Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.

„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway

02 grudnia 2017

Nic tylko siąść i płakać....

Pęknie to było w czwartek wieczorem. Bajkowo, nierealnie lśniąco, skrząco i czyściutko. W piątek rano było gorzej, o wiele gorzej.
Śnieg mokry, ciężki, w takiej ilości, zrobił spustoszenie w ogrodzie.
Dokumentacja pogromu. Było pochmurno i mgliście, kiedy robiłam zdjęcia. Pogoda adekwatna do mojego nastroju w tym momencie.

 Jedna z gałęzi tui. Kiedyś ojciec posadził tuje-odmianę, która nie nadaje się do naszego klimatu. Ta odmiana ma wiele pni  i jak zasypie tuję śnieg, pnie się rozłamują. Same się już nie podniosą, a przywiązywanie jest uciążliwe. Pozostaje taki pień wyciąć.
 Duży konar morwy. Przeznaczony do wycięcia. W zeszłym roku mokry śnieg złamał konar sąsiedni. Zostawiliśmy ten z nadzieją, że nic mu się nie stanie. Jak widać, stało się.
 To są krzewy: śniegulicy, szczodrzeńca i tawuły. Ciekawa jestem, czy się wyprostują, kiedy śnieg stopnieje.
 Dostało się starej śliwie w ogrodzie u siostry. Złamany konar zatarasował ścieżkę po naszej stronie. Dobrze, że płotu nie wyłamał.
 Gałąź brzozy. Paskudnie to wygląda. Chyba też do wycięcia.
 Kępa krzewów: Jaśmin pachnący, śniegulica i tawuła. Żal patrzeć
 Gałęzie wierzby mandżurskiej. Omal się nie popłakałam, kiedy spojrzałam w górę.
 Moja piękna, wielka wierzba, jest w opłakanym stanie. Nie zdążyła zrzucić wszystkich liści i ten mokry śnieg, miał doskonałą płaszczyznę do osiadania.
 Górne gałęzie połamane, jeszcze wiszą, inne leżą na dole.
 Śnieg połamał spore konary. W zeszłym roku, nasi drwale, zrobili mojej ulubienicy kosmetykę- wycięli suszki, nadali jej ładny kształt.
 Teraz zostało to.
 Trzeba ją całą ściąć. Chyba w tym dniu pojadę gdzieś poza ogród:(
 Następna odmiana iglaka- jałowiec pospolity Mayer, która ma tendencję do wyłamywania się. Ten cały nie wytrzymał naparu śniegu i wywrócił się. Oparł się na płocie, ale nie uszkodził go. Niestety cały do wycięcia, co zrobiliśmy dzisiaj. Z drugiej strony płotu leży na ziemi identyczny krzew- też nie wytrzymał ciężaru śniegu.
Widok jałowca od strony tarasu. Teraz jest tam pusto i nijako.

Nie robiłam zdjęć wszystkich zniszczeń, bo to takie drobniejsze. Wczoraj rano, gdzie mogłam, tam otrzepywałam rośliny z mokrego śniegu. Te mniejsze i bardziej wiotkie dało się oczyścić, te grubsze muszą sobie same radzić.

Tak wyglądała wierzba w maju tego roku

Zima dopiero się zaczyna. Mam nadzieję, że coś z naszego ogrodu jeszcze zostanie.

19 listopada 2017

A teraz już poważnie, bo robi się coraz ciemniej wokoło....

Ten marsz naziolów z "bogiem" na sztandarach, to dzielenie narodu, to odbieranie praw, ta policja, która pacyfikuje protestujących w obronie praw, a kryje się przed polskimi faszystami, ta "oświata" bezmyślności oraz poddaństwa i "nauka" bez kręgosłupa.. to zakłamanie... te wyzwiska rzucane przez pisowskich posłów i ministrów na polskich obywateli...to wpychanie w średniowieczne mroki...to bezduszne traktowanie ludzi chorych, starych i żyjących w ubóstwie...
 A my, Polacy, dajemy sobą manipulować, słuchamy tego, co na wygodne, co nie każe myśleć, byle napchać kieszenie, lodówki, byle mieć furę i komórę... dalej do przodu, co nam bliźni w potrzebie... co tam sąsiad, jak będzie trzeba, to się doniesie na niego...wszak i tak moja chata z kraja....latamy co niedzielę do kościoła uspokoić sumienie, rzucamy grosze na tacę, niech ma ten czarny, bo inaczej nie ochrzci, nie da ślubu, nie pogrzebie....potem... potem do galerii na frytki, lody a dzieciaki na dmuchańce, piłki w wannie i Big Maca...wartości???? jakie wartości???? a co nas one obchodzą... tu i teraz się żyje....
brak słów...



"Patrz mój dobrotliwy Boże
Na swój ulubiony ludek,
Jak wychodzi rano w zboże
Zginać harde karki z trudem.
Patrz, jak schyla się nad pracą,
Jak pokornie klęski znosi
I nie pyta - Po co? Za co?
Czasem o coś Cię poprosi:

- Ujmij trochę łaski nieba!
Daj spokoju w zamian, chleba!
Innym udziel swej miłości!
Nam - sprawiedliwości!

- Smuć się Chryste Panie w chmurze
Widząc jak się naród bawi,
Znowu chciałby być przedmurzem
I w pogańskiej krwi się pławić.
Dymią kuźnie i warsztaty,
Lecz nie pracą a - skargami,
Że nie taka jak przed laty
Łaska Twoja nad hufcami:

- Siły grożą Ci nieczyste
Daj nam wsławić się o Chryste!
Kalwin, Litwin nam ubliża!
Dźwigniem ciężar Krzyża!

- Załam ręce Matko Boska;
Upadają obyczaje,
Nie pomogła modłom chłosta -
Młodzież w szranki ciała staje.
W nędzy gzi się krew gorąca bez sumienia i bez oddechu,
Po czym z własnych trzewi strząsa
Niedojrzały owoc grzechu.

- Co zbawienie nam, czy piekło!
Byle życie nie uciekło!
Jeszcze będzie czas umierać!
Żyjmy tu i teraz!

- Grzmijcie gniewem Wszyscy Święci!
Handel lud zalewa boży,
Obce kupce i klienci
W złote wabią go obroże.
Liczy chciwy Żyd i Niemiec
Dziś po ile polska czystość;
Kupi dusze, kupi ziemie
I zostawi pośmiewisko...

- Co nam hańba, gdy talary
Mają lepszy kurs od wiary!
Wymienimy na walutę
Honor i pokutę!

- Jeden naród, tyle kwestii!
Wszystkich na raz - nie wysłuchasz! -
Zadumali się Niebiescy
W imię Ojca, Syna, Ducha...

- Co nam hańba, gdy talary..."

14 listopada 2017

Jest problem, jest muza....

Jest problem. Jak jest problem, to trzeba go zgryźć, a jak trzeba go zgryźć, to musi być mocna muza.
Kiedy się uporamy, to opiszę. A może nie...:)
 A muzy warto posłuchać:)
PS. Problem z rzędu technicznych, nie boli, ale wkurza.