Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.

„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway

11 czerwca 2012

Strefy


Grają. Francuzi z Anglikami. Remis 1:1 i chyba tak już zostanie. Nie zamierzaliśmy oglądać EURO, ale jakoś tak wyszło, że kibicujemy. Tym razem Francji, chociaż i w Anglii jest rodzinka. Na szczęście tę drugą w ogóle zwycięstwo Anglików nie interesuje. I dobrze. Za oknem kursują do gniazda, uwitego na kracie obok ramy, kosy. Cały czas z żarełkiem w dziobach. Młode są żarłoczne. Straszne głodomory. Na górnym tarasie, w gnieździe zrobionym w małej podstawce na doniczki (pokazałam zdjęcia), też wykluły się młode muchołówki. Korci mnie, żeby popstrykać im fotki, ale boję się spłoszyć rodziców ptasich. Nie będzie sesji. Ważniejszy jest dla mnie spokój małych upierzonych. To już chyba ostatnie lęgi. Młode kosy z poprzedniego plączą się pod nogami, próbują fruwać, a stare uczą je wyciągać dżdżownice z trawnika. Przezabawne widoki. W ogrodzie mokro. Wycinam, przycinam różne „naddatki” na krzewach, bo odchwaszczać nie można. Powoli zbliżają się wakacje. No i dobrze, bo już mnie moli.
Strefa kibica

Ukraina- Szwecja
i inne strefy




08 czerwca 2012

Same cudności


Na początek to



Cudne dwa naszyjniki. Dostałam od Anabell. Wielkie dzięki Anabell, po otwarciu koperty zatchnęło mnie z wrażenia. Oba śliczne, ale w tym seledynowym (niebieskim?) zakochałam się od pierwszego spojrzenia. No i zaraz, już, natychmiast chciałam go założyć. Taaaaaaaaaa, jak mówią moje dzieci? „Mami, trochę techniki i zaraz się gubisz”. Kręcę zapinką w jedną stronę…nic…kręcę w drugą stronę… nic. Daję Jaskółowi….kręci…nic… no fajnie, jak to włożyć na szyję? Nagle Jaskół oderwał i… jasne- stare melepety, to jest magnes. Naprawdę pierwszy raz spotkałam się z takim rodzajem zapinki.
No i EURO. A jakże…
Na tę okoliczność, Jaskół  wytarabanił mały, stary telewizor z szafy, postawił na stole, na tarasie, coś tam pokombinował i…urządził sobie strefę kibica na wolnym powietrzu. A ja mam podsłuch :) piwko, ciepły wieczór, obłędny zapach z ogrodu… ummmmm… Pachnie cały świat: irysy, goździki, piwonie, czarny bez i jaśmin. A na dole w lasku wydziera się jeszcze spóźniony drozd.
Irysy 

05 czerwca 2012

Studium komara


No i leje. Leje i jest w miarę ciepło, chociaż w domu raczej marznę przy kompie. Wczoraj trochę przepaliliśmy i powietrze w domu złagodniało. Powoli finisz w pracy. Niemniej teraz mnie goni. Zaliczenia, wpisy, testy a po drodze referowanie z etapu „radosnej twórczości”.
Studium komara, którego zwłoki znalazłam na blacie pomocnika w kuchni. Były takie ładne, że nie mogłam sobie odmówić sesji…Potem „pofrunął” między kwiaty…






03 czerwca 2012

Rude młode

Kiedy ją zobaczyłam na brzozie, szczęście moje było przeogromne. Tym bardziej, że od paru dni płoszę sroki a dzisiaj przegoniliśmy z ogrodu młodego jastrzębia. Wstrętne rozbójniki liczą na łatwy łup. Pełno teraz jajek i piskląt w gniazdach. No i niedorostki rude też są smacznym kąskiem. Stare pokazują się na trawniku, między grządkami, czasem przelecą po tarasie i w ogóle nie zwracają na  wielkie istoty uwagi. Młoda gniewna, kiedy zorientowała się, że ją obserwujemy, obfukała, obcukała nas gwałtownie, obtuptała, oprotestowała. Potem zaczęła skakać po gałęziach. Szło jej to trochę niezdarnie, ale radziła sobie.