niedziela, 16 czerwca 2013

Muchołówka szara

 Obserwowaliśmy ją prawie codziennie. Najpierw nie wiedzieliśmy co to za ptak. Bardzo ruchliwa, nie dała się fotografować. Wszystkie zdjęcia wychodziły niewyraźne. Nie można było jej porównać z ptakami w atlasie i jednoznacznie określić co to za gatunek.
 Dopiero po wyglądzie jaj w gnieździe, doszliśmy do wniosku, że to muchołówka szara.  Nie przypuszczaliśmy również, że i w tym roku w uchwycie na donicę jakiś ptak zrobi gniazdo. Domyślaliśmy się, że ma je uwite gdzieś przy górnym tarasie, bo w tamtym kierunku frunęła i stamtąd sfruwała. Później siadała na słupku i popiskiwała.

 Któregoś dnia poszłam na górny taras i zobaczyłam stare, zeszłoroczne  gniazdo w uchwycie na doniczkę. Wkurzona na Młodą, że jeszcze go nie sprzątnęła, chwyciłam za metalowy pręt i... o mało nie skończyłoby się to tragicznie dla 5 małych jajek, które się tam znajdowały. A... tu cię mamy.. poszłam po aparat i szybko, żeby nie spłoszyć samiczki, zrobiłam zdjęcie.
 Po jakimś czasie (chyba po tygodniu) chciałam się zorientować, co tam w gnieździe piszczy. No i piszczało. Znowu szybkie jedno zdjęcie i wynocha z tarasu, bo już na słupku popiskiwała niecierpliwie matka. A wczoraj zachowałam się głupio i jest mi przykro. W sumie nic się nie stało, ale przez moją ciekawość mogły młode zginąć.
 Poszłam znowu zobaczyć, jak się mają pisklaki. Cicho odczekałam na moment, kiedy samiczka poleciała z gniazda, weszłam na taras, podniosłam aparat na wysokość gniazda.... to był normalny atak... nagle wszystkie pisklaki gwałtownie pofrunęły prosto w aparat i w moją twarz. Tylko zaszumiało w powietrzu. A ponieważ nie potrafią fruwać doskonale, pospadały na podłogę jak ulęgałki. Przyznam, że mnie to trochę zszokowało i przeraziło, bo naruszyłam spokój gniazda. Zrobiłam szybko dwa zdjęcia i wycofałam się. Matka zaniepokojona jeszcze długo popiskiwała nerwowo.
W sumie te pisklaki i tak na dniach poszłyby z gniazda, więc generalnie nie zrobiłam im krzywdy, ale... no mam niesmak.
 A tego zauważyłam wieczorem na liściu rośliny, której nazwę ciągle zapominam. Z daleka wyglądał jak szara plama.Nienaturalny akcent, dlatego poszłam zobaczyć co to.
Siedział sobie spokojnie, nastroszony i pewnie mocno zdezorientowany. Kiedy robiłam zdjęcia ani drgnął.  Po godzinie poszłam sprawdzić czy nadal tam jest- liść był pusty

18 komentarzy:

  1. Cudne! zwierzęta wiedzą, gdzie dobrzy ludzie mieszkają. Jesteś wspaniała z tą swoja wrażliwością na otaczający świat. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One tu mają po prostu spokój:)Mnóstwo w tym roku gniazd i ptaków:) Oby na dobrą wróżbę:)

      Usuń
  2. Piekna fotograficzna opowiesc o milosci ptasiej, budowie domu, zakladaniu rodziny i dorastaniu. W poprzednim mieszkaniu wielokrotnie mialam kosy w gniazdach na balkonie, a raz mysikroliki. Nie mialam tylko aparatu cyfrowego, ale raz udalo mi sie sfocic caly cykl:
    http://swiattodzungla.blogspot.de/2010/11/moje-zoo-ptaki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam:) Fajne opowiadanie i zdjęcia:)Mam jeszcze jedne zdjęcia, ale teraz już zupełnie nie wiem, jakiego ptaszka:)

      Usuń
  3. Życie...Cudne!I dlatego lubię u Ciebie być;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zawsze podziwiam kunszt budowy gniazd :D. Gniazda nawet najlepiej uwite z czasem staja sie ciasne a pisklaczki zamieniaja sie w ciekawskich swiata mlodocianych i wtedy fruuu z gniazda ... na swoje przy odrobinie szczescia :D.
    Obserwowanie ptakow (szczegolnie tych jeszcze nieznanych z imienia) moze byc pasjonujace :)
    Pozdrowienia szare (troche) ale obfite w komary przesyla eM za 'mucholowka szara' (szkoda, ze nie 'komarolowka' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dobrze się przyjrzeć, to chyba nawet włóczka albo jakiś sznurek w tym gniazdku jest. Przy oknach na podporach dla pnączy są gniazda kosów. W ogóle, kosów ci u nas dostatek. I grzywacz też ma swoje gniazdo na daglezji, a wróble w tujach:)
      Niestety chyba nie ma lekarstwa na komary:(

      Usuń
  5. Jak nie jaskółki, to muchołówki ;) Lubią Was te ptaszki :)
    Fajną minę ma ten ptak na liściu, taką trochę zbójowatą. Na bank to samiec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaszydło jest w ogóle zabójcze:) Patrzy na mnie tak, jakby chciał powiedzieć: "Chcesz w dziób?"

      Usuń
  6. Ojej, jakie cudne! Mam nadzieję, że sobie poradzą. Wszystko co małe jest takie wzruszające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ich matka gdzieś w głąb ogrodu wyprowadziła, bo specjalnie rano sprawdziłam, żeby Beza ich nie dopadła.

      Usuń
    2. Popatrz, ja wczoraj szukałam u siebie an blogu odpowiedzi na pytanie co to za ptaszek zrobił gniazdko na tarasie i odpowiedzi wskazały na muchówkę. Wujek googiel doprowadził mnie do Ciebie :-))
      Ja też mam muchówkę szarą u siebie :)

      Usuń
  7. Pięknie. Pozazdrościć. U nas gołębie, wróble i jakieś niezidentyfikowane ptaki. Dobrze, ze nie pozbyliśmy się lipy i klonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie domu bez dużych drzew obok. I nie wyobrażam sobie braku ptaków w ogrodzie:)Jeszcze parę tygodni i zamilkną, ale będą do jesieni:)a niektóre na zimę zostaną:)

      Usuń
  8. A ja to mam tylko gołębie i gawrony :D I drą się kra kra kra, idź stąd kra kra kra...
    Przynajmniej na blogach sobie popatrzę. A co tam u rudych? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gołębi- synogarlic jest u nas multum i też mnie już ich gruchanie wkurza. przyjemniejsze jest gruchanie grzywacza. Takie głębokie i aksamitne:)Rude? A są, są, nawet wczoraj jedna się wadziła na daglezji z gołębiami. Ale mniej je widać koło domu. Częściej w dole ogrodu, w lasku:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.