„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway

13 maja 2026

Różowa Wenus.

 

Minęło, ale było. Początek maja- po prostu majowo i świątecznie było. Trochę koszenia, trochę plewienia, trochę sprzątania i krótki wypad do Czech z Bezką. Teraz to oficjalnie Czechia, ale jak chciałam odmiany w dopełniaczu- Czechi czy Czechii, to głupia AI obstaje za: „do Czech” (według mnie poprawnie jest do Czechi, no chyba, że traktuje się ją jako zachodnią nazwę, to Czechii- zwariować można- stosuję polskie zasady). A jeśli się uprzeć przy nazwie Czechia (nawiasem mówiąc to tylko angielska nazwa Czech), to nie odmienia się- byliśmy w Czechia i już.

W sobotę- 2 maja- pojechaliśmy do Ostrawy Landeka. Wcześniej wyczaiłam, że jest tam park z muzeum górnictwa i z małym pomnikiem kobiecej figurki. Nie muzeum górnictwa mnie ciągnęło, a właśnie ta figurka. Bo... archeolodzy, którzy ryją w ziemi oraz przegrzebują planetę wszerz i wzdłuż, w poszukiwaniu wszelakich dowodów na pochodzenie ludzkości, tudzież z chęci poznania jej rozwoju, natknęli się na wzgórzu, niedaleko Ostrawy, na resztki osady/obozowiska (kultura grawecka) sprzed 25000 lat. I tam wykopali bardzo ciekawą figurkę z rudy żelaza.

Sporo historii regionu, tej najdawniejszej, poznałam. Mieli tu swoje osady Celtowie, mieli osady Gołęszyce- choćby Stary Cieszyn lub inaczej Cieszynisko w Podoborze (doskonale zrekonstruowana osada słowiańska), ale nie spodziewałam się, że historia osadnictwa, na tych terenach, sięga tak daleko wstecz.

Ale po kolei. Była sobota, w Polsce kolejne święta, ale w Czechach normalny weekend. Tyle razy byliśmy w Czechach w sobotę i ruch był raczej mizerny, a tym razem ludziska jakby się wściekli- kiedy dojechaliśmy do parku, wszystkie miejsca na parkingu były zajęte. Całe szczęście, że można było parkować również na obrzeżach trawników i zajęliśmy, na brzegu takiego, jedno z ostatnich wolnych miejsc. Wygląda na to, że park w Ostrawie Landeku jest bardzo popularny- nawet orszak weselnych aut zjechał wzdłuż parkingu pod widniejącą w dali knajpkę. Cały park jest rozległy- jest w nim akwarium, knajpki, pomnik mamuta oraz zrekonstruowana osada łowców mamutów, place zabaw, trawniki pod kampery, boisko do tenisa ziemnego, stara kopalnia itp. Nas interesowała głównie figurka. Całe szczęście, że mijaliśmy ją, jadąc na parking, dlatego nie musieliśmy pchać się w tłum ludzi w parku. Poza tym robił się upał- była 11 przed południem i widać było, że siada nam kondycja- szczególnie Bezce, bo jej gęste futro raczej nie nadaje się do spacerowania w upale.

Zeszliśmy w dół, szukając figurki, doszliśmy do lokomotywy, ale Wenus nie było. Zatem zrobiliśmy odwrót i poszliśmy w górę.  

Przy drodze, na skraju terenów zielonych, stoi rzeźba św. Prokopa z Sazawy- patrona czeskiej ziemi. Był on pustelnikiem i opatem, założonego przez siebie opactwa benedyktynów w Sazawie. 

Sazawa była dużym ośrodkiem słowiańskim, przed przybyciem chrześcijańskich mnichów. Kult Prokopa jest mocno związany z tradycją liturgii słowiańskiej i piśmienniczej oraz z ujarzmianiem diabła (figura przedstawia Prokopa trzymającego stopę na plecach diabła)- to postać historyczna, która wspierała tradycję słowiańską wtedy, kiedy w Czechach już mocno dominowała tradycja łacińska.  Św Prokop uznawany jest również za świętego od spraw trudnych, a jego święto w Czechach przypada na 4 lipca.

Legenda mówi, że św. Prokop, prowadząc ascetyczny tryb życia, sam orał ziemię pługiem, w który był zaprzęgnięty diabeł. Kiedy diabeł próbował brykać, św. Prokop, by go ujarzmić, używał krzyża.



Wzdłuż drogi dojazdowej, ustawiono maszyny górnicze, a przy zakręcie stoi mały parowóz. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że maszyny, które są przecież jakąś historią tego okręgu, są zaniedbane. Trochę mnie to zbulwersowało, ponieważ dotychczas wszystkie obiekty, zwiedzane przez nas  po czeskiej stronie, były w miarę zadbane, a tu maszynowy horror postawiono na trawnikach. 

Maszyny stoją również na trawnikach przy parkingu.

Tutaj fragment chodnika kopalnianego z wagonikiem podwieszanym


 I fragment chodnika z kombajnem.

 

I jeszcze jeden kombajn.

 

maszyny ustawiono również przy hali, w której obecnie znajduje się boisko do squasha.


 

Nie robiłam zdjęć wszystkich maszyn, bo po pierwsze są zaniedbane, a po drugie ich nazwy są po czesku- nie znam technicznych czeskich nazw, mogłam się tylko domyślić, jakie to niektóre maszyny są. 

Kto nie ma klaustrofobii i nie boi się zjechać w dół do kopalni, może jej część zwiedzić. Kopalnię zachowano w dobrym stanie i jej część jest udostępniona dla turystów. Zwiedza się ją z przewodnikiem. Ja jednak, gdyby nawet nie było z nami Bezki, podziękowałabym już na wstępie za taką atrakcję, zanim ktoś bąknąłby „A”. W życiu pod ziemię nie dam się zaciągnąć. Byłam kilka razy w Wieliczce, byłam w Sztolni Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach i ewentualnym następnym takim atrakcjom, mówię stanowczo NIE!

Obok parku znajduje się dosyć stroma góra ze ścieżkami edukacyjnymi. U jej podnóża odkopano obozowisko łowców mamutów.

Otóż ci łowcy mamutów, którzy żyli w okresie paleolitu, spostrzegli, że w tym miejscu występują, na powierzchni ziemi, niezwykłe kamienie- prawdopodobnie złoże było tuż pod powierzchnią, przez wieki zapadało się coraz niżej. Współcześnie zastanawiano się, w jaki sposób, w tak dawnych czasach, zorientowano się, że te czarne kamienie mają właściwości przydatne do życia. Przypuszczalnie, po przypadkowym uderzeniu pioruna, kamienie się tliły lub podczas wypalania łąki kamienie jeszcze długo się żarzyły, co spostrzegli ówcześni mieszkańcy obozowiska i wykorzystali to. Ślady użytkowania węgla przez łowców mamutów, znaleźli archeolodzy w resztkach paleniska.

Tak czy siak, zaczęto te kamienie pozyskiwać w większej ilości aż w końcu, w 1830 roku, wybudowano kopalnię, w której bardzo długo wydobywano najlepszy gatunkowo węgiel. Kiedy złoże węgla się wyczerpało, kopalnię zamieniono w atrakcję turystyczną.

Wracamy do głównej przyczyny naszej wyprawy- paleolitycznej figurki. 

Na początku jej replika stała w lesie przy jednej ze ścieżek edukacyjnych.

Teraz stoi w miejscu, w którym ją odkopano. 

Postument zrobiono z gabiony. Figurkę pomalowano na ciemnoróżowy kolor. Hmmmm... może i inspiracja jakaś była, by nie tworzyć kolejnego kamiennego nudnego obelisku, ale.... ale ta figura również jest poharatana przez czas, farba złazi z niej na dole. I ta malutka tabliczka z nikłą informacją, czego dotyczy pomniczek. Zrobiło mi się nijako, bo przecież takie miejsce, taki artefakt, a tu kompletny brak jakiegokolwiek docenienia, że wykopało się taki skarb historyczny. I ta gabiona zamiast normalnego postumentu z kamienia, czy choćby drewna, bardzo mi nie pasuje. Ja w ogóle nie rozumiem, jak można zachwycać się gabioną- płoty gabionowe, ścianki gabionowe, donice gabionowe.... kupa kamieni wciśnięta w siatkowe uwięzi. Niektórzy sadzą w ściankach gabiony rośliny i to w jakiś sposób rozbija te kamienne ściany, ale same gabiony robią na mnie przygnębiające wrażenie.

A gabiona pod figurką pasuje mi tak, jak falbanki paują krowie.

Oryginalna figurka- Wenus z Pietrzkowic (Wenus z Petřkovic albo Wenus z Landeka), wygląda tak.

Łowca mamutów wyrzeźbił ją 25000 lat temu w hematycie (hematyt jest bardzo twardy, gorzej się go obrabia niż kamień, czy kość- na terenie Śląska Cieszyńskiego, od Ostrawy po Trzyniec, były niewielkie złoża tego surowca). Rzeźba przedstawia tors młodej kobiety lub dziewczyny. Oryginał ma 4,6 centymetrów. Przypuszcza się, że brak głowy był zamierzonym zabiegiem twórcy. Interesujące jest to, że sylwetka tej figurki różni się od innych kobiecych figur, powstałych w okresie paleologicznym. Figurka z Petrzkowic odzwierciedla postać szczupłej kobiety, natomiast inne figurki kobiet, choćby tak bardzo znana Venus z Villendorf, 

 


przedstawiają kobiety z obszernymi biodrami i dużym biustem. No i mają głowy.

A teraz dodatkowa ciekawostka- jest jeszcze jedna Wenus, odmienna od tych biodrzastych, odkopana na stanowiskach archeologicznych niedaleko Raciborza (figurki kobiece z okresu paleolity też odkopano w wielu miejscach w Europie). 


Wykopaliska prowadzono przed powstaniem zbiornika przeciwpowodziowego Dolna Odra. Wenus z Raciborza powstała w  paleolicie, ale wykonana jest z gliny. Ta ma szerokie biodra i płaski biust, a jej głowa jest pomiędzy wyciągniętymi w górę ramionami..

Figurkę z Pietrzkowic odkrył Bohusław klima w lipcu 1959 roku, na wzgórzu Landek. Oryginał znajduje się w Instytucie Archeologicznym w Brnie.  Figurka została wykopana na terenie obozowiska łowców mamutów. Leżała pod trzonowcem mamuta.

Park w Landeku ma status Narodowego Zabytku Narodowego (Národní přírodní památka) i jest znany geologom oraz archeologom z całego świata.

Prawdopodobnie wrócimy do tego parku obejrzeć zrekonstruowane obozowisko łowów mamutów oraz inne atrakcje. Musimy wybrać taki czas, kiedy nie będzie tam tłumów ludzi żądnych weekendowej rozrywki.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Prokop_z_Sazawy

https://www.naszesudety.pl/landek-park-gornictwo-przyroda-i-szczupla-wenus.html

https://www-lands--of--venuses-eu.translate.goog/v-b-petrkovice/w-b-petrkovice.html?_x_tr_sch=http&_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://www.krajoznawcy.info.pl/landek-kopalnia-i-gorniczy-ratownicy-40023