Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.

„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway

21 czerwca 2026

Z Langwedocji na Śląsk.

 

 Pałac w Baranowicach po przebudowie na początku XIX wieku.

Po obejrzeniu pałacu w Boryni, wróciliśmy do weta, ale jak już pisałam, ludzi z psami było jeszcze więcej niż za naszym pierwszym podejściem. Zrezygnowaliśmy. Wróciliśmy do weta w sobotę, Beza została przebadana i po wizycie pojechaliśmy zobaczyć następny pałac, który znajduje się na obrzeżach Żor. 

Pałac w Baranowicach miał sporo właścicieli (do XIX wieku), a przy ich wypisywaniu, można się naprawdę podłamać, ech te nazwiska niemieckie, austriackie, czeskie i nawet francuskie (straszna pisownia).

W przeciwieństwie do historii pałacu w Boryni, historia tego pałacu jest lepiej udokumentowana, co wprawia mnie w lekką frustrację, jak zawsze, przy sporej ilości informacji oraz zdjęć- nigdy nie wiem, co wybrać, by wciągnęło i nie zanudziło. Dla mnie wszystko jest godne uwagi, ale to jest tylko blog, a jego czytelnicy mają różne zainteresowania, niekoniecznie historyczne, czy podróżnicze. W przypadku Baranowic, więcej informacji dotyczy współczesności, niż jego dawnych dziejów.

Tym razem wkleję cytat mówiący o tym, kto był w posiadaniu obiektu aż do XIX wieku.

„Zanim w Baranowicach powstał Pałac, tereny największej dzielnicy Żor należały do wielu właścicieli. Najwcześniej, bo już od XV wieku ich właścicielką była Helena Korybutówna, żona księcia Jana II. Księżna darowała ziemię rycerzowi Mikundey’owi. W 1436 roku wykupił je Mikołaj Szoszowski, by następnie sprzedać je Jerzemu Osińskiemu. Kolejnym właścicielem został Johann von Trach z Brzezia na Starych Gliwicach, który w 1556 roku za 4650 talarów wykupił majątek 
w Baranowicach i bezludne w tym czasie Szoszowy. Trachowie byli starym szlacheckim rodem i to dzięki nim w XVII wieku powstał tutaj pierwszy murowany dwór (zwany zamkiem). Pozostałości pierwszej budowli można znaleźć w trzech pomieszczeniach na parterze o krzyżowych sklepieniach, które stanowią najstarszą część pałacu.

Rodzina Trachów była właścicielami majątku aż do drugiej połowy XVII wieku. W okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) dobra zostały poważnie zrujnowane. W późniejszych latach obiekt przechodził z rąk do rąk, a jego właścicielem byli między innymi baronowie Królestwa Czeskiego, cesarski administrator upraw tytoniowych czy też królewski zarządca żup solnych w Brunn. W latach 1803-1811 Pałac należał do Anny Heleny von Czarnetzkiej, po której śmierci posiadłość przeszła na córkę Joannę, wdowę po Henryku baronie von Durant de Sénégas, kapitanie wojsk pruskich. Okres ten zaczyna dzieje baranowickiej linii Durantów. W tym czasie w miejscowości żyło 209 osób.”

Rodzina von Durant pochodziła z Langwedocji. Drugi człon ich nazwiska,

„de Sénégas”, pochodzi od nazwy ich tamtejszych dóbr rodowych- Château de Sénégas w Bas Lanquedoc koło Nimes. Jej członkowie byli hugenotami (ewangelikami). Kiedy za Ludwika XIV, we Francji, zaczęły się prześladowania innych wiar niż katolicka, Durantowie uciekli do Brandenburgii, zostawiając we Francji dwie linie rodowe. W Niemczech ich posiadłością były dobra Strubenberg, a na Górnym Śląsku, od 1811 r. Baranowice, Szoszowy i Osiny, dziś dzielnice Żor. Majątki te, na drodze spadku, otrzymała od swojej matki owdowiała Joanna baronowa Durant de Senegas, z domu von Czarnecka. Oprócz wymienionych miejscowości, rodzina Durantów posiadała również majątki w Nowym Dworze oraz Wielowsi, Błażejowicach oraz Sierotach. W zasadzie główną siedzibą rodu- linii śląskiej, była Wielowieś i o tej linii zostało sporo informacji w dokumentach, które ocalały po wojnach.

Herb rodu von Durant de Sénégas
 

Baranowice wraz z okolicznymi ziemiami odkupił 11 listopada 1827 r. od Joanny von Durant, jej syn, Emil baron von Durant de Senegas. Miał dwóch synów: Hansa i młodszego Emila.

Durantowie byli właścicielami pałacu w Baranowicach około 100 lat. W tym czasie wpływali na życie okolicznych wiosek, ale również na życie miasteczka, jakim były Żory. Emil Henryk Erdmann Konrad von Durant de Sénégas, był jednym z najbardziej wpływowych ludzi rodu, którego król pruski mianował landratem powiatu rybnickiego. Za jego czasów majątek przeżywał koniunkturę i zajmował 6 miejsce w powiecie. To on zarządził przebudowanie dotychczasowego barokowego pałacyku w budynek klasycystyczny. W ramach rozbudowy dobudowano dwa jednopiętrowe skrzydła boczne. Wykonana została również sztukateria w stylu renesansu włoskiego. Wokół pałacu kazał założyć park w stylu angielskim.

Hans, jako pierworodny, odziedziczył po ojcu Baranowice i Szoszowy.

Baron Hans von Durant, drugi z „panów na Baranowicach”, też zasługuje na szczególną uwagę. Był oficerem w 3 gwardyjskim pułku ułanów w Poczdamie. Brał udział w wojnie z Francją. Za wyróżnienie się męstwem, w bitwie pod Sedanem, został odznaczony Żelaznym Krzyżem I klasy.

I tu dygresja- Pałac w Baranowicach był w granicach państwa pruskiego od wojen śląskich- to było normalnie funkcjonujące państwo z prawem pruskim i obywatelami pruskimi jako jego mieszkańcami na tych ziemiach. I to tu było normalne. Najczęściej właścicielami majątków byli Prusacy/Niemcy, a chłopi deklarowali się jako Ślązacy- to tak w uproszczeniu. Nie było jakichś ogromnych niesnasek narodowościowych, bo to funkcjonowało od 1742 roku. Czyli prawie 200 lat- do roku 1922 roku, powiat rybnicki leżał w państwie pruskim (gdzie tu mowa o jakich rzekomych ziemiach polskich?). 

 Hans von Durant, ze związku z baronówną Elly von Hahn, miał dwie córki i trzech synów. Pierworodną była Elsa (o niej napiszę na samym końcu posta, bo była niebanalną kobietą i warto ją bliżej poznać), młodsza miała na imię Frieda. Pomiędzy siostrami było trzech braci: Emil, Charles i Constantin.

Rodzina Durantów- od lewej: Frida, potem chłopcy, ale nie wiem, który jest którym, bo nie podpisano, Else, baronowa Elly i baron Hans.

Emil z marł w wieku 30 lat nie założywszy rodziny, Constantin także nie założył rodziny, natomiast Charles miał dwie córki. Spadkobiercą Hansa był najstarszy Emil, a po jego bezpotomnej śmierci jego młodszy brat Constantin (Charles wyjechał, jego żona była Szwajcarką). Ten w 1914 r. sprzedał majątek przedsiębiorstwu Bergwerksgesellschaft Georg von Giesche’s Erben AG.

Frida, wyszła za mąż, za swego kuzyna Harrego von Durant z linii Durantów, posiadających majątek w Wielowsi niedaleko Gliwic. Rodzina była przeciwna temu małżeństwu ze względu na bliskie pokrewieństwo. Młodzi zostali poddani trzyletniemu okresowi próbnemu. Przetrwali ten okres i zawarli ślub. Ani Frieda, ani Harry nie dziedziczyli rodzinnych posiadłości. Nabyli oni, na Dolnym Śląsku, majątki: Volfshayn (Wilczy Las) oraz Martinwaldau (Szczytnica).

Od czerwca 1914 roku majątek Durantów w Baranowicsch, był już własnością przedsiębiorstwa Bergwerksgesellschaft Georg von Giesche’s Erben AG. Tak, tak, spadkobierców tego Gische, który miała kopalnię „Gische”, a oni wybudowali w Katowicach Giszowiec- osiedle ogród, dla robotników.

I znów dygresja- w czasach, kiedy na ziemiach Kongresówki polscy panowie mieli majątki i niezbyt interesowali się losami chłopów (znów upraszczam), to na tych „okropnych” ziemiach pruskich (na tym okropnym Śląsku), przedsiębiorcy budowli dla robotników swych fabryk osiedla i jako bonus dawali im jeszcze małe ogródki.

Zarządzający przedsiębiorstwem nakazali zaadaptować pałac na ośrodek wczasowy dla pracowników kopalni „Gische”.


„W 1926 r. akcjonariat spółki akcyjnej Giesche w Katowicach, twierdząc, że władze polskie utrudniają jej działalność, sprzedał akcje koncernowi Silesian-American Corporation – SACo.” I tu widać jak polskie władze (poplebiscytowe) podchodziły nawet do tak, wydawałoby się, pozytywnych działań, jakimi było choćby utworzenie domu wczasowego dla robotników, w kontekście własności niemieckiej. W sumie to był trudny czas dla Ślązaków, deklarujących się po stronie albo jednego, albo drugiego państwa. Nigdy nie wiedzieli, z której strony dotkną ich represje.

„Po agresji III Rzeszy na na Polskę, 1940 r. zarząd spółki został usunięty przez okupacyjne władze niemieckie, a macierzysta firma Giesches Erben odkupiła amerykańskie udziały.”

A potem w pałacu się działo i to niekoniecznie fajnie. Zjeżdżali do niego na bibki hitlerowcy (oficerowie różnej rangi), działający w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.

Podczas okupacji- hotel dla hitlerowców.
 

Czasem polskiej służbie pałacowej udawało się od nich wyciągać informacje na temat więźniów- kilkunastu ludzi ocalono.

Po zakończeniu wojny niemiecka spółkę „Gische” znacjonalizowano, a ziemię należącą do majątku Baranowice, rozparcelowano. Pałac wtedy przeznaczono na budynek kolonijny dla dzieci pracowników śląskich hut.

Od września 1951 roku, w pałacu działała szkoła podstawowa (no właśnie, kolejny pałac jako miejsce dobre na szkołę.) We wczesnych latach powojennych organizowano bardzo dużo tzw. czynów społecznych. Podczas tych czynów podnoszono kraj z ruiny, porządkowano, naprawiano, budowano. Tak też było w szkole w Baranowicach. Uczniowie sami doprowadzili park do porządku, wycinali krzewy, wysypywali ścieżki żwirkiem, stworzyli sobie boisko i posadzili nowe drzewa.

 Mimo dbałości o budynek przez konserwatora zabytków i dyrekcję szkoły, ten zaczął się bezczelnie, jakby na złość władzy ludowej, sypać. Kiedy zawalił się kawał sufitu w sali gimnastycznej, zadecydowano, że dalsza nauka w obiekcie jest niebezpieczna.

Przed remontem czasy współczesne.
 

W 1990 roku miasto wystawiło pałac na sprzedaż. Pierwszy właściciel zbankrutował, a kolejny o budynek nie dbał, pałac popadał w dalszą ruinę, zaczął się walić pałacowy dach i zaczęły pękać ściany. W 2007 roku Żory postanowiły odkupić obiekt, ruszyły prace remontowe w miarę możliwości finansowych miasta. Dopiero po dofinansowaniu z Unii, prace ruszyły na całość i w 2024 roku wyremontowany pałac został udostępniony mieszkańcom miasta oraz gminy. Jest on ośrodkiem kulturalnym, gdzie prowadzi się wiele zajęć w ramach różnych pracowni, a także kółek zainteresowań, organizuje imprezy kulturalne. W pałacu jest również restauracja Charlotta. Więcej o odremontowanym pałacu napiszę w kolejnym poście.

Odrestaurowano i urządzono również park pałacowy- jest on nadal w stylu angielskim.

Wracając do Durantów- Else, pierworodna córka rotmistrza, była koneserką sztuki i w swoich prywatnych zbiorach posiadała obrazy olejne: Vincenta van Gogha („L’Arlesienne, Madame Ginoux”), Paula Cézanne’a („Pejzaż”) i Paula Gauguina („Inwokacja”).

Wyszła za mąż za okulistę Rudolfa Tischnera i odtąd była znana w świecie artystycznym jako Else Tischner von Durant.

Else była artystką malarką- wykształcenie artystycznie zdobyła w Paryżu- tam poznała wielu przedstawicieli francuskiego impresjonizmu oraz studiowała w Monachium w Damen- Akademie. Jedne źródła podają, że na stałe osiadła w Paryżu, inne, że w Monachium (w 1901 roku). W latach 1911-1913 mieszkała we Fryzyndze. Tam urodziła córkę (1913 rok).

We Fryzyndze (Freising) została zapamiętana nie tylko jako malarka, ale również jako właścicielka cennych obrazów oraz promotorka młodych artystów. Francuska sztuka nowoczesna, cieszyła się ogromną popularnością wśród niemieckich koneserów, te dobra stanowiły ponoć ekskluzywny styl życia. Tegoż samego roku rodzina przeprowadziła się do Monachium i dwa lata później zbudowała dom w Icking.

Prawdopodobnie z matką- zdjęcie pochodzi z czasów, kiedy mieszkała jeszcze w Baranowicach.
 

Else była przedstawicielką artystycznej awangardy niemieckiej. Jej dorobek obejmuje około 130 prac malarskich, rysunkowych, graficznych oraz projektów tapiserii. Malowała portrety, pejzaże, martwe natury. Często w technice olejnej. Zachowały się zdjęcia obrazów z motywami Freisinga. Same obrazy spłonęły podczas II wojny. Else funkcjonowała w świadomości społecznej bardziej jako kolekcjonerka dzieł sztuki niż malarka, toteż nie katalogowano jej obrazów. W necie, mimo długich poszukiwań, znalazłam tylko jej dwa obrazy- martwą naturę (panel) oraz portret męża. 


 W życiu prywatnym nie była szczęśliwa. W 1917 roku rozwiodła się. Z powodów ekonomicznych została zmuszona do sprzedaży trzech obrazów ze swej cennej kolekcji. Podczas II wojny światowej, w 1944 roku, mieszkanie baronowej, w Monachium, zostało zbombardowane. W tym samym roku jej córka popełniła samobójstwo.

Po nieszczęściach dwóch wojen, rozwodzie, śmierci córki, na starość przeniosła się do Moosburga, gdzie zamieszkała w prymitywnej chacie z małym ogródkiem. Do samego końca jej życia, odwiedzali ją znani malarze.

W liście do znajomego (1954 rok) pisała: „Nigdy nie przypuszczałam, że stanę się tak biedna. Zmarła w 1958 roku. Obrazy z jej słynnej kolekcji, z roku na rok zyskiwały coraz większą cenę. Paradoksem jest to, że Elsa zmarła jako biedaczka, mając w posiadaniu tak cenne obrazy.

O Else von Durant dowiedziałam się więcej z zagranicznych wpisów w Necie niż z notki w izbie pamięci.

To przetłumaczona przez translator notka, którą znalazłam na stronie „manuskrypty”. Jest to list Franza Marca do Elsy von Durant. Z malarzem łączyła j przyjaźń, ale bardziej wystąpiła w jego życiu jako promotorka jego twórczości. Else kupowała jego dzieła oraz dzieła innych młodych artystów, zanim stali się sławni, wspomagając w ten sposób ich twórczość. W 1916 roku Marc zmarł, ale Else dalej promowała jego malarstwo

„ Z niemieckiego

Malarce i kolekcjonerce sztuki Elsie Tischner-von Durant (1876–1958), która właśnie kończyła swój pobyt w Paryżu, Marc przesyła swoje i Marie Schnür (1869–1934), którą poślubił kilka tygodni wcześniej, „najserdeczniejsze pozdrowienia dla wszystkich pięknych rzeczy, które tam są” i życzy „abyście przeprowadzili się na wieś niedaleko nas tego lata…”. W każdym razie, powinna odwiedzić Marców w ich domu przy Schellingstrasse w Monachium natychmiast po powrocie. Baronowa, urodzona we Wrocławiu, która spędziła pewien czas w Paryżu i uczęszczała do monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych, wyszła za mąż za okulistę Rudolfa Tischnera w 1909 roku, z którym w 1911 roku przeprowadziła się do Fryzyngi. Tischner-von Durant była znaną kolekcjonerką sztuki – posiadała dzieła między innymi Van Gogha, Cézanne'a i Gauguina – a sama była utalentowaną malarką, blisko związaną z Marcem, Schnürem i Jawlenskim. Jej twórczość została ponownie odkryta dopiero niedawno.” 

Po lewej oryginał listu Franza marca, po prawej tłumaczenia-niemieckie i angielskie. W źródłach adres strony, na której to znalazłam. 



Niedawno UM Żory wydał książkę poświęconą tej artystce. Na pewno w niej znajduje się wiele interesujących informacji o życiu tej malarki.

Jak wygląda pałac współcześnie, napiszę w następnym poście o Baranowicach.




https://palacbaranowice.zory.pl/historia/

https://sokoliszlak.cba.pl/?page_id=1163

https://www.facebook.com/wielowies/photos/durantowie-z-wielowsi-to-by%C5%82/1533045863389494/?locale=de_DE

http://www.manuscryptum.de/Kataloge/manuscryptum2021.pdf

https://www-merkur-de.translate.goog/lokales/freising/freising-ort28692/elsa-tischner-von-durant-eine-kuenstlerin-in-freising-9851519.html?_x_tr_sl=de&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://www.sueddeutsche.de/muenchen/freising/vortrag-beim-historischen-verein-van-gogh-in-freising-1.3959813

https://www.arcadja.com/auctions/en/lot/twe4cwlo/