wtorek, 5 stycznia 2016

Szykuje się łowiecka apokalipsa, czyli nie bądź obojętny, przeczytaj i podaj dalej.


Proszę Was, nagłaśniajcie tę sprawę, bo już jest tragiczne prawo łowieckie, a będzie jeszcze gorsze. Tak się złożyło, że interesuję się tym tematem, ponieważ od kilku lat obserwuję, jak wzrasta stan zagrożenia ze strony myśliwych nie tylko dla zwierzyny łownej, ale również dla ludzi. Na terenie naszego powiatu jest 5 obwodów łowieckich, a w nich działa 14 kół łowieckich. Na terenie okolicznych 5 gmin działa 5 kół łowieckich, czyli w każdej gminie jedno koło. W kole przeciętnie jest od 30 do 60 myśliwych. Każde koło ma swój obwód. Problemem na tutejszym obszarze jest to, że jest on gęsto zabudowany i w obwody łowieckie wchodzą oprócz lasów i nieużytków wchodzi wszystko-drogi, ogrody, sady itp. Obecne prawo mówi, że myśliwy może strzelać do zwierzyny w odległości nie mniejszej niż 100 metrów od budynków. Ja mam parcelę na 100 metrów długą. Mój ogród kończy się w odległości 100 metrów od domu. Oznacza to, że taki myśliwy może mi strzelić nad uchem nawet wtedy, kiedy stoję przy płocie mojej parceli. Pole przed moim domem też ma około 100 metrów długości. Jeżeli myśliwy stanie na przeciwległym końcu, to spokojne, zgodnie z prawem, może strzelać w kierunku mojego domu.
Inny przykład- droga, która idę do domu, biegnie przez pole, nie mam innego dojścia- myśliwy, kiedy ma taką wolę może sobie stać w polu i strzelać w kierunku tej drogi, bo akurat mu zwierzyna w tym kierunku umyka. Nawet, kiedy stoi daleko w polu, nadal jestem zagrożona, bo współczesna broń niesie o wiele dalej. Każde koło ma wyznaczone dni polowania (nasze środa i sobota, okoliczne w inne dni) Mieszkam na granicy trzech gmin- nie ma dnia, żeby wokoło nie rozlegały się strzały. Do lasu strach wchodzić nawet w niedzielę, bo nawet wtedy nie jest się pewnym, czy nie dostanie się kulki lub śrutu w łeb. Biedna zwierzyna jest przeganiana wte i wewte, nie ma chwili wytchnienia. Tylko w naszej i okolicznych gminach poluje na okrągło około 100 myśliwych. No właśnie, sami myśliwi to ludzie różnego pokroju. Często nie liczą się z prawem. Potrafią polować nawet w niedziele, kiedy ludzie wychodzą na spacer. W naszym kole jest kilku alkoholików „czynnych”, dwóch AA. Jeden myśliwy nie widzi na jedno oko, ale poluje, a jakże. Znam kilku, którzy w dyskusjach przejawiają butną postawę: ”a co mogą mi zrobić?”, czyli mówiąc po cieszyńsku: ”mogą mi skoczyć na pukiel. Na temat zasadności polowań nie będę się teraz wypowiadała, bo to temat rzeka. Powiem tylko- wiem, że odstrzały są konieczne i nie da się tego uniknąć, ale czy to musi przyjąć wymiar apokalipsy nie tylko dla zwierząt, ale i dla ludzi?
Tragiczne jest to, że pozwala się na udział dzieci w polowaniach, tragiczne jest to, ze dzieci oglądają po polowaniu całe pokoty martwych zwierząt, tragiczne jest to, że te polowania i pokoty święcą księża i nierzadko oni sami są myśliwymi i tragiczne jest to, że po polowaniu myśliwy zalewają pały na umór, bo muszą „zwycięstwo”oblać.

Myśliwi nie muszą przechodzić testów psychologicznych oraz badań lekarskich. Codziennie po naszych lasach i polach włóczą się ludzie z bronią, którzy mogą mieć nie teges pod kopułą. PiS chce im jeszcze dodać prawo do posiadania broni krótkiej. Przeciętny Polak, aby zdobyć pozwolenie na broń krótka musi przejść multum testów i badania lekarskie. 
To, co chce wprowadzić PiS jest tak absurdalne, że trudno w to uwierzyć.

Absurdy prawa łowieckiego, czyli noworoczny prezent PiS dla myśliwych

Adam Wajrak
Posłowie PiS postanowili zakończyć rok wystrzałowo i złożyli projekt ustawy łowieckiej, który jest twórczo rozbudowaną kompilacją najgorszych rzeczy z projektów rządowego i poselskiego z zeszłej kadencji, o którym już organizacje zajmujące się ochroną przyrody mówią, że dawno takiego pasztetu legislacyjnego nie widziały.

Jest to pasztet z wielu zwierząt oraz niepolujących współobywateli. Zacznijmy od tego, że w zeszłym roku podkomisja złożona z prawie samych myśliwych usiłowała przeforsować skandaliczny projekt ustawy Prawo łowieckie. W przepychaniu ich zapisów prym wiódł obecny minister środowiska Jan Szyszko, który zapewniał wszystkich, że "łowiectwo wyssał z mlekiem matki".

Projekt sankcjonował i potwierdzał ustawowo wiele myśliwskich przesądów i oczywistych głupot, które dotychczas były zawarte w ministerialnych rozporządzeniach, i które zamiast utrwalać, należało wykasować. Na przykład za etyczne i dozwolone uznawano strzelanie tylko do biegnącego zająca, a zabraniano do stojącego, co przysparzało cierpienia poranionym szarakom, gdyż do ruchomego celu trudniej trafić. Do jednych ptaków, np. kaczek, kuropatw i bażantów, można było strzelać tylko w locie, a do innych - takich jak gęsi - i w locie, i gdy siedzą na polu albo pływają sobie po wodzie. Podobnie wzbijać w powietrze, by zostać zabitym, nie musi łyska lub jarząbek. Teoretycznie nie można było strzelać do celów nierozpoznanych, ale do kaczek i gęsi można było walić nawet w nocy. Choć kilka gatunków kaczek jest w Polsce chronionych i powszechnie wiadomo, że myśliwi mają spory kłopot z odróżnieniem ich od tych, na które mogą polować nawet za dnia. Ale to pomysłodawcom zupełnie nie przeszkadzało, by zezwolić na nocne polowania na te ptaki. W projektach ustaw brakowało zakazu uczestniczenia dzieci w polowaniach, pomimo opinii Rzecznika Praw Dziecka, zakazu używania ołowianej amunicji, choć powszechnie wiadomo, jak jest szkodliwa dla środowiska i ludzi (w tym tych, co spożywają dziczyznę). Zezwolono na strzelanie już od stu metrów od zabudowań, co biorąc pod uwagę znacznie dalszy zasięg nowoczesnej broni, jawi się jak smutny żart. Protestowały organizacje pozarządowe uczestniczące w konsultacjach i pracach podkomisji. W końcu w zeszłym roku prezydium Sejmu interweniowało za sprawą marszałkiń Małgorzaty Kidawy Błońskiej i Wandy Nowickiej ze względu na rażące naruszenia w sejmowej procedurze, jakich dopuszczali się na podkomisji posłowie myśliwi. Projektów nie poddano pod głosowanie i skierowano do ponownego rozpatrzenia w komisjach.

Ochrona wymaga podpisu prezydenta

22 grudnia projekt ustawy Prawo łowieckie wrócił - jako projekt poselski złożony przez grupę posłów PiS. Ma on wszystkie wady poprzednich i wiele nowości. Na przykład wymienia w ustawie listę zwierząt łownych i nie podaje żadnego mechanizmu "zdejmowania" gatunków z kategorii "łowne" i przenoszenia do "chronione" albo "częściowo chronione". To znaczy, by na przykład zacząć chronić głowienkę albo łyskę, która na taką ochronę zasługuje, trzeba będzie przejść całą drogę parlamentarną, czyli głosowanie w komisjach Sejmie, Senacie i wreszcie należy uzyskać podpis prezydenta. Takich zwierząt, które należy zdjąć z listy zwierząt łownych i przenieść do kategorii "chronione" lub "częściowo chronione", jest w projekcie więcej. Chociażby to łoś, zając, tchórz, borsuk, kuna leśna, cyraneczka, kuropatwa albo jarząbek. Ale będzie to bardzo trudne, bo kto będzie nowelizował ustawę dla głowienki lub cyraneczki? W drugą stronę, czyli do wpisania na listę zwierząt "łownych", droga jest łatwa i prosta. Wystarczy wola ministra, który musi tylko spytać o (niewiążącą go w niczym) opinię Państwową Radę Ochrony Przyrody.

W dokarmianiu zwierząt, które zaburza jak mało co naturalne procesy, będzie oczywiście pełna dowolność. Można sypać, co się chce i gdzie się chce, tylko trzeba spytać o zgodę zarządcę terenu. Dokładniej - urządzający polowania leśnicy będą musieli spytać samych siebie. Będzie można strzelać do wabionych jedzeniem pod ambony dzików i jeleni, byleby nie był to paśnik, czyli konstrukcja drewniana z siankiem. Ale jak sianko się położy na ziemi albo wysypie kukurydzę, buraki lub cokolwiek innego - nie ma problemu. Kontrola nad Polskim Związkiem Łowieckim, jaką powinien mieć minister środowiska, jest iluzoryczna i taka też zostanie po przegłosowaniu tej ustawy. Plany łowieckie z kolei nie wymagają ocen oddziaływania na środowisko, tak jakby polowania w środowisko w ogóle nie ingerowały.

Prywatyzacja przez zastrzelenie

Inną nowością są przewidziane na dziesiątki milionów złotych dopłaty z budżetu do łowieckiego hobby. Obecny projekt podobnie jak wcześniejsze i stara ustawa łowiecka sankcjonowały coś, co sami myśliwi nazywali najszybszą prywatyzacją. Zwierzęta w stanie wolnym stanowią własność skarbu państwa i wszystkich obywateli, ale "po pozyskaniu" przechodziły na własność dzierżawcy obwodu, czyli myśliwych. Obrazowo wytłumaczyć można to tak, że zwierzę żywe, stojące na czterech łapach albo lecące, jest nasze, po czym jak dostanie kulę i spadnie lub upadnie - już jest prywatne. Założenie było takie, że myśliwi przejmują naszą wspólną własność i z tego płacą odszkodowania rolnikom. W skali kraju łowcy wychodzili na tym całkiem nieźle, bo przejmowali własność skarbu państwa wartą od 80 do 100 mln złotych rocznie, a szkody wypłacane rolnikom wynoszą około 60 mln złotych. Oczywiście wszystko zależało od koła, bo były takie, którym brakowało na wypłaty odszkodowań, i takie które mają spore nadwyżki. Posłowie z PiS, zamiast zająć się jednak redystrybucją tych środków, wymyślili, że do odszkodowań w połowie będzie dopłacał budżet. Oznacza to, że będziemy z naszej wspólnej kiesy jeszcze bardziej dokładać się do krwawej zabawy niektórych współobywateli. Za to myśliwi nie muszą przejmować się naszą prywatną własnością. Mogą sobie wchodzić na prywatny teren i polować. A ty, by temu zapobiec, drogi obywatelu, nie możesz po prostu powiedzieć "nie, bo mi się to nie podoba", tylko będziesz musiał udać się do sądu, przed którym będziesz musiał się tłumaczyć ze swych przekonań moralnych lub religijnych, które wskazują, że uważasz, iż zabijanie dzikich zwierząt dla sportu jest złe.

Samym myśliwym też będzie łatwiej. Do dobijania dostaną rewolwery, poza tym staż, jaki muszą odbyć w kole łowieckim, aby móc polować, zostanie skrócony z roku do pół. Oczywiście nikt nawet nie myśli o wprowadzeniu okresowych badań i testów psychologicznych, jakie inni posiadacze broni muszą przechodzić co 5 lat. Ktoś, kto dostał w wieku lat osiemnastu pozwolenie na rewolwer i sztucer, z którego można zabić słonia, będzie mógł z nim chodzić i strzelać do grobowej deski, bez obawy, iż ktoś wykryje u niego wadę wzroku, ciągoty do alkoholu lub chorobę psychiczną.

Projekt został złożony jako projekt poselski, więc nie musi podlegać w przeciwieństwie do składanego w poprzedniej kadencji projektu rządowego żadnym konsultacjom. Pójdzie więc tym razem szybko.

W kontekście tego wszystkiego zapowiedzi pani premier Beaty Szydło, przy okazji żony zapalonego myśliwego, że PiS będzie walczył z grupami interesów, brzmią co najmniej komicznie. „
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19418356,absurdy-prawa-lowieckiego-czyli-noworoczny-prezent-pis-dla.html#ixzz3wMMze2PG
Czesław Wasilewski: "Zachód słońca, sarny u wodopoju"- olej na płótnie
 http://artyzm.com/obraz.php?id=11214

25 komentarzy:

  1. Trudno ocenić co jest najbardziej wredną, szkodliwą działalnością pisu, ale to co szykują zwierzętom i ludziom to dla mnie są już szczyty. Naprawdę zaczyna brakować słów i chyba o to im chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast poprawić złą ustawę, oni posunęli się w psuciu jeszcze dalej. Też nie rozumiem, dlaczego postanowili zrobić tak drastyczne dla zwierząt prawo.

      Usuń
  2. To straszne!Nic mnie tak nie rusza jak krzywda zwierząt!I u nas widuję mysliwych - całe watahy jeepów mysliwskich przejeżdżaja obok nas w każdy weekend.A potem sterczą przy drodze jak słupy i czyhają na biedne sarny i lisy... Okrucieństwo dzieje sie na naszych oczach a oni mają usmiech i tryumf w oczach.A ma być jeszcze gorzej...?!:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby myśliwi potrafili zrezygnować ze swoich wybujałych ambicji i sami zaczęli się pilnować, to może inaczej byłoby, ale to ludzie, którzy nie mają w większości zasad moralnych jeżeli chodzi o zwierzęta. Zew krwi u nich jest siłą przewodnią.

      Usuń
  3. Nie potrafie tego skomentowac, brakuje mi slow, a te co sa to jakies nieadekwatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tu brakuje słów cenzuralnych, sama mam ochotę brzydko przyklinać.

      Usuń
  4. Destabilizacja kraju postepuje. Moze zmienia to prawo, kiedy mysliwi zastrzela "przez pomylke" kilka niewinnych osob, bo do psow strzelaja juz bezkarnie, ze nie wspomne o dzikich zwierzetach. Dodac do tego setki klusownikow, to niedlugo lasy opustoszeja, wiec sie je wytnie. Co tam puszcze i rezerwaty - wszystko zabetonowac i koscioly na tym pobudowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już były u nas przypadki postrzeleń ludzi, a jeden śmiertelny. Ludzie boją się pracować na swoim polu blisko lasu. O zmroku to strach się przejść miedzami. Myśliwi sami zakładają pomarańczowe kamizelki i czapeczki, bo sami boją się, że zostaną postrzeleni. Taka to mentalność- założe kamizelkę, a reszta niech uważa, bo "pón myśliwy strzylo".
      Zawłaszczyli cały teren.

      Usuń
  5. Trudno uwierzyć w postępującą dewastację wszystkiego, czego się dotkną.Spieszą się bardzo, by wszystko na opak ustawić, ale przede wszystkim zniszczyć.W imię czego to robią?- już nie pytam.Damy radę położyć kres temu złu, co z nieudacznictwa i z zemsty pochodzi...Prof.Staniszkis mówi,że to infantylizm, brak strategii.No nie wiem.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęła się wycinka Puszczy Białowieskiej, bo minister Szyszko uważa, że wszystkie powalone i niepowalone drzewa zagrażają przyrodzie i ludziom. Tnie się las bez opamiętania. Protestują biolodzy, protestują ekolodzy, a władza ma w.... nosie te protesty.
      Nie będzie drzew, wystrzelają zwierzynę i połowę ludzi przy okazji.... komu to
      szkodzi? TKM-PiS przy władzy.

      Usuń
  6. A to dopiero wszak początki "dobrych zmian". No ale to tak jest, gdy zboczeniec pociąga za sznurki w teatrze marionetek. Jak widać, niektórym trudno odróżnić chorego psychicznie od zdrowego i oddawali głosy na pisiarzy. Ciekawe kiedy zacznie się regularny odstrzał ludzi, który będzie oficjalnie zaliczany do pomyłek, jako że trudno za krzakami odróżnić dzika od schylonego człowieka.Jeden z moich nieżyjących już wujków był myśliwym, ale wiem, że nigdy nie strzelał w krzaczory, bo coś się tam ruszało i mógł być to np. dzik. Koledzy się z niego naśmiewali, że wiele okazji w ten sposób przepuścił, ale on miał swoje zasady i nigdy ich nie łamał.I nigdy nie opowiadał o swoich polowaniach dzieciom , nie brał ich na polowania, za to uczył szacunku do zwierząt.
    Oj, dostaniemy w kość jak nigdy i to w każdej dziedzinie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam Panterze, że już było u nas kilka postrzeleń. Kobieta wyszła popołudniem odchwaszczać buraki. Pracowała do zmroku, kiedy poszła pod las po kosz, dostała kulkę, bo myśliwy myślał, że to dzik.
      Mój tata był leśniczym, dużo polował, ale w kołach łowieckich był wtedy elita. Naprawdę, tam nie było ludzi bez matury, i panował reżim, pilnowano zasad łowiectwa. teraz, kiedy czytam listę myśliwych w naszym kole, włos mi się jeży. jedna trzecia to przygłupy, które ledwo szkoły zawodowe zaliczyli-zastanawiam się, jak oni to prawo łowieckie zdali, spora część to alkoholicy czynni lub AA, a pozostali to takie wsiowe mędrki funkcjonujący na zasadzie- "nikt mi tu nie podskoczy". Parę osób, dosłownie parę, jest w tym kole na poziomie. jak oni z tymi pozostałymi się dogadują, albo wytrzymują w ich towarzystwie? Zagadka.
      Kiedy słucham argumentacji niektórych myśliwych, dlaczego to i to.... to mam ochotę powiedzieć- Chłopie, weź się i ogarnij, bo mi tu takie głupoty pociskasz, ze aż boli"
      O znajomości zachowań zwierząt, o instynktach, o naturze, o logice zachowań w danych sytuacjach- zero wiadomości. Zdali prawo łowieckie i wszystkie rozumy pozjadali. A i tak jestem skłonna, że zaliczyli egzamin na zasadzie trzech Z- zakuć, zdać i zapomnieć.
      Dzisiaj święto -8 rano i już słychać strzały.

      Usuń
  7. któregoś dnia podczas Świąt szperając za muzą znalazłem coś takiego:
    https://youtu.be/Esi9RUWWtks
    świetnie by pasowało do tematu...
    a co do samego tekstu Twojego posta...
    po prostu mnie zmroziło... rzecz jasna świetnie wiem, że /katolski/ konserwatyzm jest ideologią wrogą Ziemi, Naturze, ale to, co opisałaś przechodzi już jakiekolwiek pojęcie...
    czy to chodzi o ten tekst?:
    http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-13-pazdziernika-1995-r-prawo-lowieckie/?on=22.12.2015
    pozdrawiać jzns...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak położył jabłka wokół pułapki, wyłączyłam, Brrrrr... nie wytrzymałam , wyobraźnia zadziałała... brrrrr
      Tak, to ta ustawa.
      jak powiedział Waszczykowski- kultura wegeterian, cyklistów i czegoś jeszcze zagraża Polsce. Prawdopodobnie zwierzyna płowa również. Durne oszołomy.
      A może w sezonie polowań na kaczki-zaczyna się w sierpniu, ktoś w końcu "odstrzeli" tego pip-pip-pip... na kaczych łapach?

      Usuń
    2. mnie ponosi, gdy w tekście tej ustawy czytam słowo "ekologia", którego znaczenia ci durnie nie znają z samym ministrem Szyszko na czele, którego ignorancja aż woła o pomstę do Olimpu /do samej Artemidy/... choćby wspomniany tu w dyskusji pomysł sprzątania Puszczy Białowieskiej ze zwalonych drzew... przecież ekosystem to nie park miejski i takie drzewa są jego istotnym elementem właśnie...
      a tak a propos innej wymiany zdań na forum... ciekaw jestem, czy komendant miejscowej policji /lub jakiś krewny, czy pociotek/ sam poluje?...
      p.jsns...

      Usuń
    3. O ekosystemach można długo dyskutować. Ja już się boję wypowiadać, bo chociaż mam spore wiadomości z biologii, zoologii,botaniki, chociaż mam różne obserwacje w swoim życiowym doświadczeniu, to zawsze może mi ktoś kłamstwo zarzucić, "bo się nie znam".
      Co najdziwniejsze, to mnie się zarzuca pisanie bajek, a nie bierze pod uwagę, że ktoś może być zły i łamać prawa, co ja opisuję.

      Przeciętny człowiek nie wie (nie zastanawia się), że powalone drzewo spełnia określoną rolę w ekosystemie. Dla tego człowieka jest to kupa drewna do wykorzystanie, jest ono zawalidrogą i zaśmieca las. Przeciętny człowiek "zapomina', mimo edukacji w tym kierunku', że są obszary puszczańskie, których prawnie w ogóle nie wolno ruszać, właśnie dlatego, żeby utrzymać pierwotny ekosystem.
      Uczy się dzieci o równowadze biologicznej, a potem chodzą tacy myśliwi i "są w prawie" odstrzału, chociaż często wiedzą, że jeszcze jeden odstrzelony zając i zawali się ta równowaga.Co z tego, że muszą zgłaszać. To zależy tylko od człowieka. I często tego 'jednego' nie zgłoszą. A jak jest takich cwaniaków więcej, to tych "niezgłoszonych' rośnie w siłę burzącą całą równowagę.

      A potem brak zajęcy na obszarze łowieckim zwalają na nadmierną liczbę lisów. No i do roboty-trwa odstrzał lisów lub inne plagi egipskie. itp,itd.

      Pociotek sam poluje i pewnie jest lojalny wobec swoich współpobratyńców myśliwych.

      Usuń
  8. Majstrowanie przy Trybunale Konstytucyjnym również rozpoczęła ekipa PO. Dokonała zmian w czasie nie mniejszym niż obecnie politycy PiSu. Na wiosnę 2015 roku przeprowadzono je w dwa tygodnie – . miało to na celu zabezpieczenie skompromitowanego środowiska politycznego przed poniesieniem konsekwencji swoich rządów. Gdy Prawo i Sprawiedliwość złożyło 42 poprawki do ustawy mające uratować Trybunał przed platformeskim upolitycznieniem, wszystkie zostały odrzucone. Wtedy jednak liberalni dziennikarze i dzisiejsi „obrońcy demokracji” nie krzyczeli o zamachu stanu. Wszystkim umoczonym w głównym nurcie ówczesne modyfikacje odpowiadały i nikt z zapartym tchem nie relacjonował wydarzeń. Dziś ci sami ludzie bez zastanowienia mówią o „zabraniu im demokracji”.

    - Mnie jest żal tych ludzi. Są to ludzie tak uzależnieni od władzy, że stają się jak narkomani uzależnieni od igły. Oni muszą mieć tę władzę po to żeby żyć. Oni muszą mieć tę władzę, żeby funkcjonować. Oni muszą mieć tę władzę, żeby mieć pieniądze. (…) Innymi słowy oni nie są w stanie stworzyć samodzielnie swojego życia inaczej niż przy pomocy władzy !

    - W mojej ocenie tam nie ma mowy o żadnej demokracji. O czym wy mówicie?! O jakiej demokracji?! Wam zabrali koryto!

    Wam zabrali koryto! buhahhaa ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że anonimowy nie przedstawił się. Nigdy nie mówiłam, że jestem zwolennikiem PO i że podobają mi się ich zagrywki. W końcu poprzednią ustawę, też złą, chociaż nie tak bardzo, jak ta nowa, zrobiono pod Komorowskiego.
      I nie rozmawiamy teraz o ustawie o TK. Na ten temat post już był. Anonim się spóźnił:(
      Rozmawiamy o tragicznie okrutnej dla przyrody, zwierząt ustawie, którą wysmażył PiS w grudniu 2015. I tego się teraz trzymajmy.

      I o korycie, które nam zabrali też nie rozmawiajmy, bo to demagogia. Anonim dobrze wie, że tutaj dyskutują ludzie, którzy ciężko pracują na chleb i starają się przetrwać jakoś te trudne czasy. Dlatego argument o odebraniu koryta jest nietrafny, a wręcz arogancki.

      Jeżeli anonim potrafi się zmobilizować do rzeczowych argumentów na temat posta, to zapraszam do daleszej dyskusji.

      Usuń
  9. Niech Pani lepiej nie przyznaje się, że interesuje się tematyką łowiecką, bo od głupot które są tu wypisane aż głowa boli, bowiem jak osoba zainteresowana może napisać :"Jeżeli myśliwy stanie na przeciwległym końcu, to spokojne, zgodnie z prawem, może strzelać w kierunku mojego domu."? Myśliwy musi przed strzałem co się za takim celem znajduje - to obok rozpoznania celu podstawowa zasada bezpieczeństwa. Wysoki ten poziom zainteresowania...

    A skoro Pani twierdzi, że wie o alkoholikach i innych "przypadkach" to dlaczego nie pójdzie z tym Pani na policję, tylko rozdziera szaty w internecie? Za daleko do komisariatu? Ja stawiam, że to po prostu są bajki wyssane z palca. Czytam Panią od dawna ale za ten post to mi za Panią po prostu wstyd.

    Oburzony, Fallar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie leśniczy, napisałam to, co nas spotkało. Nie ja jestem winna tego, że w tutejszym kole są myśliwi, którzy nie przestrzegają podstawowych zasad łowieckich.
      O alkoholikach ludzie zgłaszali w zarządzie- wynik zerowy. Były postrzelenia, skargi-wynik zerowy. Sprawy wyciszano. W kołach jest trochę policjantów też. Mam kuzyna- policjanta- myśliwego. Opowiadałam mu o tym wszystkim. Tylko się uśmiechnął. Jasne.
      Jeżeli pan twierdzi, że ja kłamię, to proszę mi to udowodnić. Myśli pan, że ja mam potrzebę pisania bajek? Ja jestem przerażona tym, co tu wyprawiają myśliwi. Cała okolica protestuje i nikt sobie z tego nic nie robi. Ludzie boją się do lasu wchodzić.
      Mogę nawet podać powód dlaczego ludzie nie potrafią przebić się ze swoimi skargami. Dużo pól, na których żerują dziki należy do wielkich gospodarzy i to oni wywierają ogromny nacisk na myśliwych. A kolesiostwo we wsi kwitnie. W kółku siedzą ludzie, którzy znają się od lat. Tu ręka, rękę myje.
      Z tego, co czytam u Pana i co widzę na zdjęciach- mieszka Pan na terenach słabo zabudowanych. Zapraszam do nas, gdzie wieś "przechodzi" w wieś, a najbliższe zagajniki są w odległościach mniejszych niż 100 metrów od budynków, co nie przeszkadza myśliwym w nich polować.
      Dokarmianie zwierząt zgodnie z zasadami? Zapomnijmy o tym. Tutejsze dziki są tak przekarmione, że już "byle czego" nie żrą. Mnożą się na potęgę, bo mają warunki luksusowe. Podsypują dzikom żarcie latem w lesie, żeby nie wychodziły na pola, a one i tak buchtują, za to nażarte mają pole do popisu do rozmnażania się. I to nie są moje słowa tylko jednego z myśliwych. Tu mi też Pan zarzuci kłamstwo. Ja kłamię, czy może myśliwi gdzieś się zapomnieli?
      Tu ambony są na każdym "rogu" lasu, w każdym zakolu. Jest miejsce, gdzie ambony stoją obok siebie w odległości 50 metrów. Jest to normalne?
      Jeden z myśliwych opowiadał mi, że muszą teraz polować na polach, bo zwierzyna musi wrócić do lasu. Wynika z tych słów, że najpierw polowaniami wygonili ją skutecznie (boi się lasu) na pola, to teraz muszą ja skutecznie wystraszyć na polach i wgonić do lasu. Nie wnikam w poziom tych słów. Może tak trzeba, a może nie? Jednak coś tu mi nie gra. Zawsze myślałam, ze poluje się i tu i tam, a nie tylko np w lesie.
      Do naszego sklepu przychodzi parę myśliwych, znam sytuację z ich opowiadań, nie muszę kłamać.
      Bardzo żałuję, że nie mogę tu opisać czegoś, co powinno być, do czego jestem z dzieciństwa, z życia na leśniczówce, przyzwyczajona. Mój świat, okazuje się, był wyidealizowany na podstawie tamtejszej normalności. Teraz sama jestem w szoku, i pytam się, czy to możliwe? Czy rzeczywiście są możliwe takie zachowania, takie bezprawie? Jest możliwe- niestety, i tego doświadczamy.
      I proszę się nie oburzać oraz wstydzić za mnie, tylko przyjąć do wiadomości, że są ludzie i ludziska, wśród myśliwych też.
      A gdyby Pan poznał ludzi z naszej wsi, to już nic by Pana nie zdziwiło.

      A może Pan, jako fachowiec, odniósłby się do treści nowej ustawy?

      Usuń
    2. "Jeżeli myśliwy stanie na przeciwległym końcu, to spokojne, zgodnie z prawem, może strzelać w kierunku mojego domu."? Myśliwy musi przed strzałem co się za takim celem znajduje - to obok rozpoznania celu podstawowa zasada bezpieczeństwa.
      Ma pan rację, poszłam na skróty. Powinien rozeznać, ale czy te nasze oszołomy to zrobią, kiedy będą mieli możliwość i zwierzę na celowniku? Nie wiem. Wiem tylko, że był taki jeden, który strzelił mi prawie nad uchem. Stał w sadzie obok płotu, a ja po drugiej stronie tegoż płotu, na krańcu ogrodu około 100 m od domu) za jodłą wycinałam chwasty. Był w prawie? Był. A gdyby zamiast mnie, było tam małe dziecko, albo osoba chora na serce? Nieważne? On ma prawo i już. O tym piszę. Zawłaszczanie całego terenu i w pewnym senie "sterroryzowanie".
      Niedawno córka była na spacerze w lesie, w niedzielę po południu, około 15tej. opowiadała, ze kiedy wychodziła z lasu, podjechał wóz terenowy i wysypała się cała paczka myśliwych. Chyba nie na grzyby się w grudniu wybrali.
      Dzisiaj od rana strzelają.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Dobrą zasadą jest udowadniać swoją prawdę a nie czyjeś kłamstwo - w końcu nawet nie wiem gdzie Pani mieszka, więc nawet nie mam możliwości o jakie koła łowieckie chodzi, a po wszelakich skargach powinno się otrzymać potwierdzenie zgłoszenia takowych :)

      U nas polowania zbiorowe odbywają się w niedziele i przez kilka lat jak jestem naganiaczem to nie przypominam sobie, abym spotkał od listopada do stycznia chociaż jednego spacerowicza - naprawdę.

      Odnośnie ustawy:
      Polowanie z dziećmi - jakoś w cywilizowanych krajach pod opieką dorosłego dziecko może polować od 15 roku życia. Jakoś nie słychać, aby z powodu polowań za młodego wyrósł na mordercę. Tylko u nas uważa się, że dzieci są niedorozwinięte.
      Ołowiane pociski - w Norwegii wprowadzono parę lat temu zakaz ołowiu, ale w ubiegłym zawiesili ten zakaz, bo ŻADNA instytucja nie udowodniła jego szkodliwego działania na przyrodę lub samych konsumentów dziczyzny.
      Lista proponowanych gatunków które autor chce chronić jest po prostu niedorzeczna. Liczebność np. takiego łosia jest obecnie największa w historii tego gatunku. Leśnicy już od dawana apelują, bo straty w lasach są ogromne, a nawet połowa obecnej liczby łosia jest wystarczająca, aby gatunek nie był w żaden sposób zagrożony.
      Dokarmianie - temat rzeka, ale pamiętajmy, że np. takie pasy zaporowe nie mają na celu typowego dokarmiania, ale zatrzymania zwierzyny przed żerowaniem w polach (chociaż częściowym, bo nie ma 100% skutecznej metody). Nieprawdą też jest, że to właśnie przez dokarmianie jest za dużo zwierzyny. Jedzenie w nadmiarze prowadzące do eksplozji demograficznej wynika po prostu z produkcji rolnej/leśnej, która jest dla nich zastawionym stołem.
      Dopłaty do szkód łowieckich - system działał, ale przez lata rodzaje i ilość uprawianych roślin zmieniły się radykalnie. Standardem stają się wieluset hektarowe monokultury np. kukurydzy, czy rzepaku, z których zwierząt po prostu fizyczne przegonić się nie da, a powodują w nich ogromne spustoszenie. Obecnie coraz więcej kół nie jest w stanie znieść takiej presji ze strony rolników.
      Głęboko krzywdzącym też (i znaczącym o totalnym braku zrozumienia tematu) jest nazwanie łowiectwa "hobby". Chociażby przez pryzmat szkód leśnych, rolnych i ekologicznych należy łowiectwo rozpatrywać jako element gospodarki narodowej.
      "...ale "po pozyskaniu" przechodziły na własność dzierżawcy obwodu, czyli myśliwych." To jest wierutna bzdura. Myśliwy to nie jest dzierżawca, jest nim koło łowieckie. Myśliwy po upolowaniu zwierzyny musi jechać do skupu i dopiero tam - z własnej kieszeni - za tą zwierzynę zapłacić. Kasa którą daje idzie na odszkodowania dla rolników. Co ciekawe, autorowi jednocześnie nie przeszkadza w ogóle fakt, że za szkody wyrządzone przez należącą do skarbu państwa zwierzynę do tej pory płacą myśliwi z własnych kieszeni.

      Myśliwi wcale nie będą się smucić, jeżeli zakażesz im polować na Twoim terenie. Problem ekologów polega na tym, że żaden normalny człowiek nie zakaże polować na jego użytkach, kiedy robią tam straty. A brak współpracy z myśliwymi z automatu skutkuje, że takiej osobie nie należą się żadne odszkodowania. Tak stawiając sprawę, który rolnik (bo lasy nie dostają odszkodowań) dobrowolnie zamieniłby swoje pole w darmowy paśnik dla zwierzyny?

      Natomiast zgadzam się, że myśliwym w 99% przypadków broń krótka jest w ogóle niepotrzebna. Pół roku na staż to zdecydowanie za mało. Testy psychologiczne - nie oszukujmy się - to farsa i nic okresowe badania nie zmienią. Za to egzamin ze strzelania co 5 lat - bardzo proszę.

      "Jeden z myśliwych opowiadał mi, że muszą teraz polować na polach, bo zwierzyna musi wrócić do lasu." Zapewne wynika to właśnie z bardzo szybko rosnących szkód w polach.

      Uff rozpisałem się :)

      Usuń
    5. Świetnie, dziękuję, że pan jednak napisał. Zapewniam, że wszystko co napisałam, jest prawdą. Skargi przyjmowano, ale na myśl mi nie przyszło, że mogę żądać jakichś potwierdzeń. Zresztą więcej ludzi się skarży. Może to i cenna wskazówka do wykorzystania? Były sprawy sądowe, odszkodowania, ale sytuacji to nie zmieniło.

      Udział dzieci w polowaniach powinien być zabroniony nie dlatego, że wyrosną z nich mordercy, a dlatego, że mogą przeżyć szok- są to jednak sceny drastyczne.
      Ich pojmowanie śmierci jest inne od pojmowania śmierci przez człowieka dorosłego. Dziecko nie zdaje sobie sprawy, że zastrzelone zwierzę już nie wstanie. To niesamowite, że rodzice protestuj, kiedy dziecko gra w grę komputerową, w której bohater kilka razy odżywa po śmierci, co kompletnie zaburza mu pojmowanie śmierci, a ono samo staje się agresywne, a pozwalają takiemu dziecku uczestniczyć w polowaniach, czy przy składaniu pokotu.
      I nie przekona mnie tłumaczenie, ze skoro gra w takie gry, lub ogląda straszne sceny w filmach, to mu udział w polowaniu już nie zaszkodzi. Ogólnie chodzi o to, żeby generalnie dziecko nie uczestniczyło w takich"spektaklach".
      Z tym ołowiem, to nie mam zdania.

      Z dokarmieniem- sama się zastanawiam nadal, co tu jest grane. Różni myśliwi mówią mi różne wersje. Jeden, że w lesie dokarmiają, żeby od pól odwieść, inny, że wywalają na pola, bo i tak wyjdą, jeszcze inny mówi, ze nie ma sensu, ale głównie są mocno dokarmiane, To, że przez dokarmianie zwiększyła się populacja, powiedział mi sam myśliwy- nie mój wymysł.

      Są różne wersje dotyczące zapotrzebowania na myślistwo
      1. Nie pozwolić, dać dojść przyrodzie do równowagi i ona dalej sobie sama będzie regulować
      2. Przyzwolić na gospodarkę w takim zakresie, jaki jest.

      A mnie się wydaje, że odstrzał tylko sanitarny i ewentualnie przy bardzo mocno zwiększonej liczbie sztuk w populacji. I tylko tyle, ale może znów się mylę.
      Zaostrzyłabym też kryteria przyjmowania do kół łowieckich- obowiązkowe badania psychologiczne i ogólne oraz, trudno, wykluczenie AA i ludzi nadmiernie spożywających.

      I jeszcze jedno, pan tu mówi o tym, co powinno być, ja opisałam, jak to u nas jest. tu się nam drogi rozeszły. Bo to "jest" wygląda tragicznie, bo to od ludzi zależy, czy będzie tak, jak trzeba. Naszym nie zależy.

      Nie jestem ekologiem, pewne rzeczy z gospodarki leśnej i myśliwskiej rozumiem, wiem, że czasem trzeba, ale przeraża mnie ta liczba myśliwych w okolicznych kołach, przeraża mnie to, że codziennie mogą polować i przeraża mnie to, że przestaliśmy się tutaj czuć bezpiecznie.

      Usuń
    6. Napisałam o wilkach pod nowym postem, ale nie wiem, czy dobrze rozumuję:):):):)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.