sobota, 3 października 2015

Post bez zakończenia

Kontynuacja tematu z poprzedniego postu.
W swoim komentarzu Zosia- Samosia mówi o bardzo ważnej rzeczy- dużo kobiet nie decyduje się wyjść za mąż oraz mieć dzieci, ponieważ nie potrafi znaleźć odpowiedniego partnera. I bynajmniej nie chodzi o ich wygórowane ambicje, czy oczekiwanie księcia z bajki: przystojnego, mądrego i z wielkim majątkiem.
Otóż rzeczywiście, mnóstwo współczesnych mężczyzn nie nadaje się na partnerów w stałym związku i nie nadaje się na ojców. Nie będzie generalizowania, ale nas ogół współczesny mężczyzna „późno dorasta”, jest mentalnie wiecznym chłopcem. Ponieważ świat podsuwa mu coraz więcej możliwości, stara się z nich skorzystać. Realizuje swe marzenia, doskonali się, robi karierę, studiuje na paru kierunkach, szuka atrakcyjnej pracy „na jego miarę”. Jednym słowem poświęca czas na samorealizację. Najlepiej, gdyby mu w tym nikt nie przeszkadzał. A już na pewno mają mu nie przeszkadzać żona i dzieci. Toteż nie spieszy się do żeniaczki, zakładania rodziny oraz posiadania dzieci. Ładnie to brzmi- posiadania dzieci- prawda? Bo należy dodać, że mężczyzna posiada żonę i dzieci, a kobieta po prostu męża i dzieci ma. Stara maksyma mówi: ”Mężczyzna powinien wybudować dom, spłodzić syna i posadzić drzewo”. Współczesny mężczyzna musi mieć najpierw dobry samochód, ekstra pracę, co w naszych polskich warunkach jest prawie nieosiągalne, więc „na poszukiwaniu” tej dobrej pracy lata mu schodzą, a potem ewentualnie myśli o zakładaniu rodziny, co nie zawsze wiąże się z chęcią posiadania dzieci. Współczesny mężczyzna lubi uprawiać sport, spotykać się z kolegami przy piwku, wędrować po świecie, muzykować, łowić ryby, jednym słowem przyjemnie spędzać czas wolny robiąc to, na co ma ochotę. Dlatego te kobiety, które chcą w miarę szybko wyjść za mąż i mieć dzieci, często mają trudność w znalezieniu odpowiedzialnego mężczyzny i w dodatku takiego, który jest już gotowy na założenie rodziny. A ponieważ nie chcą wychodzić za mąż za byle kogo, po to tylko, żeby być mężatką i mieć dzieci, bo jest taki nacisk rodzinny czy społeczny, szukają dalej, a lata lecą.
No i dochodzę do pytań, które nieodmiennie nasuwają mi się podczas każdej dyskusji o aborcji. I nie chodzi mi o to, czy wolno- nie wolno usuwać. I nie pytam już, czy kobieta ma prawo dysponować własnym ciałem, zdrowiem, życiem, bez jakichkolwiek nacisków, bo dla mnie to jest oczywiste. Pytania dotyczą właśnie tych rzeczy, które dotyczą podejścia do wolności wyborów, wolności dysponowania własnym czasem wolnym, własnymi wygodami, własnymi zainteresowaniami, własnymi możliwościami, a nawet do wolności dysponowania własnym „chce mi się- nie chce mi się” czyli własnym egoizmem, czy też własną filantropią- zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Moja lista pytań dotyczy różnych aspektów życia męskiego w kontekście problemu aborcji i odbierania kobietom prawa do decydowania o własnym życiu. Postawiłam je tak, jak leci, nie układając tematycznie, czy problemowo. Pytania dotyczą potocznego społecznego myślenia, potocznych odbiorów społecznych, schematów społecznych.
1. Dlaczego kategorycznie zakłada się, że każdy mężczyzna chce być ojcem, a kiedy para decyduje się na aborcję, za taką decyzję wini się głównie kobietę i to jej wmawia się jej, że przecież zawsze są jakieś inne wyjścia, a nie bierze się za kudły faceta?
2. Dlaczego zakłada się, że każdy mężczyzna nadaje się na ojca i bierze się pod uwagę, przede wszystkim, aspekt biologiczny, a odsuwa aspekt społeczny. Założenie to opiera się na twierdzeniu, że nawet, jak facet będzie ojcem do niczego, to i tak jest jeszcze matka, która te dzieci wychowa. To podejście opiera się na kompletnym nieliczeniu się z życiem kobiety uwikłanej w związek z nieodpowiedzialnym facetem i obarczonej samotną opieką nad dziećmi w bądź, co bądź normalnej rodzinie
3. Dlaczego przyzwala się mężczyznom na odsuwanie decyzji o założeniu rodziny, usprawiedliwiając ich często, że jeszcze mają czas, podczas gdy za to samo piętnuje się kobiety i straszy, że będzie za późno na urodzenie dziecka (stare panny)?
4. Dlaczego traktuje się „normalnie” facetów, którzy realizują swoje marzenia, uprawiają hobby, odsuwając na później założenie rodziny, a kiedy kobiety chcą żyć w taki sam sposób, to nazywa się je w najlepszym razie egoistkami?
5. Dlaczego w rodzinach, w których jest młode małżeństwo z dzieckiem, istnieje przyzwolenie starszych na to, że młodemu facetowi wolno realizować się, a młoda matka musi siedzieć przy dziecku. Często to odbywa się na zasadzie- opiekować się dzieckiem on „może', a ona „musi”. Nawet, kiedy ona realizuje się, realizuje swoje marzenia, to czuje na sobie presję rodziny- „Powinnaś więcej czasu poświęcić dziecku. Miejsce matki jest przy dziecku”. Nawet, kiedy matka pracuje, to tę presję też czuje. A nie daj boże, kiedy na przykład realizuje swoje hobby, a w tym czasie co\ś się dziecku stanie….Zbyt często zwalnia się młodych ojców z odpowiedzialności za bycie ojcem „w całości-24h na dobę” w zajmowaniu się dzieckiem jako obowiązkowym a nie doraźnym, kiedy żona nie może. Częste są takie zachowania- matka wraca z pracy- ojciec, który do tej pory opiekował się dzieckiem (wcześniej wrócił z pracy lub miał inną zmianę) już na dzień dobry mówi: „No to teraz twoja kolej”, po czym rozsiada się z piwkiem przed telewizorem – on już ojcem w danym dniu pobył. I znowu on ”może', a ona „musi”.
6. Dlaczego wręcz piętnuje się kobiety za to, że zamiast gnać w welonie do kościoła i rodzić dzieci, chcą, tak samo, jak ich równolatkowie- mężczyźni realizować swe marzenia, mieć interesującą prace. Podróżować… do diabła, dlaczego kobiety nie mogą być tak po prostu egoistkami? Bez tłumaczenia, dlaczego chcą podróżować; bez tłumaczenia, dlaczego ich”Ja” jest dla nich ważniejsze od np. rodziny, której jeszcze nie chcą mieć: bez tłumaczenia, dlaczego NIE chcą mieć dzieci.
Zauważyliście, że kobiety ciągle coś muszą wyjaśniać, tłumaczyć, usprawiedliwiać się, a w tych samych sytuacjach mężczyzna jest traktowany z wyrozumieniem. Po prostu nie pyta się go i już. Przyjmuje się, że jemu różne rzeczy robić wolno bez tłumaczenia się.
7. Dlaczego kobiety nie mogą cieszyć się tak, jak mężczyźni, wolnością wyborów- bez tego terroru psychicznego: „A kiedy bobasek”, „Już ci latka lecą, czas na dzieciaczka”.
8. Dlaczego kobieta nie może zostać singlem z wyboru, a facet tak? Kiedy facet „ma już swoje lata” i nie jest żonaty, najwyżej usłyszy współczujące: „No cóż, nie znalazła się odpowiednia kandydatka”.
Kobieta usłyszy dołujące i poniżające słowa: „Ciekawe, co jej brakuje, że jeszcze se męża nie znalazła?”, „Musi mieć jakieś wady, skoro żaden chłop jej nie chce”, „Latka lecą, za chwilę żaden jej nie zechce”.
9. Dlaczego kobietę, która zdecydowała się na późne macierzyństwo traktuje się inaczej niż mężczyznę, który zostaje ojcem w późnym wieku? Kobieta na wstępie słyszy: „Nie boisz się, jakie urodzisz dziecko? W twoim wieku często rodzi się nienormalne dzieci”, „Co tak późno rodzisz, u mnie się wnuki już rodzą”, „Taka stara, a jeszcze dzieci się jej zachciewa”.
Facet usłyszy wypowiedziane z podziwem: „Ho, ho… no, no….to ty ojcem zostaniesz, no, no”, „ Ale nowina, choć stary, opijemy to”.

Nie będzie zakończenia… pies mnie oderwał od komputera- czas na michę i wszystkie myśli się rozsypały:)
Kawałek dobrego głosu. Moim zdaniem lepszy od oryginału, chociaż Hazier też chwyta za serce 
I druga. Na początku pomyślałam sobie, ale "zmasakrował", jednak ... zaśpiewane z takim pazurem wymiata.

30 komentarzy:

  1. Dlatego, że kobieta ma mało czasu na decyzje. Mężczyzna może mieć 90 lat i być ojcem, ale kobieta już np. 50 letnia w większości wypadków pomijając wyjątki dzieci już mieć nie może, bo wkracza w okres menopauzy. Poza tym im starsza kobieta tym bardziej jej dziecko jest narażone na wady genetyczne np. na Downa.

    A co do reszty twoich pytań to już kwestia patriarchatu i myślę głównym napędem tej nagonki na kobiety są głównie drugie kobiety, bo mężczyźni się takimi rzeczami nie interesują nawet na wsiach.
    Jeszcze wrócę do tego tematu, dlaczego kobiety nie chcą mieć dzieci. Nie chcą mieć dzieci, bo są coraz bardziej świadome, wiedzą, że to jest obowiązek, nie przełykają pewnych rzeczy, które przełykały ich matki. Wolą być same niż tolerować mężczyznę, który im nie odpowiada. Mentalność się zmieniła inne relacje damsko męskie były w latach 80 tych a inne teraz. Niektórzy nie potrafią zaakceptować zmian stąd nacisk na kobiety w sprawie posiadania dzieci. Drugim powodem jest brak prawdziwej lewicy na scenie polityczne, takiej lewicy, która byłaby przeciwwagą dla prawicowców, którzy widzą kobiety tylko przy garach, dzieciach i udzielaniu się w kościele. Gdyby rzeczywiście lewica była silna to taki np. Korwin Mikke ze swoimi wywodami nie byłby zapraszany do mediów, niemówiąc już o możliwości startowania w wyborach. Niestety te 20 parę lat rządów prawicy spowodowało ukształtowanie się w społeczeństwie mentalności prolajfowo rozrodczej i dopóty nie będzie lewicy z prawdziwego zdarzenia będziemy traktowane jak to kędyś ujęłam jak krowy rozpłodowe.
    A tu masz bardzo ciekawy wywiad z Kazimierą Szczuką

    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,837803.html?ssoSessionId=7b54bd2fea2dfb6758d7b42ef813a71d038b72603abd1e97095e3478bb3899e0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby lewica była silna ( mądra i konsekwentna przy okazji) to taki Korwin-Mikke może i byłby zapraszany do mediów (wolność słowa!), ale w zupełnie innej roli ;)) A z drugiej strony tak się zastanawiam, dlaczego wzajemny szacunek obu płci do siebie ma być związany z opcją polityczną (lewica, prawica)? Myślę, że upolitycznianie zasad współżycia męsko-damskiego do niczego dobrego nie doprowadzi... Wydaje mi się, że mentalność prolajfowo rozrodcza, jak to trafnie ujęłaś , z ostatnich 20 lat nie wiąże się tylko i jedynie z faktem sprawowania rządów przez prawicę. Przede wszystkim ma na to wpływ dołek demograficzny. Nie wiem czy wiesz, że po II wojnie swiatowej, kiedy ludzi jak wiadomo sporo ubyło, starano się zachęcić do posiadania dzieci nie tylko zakazem aborcji (bodajże do 56 roku) ale także podatkiem płaconym przez bezdzietnych, zwanym "bykowym". Wniosek - kiedy ludzi - obywateli jest zbyt mało, przestaje się szanować prawo do samostanowienia przez kobietę i na wszelkie sposoby stara się ję zmusić do rodzenia.

      Usuń
    2. Lewica, prawica... a życie sobie. Fakt, że prawica, poparta aktywnością Kościoła, cuda wyczynia, żeby kobietę ubezwłasnowolnić. I faktem jest, ze na razie w Polsce nie bardzo ma kto stanąć w obronie kobiet. Niekoniecznie musi to być lewica. Niech to będzie ruch, który będzie miał solidne argumenty, solidne poparcie i solidne przebicie
      Ciemność widzę:(

      Usuń
    3. Julianne- myślę, że jak kobieta nie chce mieć dzieci, to i tak czas jej nie pogania. Ona nie chce w żadnym swoim wieku. A facetami w starszym wieku kieruje próżność. Biorą młodsze kobiety, mają z nimi dzieci, potem szybciej umierają... kurcze...i znowu wychodzi, że większy ciężar wychowywania spada na kobiety.

      Ciekawa jestem, czy były jakieś badania dotyczące tych dzieci z wadami, urodzonymi przez starsze kobiety. Interesuje mnie wiek ojców:
      - wada genetyczna: młodszy ojciec, starsza matka,
      - wada genetyczna: starszy od matki ojciec i taka 40tka
      - wada genetyczna: oboje po 40tce
      - wada genetyczna: młoda matka i 60latek

      Wcale nie jest powiedziane, że dzieci z zespołem Downa, rodzą się dlatego, że matki wychodziły już z wieku rozrodczego. A może to wina wieku ojców?

      Usuń
    4. Polityka czy tego chcemy czy nie ma wpływ na nasze życie. Jeśli rządzą ludzie o poglądach prawicowych konserwatywnych to wiadomo, ze sytuacja kobiet będzie się pogarszała, ponieważ przedstawiciele prawicowych poglądów mają bardziej patriarchalne poglądy na temat roli kobiet w społeczeństwie. Jeśli rządzi lewica sytuacja kobiet będzie się polepszać a jeśli nawet się nie polepszy nie będzie się pogarszała. Ponieważ politykom lewicy nie wypada z racji programu politycznego, opcji politycznej mieć negatywnego podejścia do kobiet.

      Dodatkowo trzeba jeszcze powiedzieć o roli kościoła, który w Polsce zawsze miał duży wpływ na polityków zwiększył się on jeszcze bardziej po 89 roku. PRL to nie są moje czasy, ale wydaję mi się, że sytuacja kobiet w komunie była lepsza tzn. nie było aż takiej nagonki na kobiety, nie były one traktowane jak krowy rozpłodowe. Wydaje mi się, ze dzisiejsza pogarda w stosunku do kobiet jest coraz większa i będzie narastała. Dobrze, że jesteśmy w Unii Europejskiej, bo jest to jakiś hamulec dla wdrożenia prawicowych postulatów.
      Jeżeli chodzi o mężczyzn warto napisać, że jest jakieś przyzwolenie na bylejakość mężczyzn tzn. toleruję się, że mężczyźni, ojcowie się nie sprawdzają, że np. są zimni, nieczuli, nie obchodzi ich los dzieci, nie płacą alimentów, nie pełnią żadnych funkcji, lecz tylko istnieją. Mają prawo zaniedbywać własne potomstwo oraz nie widzieć, że dzieję im się krzywda. Nie wiem czy zauważyliście, ale gdy kobieta zabija dziecko, albo je zaniedba, nie dopatrzy jest surowo karana, ale mężczyzna, który zostawi dziecko lub pozwoli je np. matce zabić, bo i takie przypadki się zdarzają nie jest przez prawo karany.
      Wystarczy popatrzeć na sprawę Katarzyny, W która zabiła swoją córkę. Nikt nie pytał gdzie był ojciec w tym czasie, dlaczego nie zauważył, że coś się złego dzieje. Ale gdy jest sytuacja odwrotna, gdy ojciec maltretuję dziecko lub je zabija zaraz sąd zabiera się za metkę, bo jak to tak można, że ona pozwoliła, nie dopatrzyła, nie zareagowała. Mężczyzna może nie reagować, nie widzieć kobieta nie.
      Z czego to wszystko wynika chyba z patriarchatu, syndromu sztokholmskiego kobiet, które mają odwagę tępić swoje koleżanki, (bo niestety kobiety biorą największy udział w nagonce na swoje koleżanki). Nie mają jednak odwagi postawić się, krytykować mężczyzn, bo mężczyźni są bardziej solidarni, i nie pozwoliliby sobie na ataki kobiet na ingerencje w ich prawa. Kobiecie jednak łatwiej prawa odebrać ,łatwiej ją pogrążyć , zaatakować .

      Usuń
    5. Jaskółko podobno wiek ojca ma też wpływ na zdrowie dziecka tu masz link ;
      http://laboratoria.net/naturecom/14402.html

      Usuń
    6. Zanim przeczytam, to powiem od razu- i znowu najpierw obwinia się późny wiek kobiety, kiedy jej się urodzi dziecko z zespołem Dawna, a na końcu coś może komuś zaświtać, że może jednak nie ona taka winna? Winna, bo jej się zachciało mieć dziecko w późnym wieku.

      Usuń
  2. Właściwie mam na to tylko jedną odpowiedz- bo większość ludzi, nie tylko u nas, najchętniej powiela to wszystko co wyniosła z domu.
    I choć wychowywali mnie dziadkowie, którzy przeżyli dwie wojny światowe, to dopiero gdy dorosłam zdałam sobie sprawę, że w gruncie rzeczy nie byli wcale staroświeccy. Nauczyli mnie przede wszystkim tego, by myśleć nim się cokolwiek zrobi, by nie być bezwolnym baranem robiącym to co inni.
    Mądrości babcine głosiły, że trwałość każdego związku to nie wynik tego, czy ksiądz pokropi czy też nie, że w związku potrzebny jest wzajemny szacunek, że prawa i obowiązki obojga małżonków są takie same. Wprawdzie uważała,że to mąż powinien utrzymać całą rodzinę, ale nie twierdziła, że jedynym powołaniem kobiety jest siedzenie w domu i rodzenie oraz wychowywanie dzieci.
    Tyle tylko, że w jej pojęciu kobieta mogła pracować, jeśli miała na to ochotę, ale powinna była zadbać by dzieci
    miały odpowiednią opiekę.
    Co do tego, że brak jest w Polsce dobrych kandydatów na męża- zgadzam się z tym - większość młodych polskich chłopaków to rozwydrzeni, skrajni egoiści, bo matki Polki właśnie tak w większości wychowują swoich synków.
    Dziewczynki od małego muszą pomagać w domu- chłopcy raczej nigdy.Są w domu na pozycji udzielnego księcia.
    Mój zięć nie jest Polakiem, ale bardzo go kocham i jest dla mnie moim drugim dzieckiem. A w domu tyra tak samo jak moja córka- w końcu oboje bardzo intensywnie pracują, często wyjeżdżają w podróże służbowe i ciągle któreś z nich zostaje samo z dwójką dzieci i swoją pracą zawodową. A do tego potrafi nie tylko gotować ale i upiec jakieś ciasto - w końcu ma dwie ręce i umie czytać teksty ze zrozumieniem, więc zrobić coś wg przepisu z książki kucharskiej nie przerasta jego możliwości. I, co jest istotne, wszyscy znajomi moich dzieci też tak samo mają zorganizowane życie rodzinne.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, kiedy facet zajmuje się obowiązkami domowymi, to traktuje się to jako "może, ale nie musi" i bardzo często wychwala się jako niebywałe zasługi, podczas, gdy te same prace wykonywane przez kobietę uważa się za zwyczajność i "przecież to jej obowiązek".
      To mnie wkurza. facet ma takie same ręce jak kobieta i nie jest osłem, żeby nie nauczyć się obowiązków domowych na zasadzie normalności a nie nadzwyczajnych zasług" "Bo on, pani, nawet pranie potrafi zrobić!!!!??".
      Przypomina mi się scenka z przyjęcia u znajomych:siedzimy, młody tatuś nosi na rekach niemowlaka i cos do niego zagaduje, na to odzywa się babcia-matka jego żony i mówi z zachwytem: "On tak ładnie się dzieckiem zajmuje, jak mało kto....". Po chwili trzeba maluchowi zmienić pieluchę. Młody tatuś wydziera się na cały dom: "Kryśka, chodź pampersa zmienić!!!!!!!". Na to wyrywa mi się od serca; "A co, ty nie potrafisz?". Młody krzywi się i mówi: "To jest robota Kryśki". Nikt tego nie skomentował. Mnie się już tylko pod nosem pomruczało.

      Tak to jest z tym "udzielaniem" się ojców w hodowaniu oraz w wychowywaniu dzieci.
      On może, ona musi!

      Usuń
  3. No i gdzie tu sprawiedliwosc i rownouprawnienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszły się paść na zielona łąkę zwaną nadzieja:(

      Usuń
  4. Ale czy kobieta bezdzietna jest aby do konca szczesliwa? Czy jej starosc to jedno pasmo 'hepyendu'? No i czasem sie mowi, ze lepiej zalowac tego co bylo niz tego co sie nie wydazylo. :D Kij ma dwa konce jak w bajce o kopciuszku. Zycie to kompromisy, niestety, a nie zwalanie winy na drugiego... czy okolicznosci obiektywne. Warto byc odwaznym w twierdzeniu: Nie mam dzieci bo nie chce ich miec. Tylko, ze to nie fer w stosunku do genow i przydatnosci biologicznej... Sytuacja troche patowa, czyz nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anko, to nie chodzi o to aby oczekiwac pomocy od wlasnych dzieci na starosc. ( ta kwestia to inna odmiana egoizmu). Chodzi raczej o swiadomosc, ze genow sie nie przekazalo czyli poczucie skonczenia sie dla.... ludzkosci? ciaglosci? sensu zycia w ogolnosci?
      Powinien byc wybor, jakis, choc jest on zawsze oceniany przez tradycje? potrzebe? obowiazek? Dokonanie wyboru wiaze sie tez zawsze z konsekwencjami.

      Usuń
    2. Echo- właśnie chodzi mi o te postawę społeczeństwa wobec kobiety-ona ma zadbać o to, żeby ludzkość nie zginęła. To ją się czyni odpowiedzialną, za niski przyrost, jednocześnie zwalniając facetów z obowiązku dbania o przyrost, ale i odpowiedzialnego udziału w wychowywaniu dzieci.

      Co to znaczy, że niech nawet samotną matką, ale nie rodzi? Nie dość , ze ma rodzic, to obarcza się ja obowiązkiem samotnego wychowywania dziec? A dlaczego faceta się w takiej sytuacji nie stawia i nie wymaga od niego samotnego wychowywania dziecka, kiedy jego partnerka nie zechce, a urodzi?

      Ja też mam w nosie przyszłość ludzkości. Kobiety powinny się zbuntować, kiedy słyszą taki argument.
      Nie sądzę, żeby moje geny były tak doskonałe, że powinny być dalej przekazywane. A już geny niektórych facetów tudzież kobiet na pewno nie.

      Usuń
    3. Miało być: Co to znaczy, że niech jest nawet samotną matką, ale niech rodzi?

      Usuń
    4. A to moze powinno sie dbac o to aby rozrodczosc kobiety przedluzyc? (np 50 lat to dopiero pora na swiadomy wybor i cennosc genow juz sprawdzona - teoretycznie i praktycznie jest to mozliwe).
      Facet nie musi miec zadnych obowiazkow wychowania - jego rola zaczyna sie i konczy sie na zaplodnieniu. Czasem lepiej jest zeby nie uczestniczyl w wychowaniu. To troche tak jak w spolecznosciach pierwotnych, tu nie posunelo sie spoleczenstwo zbyt daleko. Nie jestem tez za spoleczenstwem-mrowiskiem, gdzie kazdy czlonek spoleczenstwa ma z gory wyznaczona funkcje... jak zaczna manipulowac genami tak, ze wszystkie kobiety beda chcialy rodzic? Wytrzyma Ziemia taki nawal ludnosci? Albo jak zmanipuluja, ze nie bedzie chciala to gatunek ludzki podzieli los dinozaurow? To sa sprawy powazne...

      Usuń
    5. Rodzić po 50tce? A co z zdrowiem, siłami kobiety w tym wieku? A co z jej spokojem na starość?
      Mnie chodzi o to, żeby kobiecie dać spokój z tym rodzeniem, obojętnie w jakim jest wieku. jak nie chce, jak nie czuje się na siłach, to bez tłumaczenia powinna mieć możliwość podejmować decyzję-Nie chcę mieć w ogóle dzieci.
      Jakoś mężczyźni nie muszą się tłumaczyć z tego, że nie chcą mieć dzieci. Ich się nie pogania, nie przypomina im się, nie wypomina, nie zmusza.

      Piszesz-czasem lepiej, żeby nie uczestniczył w wychowaniu. Tak, czasem lepiej, żeby nie uczestniczył BEZPOSREDNIO, ale powinno się go w jakiś sposób zmusić, żeby chociaż POSREDNIO "interesował" się' tym wychowaniem- nie tylko płacił, ale i wykonywał jakieś "prace" na rzecz dziecka, żeby poczuł, że to dziecko ma. Bo wpłacając lub prościej zlecając przelew alimentów, to on nadal jest wolny jak ptaszek.
      Można go zmusić do zainteresowania się wynikami nauki, zdrowiem dziecka- wcale nie musi sie z dzieckiem kontaktować- chodzi mi o taki psychiczny przymus interesowania się dzieckiem- przypominania mu, że jest ojcem, że zmieniły się warunki- tu jestem paskudna- chodzi mi o takie dziubanie- niech mu nie jest lekko, bo matce jego dziecka na pewno jest trudniej.

      A co do genów? Nie przeceniałabym genetyki jako nauki i nie wydaje mi się, że kobiety masowo korzystałyby z przywileju rodzenia po 50tce. One raczej chcą w odwrotnym kierunku.

      Usuń
    6. Jaka starosc w wieku lat 50?
      Kobieta po 50 obecnie nie nadaje sie juz do pracy zarobkowej a zdrowie ma lepsze niz poprzednie pokolenia. Dodatkowo rodzenie ponoc odmladza, wiec zaoszczedzi sie na lecznictwie po 50-ce aby sie skupic na mlodszych... :))) Przy okazji podrzuci sie jej pare prababek/pradziadkow pod opieke (bo i tak jest w domu i ma doswiadczenie z organizacja pracy). A panowie mezczyzni moga byc wiecznymi chlopcami jak i mlode dziewczyny realizuja sie do 50 a potem sluz, tylko obowiazki, koniec z beztroska - zaczynamy splacac dlugi dla potomnych a nie zostawiac dlugow dla mlodszego pokolenia . ament.

      Usuń
    7. Chodziło mi o spokój na starość, a nie starość w wieku 50ciu lat. Już kiedy rodzi się dziecko po 40tce, to do 60tki trwa jego wychów. 50 tka, to nie 60, prawda, ale z każdą dziesiątką sił i cierpliwości ubywa. Nie- to ja wolę sobie te siły spożytkować na swoje przyjemności. Można i z wnukami w piłkę pograć. Można, ale jak się nie chce, albo boli, to można odmówić- przywilej dziadków. Przy własnym dziecku raczej nie.

      Usuń
    8. Jaskolko, 'cytam i cytam', ze dzieci dziewczynki urodzone obecnie beda zyly 100 lat :DDDD to to 50 to dopiero polowka zycia.... reszty nie musze tlumaczyc... Czytalam tez o matkach 60 letnich teraz juz i jakos mnie to specjalnie nie dziwilo ( byl tez przypadek wypozyczenia corce macicy przez matke czyli urodzila wnuka :)))) Spokoj na starosc? Masz wiec na mysli wiek po setce, zeby spokojnie sobie pojezdzic na rowerze....

      Usuń
    9. Rany... a czy te kobiety po 50tce, które maja dożyć 100 lat będą tak sprawne jak obecne 30latki? Bo co z tego, że dożyją 100lat, kiedy mając 70 lat mogą już chodzić o lasce, niedowidzieć, być schorowane itp.
      I następna sprawa- jeżeli kobiety po 50tce chcą rodzic dzieci, to ich wybór, ale czy pomyślały o tych dzieciach, kiedy one pójdą do szkoły? Te kobiety mogą nawet wyglądać atrakcyjnie, dosyć młodo, być zadbane, a i tak na pewno ludzie będą myśleli, że dziecko odprowadza babcia. Niby nic złego, niby... ale czy na pewno dziecko będzie się z tym dobrze czuło?
      Zresztą tu jest mnóstwo wątpliwości.

      Spokój na starość to brak tych wszystkich zmartwień, niepokojów, trosk o małe, dorastające i dorosłe dzieci na zasadzie "MUSZĘ". Na starość to ja chcę, przede wszystkim, zająć się sobą i mężem. Chcę być z rodziną na zasadzie "mogę i chcę", a nie na zasadzie "mam obowiązek"

      Usuń
    10. Ja byłam takim późnym dzieckiem, bardzo późnym... Późna ciąża i poród a potem zajmowanie się, wychowywaniem dziecka nie wpłynęło na jej zdrowie pozytywnie, wręcz przeciwnie wydatnie skróciło jej życie. Mimo tego, ze byłam bardzo kochana przez swoich rodziców, jednocześnie brakowało mi wielu rzeczy. Nie miałam dziadków a później moje dzieci też nie miały dziadków (biologia jest bezwzględna). Moja mama tak jak pisze Jaskółka była zadbana ale... schorowana i wzrastałam w cieniu strachu o jej zdrowie i życie. bałam się rzeczy, które dla innych dzieci były niewyobrażalne. Jako małe 3-4 letnie dziecko wsciekałam się jak słyszałam, ze na moją mamę mówiono, ze jest moją babcią. Mam teraz 50 lat i to co 20 - 30 lat temu było drobnostką teraz często jest problemem. Rodzenie dzieci po 50-tce nie uważam za najmądrzejsze. Nie tak dawno we Wloszech bodajże sześćdziesięciolatka urodziła bliźniaki. Odpierała ataki argumentem długowieczności w jej rodzinie. Było dużo szumu kiedy urodziła, ale parę lat później kiedy umierała osierocając dzieci prasa milczała. Późne a właściwie bardzo późne macierzyństwo jest dla kobiety wyniszczające. Żyjemy dłużej, ale wydłużeniu ulega starość a nie młodość... Statystyki mówią, ze w im późniejszym wieku poród tym większe ryzyko zejścia śmiertelnego dla kobiety, taka jest prawda...

      Usuń
    11. Czyli niejako potwierdziłaś to, że zanim 50tka zdecyduje się na dziecko, powinna i takie rzeczy uwzględnić. nie tylko normalność dziecka, ale jego późniejsze życie społeczne.
      Właśnie chodziło mi o to, że starość się wydłuża, a nie to, że pozostajemy przy takich samych siłach, kiedy mamy 40 , czy nawet 50 lat.

      Moja matka ma 83 lata i jest w fizycznej kondycji w miarę, ale nie chodzi, cały czas leży i mało kojarzy, pamięć jej wysiadła. Może tak jeszcze żyć dużo lat. Tylko co to za jakość życia?

      Usuń
    12. Zosiu, Ty przedstawiasz sytuacje sprzed 40-50 lat. :)))), obecnie kobiety rodzace po czterdziestce wcale nie rodza dzieci z obciazeniami i to jeszcze bez ingerencji 'zaplodniaczy' ale tak z biologicznego zegara. Jaka jest obecnie roznica w kondycji 48 letniej kobiety a 52? Jest to raczej bariera spogladania na wiek. Za 50 lat moze sie duzo zmienic... 50 lat temu dziewcze 20 letnie bylo uwazane za stara panne, dzisiaj singiel nie ma okreslonego wieku... Ciagle pierwsze dziecko jest 'wpadka' a nie przemyslanym do konca wyborem, szczegolnie w mlodym wieku. I dobrze, bo przypadek jest w tym momencie calkiem do przyjecia.
      Jaskolko, starosc zaczyna sie gdy pozno i coraz pozniej i kondycja fizyczna nie idzie zawsze w parze z psychiczna...

      Usuń
    13. A gdzie wcielo An-Ka z dyskusji? Zmoderowana? Tak z ciekawosci pytam.

      Usuń
    14. Wcięło i niech tak zostanie.

      Usuń
  5. Jaskółeczko napisałaś to, co mnie po glowie chodziło. Im większe równouprawnienie kobiet (feminizm) tym bardziej mężczyźni zwalają swe obowiązki (te które dotąd spoczywały na nich) na barki kobiet. Kiedyś oczekiwano od mężczyżny, że jego udział w przedlużeniu gatunku nie będzie trwał jedynie chwilę w kulminacyjnym momencie, ale przeciągnie się na kilkanaście, -dziesiąt lat, że mówiąc wprost będzie zabezpieczał wszelkie potrzeby rodziny, do której powstania jakby nie było czynnie się przyczynił. Teraz mężczyźni czują się zwolnieni z tego obowiązku. W ich mniemaniu kobieta udowodniła, że może sama dać radę, to niech się sama męczy. Najbardziej mnie przeraża fakt, o którym wspomniała anabell, że takich mężczyzn wychowują kobiety, bardzo często samotne matki. Synuś ma być tylko i wyłącznie jej wsparciem a nie jakichś wrednych bab, które na niego czyhają zewsząd (znam takich osobiście). Wychodzi na to, że tradycyjne wzorce zanikły ale nie pojawilo się wzamian nic nowego... Natura nie znosi próżni i aż się strach bać co z tego wyjdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starość- już ja wiem, co się dzieje, kiedy nadchodzi starość i liczy się na dzieci. Najczęściej następuje katastrofa. Poza tym, znowu- niesprawiedliwie- przyjęte jest, ze to córki mają się opiekować starymi rodzicami. I tak kobieta staje się przysłowiowa "kanapką". Z dołu opieka nad wnukami; z góry opieka nad starymi rodzicami, a w środku własne zmartwienia, choroby i nadciągająca starość, nierzadko jeszcze praca zawodowa i schorowany, starzejący się mąż.,

      Usuń
    2. Jest jeszcze jeden aspekt, dotyczący relacji kobieta-mężczyzna. Kobiety te, które nie są silne i odporne, pod naciskiem społecznym, starają się wyjść za mąż i godzą się na różne numerki ze strony faceta. Będzie uległa, będzie wszystko robiła, żeby go nie stracić. Najgorsze jest to, ze nawet młode dziewczyny"trzymaja' przy sobie facetów, spełniając ich różne zadania.

      Koleżanka mojej Młodej chodziła z chłopakiem prawie 7 lat. Nie będę opisywała wszystkich ich relacji, bo często były dziwne. On zazdrosny, ale na dyskotekach lubił, jak kleiły się do niego dziewczyny. Każdy taniec swojej z innym chłopakiem komentował zjadliwie. Na imprezy rodzinne ona chodziła sama- on dzikus nie lubił i nie czuł, że robi jej tym przykrość. A może czuł, ale co ona znaczyła? Podczas spotkań w jej domu, on puszczał stare wojenne filmy, ona je oglądała po raz n-ty przy nikłym proteście. I najdziwniejsza pretensja jego pod jej adresem- bo ty nie wozisz mnie na piwo z chłopakami tak, jak ich dziewczyny.
      Po tylu latach, była tak zmęczona takim związkiem, że w końcu zerwała.

      Presja... ogromna presja na kobiety przy kompletnym braku wymagań w stosunku do mężczyzn.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.