Wysłuchajcie do końca, nie zrażajcie się głosem tej pani.
Najpierw rozeznanie
Następnie działanie
Dodam,
że nie tylko w realu są takie "toksyny", w Necie, w blogosferze
( w szerokim kręgu blogów, które znam) widzę, co najmniej, dwa toksyczne
osobniki, które zawłaszczają oraz zatruwają kolejne blogi.
Święto Odzyskania Niepodległości uczczę muzycznie. To jedyna forma, która nasuwa mi się, by nie upolitycznić tego, co już i tak jest upolitycznione do przesady.
Chopin zawsze kojarzy się z polskością, z dążeniem do niepodległości. Bardzo często jego muzyka towarzyszy w tych sytuacjach, gdzie trzeba tę polskość zaakcentować.
I ja dzisiaj właśnie tak zrobię.
Kyohei Sorita od początku (od II etapu, bo nie jest się w stanie przesłuchać wszystkich uczestników w I i II etapie) był moim faworytem 18 Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, który odbył się w październiku tego roku.
Tak, jak gra Sorita, tak sobie zawsze wyobrażałam grę Chopina. Mam grono pianistów, którzy, według mnie, grają muzykę Chopina genialnie. W tym roku dołączył do nich Sorita.
W typowaniu na zwycięzcę niewiele się pomyliłam- Kyohei Sorita zajął II miejsce ex aequo z Aleksandrem Gadijevem.
Wybrałam utwory Chopina najbardziej kojarzące się, przynajmniej mnie, z Polską.
Polonez As- dur op. 53
Scherzo b- moll op. 31
Largo Es-dur „Boże, coś Polskę” (harmonizacja dawnej wersji pieśni) op. posth.
Rondo à la mazur F- dur, op. 5
Jak on pięknie "rozkołysał" frazy kujawiakowe i jak z wyczuciem zaakcentował rytm mazura.
Szkoda, że nie wybrał Etiudy Rewolucyjnej. Już sobie wyobrażam to uderzenie w klawisze, a mocne to on ma.
Zatem
Etiuda h- moll op. 25 nr 10
Dla miłośników Chopina wklejam link z nagraniem koncertu chopinowskiego w wykonaniu Sority. Uczta dla ucha:)
"Tego dnia ukazała się czwarta płyta długogrająca Led Zeppelin z piosenką
"Stairway to Heaven" ("Schody do nieba"), którą wielu uważa za rockowy
utwór wszech czasów, klejnot muzyki rozrywkowej. Kompozycja wokalisty
Roberta Planta i gitarzysty Jimmy’ego Page’a to akustyczna ballada,
piosenka i ostry rock and roll w jednym. - Połączyłem w całość kilka
fragmentów, które powstały osobno. A jedno z kluczowych założeń było
takie, że tempo ma cały czas, od początku do końca, rosnąć - opowiadał
Page. Recenzent "Rolling Stone" pisał, że to utwór nieśmiały i poetycki,
a "New York Times" zauważył, że "w tym heavymetalowym bałaganie jest
wielka sztuka". Utwór nigdy nie został wydany na singlu."
No to chodzimy sobie, co jakiś czas, na te
spacery między sadami. Dzisiaj też byłyśmy. Jednak bez aparatu spacer
jest o wiele spokojniejszy. Robienie zdjęć rozprasza. Powoli kończą się uroki okolicy, bo krajobraz robi się jesienno- listopadowy. Jednak, póki co, druga seria zdjęć z poprzedniego spaceru.
Beza dokarmia się wciąż zieloną trawką:)
Przekwitła nawłoć.
Widok na nasz ogród od południowo- zachodniej strony. Z tej strony sadownik, w miejsce sadu, sadzi krzewy i młode drzewka na sprzedaż.
Na środku widać pięknie wybarwiony tulipanowiec. Po prawej stronie jest nasza część i tam pod brzozami zbieramy grzyby. Z lewej strony tulipanowca jest ogród siostry
Te spacery są przede wszystkim dla Bezy. Podobno pies, kiedy dostarcza mu się dużo bodźców, później się starzeje. No to dostarczamy, dostarczamy.
Beza na spacerach zalicza każdy interesujący ją kąt, obwącha każdą trawkę, krzaczek, drzewko.
Tu próbuje przedostać się do sadu przez zajęczy podkop .
O taki
Takich zajęczych podkopów, wzdłuż płotów, okalających poszczególne sady, jest najwięcej na wiosnę. Wtedy pracownicy sadownika zatykają je listewkami, prętami i czym tylko mogą. Na nic to się zdaje, bo zające robią podkopy w innych miejscach.
Obok płotów rosną samosiejki ligustru. Każdego roku obficie owocują. Zastanawia mnie to, że żadne ptaki na tych owocach nie żerują. Często jeszcze wiosną wiszą na krzewach podsuszone kiście jagódek
Kolor tych owoców jest intensywny i pięknie błyszczą one w słońcu.
A z drugiej strony, w sadzie kilka jabłonek, z których nie zebrano jabłek.
Jabłka obiera się, w tych sadach, w połowie października. Jedzie wzdłuż rzędów traktor ze skrzynkami, a pracownicy obierają do nich jabłka z górnych gałęzi drzewek. Tak to idzie, po kolei, w każdym sektorze sadu i w poszczególnych sadach (jest ich kilka z różnymi odmianami jabłoni). Czasem przez dwa tygodnie góry drzewek są już "puste", a na dolnych gałęziach i pod nimi jest jeszcze pełno jabłek. Potem całą operację z obieraniem powtarza się i zbiera jabłka z dolnych gałęzi. Na końcu zbiera się jabłka z ziemi.
Zdarza się, że na niektórych drzewkach owoce pozostają. Być może są niewymiarowe lub niedojrzałe. Nie wiem, ale tworzą fajne czerwone akcenty.
Te dęby to też samosiejki. Mają około piętnastu lat.
Widok na zagajniki.
Kiedy przestała opłacać się uprawa jabłoni (Rosja przestała odbierać z Polski jabłka), sadownik wyciął sporą część sadów. Na tych zdjęciach widać krzewy borówki amerykańskiej i jeszcze jakieś inne. One rosną na miejscu sadów. Pozostała ziemia po sadach, zasiewana jest kukurydzą.
I jeszcze fajny widok. To już za zagajnikiem i sadem.
A to widok na nasz "zagajnik" oraz chłodnię w sadzie obok. Kiedy ją postawili, byłam załamana. Przesłoniła część pięknego widoku na pola, góry oraz las. Na szczęście nasze drzewa szybko wyrosły i zasłoniły to monstrum.
Wracając, spotkałyśmy dzięcioła, który obstukiwał słup. Ciekawe, bo kiedy wychodziłyśmy na spacer, to w naszym ogrodzie dzięcioł pstry też się znęcał nad słupem. Ten to dzięcioł zielony.
A tu jest powód, dla którego zabrałam na spacer aparat.
Najpierw filmik- nakręciłam trzy, będąc w pozycji ekstremalnej (w jednej ręce smycz z Bezką, noga w dziurze po kostkę, a ja wykręcona w półobrót)- tylko ten jest jako taki. I wstrzymanie oddechu, by nie spłoszyć ptaszora- byłyśmy bardzo blisko, ale film prawie pod słońce.
A to zdjęcie cyknęło mi się na osłodę. Ale ja go jeszcze dorwę i zrobię mu porządne zdjęcia.