piątek, 23 listopada 2012

Łuparka bis


Jaskół przeczytał komentarze pod poprzednim postem i zdziwił się, że nie zamieściłam zdjęć tej wychwalanej przeze mnie łuparki. No nie zamieściłam, bo wydawało mi się, że sprzęt znany, to co ja się będę wymądrzać. Z komentarzy wynikało jednak, iż łuparka to narzędzie raczej niecodzienne. W każdym razie większość takiego sprzętu nie widziała na oczy. Dobra… zatem zeszliśmy do piwnicy, żeby zrobić zdjęcia. 
 Maszyna jest elektryczna i działa na zasadzie prasy hydraulicznej.
 Klocek jest w rynnie przesuwany popychaczem, który działa pod wpływem sprężonego oleju. Dopychany jest do klina z naciskiem 4 ton. Maszyna jest prosta w obsłudze i nawet damska część ludzkości może ją bez trudu obsługiwać
 Nie ma mocnych, trzask i dwa mniejsze już leżą. Tutaj demonstrowaliśmy łupanie mniejszego klocka. Do połupania mamy przeważnie dwa razy większe.
To wynik połupania około 8 wielkich klocków. Nasza dzisiejsza wieczorna praca :)

14 komentarzy:

  1. łaaaaaał :D Połupałabym sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem, pakuj tłumoczek i przybywaj połupać sobie :)

      Usuń
  2. No, masz! Pokazałam to cudo mężowi i już się zaczyna.W sumie niezły pomysł, bo synowie pytali co tata życzy sobie pod choinkę. Chyba zrobimy zrzutkę i na przyszłą zimę będzie po kłopocie. Serdeczności i podziękowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostateczności opłaca się taką kupić. Nasza jest kupiona w OBI w Jastrzębiu, ale Castorama w Cieszynie też ją ma. My również oszczędzaliśmy, bo to raczej - tak nam się wydawało- nie jest pierwszej potrzeby urządzenie. Kosztuje około 800 złotych. A teraz w przeliczeniu na zyski wymierne- zdrowie, czas - nie przepłacone w ogóle :)

      Usuń
  3. Nigdy w życiu bym nie wpadła, że to tak wygląda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosta i łatwa w obsłudze. Poza tym, naprawdę oszczędza nasze siły i zdrowie. Są jeszcze większe, pionowe. Klocek stawiasz w pionie na dole i leci na niego z góry klin. Mocniejsza i droższa. Na domowe potrzeby nasza jest wystarczająca.

      Usuń
  4. Ja też pierwszy raz widzę!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę to na własne, cudne oczęta:)) Wiesz, najlepsze są proste urządzenia.Ale wydaje mi się, że wielu posiadaczy domków wcale go nie zna i nadal mordują się łupiąc siekierą.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O łuparce opowiedział mi syn. Widział ją w jednym z domów w Anglii. Mówił, że pani, która ma około 70. lat codziennie sobie nią łupie drewno do kominka. Poszukaliśmy, czy u nas są takie, bo początkowo byliśmy skłonni kupić ją w Anglii. Pokazały się w OBI, potem w Castoramie. Może ktoś czyta mój blog i pomogę mu ułatwić sobie życie.
      jak się ma mniej lat, wtedy siekiera może być, ale jak się ma chory kręgosłup, to łuparka jest idealnym urządzeniem do pomocy. Ona łupie również szerokie, grube dechy.

      Usuń
  6. O łuparce marzę i śnię ;-)
    Patrząc na Twoje zdjęcia prawie poczułam zapach drewna.
    I ten zapach palących się szczap...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj:) Masz rację, podczas łupania pachnie żywicznie. Palimy w piecu centralnym, ale i tak dym z niego pachnie ogniskiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miała u mnie być, ale po namysłach doszedłem do odwrotnych wniosków. Rąbanie ogromną siekierą jeszcze większych klocków to dla mnie sama przyjemność ;) A sękate kawałki których się opierają są odkładane na stos "do kominka". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że zamieściłeś fotki, bo nie każdy wie jak wyglądają łuparki, mimo że to dość popularny sprzęt. My z mężem mamy, ale jak mówiłam koleżankom, że kupiliśmy, to zrobiły wielkie oczy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.