W lasku, pod jodłami, spora kupka piór i pierza. Z dużego ptaka została. Nie mam pojęcia, co zeżarło ptaka i co zostało pożarte. Może zjedzona została uszatka, może krogulec, a może wręcz jastrząb. Może żarłokiem okazał się właśnie jastrząb- nie, chyba nie, to się stało w nocy, a jastrzębie w nocy nie polują (ale mógł zapolować o brzasku). Prawdopodobnie myśliwym była kuna. A z drugiej strony, mogła to być inna sowa. Między gatunkami sów wcale nie ma miłości. Sowy uszatki padają ofiarą puchacza, puszczyka- a puszczyki przecież rezydują w pobliskich zagajnikach. W głowie mi się nie mieści, by sowa zeżarła drugą sowę. No cóż. Na razie mogę się tylko domyślać, co było myśliwym, a co jego ofiarą. Nadal popiskują młode uszatki. Aż strach pomyśleć, że ofiarą mogło być któreś z rodziców. A z drugiej strony, te młode są z wiosennego lęgu, czyli powinny już się powoli usamodzielniać. Brakuje im może z tydzień, a może dwóch, by samodzielnie zaczęły polować. Natura zmusi ich do wcześniejszego stania się dorosłym ptaszorem. Bywa.
W zeszłym roku o tej porze młode uszatki były takie. Ta siedziała na krzaku bzu.
Jakieś niemrawe to lato. Więcej teraz siedzę w domu i na tarasie, niż w ogrodzie. Nie chce mi się w nim pracować. W sumie to tej pracy jest coraz mniej. No może przecinanie znowu się szykuje i to duże, ale z tym się nie spieszy. I pocieszające jest, że rudych ślimoli, bez skorupy, jest mało w tym roku. Natomiast namnożyło się tych małych z kolorową skorupą na grzbiecie. Są mniej żarłoczne i jakby „przyjemniej” usuwa się je z roślin.
Pojawiły się, w ogrodzie, żaby łąkowe i jest więcej rzegotek zielonych.
A ogród zamilkł- nie śpiewa żaden ptak oprócz zięb i „gruchotów” gołębi. Tak milczącego ogrodu, o tej porze roku, nie znam. Nigdy takiego nie było, zawsze coś się odzywało. A teraz nawet wilgi są rzadkością. Częściej słychać skrzek srok- może to jest przyczyną milczenia innych ptaków.
Ale często pojawia się on- dzięcioł zielony, a jego szatański chichot niesie się po ogrodzie. Zdjęcia robiłam przez szybę, trzymając w lewej ręce telefon- rozmawiałam z Jaskółem- w prawej aparat. Całkiem nieźle wyszły.
Po dwudniowych ulewach, ziemia jest mokra, ale bez przesady. Rośliny odżyły, znów nabrały masy.
Moja ulubiona wiązówka różowa (jest też biała, dziko rosnąca nad ciekami wodnymi). W ogrodzie rośnie kilka kęp i mam zamiar jeszcze ją rozsadzić, bo to taka niekłopotliwa, bardzo dekoracyjna, zapachajdziura. A najważniejsze, że ślimole w niej nie gustują.
Mój hit ogrodowy- trytomia. Nie spodziewałam się, że tak pięknie, obficie zakwitnie. W zeszłym roku puściła liście gęsto tak, że nie potrafiłam wydostać spomiędzy nich ślimaków, które uwielbiają jej pączki kwiatowe. Jesienią zaryzykowałam i ścięłam wszystko do ziemi, a potem okryłam włókniną. Wiosną długo nie puszczała liści i już się z nią żegnałam, gdy w ciągu kilku dni wystrzeliła w górę. Ślimole też ją w tym roku oszczędziły, bo ich po prostu nie ma. No i zakwitła pięknie.
I jeszcze niska oraz wysoka- pysznogłówki.
W Internecie ciągle pokazują się reklamy sklepów ogrodniczych, które kusza pięknymi zdjęciami różnych roślin (nie dajcie się zwieść, te sprzedawane rośliny nigdy nie będą takie piękne, jak te na zdjęciach reklamowych, stworzonych przez AI).
A tu jest „oszustwo sklepowe”. To sklep, w którym kupuję rośliny od lat i zawsze byłam zadowolona. W zeszłym roku zmówiłam hortensję, która miała być taka.
A otrzymałam taką.
Ta nowa jest śliczna, jednak wolałabym taką, którą już mam. Nowa tworzy kwiatowe kule, które wymagają podpórek, bo się pod ciężarem kładą. Nie chciałam kombinować z podporami. Może nie wyrośnie wielka i kwiaty się jakoś w pionie utrzymają. Docelowo ma mieć 1,20 m.
Na zdjęciu biała, rosnąca przy dużym tarasie, ma z czterech stron ażurowe ścianki, które tworzą ograniczenia dla kwiatów i są podpórkami dla nich.
Jednak, zanim wpadłam na taki sposób podpierania (4 niskie pergole, pospinane zipami, tworzą klatkę na hortensję), przez dwa lata próbowałam różnych podpórek. Wszystkie były do bani.Ta stara, która była wzorem do zakupu takiej samej, tworzy baldachy i pięknie trzyma kwiaty na sztywno.
W tym samym sklepie kupiłam jeszcze dwie hortensje o kwiatach w baldachach, ale one są małe i nawet pąków kwiatowych nie wypuściły w tym roku. Zobaczymy, jakie kwiaty będą miały.Walczę ze sobą, obiecałam sobie, że już żadnej rośliny nie będę kupowała, że nadal będę ograniczała miejsca do plewienia.
Obok mniejszego tarasu.
Powoli- a jednak to tempo nie jest zadowalające- kończę tkanie wiosennego gobelinu. Jeszcze tylko zarobienie i utkanie nowego sposobu zawieszenia gobelinu na drążku. Muszę sama wykombinować, jak to zrobić. Widziałam tylko zdjęcie, ale sposobu wykonania już nie ma.



















