Bezduszność, okrucieństwo, bezprawie:
„Grupa migrantów, w tym dzieci z Michałowa, została odesłana na granicę z Białorusią. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz pytany w "Faktach po Faktach", gdzie znajdują się dzieci, odpowiedział, że to pytanie należy "kierować do rodziców tych dzieci". Zaznaczył, że jeśli migranci "chcieliby złożyć wniosek o azyl, w niedalekim Grodnie od granicy, którą próbowali przekroczyć nielegalnie, jest polski konsulat".
„Dziennikarze TVN24 próbowali uzyskać informację na temat dzieci migrantów z Michałowa wiceszefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Macieja Wąsika. – Rodzice dzieci z Michałowa nie złożyli wniosku o udzielenie im pomocy międzynarodowej w Polsce. Życzyli sobie być zawiezieni do Niemiec. Nie mogliśmy tego zrobić. Wrócili tam, gdzie ich pobyt jest legalny – powiedział.”
Groza:
„Na nagraniach wyraźnie słychać, że mężczyzna, który jest migrantem, prosi o azyl w naszym kraju. Straż Graniczna przekonuje, że te azylowe deklaracje z Michałowa były tylko na pokaz. Patryk Rabiega o azylu, zasadach jego przyznawania i prawach do niego. Materiał magazynu "Polska i Świat".
- My chcemy otrzymać azyl. Chcemy zostać w Polsce. Azyl w Polsce – mówi jeden z migrantów przebywających w Michałowie. Prawnicy nie mają wątpliwości - w momencie, gdy mężczyzna wypowiada te słowa, powinna ruszyć procedura azylowa.
Jednak od migrantów, którzy pod koniec września koczowali w placówce Straży Granicznej w Michałowie, nie przyjęto wniosków o ochronę. Zamiast tego ci ludzie zostali wywiezieni na granicę z Białorusią.”
„O sytuacji migrantów na granicy polsko-białoruskiej mówiła w TVN24 doktor Hanna Machińska, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich. - Pozostajemy jako państwo ślepi i głusi - oceniła. Podkreślała, że migranci nie rozumieją procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową. - My widzimy kobiety w zaawansowanej ciąży. Trudno oczekiwać, że one będę pełnymi, świadomymi uczestnikami procedury. One muszą być przed wszystkim zaopiekowane. I to jest obowiązek państwa - powiedziała.
- Doświadczenia nasze i stwierdzenia, które padają oficjalnie ze strony Straży Granicznej, są zupełnie odmienne. My spotykamy się z ludźmi, którzy deklarują gotowość pozostania w Polsce, którzy mówią o swojej przeszłości i swojej aktywności i z tego tytułu boją się powrotu do swoich krajów, jak Kurdowie, jak obywatele Somalii, Konga - powiedziała w TVN24 Machińska.
Jej zdaniem, "pozostajemy jako państwo ślepi i głusi". - Ludzie, którzy znaleźli się w absolutnym dramacie, są niemymi uczestnikami tej procedury. Nie rozumieją tej procedury, nie znają jej. Nikt im nie mówi o tym, co powinno się wydarzyć - powiedziała.
Kiedy zwróciłam uwagę funkcjonariuszom, że powinni informować o tym, że osoby te mają prawo ubiegania się o ochronę międzynarodową, dowiedziałam się, że to nie jest ten obowiązek, że to osoba ta musi zgłosić - zauważyła
„Te osoby są w w traumie takiej, że nie wiedzą, gdzie są, jak żyją. To są ludzie, o których my nie mamy pojęcia, z jakich powodów znaleźli się w Polsce, jak oni się przemieścili. Trzeba być tam, trzeba rozmawiać z tymi ludźmi - zaznaczyła zastępczyni RPO. Dodała, że "potrzeba tam przede wszystkim psychologa, lekarza, wsparcia we wszystkich możliwych wymiarach funkcjonowania takiego człowieka, takiej rodziny".
- W czasie ucieczki, przedzierania się przez lasy kobieta urodziła dziecko. Dzięki funkcjonariuszom, którzy ją znaleźli, ale również takie sytuacje identyfikowane są przez organizacje pozarządowe, w ostatnim momencie znalazła się w szpitalu. My widzimy kobiety w zaawansowanej ciąży. Trudno oczekiwać, że one będę pełnymi, świadomymi uczestnikami procedury. One muszą być przed wszystkim zaopiekowane. I to jest obowiązek państwa - podkreśliła.
- Dlaczego dzisiaj nie mówimy o tym, co się dzieje w Niemczech? Normalne procedury, uchodźcy są traktowani zgodnie z przepisami prawa. Tam się nic takiego nie dzieje. Natomiast to, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej, to jest po prostu groza - oceniła.
Dodała, że "łamiemy wszystkie zasady, tradycje". - To są sprawy, które będę obciążały nas jako państwo i każdego z tych funkcjonariuszy i tych, którzy wydają takie decyzje - powiedziała Machińska. „
Prawo
„To, co robi Straż Graniczna, oficjalnie zresztą mówiąc o push-backach, jest niezgodne z prawem międzynarodowym, jest po prostu nielegalne – stwierdza rzecznik polskiego przedstawicielstwa agencji ONZ ds. uchodźców Rafał Kostrzyński. (…).
- Stosujemy podwójne standardy wobec Białorusi, bo z jednej strony przyjmujemy uchodźców politycznych stamtąd, a z drugiej Białoruś jawi nam się jako państwo, które takie prawa uchodźcom może gwarantować – zwraca uwagę Eliza Rutynowska. (…)
„Sierpniowe rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych wprowadza zakazane przez prawo międzynarodowe praktyki push-back, czyli zawracania migrantów do linii granicy państwowej.
Chociaż premier Mateusz Morawiecki przekonuje, że władze zachowują się zgodnie z prawem międzynarodowym, w sposób odpowiedzialny i sposób profesjonalny, prawniczka Forum Obywatelskiego Rozwoju Eliza Rutynowska ocenia, że "każdorazowo osoba, która ubiega się o ochronę międzynarodową, jej sprawa ma prawo być rozpatrzona indywidualnie w kontekście konkretnej sprawy". (…)
Tym samym łamana jest też jedna z podstawowych zasad prawa międzynarodowego nonrefoulement - chroniąca osoby uciekające przed prześladowaniem. Europejski Trybunał Praw Człowieka już nakazał Polsce zapewnienie uchodźcom na granicy humanitarnych warunków i umożliwienie im kontaktu z prawnikami.
"(...) żaden z tych środków nie został wykonany. Strona polska nie udzieliła skarżącym pomocy, utrzymując, że są oni pod jurysdykcją białoruską, w związku z czym polskie służby nie mogą podjąć żadnych działań" – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Marcin Wiącek.
Prawnicy zwracają uwagę, że żadne rozporządzenie nie może zmienić traktatów międzynarodowych, a prawo międzynarodowe, ich zdaniem, mówi jasno - w sytuacji, gdy cudzoziemiec zwraca się do Straży Granicznej z wnioskiem o status, organy państwa mają obowiązek przyjąć i rozpatrzyć wniosek. Żadne rozporządzenie tego zmienić nie może.
- Rozporządzenie jest nieważne, nielegalne z punktu widzenia konstytucji i łamie hierarchię źródeł prawa w Polsce – ocenia Tadeusz Kołodziej z Fundacji Ocalenie. Na najbliższym posiedzeniu Senat rozpatrzy też nowelizację ustawy o cudzoziemcach, równie kontrowersyjną, co zapisy wprowadzonego rozporządzenia. Zdaniem Rafała Kostrzyńskiego nowela ta "bardzo ogranicza prawo do azylu, limitując je do takich przypadków, które są w zasadzie możliwe tylko teoretycznie".
„O podobnych problemach na granicy - w tym o barierze językowej i trudnościach w dostępie prawników - już w ubiegłych latach alarmowały w swoich raportach Helsińska Fundacja Praw Człowieka i biuro Rzecznika Praw obywatelskich. "Podczas rozmowy funkcjonariusz polskiej Straży Granicznej robi notatkę – po polsku. Cudzoziemiec nie rozumie jej treści, nie wie, czy jest zgodna z tym, co powiedział" – napisano w raporcie.
„Nawet podręczniki dla Straży Granicznej wyraźnie mówią, że pierwszym etapem procedury azylowej jest wyrażenie chęci ubiegania się o azyl, to nie muszą być formułki czy dokumenty – zwraca uwagę Jacek Białas z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC). Przyznaje, że obowiązujący stan wyjątkowy nie uchyla stosowania prawa krajowego, ustaw czy dyrektyw.
Wtedy rusza prawna machina i kolejne formalne procedury już poza kompetencjami strażników. - Straż Graniczna ma obowiązek taki wniosek przyjąć, to nie jest organ uprawniony do rozpatrywania takiego wniosku – podkreśla Agnieszka Matejczuk ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej. Straż graniczna twierdzi, że te azylowe deklaracje z Michałowa były tylko na pokaz. - W pomieszczeniach Straży Granicznej było zupełnie inaczej. Funkcjonariusze zaproponowali, że przyjmą wniosek, wyciągnęli dokumenty, zapytali "azyl Poland?", usłyszeli, że nie, że "Azyl Berlin" – przekazuje ppor. Anna Michalska ze Straży Granicznej. Przyznaje jednocześnie, że nie był obecny tłumacz mówiący w ich języku.”
A to tylko niektóre opisy tego, co związane z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej.
Nie mam sił tego skomentować, ale mam wrażenie, że większość czuje to samo- złość, bezsilność, niedowierzanie, zgrozę, wstyd- to nam zgotował pisowski rząd
PS. Cytaty wklejane są w różnej kolejności, całe artykuły podlinkowałam.
Masz rację, tu już nie ma siły, a nawet sensu, by to wszystko skomentować.
OdpowiedzUsuńGdy słucha się tłumaczeń władzy i pani rzecznik pograniczników to mam wrażenie, że oglądam ponury spektakl, na który nie kupiłam biletu i w dodatku wmawia mi się, ze jestem głupia, skoro niczego nie rozumiem i nie łykam tego, co niesie przekaz dnia ...
A dzisiaj Kaczyński popisał soi e super cynizmem. Nie mogę patrzeć na tego gada.
UsuńJeszcze nie słyszałam...
UsuńKonferencja w Białymstoku na temat sytuacji na granicy. Same ściemniania i kłamanie. Żenujący jest kaczor i jego ekipa. Przecież ludzie widzą, czytają. Nawet tamte betonowe ludziki widzą, że to jest nie w porządku. A oni swoje.
UsuńCo tu wiecej mowic? Brak slow.
OdpowiedzUsuńWystarczy, że ludzie wiedzą i podają dalej. Ja się nazbiera to gruchnie.
UsuńChyba już wszystko zostało powiedziane. Tyle, że to niczego nie zmienia...
OdpowiedzUsuńNie wiadomo, jaką podłość jeszcze wymyślą. To psychopaci, a zasłaniają się wydumanym prawem.
Usuń