Czerwona na niej sukienka....
Te słowa piosenki sprawiły, że zastanowiłam się nad obrazem wariatki w czerwonej sukience. Właściwie, dlaczego miała ona czerwoną, a nie zieloną, czy żółtą sukienkę?
Czerwień, taka mocna, narzucająca się, byłaby wyróżnieniem dla stanu umysłu nie pasującego do normy? Słowa piosenki to wyraz buntu przeciw rzeczywistości, wyraz pewnego rodzaju szaleństwa, podkreślanie odrębności, jakaś dramaturgia.
A czy przypadkiem w tym naszym szarym społeczeństwie nie jest tak, że pani w czerwonej sukience budzi nie tylko zdziwienie, ale i lekki szok? Zwłaszcza jak wyjdzie w niej na ulicę w tygodniu, albo no zakupy do marketu? Jestem przekonana, ze 9 z 10. osób spojrzałoby na nią ze zdziwieniem.
I nie, nie przesadzam. Dobrze wiemy, że nasza „ulica”, jest szara, smętna i nijaka pod względem kolorów.
„Wariatki” mają swój świat i nie przejmują się tym, co kto o nich myśli. Ubierają czerwone sukienki wtedy, kiedy przyjdzie im na to ochota, Tańczą do zatracenia, w tej czerwieni, tańczą do utraty tchu, wirują, piją alkohol i bawią się, bawią się, bawią się tak, jak chcą. I to jest budujące, przynajmniej dla mnie, i to jest inspirujące.
A potem wpadłam na pomysł, by poszukać w Necie obrazów pań w czerwonych sukienkach. Ciekawa byłam, w jakich sytuacjach i czy w ogóle, malowano panie w tak odważnych kolorystycznie kreacjach. Przecież wiemy na podstawie różnych opisów, że niektóre kolory były na przestrzeni wieków passé.
Najpierw szukałam obrazów znanych malarzy, następnie obrazów malarzy współczesnych.
Sporo tego jest- tych współczesnych jest sporo, sporo też jest fototapet z kobietami oraz dziewczynkami w czerwonych sukniach,
Do prezentacji wybrałam obrazy z przeszłości i obrazy współczesne. Wstrzymałam się od prezentowania fototapet.
Piosenkę najpierw zaśpiewała Halina Frąckowiak w filmie produkcji polskiej. Niestety, film oficjalnie nie doczekał się tytułu, ale nagranie zostało.