Fajnie tak zejść po tarasowych schodach i naciąć szczypiorku, który rośnie w donicy zaraz obok nich. Nie trzeba zmieniać butów i latać po grodzie. Potrzebny szczypiorek do białego sera, no to 3 minuty i jest. Lubimy pastę z białego sera, musi być ze szczypiorkiem i cebulą. Jakoś nie przyjęła się w naszym domu nazwa twarożek na biały ser. Twarożek, a raczej tworóżki kojarzą mi się z zgliwiałym, przesmażonym na żółtą masę, białym serem, do której dodaje się dużo kminku. Też dobre. Moja mama tak „ratowała” biały ser. Tata uwielbiał tworóżki, mnie mniej smakowały. Ale ser był uratowany, a i posmarować kanapkę do szkoły też było czym.
W ogóle moja mama robiła kapitalne pasty z „bele czego”. Trochę masła, szproty z puszki, szczypiorek i już jest pasta rybna. Tak samo można zrobić pastę rybną, dając do ryb zamiast masła, biały ser. Zamiast szprotek można też dodać drobno posiekanego wędzonego łososia lub wędzonego dorsza. Co kto lubi.
Robiła też świetne pasty jajeczne. Masło, jajka na twardo, szczypiorek, cebula... Wszystkie pasty doprawiała solą, pieprzem, czasem papryką i jak się dało, to dodawała różne inne produkty np. posiekany koperek zamiast szczypiorku. Oczywiście pasty można robić różne i z różnych produktów, ale te trzy bywają najczęściej na naszym stole.
Tradycję robienia past przejęłam bez mrugnięcia okiem, bo wszystkie je bardzo lubimy.
I tak od zachwytu nad szczypiorkiem, który jest na wyciągnięcie ręki, zrobiło się pół postu o pastach.
Pogoda dalej nas rozpieszcza. Wprawdzie rankami jest trochę powyżej zera, surowo, rześko, a wczoraj wiało okrutnie, ale jest słonecznie i tylko czasem niebo lekko się zachmurzy. W dzień temperatura dochodzi do 15 stopni. Nie ma co narzekać. Poza tym, kwitną tarniny i śliwy, a w tym czasie zazwyczaj, jest zimno i deszczowo.
Chciałam nagrać brzęczenie pszczół, których na tej śliwie było multum. Niestety wiatr zagłuszył pszczoły.
W ogrodzie jest już na tyle uporządkowane, że mogę sobie spokojnie odpuścić, jak mi się nie chce w nim działać.
Zamówiłam sporo cebul gladioli. W zeszłym roku dostałam trzy cebule jako bonus. Byłam wściekła, bo nie miałam ich gdzie zasadzić. W końcu wetknęłam je w długą grządkę, a one, jakby czuły moją niechęć i chciały wynagrodzić kłopot, pięknie zakwitły. W związku z tym, postanowiłam kupić następne cebule i powtykać je w wolne miejsca na grządkach.
Te niechciane, zeszłoroczne.
Kupiłam też sadzonki kluczyków o okrągłych kwiatach. Kwitną już jasno i ciemno fioletowe oraz ciemno różowy. Teraz zasadzę białe i czerwone.
W takim kolorze rosną w kilku miejscach.Tych jest jeden krzaczek.
Przyleciały szpaki, przysiadły na świerkach przed tarasami i zrobiły nam piękny, świąteczny koncert.
Podczas świątecznego wypadu widzieliśmy parę stad saren w różnych miejscach. To jest kraina saren i bażantów. Dużo pól i zagajników, dużo wolnych przestrzeni.
Udało mi się nakręcić krótki filmik z pola przy siedlisku, a przy okazji komentarz Jaskóła także.
Zdjęcia robiłam z samochodu. O dziwo, trochę zdjęć wyszło całkiem niezłych.
Te w drodze powrotnej.
![]() |
Ruszyłam z tkaniem wiosennego gobelinu. Już jestem w połowie, ale przędza cienka to i tkanie idzie powoli.
Dzisiaj przyszły nowe kolory przędzy owczej. Ona jest jednak najlepsza do tkania gobelinów. Przynajmniej na takim etapie umiejętności, na jakim obecnie jestem.











