Było to ósmego listopada 1971 roku.
"Tego dnia ukazała się czwarta płyta długogrająca Led Zeppelin z piosenką "Stairway to Heaven" ("Schody do nieba"), którą wielu uważa za rockowy utwór wszech czasów, klejnot muzyki rozrywkowej. Kompozycja wokalisty Roberta Planta i gitarzysty Jimmy’ego Page’a to akustyczna ballada, piosenka i ostry rock and roll w jednym. - Połączyłem w całość kilka fragmentów, które powstały osobno. A jedno z kluczowych założeń było takie, że tempo ma cały czas, od początku do końca, rosnąć - opowiadał Page. Recenzent "Rolling Stone" pisał, że to utwór nieśmiały i poetycki, a "New York Times" zauważył, że "w tym heavymetalowym bałaganie jest wielka sztuka". Utwór nigdy nie został wydany na singlu."
50 lat temu rozpoczęłam naukę w LO o profilu sportowym.
I przebój, i ja, mamy się dobrze.
Jesu, to juz pol wieku?!
OdpowiedzUsuńMoze sie zdziwisz, jako i ja sie zdziwilam, kiedy sobie policzylam, ze ja rowniez zaczelam nauke w liceum w 1971 roku. Musi jestesmy rowiesniczkami ;)
A ja myślałam, że już to ustaliłyśmy. Musi być my rówieśniczki som:)I do kompletu Jaskół:):):):)
UsuńStary, ale jary, nadal dobrze brzmi :-)
OdpowiedzUsuńA kobieta podobno jak wino...
jotka
Ja wolę Deep Purple, no ale ten przebój Zeppelinów cały czas był na szczycie list. Czasem wino stare jest skwaśniałe. Mnie nie grozi ani skwaśnienie, ani zgorzknienie- nie ten charakter.
UsuńTo ja, ja, ja też tak uważam!!
OdpowiedzUsuńKocham ten utwór
Jest skończenie idealny
Zespoły młodości, piosenki z młodości, zawsze stawiane są wysoko. Moja siostra kocha Szczepanika, Przybylska i wszystko w tym stylu z lat jej młodości- mnie one doprowadzają (zawsze doprowadzały, nawet w tamtych latach)do rozpaczy swą ckliwością, naiwnością i przaśnością. Jednak ja jestem bardzo rockowa, hard rockowa i heavy rockowa (oprócz ukochanego bluesa i Chopina). To te zespoły towarzyszyły mi przez całe życie.
Usuń"Schody do nieba" to utwór, który w tamtych latach okazał się wielkim hitem, a teraz okazało się, że hitem ponadczasowym.
I młodzież też to lubi!
UsuńDla mojego rocznika to nie była "czołowa muza", ja Beatlesowa raczej byłam, niemal całe pokolenie różnicy wieku między nami.
OdpowiedzUsuńSerdeczności;)
Beatlesie dla mnie trochę ckliwi, ale owszem, owszem, też się słuchało.
UsuńOj - az sie wstydze napisac ze w 1971 bylam juz po liceum, pracowalam, zamezna i w poczatkach ciazy :(
OdpowiedzUsuńJa tez uwazam Schody do nieba za wielkie dzielo, slucham z przyjemnoscia bo na naszym kanale klasycznych przebojoww niemal codziennie mozna go uslyszec, mam rowniez wlozone w iPod.
Wtedy, te 50 lat temu, bardziej cenilam Rolling Stones niz Beatlesow i tak mi zostalo do dzisiaj z tym ze z Beatlesow to juz calkiem odrzucilam poza moze trzema utworami a Led Zeppelin lubie do dzisiaj.
Przy okazji dodam ze o tych czasach mysle jako o czyms co sie wydarzylo komu innemu, niby pamietam a nie odczuwam, jakos terazniejszosc stepila ta dawnosc.
Rolling Stonesi też fajni. Wtedy fascynowali mnie też The Doors. Najpierw słuchałam tego na tranzystorze, wyłapując zachodnie stacje, a potem kupiłam adapter i pocztówki dźwiękowe. Kto by pomyślał, jaki sprzęt wtedy był i jaka marna jakość odtwarzania, ale się słuchało i nie marudziło.
Usuń