrzewają. To jest połowa zbioru, połowę musiałam wyrzucić, bo się nie nadawała do przetworzenia. Wrzuciłam do skrzynki, skrzynka codziennie wynoszona jest na słońce i pigwy w niej dojrzewają. Na krzakach są jeszcze zielone owoce pigwowców. Te dojrzeją dopiero późną jesienią. Bedzie następny zbiór

Orzechy - część spadła na naszą miedzę z gałęzi orzecha rosnącego w ogrodzie siostry, większość pozbierana spod jednego naszego orzecha. Są jeszcze cztery inne drzewa, ale orzechy z nich są małe i bardzo źle się rozłupują. Te zostawiamy wiewiórkom, myszom i innym, zainteresowanym nimi, zwierzakom.
 Orzechy jeszcze spadają i zbieramy je codziennie.
Na wszystkich cisach mnóstwo jagód. Jest już koniec września, a one jeszcze wiszą. W poprzednich latach szybko znikały w dziobach kosów i szpaków. Te ostatnie robiły stadne najazdy na krzewy w połowie września, żerowały intensywnie i potem odlatywały. W tym roku nie widziałam na cisach ani jednego szpaka, a kosy skubią owoce jakby od niechcenia.



To samo dotyczy owoców na jarząbach.
W zeszłym roku nie było ich wcale, w tym jest ich zatrzęsienie. I nimi ptaki  też się sporadycznie interesują.

Tak, w tym roku, owocuje jeden z 6. jarząbów, rosnących  w ogrodzie.


Pięknie owocują wszystkie krzewy berberysów. Każdy z nich ma mocno oblepione owocami gałęzie. Ale na razie nie znajdują amatorów swoich owoców.

Dużo owoców jest również na trzmielinach

Dojrzewają na bieżąco żółte maliny


Było również trochę winogron, ale zanim zrobiłam zdjęcia, zostały zjedzone.

A to taki ładny grzyb, który wykluł się z "jajka". Jeszcze została "smocza otoczka".

W ogrodzie rośnie dużo różnych grzybów, których nie zbieramy. Są gołąbki, gąski, dzikie pieczarki, jakieś malutkie, może i halucynogenne, były klasyczne muchomory oraz kania, zaplątana w stosie desek, jakieś purchawki i dużo innych. Wszystko to rośnie, potem parszywieje i gnije. Część zjadają ślimaki. Podczas spacerów widuję takie grzybie cmentarzyska. To też należy do uroków tego ogrodu.


 



 

 

 

poniedziałek, 26 września 2022

Było morze

 są też góry. Zdjęcia zrobiła Młoda telefonem. Są to zdjęcia robione wczoraj, podczas wędrówki Beskidem Śląskim.

Zaczynamy od bajkowych grzybów, rosnących gdzieś przy szlaku.

Między halami

Malownicza skałka i urwisko oraz widok na pasma górskie. Takie widoki zawsze zapierały mi dech i wynagradzały, czasem trudną, wspinaczkę.

Polana? Hala? W każdym razie mocno z górki lub, jak kto woli , pod górkę.

A tu inna polana. 

Na beskidzkich polanach coraz częściej spotyka się małe chaty, w których turyści mogą schronić się przed deszczem. Przed chatami są miejsca na ognisko i ławy oraz drewniane stoły. Takie fajne miejsca na odpoczynek, zjedzenie maleńkiego co nieco przed dalszą wędrówką
 Na zdjęciu chata na szlaku ze Skrzycznego (Wisły Czarnego lub Salmopola albo Białego Krzyża)) w stronę Baraniej Góry.


 Ta chata, z kolei, znajduje się na Starym Groniu w Brennej.


 I szlak w stronę Baraniej Góry. To pasmo na wprost, to Beskid Żywiecki.

Widok na baranią Górę od strony Skrzycznego ( polany z chatą)
 
A teraz  w dół.



I jeszcze inne skałki, trochę ukryte.

Pasmo Beskidu Żywieckiego. Po lewej stronie zamglona (z tyłu) Babia Góra. Wczoraj było widać też Tatry, ale zdjęcia Młodej nie wyszły- zbyt duże przybliżenie. Szczyt Babiej Góry i Tatry są  już w śniegu.

A teraz zmieniamy azymut i widzimy  szczyt Skrzycznego

Na wprost, daleko, widać Jezioro Żywieckie, po lewej kawałek Skrzycznego. Między zboczami- Dolina Zimnika

Jeszcze trochę jesiennej borowiny- uwielbiam takie widoki i jesienne kolory w górach. Teraz dopiero zacznie się orgia kolorów. Nic tylko iść na szlaki i podziwiać
 

Późne popołudnie na szlaku.


 




 




 

 

sobota, 24 września 2022

I jeszcze kwitnie, jak oszalały, i jeszcze miodzi

Bluszcz wspiął się na ścianie pod sam dach i tworzy na niej kawałek uroczego kwietnika. 

 

Tak naprawdę ten bluszcz jest upierdliwy, bo sam się przyczepia i trudno go ze ściany zdjąć. Tam, gdzie się udało, zostawił przyczepy, które tworzą plamki. Bardzo pilnujemy, by nie wszedł na dach, nie zniszczył rynny i nie rozprzestrzenił się na całą ścianę. Z trudem nam się to udaje. Bluszcz zakwita o tej porze roku. 

W związku z tym, w ciągu dnia odbywa się na niego prawdziwy nalot ogromnej ilości pszczół oraz innych owadów.


 Kiedy robiłam zdjęcia i kręciłam film, oprócz pszczół, wokół kwiatów bluszczu, krążyły dwa szerszenie.  


 

 Wieczorem pojawią się stadko wróbli, które w plątaninie bluszczowych łodyg nocuje. Ale zanim ptaki umoszczą się do snu i zapadnie cisza, długo słychać świergoty, szamotaninę, szuranie i trzepot skrzydeł. Chyba walczą o jak najlepsza miejscówkę. A potem nagle harmider cichnie i zapada cisza.

A oprócz tego jeże, wszędzie jeże, duże, małe, ogromne…jeże.

Podnoszę kupę gałęzi, by ją sprzątnąć, widzę dwie małe kulki przytulone do siebie. Lekko zareagowały, ale nie czekałam co dalej zrobią, tylko przykryłam je delikatnie gałęziami.  Ta kupa zostanie na zimę nie ruszona, bo chyba już sobie upatrzyły zimowisko pod nią.

Przycinam przed tarasem krzewy, by na wiosnę mieć mniej pracy, patrzę- obok rynny leży jakiś wielki kamień, a może  to kretowisko? No nie, ani kamień, ani kretowisko, a ogromny jeż przycupnął, najeżył się i czeka. 

Oczywiście ciekawska baba też się od razu pojawiła. Obwąchała, usłyszała "nie rusz". "Nie rusz", to "Nie rusz"- popatrzyła na mnie z wyrzutem, odwróciła się i poszła. Daleko nie poszła- położyła się na tarasie i obserwowała jeża. Trochę ją korciło, ale było "Nie rusz"- wytrzymała


Spokojnie przycięłam krzewy, potem poszłam do innych. Trwało to może 15 minut, wracam- jeża nie ma. Najbliższa jeżowa kryjówka znajduje się pod tarasem. Miał do niej 5 metrów. Wykorzystał moment, kiedy wokoło zrobiło się cicho i dał nogę pod taras. Chyba.

 A tymczasem


niedziela, 11 września 2022

Mewy srebrzyste

Nie tylko myszołowy, wilgi czy dzięcioły oraz pomniejszy ptasi drobiazg mnie zachwyca. Lubię również inne ptaki. U nas są rybitwy, a nad morzem mewy. Zdjęcia mew srebrzystych i nie tylko, zrobiła młoda w tym roku. W ogóle zrobiła mnóstwo pięknych zdjęć i mam zamiar sukcesywnie je tutaj zamieszczać. 

Dzisiaj mewa srebrzysta. 








A to są ponoć biegusy, tak twierdzi Anna i ja jej wierzę:):) Wygląd zgadza się z opisem w Wikipedii.



 I deserek- wprawdzie nie o mewach, ale albatros to również morski ptak- ptak mórz południowych


 A tu można przeczytać o mewie srebrzystej

 https://grzesiak.kei.pl/jurek/lista3.html

Tu z kolei o biegusach

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Biegus_zmienny

czwartek, 8 września 2022

Nuda to mi nie grozi.

Wczoraj działo się, oj działo. Najpierw wychodząc z piwnicy, natknęłam się na małego jeża. Oho, będą kłopoty, pomyślałam. Następny do transportu do Ośrodka, bo po ostatnich perypetiach z jeżowym młokosem (TU oraz TU ) wcale nie miałam ochoty na przechowywanie następnego. Zabrałam jeżyka do pudła, przyjrzałam mu się- całkiem, całkiem: oczka błyszczące, nosek ruchliwy, czysto między kolcami,  żadnych larw muszych, tylko nad prawym uchem tkwił kleszcz.


 

Zaniosłam jeżyka do Jaskóła, by go w sklepie zważył. Wyszło 100g. Trochę mało. Dzwonię do „Mysikrtólika”- ośrodka, do którego zawieźliśmy poprzedniego jeża. Pytam, co z maluchem zrobić. Przywieźć do nich? Absolutnie nie. Malec ma szansę przybrać na wadze do mrozów i przetrwać  Jeżeli możemy to dokarmiać, a najlepiej wypuścić. Dobra, postanowiłam przetrzymać go w pudle do wieczora, bo przecież jeże żerują nocą, wypuścić do lasku. Ale gdzie tam. Po godzinie jeż zaczął robić raban, zaczął piszczeć, płakać. Nie miałam pojęcia, że jeże piszczą i płaczą jak koty. Wzięłam pudło, poszłam do lasku. Wypuściłam go niedaleko kopca pod cisem, o którym pisałam, przypuszczając, że tam ma stara jeżyca siedlisko. Jednak jeżyk postanowił inaczej. Szybciutko poszedł w inną stronę.

Tu filmik.


Po południu już go nigdzie nie znalazłam. Pewnie zaszył się gdzieś pod krzakami, albo dotarł do dzikiego kompostu i tam doczekał wieczora. Wydaje nam się, że urodził się pod tarasem, tam jeże miały gniazdo, a potem spadł przed wejście do piwnicy, kiedy samodzielnie udał się na polowanie.

Młodzi pojechali na grzyby do lasu. Wrócili z niezłym łupem- pełna reklamówka. Młoda wyłowiła z niej okazy prawdziwków, jakich dawno nie widziałam. Na zdjęciu parę z nich, ale zdjęcie zakłamuje wielkość, one miały prawie po 15-20 centymetrów. 

Po południu ja wyruszyłam na grzybowe łowy pod brzozy.

Moje zdobycze. Ale wziąwszy pod uwagę, że takie zbory mamy co drugi dzień, przyjmuję to powoli jako normę.

Te z lewej (5 sztuk)rosły wśród konwalii. Grzyby w konwaliach, hmmmmm…..

No i hit dnia- mamy dwa derenie. Derenie kwitły wiosną jak szalone.

Dopiero rozkwitają.
Potem sprawdzałam, czy zawiązały owoce- zawiązały. Jednak po doświadczeniach ostatnich lat, kiedy to owoce, zanim dojrzały, opadły, zupełnie zapomniałam, że mam w tym roku sprawdzać, co z nimi. Ale wczoraj robiąc film jeżowi, zajrzałam pod liście, a tam  zatrzęsienie dojrzałych dereni. 


Po miskę, derenie do miski- to jest kilogram owoców. 

 


Jaskół je nakłuł, zalaliśmy Finlandią (kilogram owoców derenia należy zalać 0,7 l. wódki, cukru można dodać jak ktoś chce) i teraz  trzeba cierpliwie czekać (podobno  najmniej pól roku), aż się zrobi dereniówka.

Na drugim dereniu owoce jeszcze są, zrobię z nich kompot, bo jest ich o wiele mniej, ale i krzak jest mniejszy.

 Kupiliśmy kocia karmę, ale dokarmianie jeży w ogrodzie raczej nie wchodzi w grę, bo tu są łasice i kuny, każde zabezpieczenie pokonają. Karma jest na wypadek, gdyby znowu jakiś maluch się przypałętał blisko i za dnia.