piątek, 26 kwietnia 2019

Wiosennie



 Ciepły, głęboki alt o bluesowej lekkie chrypce…Janiva Magness (ur. 30 stycznia 1957 r.) bardzo szybko stała się rozpoznawalną wokalistką bluesową. Śpiewała, przede wszystkim, w klubach  Minneapolis, Chicago oraz Detroit. Inspirowała się znanymi wokalistkami i wokalistami bluesowymi, między innymi, Arethą Franklin, Ettą Jones, Billie Holiday, Elmore James, Koko Taylor. 

Nawiązywała współpracę ze znanymi muzykami: Brianem Selerem oraz Jimmym Buffettem. Brała też udział w sesjach nagraniowych Kid Ramosa,  Deacona Jankesa, Catfish Hodge’a.
Jej debiut płatowały przypadł na koniec lat 90tych.


Janina Magness wykonuje standardy bluesowe z epoki Bessie Smith, blues akustyczny, utwory rhythm and bluesowe w stylu nowoorleańskim. Ma również na swoim koncie kilka dynamicznych  kawałków blues rockowych.
 Za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Janiva_Magness


Ten utwór był nominowany do nagrody Grammy

Ta mi się bardzo podoba:)

czwartek, 25 kwietnia 2019

PAT


Okazało się, że cała strajkowa sytuacja przerosła moje nerwy i siły. Myślałam, że jest to za mną, że emerytura mnie wyciszy, a tymczasem wróciły „demony”. Towarzyszą mi wszystkie negatywne odczucia- niesmak, rozczarowanie, wstręt, a do tego mdłości i skurcze żołądka. Nie, nie przepracowałam dobrze całej mojej zawodowej przeszłości z jej porażkami i klęskami, które odniosłam nie z mojej winy. Poczucie, że te wszystkie lata mojego wysiłku pedagogicznego poszły w dużej części na marne, jest ogromne. Poczucie, że nasz nauczycielski wysiłek tamtych lat, by następni nauczyciele mieli lepsze warunki pracy i większy szacunek teraz jest marnowany, jest straszne. To, co wyczynia rząd w głowie się nie mieści, po prostu zaprzecza wszelkiej logice i przyzwoitości. Brak przyzwoitości również ze strony moich byłych uczniów, którzy atakują mnie na facebooku i „dowalają’ nauczycielom. Znamienne, że to właśnie te matołki klasowe, które dzięki nauczycielom nauczyły się pisać, czytać i rachować, których nauczyciele zawodówek nauczyli zawodu, by nie zdechli jako wsiowe głupki, których trzeba było przeciągać z klasy do klasy. To ich matki przychodziły wypłakiwać promocję, to właśnie te matołki  zostały prawie „wypchnięte’ ze szkoły, bo jako spady klasowe nie rokowały poprawy. Teraz, wyładowują swoją  frustrację, zamiast docenić, że nie musiały siedzieć w tej znienawidzonej szkole przez kolejne lata, powtarzając klasę. Jeszcze bardziej dołujące jest, że inni uczniowie milczą. Z ich strony nie widać żadnej reakcji- wklejają jakieś zdjątka, głupie żarciki…A co tam… Nie dostrzegają nic niebezpiecznego- ich dzieci dobrze się uczą, a że pracują z nimi sfrustrowani nauczyciele? A kto nie jest dzisiaj sfrustrowany? Na Fejsie staram się trzymać klasę, daję, w odpowiedzi na ataki, uśmiechnięte buźki, łagodzę, lekko żartuję, ale przyznam, że chciałoby się trzepnąć na odlew tak, by zabolało, bo na konstruktywne myślenie nie ma co liczyć. To ludzie, którzy czują ból przy myśleniu, a bólu instynktownie się przecież unika.
Nie wiem, jak potoczy się sprawa strajków, jakie będą losy nauczycieli strajkujących. Nie wyobrażam sobie, iż w takiej sytuacji mogłabym potem, we wrześniu, wejść do szkoły i uczyć, jakby nic się nie stało. Pewnie zwolniłabym się, przeszła na zasiłek, nie wiem, ale chyba nie wróciłabym do oświaty. Już to przeszłam- byłam na zasiłku z UP, szukałam pracy, znalazłam taką- 7 godzin jazdy w jedną stronę, potem znowu byłam bez pracy, ale bez zasiłku, bo już mieliśmy sklep- który na początku generował małe dochody. Przeżyliśmy z Jaskółem, który też stracił pracę… da się… naprawdę da się bez szkoły, bez tej mordęgi, która, teraz sobie zdaję sprawę, towarzyszyła mi niemal od pierwszego dnia w zawodzie. Cały czas w niedoczasie, cały czas niewyspana, cały czas spięta w poczuciu winny, że jeszcze czegoś nie zrobiłam i, że może komuś nieświadomie dokuczyłam, zrobiłam krzywdę, że nie nauczyłam i już nie zdążę, że klasyfikacja i ogrom żalu, że „niesprawiedliwie” i dla tych ze złymi i dla tych z dobrymi ocenami… to ciągłe wahanie, jak?, by było lepiej, kiedy?, by zdążyć, komu?, by nie skrzywdzić lub by podnieść na duchu. I moje dzieci, które mnie potrzebowały, szczególnie, kiedy odszedł ich ojciec, a ja nie miałam za co ich utrzymać z nauczycielskiej pensji i lichej renty, więc nadgodziny, więc pół etatu dodatkowo, więc ćwiczenia na uczelni….A wszystko w emocjonalnym na ful sosie, bo ja nie potrafię inaczej, jak pracuję to na maksa i tak, by jak najlepiej to zrobić… zeżarło mi nerwy, wwaliło w depresję, a ja ciągle nie potrafię z tego wyleźć i zamartwiam się losami nowych pokoleń nauczycieli, losami oświaty w ogóle. Tym bardziej czuję tych ludzi, czuję ich desperację, ich wolę walki, ale i rodzącą się beznadzieję, bo ten kurewski rząd po trupach będzie forsował swoje kretyńskie pomysły i jeszcze wmawiał, że on taki dobry jest.
Pamiętam, jakieś 15 lat temu, chciano nas wtłoczyć w 8 godzinny dzień pracy. Wtedy uznaliśmy to jako zamach na naszą belferską wolność. I co? I kurwa, należało dać się w to wrobić. 8 godzin w szkole i nic więcej poza nią. Niech sobie rodzice kombinują, kiedy odbyć konsultacje, niech się zwalniają z pracy, niech organizują opiekę dla swych bachorów po lekcjach, niech organizują swym „pociechom’ czas wolny po południu i przed południem, kiedy dzieciak idzie na II zmianę. Żadnych telefonów, maili po 15tej, żadnych wywiadówek w sklepie, na chodniku i na basenie. NUL. Wycieczki tylko od 8ej do 15tej, inne imprezy też w tych godzinach. Żadnego przygotowywania uczniów do imprez po lekcjach. ZERO pracy po !5tej. Świetlica poza szkołą i żadnego uzupełniania etatu godzinami świetlicowymi- nie do tego są kształceni przedmiotowcy. Szkoła organizuje warsztat pracy nauczycielowi tak, jak to robią w państwach na zachodzie- żadnych prywatnych długopisów, laptopów, kartek do ksero, własne biurko i szafka na szpargały, które teraz zalegają szafę w domu. Normalny urlop dla nauczyciela taki, jaki mają urzędnicy państwowi- w różnych miesiącach i na żądanie też. Dokładnie określony zakres obowiązków pracy nauczyciele, bez „płynnych” punktów typu „do dyspozycji”, lub „inne doraźne obowiązki”. Premia i dodatki za określone zadania, wyraźnie zaznaczone w regulaminie, a nie według widzimisię dyrektora. Za opiekę nad daną klasą, szumnie dzisiaj zwaną „wychowawstwo”, solidny dodatek, a zakres tej opieki dokładnie określony w regulaminie, bo rodzice potem dosłownie pojmują słowo „wychowawstwo” włączając nauczyciela w prywatne „wychowanie domowe” (dzwoni do mnie matka prawie o północy, co ona ma zrobić, bo mąż się awanturuje, a dzieci jutro do szkoły musza wstać i ona do wychowawczyni dzwoni- ok., doceniam zaufanie, ale od tego jest policja).
Że za dużo regulaminów? NIE- to właśnie dlatego, że nie ma dokładnie określonego zakresu obowiązków nauczyciela i jest w  nim  zbyt dużo takich „płynnych’ niedopowiedzianych, dwuznacznie pojmowanych punktów, nauczyciel stał się podnóżkiem uczniów, popychadłem dyrektora i bezpłatnym opiekunem dla dzieci pracujących (i nie tylko) rodziców. Dodatkowo odebrano nauczycielom (osobom kompetentnym w sprawie nauczania i wychowania) prawo do ostatecznej decyzji w sprawie ucznia- tu rodzice mogą podejmować choćby najgłupsze decyzje, szkodzące dziecku, bo to przecież rodzice, a dziecko ich własnością jest. Mają rację współcześni nauczyciele, że nie chcą już być „chłopcem do bicia” ze wszystkich stron- wizytator, dyrektor, rodzic, uczeń, personel szkolny, który lubi, oj lubi lecieć ze skargą do dyrekcji, że ta zostawiła po lekcjach niestartą tablicę, a tamta nie zamknęła szatni na klucz, a jeszcze inna nalepiła wycinanki na świeżo umyte szyby. O wynagrodzeniu nie piszę, bo chyba wszyscy wszędzie to wynagrodzenie „wywrzeszczeli” nauczycielom w pierwszej kolejności. Idę wycinać siewki do lasku. 

PS, Zapomniałam dodać- wszelkie  dokształcanie się nauczycieli, co jest wymogiem władz oświatowych często na wyrost)  powinno być finansowane przez państwo, a nie z prywatnej kieszeni nauczyciela. On wcale nie ma ochoty robić kolejnej podyplomówki kosztem swojego czasu, rodziny, dochodów, która potem okaże się zupełnie niepotrzebna, albo po zmianie przepisów, nieważna. Przepracowałam bez awansu zawodowego kupę lat, podobnie, jak moje koleżanki nauczycielki (tylko mianowanie musiało być do zatrudnienia na stałe) i nic to nie umniejszało naszego zaangażowania i jakości naszej pracy. Owszem, każdy z nas się doskonali, bo ma taką potrzebę, ale na litość boską, to jest własna inicjatywa nauczyciela, a nie powinien to być beznadziejny przymus i stawianie go pod ścianą.

Dopisek godzina 14.00
 https://www.tvn24.pl/strajk-zawieszony-broniarz-znp-zawiesza-strajk-nauczycieli-od-soboty,930335,s.htmlhttps://www.tvn24.pl/strajk-zawieszony-broniarz-znp-zawiesza-strajk-nauczycieli-od-soboty,930335,s.html
Mam mieszane odczucia.....

wtorek, 23 kwietnia 2019

Ale jaja





Wykonywane w pracowni nadwornego jubilera na zamówienie cesarza jako prezent wielkanocny. Były wykonywane ze złota, srebra, kamieni szlachetnych, kości słoniowej, masy perłowej i zdobione emalią

Pierwsze jajko wielkanocne w pracowni Fabergé powstało w 1884 na zlecenie Aleksandra III, jako prezent dla żony cesarza Marii. Po śmierci Aleksandra III jego syn, Mikołaj II, kontynuował tradycję zamawiania jednego jajka na Wielkanoc. W środku jajka zazwyczaj kryła się niespodzianka, która aż do momentu otworzenia podarunku była objęta ścisłą tajemnicą.
Fabergé inspirował się wydarzeniami historycznymi, np. wojnami czy otwarciem kolei transsyberyjskiej. Zdobił swoje dzieła miniaturami carskich rezydencji, wizerunkami członków rodziny. Dekoracja jajka koronacyjnego ofiarowanego przez Mikołaja II żonie Aleksandrze w 1897 nawiązywała do sukni koronacyjnej carycy (ornament siatki), w środku ukryta była złota miniatura karety koronacyjnej, z siedzeniami z rubinu, szybkami z górskiego kryształu i koroną na dachu[1].
W 1900 roku jajka Fabergé wystawiono na Wystawie Światowej w Paryżu. Jajka zostały nagrodzone złotymi medalami, a Fabergé otrzymał Legię Honorową i stał się sławny w całej Europie. Do wybuchu rewolucji powstały 54 jaja carskie[
Pierwszych dziesięć cesarskich prezentów wielkanocnych w kształcie jajka zostało wykonanych na zamówienie Aleksandra III.
Od 1895 roku przedsiębiorstwo Fabergé wytwarzało każdego roku dwa cesarskie prezenty wielkanocne w kształcie jajka. Zamawiającym był cesarz Mikołaj II, który w ten sposób kontynuował tradycję zapoczątkowaną przez swojego ojca Aleksandra III. Jeden cesarski prezent wielkanocny był darem dla matki cesarza, cesarzowej Marii Fiodorowny, a drugi był prezentem dla jego żony cesarzowej Aleksandry Fiodorowny.
W latach 1898-1904 przedsiębiorstwo Fabergé wykonało serię jajek wielkanocnych na zamówienie Aleksandra Kelcha, milionera, właściciela syberyjskich kopalń złota i platyny. Były one przeznaczone na prezenty dla Barbary Kelch. Jajka rodziny Kelch dorównują jakością cesarskim prezentom wielkanocnym. W sumie Fabergé wykonał siedem jajek dla Barbary Kelch.

Synowie Fabergé nie kontynuowali dzieła i w 1951 za 25 tys. dolarów sprzedali markę i technologię rosyjskiemu emigrantowi Samowi Rubinowi, producentowi perfum z USA. W 1989 spółkę Fabergé Inc (wraz z marką Elizabeth Arden) za 1,5 mld dolarów zakupił koncern Unilever[3]. We współpracy z koncernem jajka wyrabiał niemiecki jubiler Victor Mayer, który wykonał m.in. jedyne jajko z bursztynu ofiarowane Gdańskowi. W 2009 prawa zakupiło południowoafrykańskie przedsiębiorstwo Pallinghurst Resours[1].

W ostatnich czasach powróciła moda na jajka Fabergé. Pierwszą współczesną wersją było tzw. „jajko pokoju” wykonane dla Gorbaczowa w 1991 roku. Znane jest „jajko milenijne” z 2000 roku. 

Ostatnim słynnym dziełem jest „jajko faz Księżyca”. 
Zachowały się 42 jaja carskie[4]. 28 listopada 2007 na aukcji w domu Christie's jajko z zegarem i kogutem, wykonane w 1902 roku dla jednego z Rotszyldów, zostało sprzedane za rekordową sumę 18,5 mln dolarów. Z jajka co godzinę wyskakuje miniaturowy kogut, który sygnalizuje godzinę[5][6][7].
Spis wszystkich jajek Faberge tutaj
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaja_carskie

wtorek, 16 kwietnia 2019

Polska Anno Domini 2019 -dedykuję nauczyclelom




Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.
Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.
Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...
Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość
Adam Asnyk

Piątek 19.04 po rozmowach wiadomo kogo z kim. 
Proszę komentujących, nie używajcie tutaj w komentarzach takich zwrotów związanych ze strajkiem nauczycieli:
"Krzywda dzieci"..."Kosztem dzieci"...."Stracą tylko uczniowie"... i w ten deseń...zwalając winę na nauczycieli... NIE i JUŻ

Czytam na blogach i dosłownie na wymioty mnie już bierze. Jak ktoś nie ma pojęcia o pracy nauczyciela i dlaczego strajkuje, to niech przynajmniej nie dołuje go głupimi , nieprawdziwymi sloganami.

środa, 10 kwietnia 2019

Bo to ciągle we mnie siedzi

Nie mam czasu na pisanie porządnych postów, ale cały czas jestem za strajkiem nauczycieli. Nie wiem, czy z tego powodu nie rozchoruje się, bo zżera mnie to emocjonalnie. Nawet nie przypuszczałam, że jeszcze mnie tak dotykają sprawy szkoły i całego systemu szkolnego. Tyle lat jestem poza, a ciągle czuję się, jakbym wczoraj opuściła mury szkoły. Widać mocno w tym siedziałam. Przyznam, że jestem już zmęczona i chciałabym się uwolnić, spokojnie przeżywać emeryturę, nie myśleć o przeszłości zawodowej. Cały czas z tyłu głowy kołacze się myśl- nie wytrzymają, ustąpią, naród ich zaszczuje...Bardzo chciałabym, aby tak się nie stało.
Znalezione na fejsie
I jeszcze to
Znalezione w sieci.
"Oto, dlaczego wszyscy mi tej pracy zazdroszczą!
1. Jestem czynnym nauczycielem i pragnę poinformować, że pracuję tygodniowo około 14 godzin, serio, nie żartuję (18x45 minut).
2. Pozostałe 15 minut to chwila relaksu przy muzyce w otoczeniu radosnej młodzieży – i te cudowne poga-wędki z uczniami.
3. Wywiadówki i konsultacje z rodzicami jako forma życia towarzyskiego – wszak późnymi popołudniami.
4. Sprawdzanie prac uczniowskich to codzienna porcja literatury – różne style i gatunki: trafia się science fiction, horror, a nawet kabaret, bywa i śmieszno, i straszno.
5. Rozrywki dostarcza mi również darmowa turystyka w otoczeniu nastolatków, całodobowych obieży-światów, z naciskiem na intensyfikację wypraw nocnych.
6. Aby się wieczorami nie nudzić, prowadzę korespondencyjny klub mailowy z rodzicami – doznania nie-zapomniane.
7. Mam możliwość uczestniczenia w Radach Pedagogicznych, na których mogę posiedzieć z koleżankami i zademonstrować nową kreację z kolekcji na wagę – wiosna 80.
8. Bilety do teatru są drogie, więc zawsze można szkolny teatrzyk zaliczyć – cud darmoszka, szczególnie wtedy, gdy się miesiącami nad nim  pracuje.
9. Mam szansę realizować się jako szkolna komisja śledcza do spraw – „Kto wyrwał sedes?” albo „Kto zeżarł Jasiowi kanapkę?”
10. W karnawale mogę skorzystać z darmowego balu, jakim jest studniówka, płacimy tylko za jedzenie, a potem zabawa i dbanie o wizerunek szkoły poprzez wynoszenie butelek po wódce, które dzięki Bogu leżą w jednym miejscu – pod stołami.
Pani Minister oraz Drodzy Rodzice dziękuję za możliwość tak atrakcyjnego spędzania czasu. Nie oczekuję nienależnej mi podwyżki, a jedynie dołożenia mi atrakcji. Pozdrawiam serdecznie! Leń i darmozjad.
W szkole, w której pracuję jest ponad pięćdziesięciu nauczycieli, z czego około 2/3 ma dorosłe dzieci. Ani jedno z nich nie zostało nauczycielem, a ponad 90% ukończyło studia. Nauczyciele wychowali lekarzy, prawników, inżynierów, programistów. Co z nimi jest nie tak, że widząc luz matki, ojca, wieczne wakacje i wysoką pensję za 18 godzin, nie chcą za nic kontynuować tej chlubnej tradycji rodzinnej, nawet podania nie składają, a przecież my im te posadki przygotujemy po znajomości!"

sobota, 6 kwietnia 2019

Ciemność widzę


Jest sobotnie popołudnie. Wczoraj zakończyły się rozmowy związkowców z MEN. Wczoraj ZNP ogłosiło, że strajk szkolny się odbędzie. Dzisiaj po raz kolejny związkowcy się ugięli i deklarują gotowość do rozmów, które mają się odbyć jutro, w niedzielę. W poniedziałek ma się strajk rozpocząć.

Przekopiowałam tutaj artykuł z Gazety Prawnej, który zwiera opis całej sytuacji. Artykuł jest z 4 kwietnia, trochę się już zmieniło od tego czasu- Solidarność wystąpiła w koncu razem z ZNP.

„Strajk nauczycieli to pułapka. Dyrektorzy nie mogą zamknąć szkół, ani przyjąć do nich dzieci

Ministerstwo Edukacji Narodowej ostrzega dyrektorów szkół i samorządy: brakuje podstawy w przepisach do zamykania podległych im placówek na czas strajku. MEN zachęca rodziców do informowania o takich sytuacjach kuratoria oświaty.
Rządowi nie udało się wypracować porozumienia z negocjatorami ze Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) i Forum Związków Zawodowych (FZZ). Tylko oświatowa Solidarność deklaruje chęć podpisania ugody w sprawie przedstawionych pięciu propozycji dla nauczycieli.
Rządowi nie udało się wypracować porozumienia z negocjatorami ze Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) i Forum Związków Zawodowych (FZZ). Tylko oświatowa Solidarność deklaruje chęć podpisania ugody w sprawie przedstawionych pięciu propozycji dla nauczycieli.
Według strony społecznej wczoraj ekipa rządowa poza nowymi wyliczeniami nie przedstawiła żadnych konkretów. Beata Szydło, wicepremier i koordynator rozmów z ramienia władz, powiedziała, że ZNP i FZZ zaproponowały zbyt małe ustępstwa. Oceniła, że koszty pierwotnych żądań związkowców były na poziomie 17 mld zł, a obecnie po ustępstwach wynoszą 12 mld zł. Z kolei Sławomir Broniarz, szef ZNP, zapewniał, że na spełnienie jego postulatów potrzeba 8 mld zł. Kolejna runda negocjacji ma odbyć się w piątek.
W cieniu rozmów do rodziców napływają informacje, że od poniedziałku większość szkół i przedszkoli będzie zamknięta aż do odwołania strajku. Resort twierdzi, że nie ma podstawy prawnej, aby zamykać placówki oświatowe. Zachęca też, aby takie informacje przekazywać samorządom i kuratorowi oświaty. Ten ostatni ma interweniować, jeśli rodzic z dzieckiem odbije się od zamkniętych drzwi placówki.
Prawnicy przyznają, że rzeczywiście nie ma podstawy prawnej, ale też wręcz nie wolno dyrektorowi otwierać szkoły, jeśli nie może on zrealizować swoich obowiązków wynikających z rozporządzenia dotyczącego bhp w szkołach i przedszkolach. Czyli, że nie może zapewnić bezpiecznych warunków pobytu w szkole. A jeśli do końca, czyli do poniedziałku do 8 rano, nie ma pewności, kto ostatecznie przystąpi do strajku, to dyrektor może zdecydować o zamknięciu placówki.
– Strajk w szkole, w której większość nauczycieli protestuje, można porównać z awarią instalacji gazowej. W obu przypadkach dyrektor może zamknąć placówkę, bo pobyt w niej zagraża bezpieczeństwu dzieci – mówi Robert Kamionowski, radca prawny, partner w Kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office
Cztery dni pozostały do rozpoczęcia strajku. Ze stroną rządową porozumieć chce się tylko oświatowa Solidarność. ZNP i FZZ nie zgadzają się na złożone propozycje. Z kolei samorządy, które sympatyzują z opozycją (chodzi tu głównie o duże miasta), wręcz zachęcają nauczycieli do protestów. Mówią im wprost, że nie będą stratni na strajku, bo za te dni – wbrew stanowisku regionalnych izb obrachunkowych – otrzymają wynagrodzenie. Samorządy i szkoły chcą jednak uniknąć chaosu organizacyjnego i dodatkowych kłopotów. W tym celu tworzone są sztaby kryzysowe. Wczoraj oficjalnie dyrektorzy dowiedzieli się od działaczy związkowych, czy w ich placówkach się strajkuje, czy nie. Formalnie jednak do ostatniego dnia szefowie tych placówek nie będą wiedzieć, ile tak naprawdę osób przystąpi do strajku.
W najtrudniejszej sytuacji są pracujący rodzice. Do większości z nich został wystosowany apel, aby skorzystali z prawa do opieki i nie przyprowadzali dzieci do przedszkoli i szkół. Niektóre jednostki, jak np. szkoła podstawowa nr 110 w Warszawie, poinformowały, że ich placówka w poniedziałek będzie zamknięta. Na nasze pytanie o podstawę prawną takiej decyzji szkoła nie chciała odpowiadać i poprosiła o e-mail.
W przedszkolach sytuacja jest podobna. Dyrekcja z placówki nr 269 w Warszawie w liście do rodziców napisała, że jest duże prawdopodobieństwo zamknięcia jej z powodu strajku. W kolejnym zdaniu zapewniono rodziców, że będą wydawane zaświadczenia o zamknięciu przedszkola, aby opiekun był uprawniony do otrzymania zasiłku z tytułu opieki nad dzieckiem.
Samorządy i szefowie placówek oświatowych liczą, że rodzice pozostawią w dniu planowanego strajku potomstwo w domu. – Dyrektorzy poinformują rodziców o planowanym strajku w szkole lub przedszkolu. Jeśli do strajku przystąpią wszyscy nauczyciele, to szkoła nie będzie w stanie zagwarantować uczniom żadnych zajęć, a więc można powiedzieć, że będzie dla nich zamknięta – deklaruje Witold Stefański, naczelnik wydziału Urzędu Miejskiego w Policach.
DGP zapytał resort edukacji narodowej, czy istnieje podstawa prawna do zamykania placówek oświatowych na czas trwania strajku. – Strajk nie jest powodem do odwołania zajęć w przedszkolu, w szkole ani zamknięcia tych placówek. Dyrektor przedszkola czy szkoły ma obowiązek zapewnić dzieciom, uczniom bezpieczne i higieniczne warunki pobytu na terenie placówki i nie zwalnia go z tego obowiązku przystąpienie nauczycieli do strajku – kategorycznie stwierdza Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN.
– Zapewnienie opieki ma odbyć się zgodnie z planem pracy przedszkola oraz szkoły, tj. z tygodniowym rozkładem zajęć dydaktyczno-wychowawczych, w tym godzin pracy świetlicy, łącznie z zapewnieniem posiłku, jeżeli dziecko z niego korzysta – dodaje. Resort powołuje się przy tym na art. 68 ust. 1 pkt 6 i ust. 5 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe oraz par. 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, a także art. 7 ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta nauczyciela.
Resort wskazuje też, że jeśli dyrektor nie jest w stanie zorganizować opieki nad wszystkimi dziećmi czy uczniami, powinien zgłosić ten fakt organowi prowadzącemu (najczęściej gminie).
– Rodzic ma prawo zapytać dyrektora, w jaki sposób zapewni dziecku opiekę w trakcie strajku i w jakich warunkach. Jeżeli pomimo wskazanych obowiązków dyrektora szkoły lub przedszkola nie otrzyma wystarczającej informacji, a przedszkole, szkoła nie zapewnia opieki dziecku na czas strajku, rodzic powinien zgłosić ten fakt do organu prowadzącego oraz kuratora oświaty – wyjaśnia Anna Ostrowska. Podpowiada, aby powołać się na art. 10 ust. 1 pkt 1 oraz art. 51 ust. 1 pkt 1 prawa oświatowego.
Prawnicy specjalizujący się w prawie oświatowym mówią wprost, że nie ma podstawy, aby zamykać przedszkola i szkoły, ale nie uważają, że zamykanie ich jest do końca nieuzasadnione. Bo jak wysłać kilkuset uczniów do szkoły, w której jest tylko dyrektor?
– Nie znam przepisów, które w czasie strajku z powodu braku obsady pracowników upoważniałby pracodawcę do zamknięcia szkoły lub przedszkola. Przepisy rozporządzenia o bhp w tych placówkach nie przewidują takiego rozwiązania. W przyszłości powinny znaleźć się rozwiązania prawne, które jasno precyzowałby, co mają robić organ prowadzący i dyrektor w czasie strajku. Obawiam się, że w poniedziałek z tego powodu czeka nas ogromny chaos – mówi Robert Kamionowski, radca prawny, partner w Kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.
Uważam, że strajk ma wtedy sens, kiedy nauczyciele pójdą w poniedziałek do szkół i zamkną ich drzwi przed uczniami i rodzicami. Strajk odnosi skutek wtedy, kiedy jest bardzo uciążliwy dla wielu grup społecznych. Kiedy strajkowały zakłady pracy, to nikt się nie przejmował, że ludziom zabraknie cukru, chleba, czy papieru toaletowego. Górnicy zjeżdżali na dół, robotnicy zamykali się w fabrykach i przerywali produkcję, a nauczyciele… szantażuje się ich dobrem dzieci i organizuje opiekę na czas strajku. Kogo to dotknie? Współcześni polscy rodzice mają mentalność taką, że nie ograniczenie ich dzieciom dostępu do wiedzy, podczas strajku, ich boli. Im chodzi głównie o opiekę nad dziećmi, która sprawuje szkoła w czasie ich pracy zawodowej. Boli ich to, że muszą się, bądź co bądź swoimi, dziećmi zająć, a te darmozjady, które mają tyle wolnego będą sobie strajkowały o niewiedomojakiepieniądze. Nie dociera do rodzicielskich łbów, że jak nauczyciel będzie nadal marnie opłacany, to jego motywacja do pracy będzie żadna, a do zawodu nadal będą dostawały się jednostki raczej nie nadające się do pracy pedagogicznej.
Z tymi egzaminami to też jakieś jaja wychodzą. To miała być główna broń walczących nauczycieli- egzaminy miały się nie odbyć, a tu czytam, że samorządy zapewniły opiekę w czasie egzaminów, a rodzice oraz dzieci mogą być spokojni. No to powodzenia braci nauczycielska….

środa, 3 kwietnia 2019

Kiedy się przelewa

Znalezione w Necie
Parafraza wiersza Tuwima
Niezbyt elegancko, ale bardzo trafnie.


"CAŁUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPĘ!
Absztyfikanci dojnej zmiany i kukizowskie bycze chłopy,
Trzepacze patriotycznej piany i dupowłazy i jełopy.
Bigoci, dupki, imbecyle z wrzaskiem kiboli łysych grupek,
Miernoty, ćwoki i debile
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Wy Misiewicze nienażarte, Gosiewskie chytre na mamonę
Co państwo dla was tyle warte, ile zostanie nagrabione.
I ty ministrze od kultury, co nam wyklętą pichcisz zupę
Promując świętobliwe bzdury
Całujcie mnie wszyscy w dupę
I ta eks belfer co dziś w menie szykuje szkolne lata smuty,
A przy tym szczerzy uzębienie, jakby ją uwierały buty.
Ty gruba Krycho niedorżnięta, co plujesz, bo masz taki tupet,
Na Czarny Marsz i te dziewczęta
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Ty stary capie wyleniały, jak katastrofa się zdarzyła
Spieprzałeś stamtąd w strachu cały – teraz odwaga ci wróciła?
Drwiąc sobie z majestatu śmierci, parówki badasz poprzez lupę,
Ty i ci twoi łże eksperci
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I wy, strażnicy jednej teczki, co zajmujecie się tym głównie,
Aby w zapale małojeckim żywą legendę taplać w gównie.
I wy księżule, hierarchowie, co goszcząc dzieci w swej chałupie,
Myślicie, że się nikt nie dowie?
Całujcie się wszyscy w dupę.
I ty, co honor dotąd święty, zredukowałeś do podpisu,
Co zamiast zostać prezydentem, jesteś strażnikiem długopisu.
I ty prezesie na drabinie, co Polska teraz twoim łupem,
Chociaż się brzydzę odrobinę,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem, albo że taka was obfitość.
Ty ludzie ciemny już bez cnoty, gdy Konstytucja będzie trupem,
Boś sprzedał ją za 500 złotych,
Całujcie mnie wszyscy w dupę."

 http://polityczek.pl/facebook/10386-historyk-skrytykowal-pis-calujcie-mnie-wszyscy-w-dupe-wy-misiewicze-nienazarte?fbclid=IwAR1vAqSSuchxI8okAxMiBIf5t5vOTKJ8Xg97Wj71aLqb6_mJDpjWBs6PEeU