Minęła Wielkanoc z całą oprawą Wielkiego Piątku, grobów, święcenia, Zmartwychwstania...
Na Facebooku pojawia się taki mem.
Memy jak to memy, mają śmieszyć, albo wzruszać, albo prowokować przemyślenia. I ten właśnie Mem odkrywa cały absurd z ukrzyżowaniem Jezusa, z jego poświęceniem, by odpuszczono ludzkości grzechy, z jego cierpieniem.
STOP.
Do tego miejsca chrześcijanie przyjmują to wszystko i z punktu realnego widzenia, jest to możliwe. Był człowiek o imieniu Jezus, ukrzyżowano go, a ludzie uznali, że cierpiał dla nich i za nich. OK, ale to Zmartwychwstanie już się nie komponuje z tym poświęceniem. Zmarł, a jakoby ożył, czyli co? Krótki epizod, związany z ukrzyżowaniem, niewątpliwie przynoszący cierpienie, ma na celu odpuszczenie grzechów ludzkości, ale on miał umrzeć, jakby nie zabrzmiało to okrutnie, miał poświęcić życie, takie było przesłanie, a tu nagle ZONK! Wstaje z martwych oraz wstępuje w niebiosa. To właśnie ukrzyżowanie, śmierć Jezusa, wraz z tym przesłaniem robi go znanym męczennikiem, a potem Bogiem. A o tym, w kontekście chwały Zmartwychwstania, zapomina się. Jakby umniejsza, bo teraz Zmartwychwstanie jest najważniejsze. Okrutne oszustwo boskie się odbywa. Jeżeli ożył, to nie ma śmierci za odkupienie grzechów. W sumie ludzkość nic nie dostała.
Pewnie sukienkowi mają na to swoje mętne tłumaczenia, ale ja nie potrzebuję owijania czegoś, co jest konkretne i widać całą absurdalność zdarzenia, w jakieś bajania, by móc maluczkim mydlić oczy i na nich żerować.
A i teologowie też mają jakieś tam pokrętne tłumaczenia.
Jeszcze jakieś 25lat temu, kiedy czytałam różne opracowania, dotyczące Biblii, wywody teologów, wywody filozofów, a sporo tego było, to podchodziłam do nich poważnie. Teraz to mi się śmiać z tego wszystkie chce. Jedno, co tylko mi pozostało, to szacunek do umiejętnego rozumowania (niekoniecznie trafnego) oraz umiejętności sprzedania tego w taki sposób, że ludzie to łykają, a większość w to wierzy.
Trywializuję teraz, oczywiście... ależ, czy te wszystkie opowieści chrześcijańskie nie są w dużej części trywialne?
Myślę, że nawet mocno wierzący ludzie powinni choć na chwilę zastanowić się nad tym, co ujawnia Mem.
I by nie było tak kościółkowo.
