Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.

„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway

piątek, września 06, 2024

O pałacu, który już nie istnieje (Świerklaniec)

 

Do Świerklańca pojechaliśmy głównie obejrzeć wystawę chartów, w tym psy od Tomka. Do tego czasu oglądałam Drakulę tylko na zdjęciach i jak tylko nadarzyła się okazja, by psa zobaczyć w realu, postanowiliśmy pojechać na wystawę. Pałac i park w Świerklańcu, choć godne uwagi, zeszły na drugi plan.

Niestety, upał pokrzyżował nam wszystkie plany- upał i mój kręgosłup, który jest w dosyć lichej kondycji. Dłuższa jazda, choć w bardzo wygodnym samochodzie oraz dłuższe stanie, powodują, że ból robi się nieznośny i koniecznie muszę wtedy położyć się, usiąść itp. Wprawdzie Jaskół dźwigał w plecaku krzesełka rozkładane, ale to oczekiwanie na pokaz Drakuli, powodowało, że nie potrafiliśmy się zdecydować, czy ma sens te krzesełka wyjmować i rozkładać. No i tak przez dwie godziny, na przemian, raz spacerowałam, raz  stałam, a pokaz chartów szkockich przesuwano i przesuwano. No i ten nieziemski upał też robił swoje. W końcu zdecydowaliśmy się przeprosić Tomka, pójść do samochodu z zamiarem powrotu do domu. Zresztą on tak był przejęty wystawieniem psa (bardzo mu na tej trzeciej „pałce do korony” zależało) i skupiony na psie, że nie mieliśmy sumienia absorbować go naszymi osobami. W samochodzie, po ochłonięciu od upału, stwierdziliśmy, że może jednak tego parku trochę obejrzymy, a jak nie park to przynajmniej Pałac Kawalera. Pojechaliśmy na drugi parking, mieszczący się obok tego obiektu. Na szczęście (cholerny upał) znajdował się on (parking, pałac zresztą też) przy alei, pod starodrzewem i był w cieniu. 

Najpierw o pałacu Donnersmarcków, który została zbudowany z wielkiej miłości do francuskiej „kurtyzany” Blanki de Paiva. Wielka miłość, romantyczna śmierć i na końcu lekki horror.

Według mnie, była to niezwykła kobieta, z charakterem, świetnie radząca sobie w czasach, kiedy kobiety uważano za nic. Warto o niej przeczytać *

Posłuchajcie o historii, związanej z powstaniem pałacu**.

 


Równocześnie z budową pałacu, założono park na 250 hektarach. Park powstał na mokradłach.

„W 1865 roku berliński architekt, Gustaw Mayer, opracował projekt nowego założenia parkowego, wzorowanego na angielskim Hyde Parku, z charakterystycznymi polanami i swobodnie rozlokowanymi grupami drzew. W przestrzeń wkomponowano liczne rzeczki, kanały i stawy z kamiennymi mostkami, a specjalnie zaplanowane dywany kwiatowe tworzyły taras, który prowadził z pałacu do przystani wodnej. Całości dopełniły żeliwne rzeźby i fontanna autorstwa cenionego francuskiego rzeźbiarza, Emmanuela Fremieta (autora m.in. paryskiego pomnika Joanny D’Arc czy rzeźb w Ogrodzie Luksemburskim). Są to walczące ze sobą zwierzęta: jeleń i niedźwiedź, pelikan i ryba, koń i lwica, struś i wąż. Dziełem tego artysty jest też fontanna przedstawiająca trzy gracje trzymające kulę ziemską. Znany z otwartości na nowinki techniczne hrabia Guido von Donnersmarck cały park oświetlił lampami zasilanymi biogazem (!).” Więcej o historii parku w linku pod tekstem***

Pałac kawalera został wybudowany na początku XX wieku z myślą o gościach, odwiedzających rodzinę Donnersmarcków.**** Był to nowocześnie ( jak na ówczesne czasy) i bogato wyposażony w wszelkie wygody dom. Często gościł w nim cesarz Wilhelm II, który przyjeżdżał do Świerklańca na polowania.


Herb Donnersmarcków

Na frontonie pałacu jest napis „Memento vivere”- „Pamiętaj o życiu”, zachęcający gości do hedonistycznej postawy. 

Z całego kompleksu pałacowego w Świerklańcu, który nazywano „Małym Wersalem”, pozostał tylko  Pałac Kawalera. Po II wojnie go odrestaurowano i obecnie mieści się w nim trzygwiazdkowy hotel.

Po II wojnie zniszczono również stary piastowski zamek z okresu średniowiecza.**

Wracając do naszej „wyprawy”- w Pałacu Kawalera, znajduje się kawiarenka, gdzie kupiliśmy lody, bo co, jak co, ale ja sobie lodów nie odmawiam. To jest chyba jedyna słodycz, której nie potrafię się oprzeć. Lody, jak lody- dobre, ale bez specjalnych och! i ach!

Przed pałacem ruch, poruszenie, podjeżdżają samochody, wystawione stoły. Na sztalugach pani wiesza fotografie, na których widać ogromny pałac, fragmenty parku itp. Podchodzimy i pytam, czy mogę filmować, bo myślałam, że to wystawa malarska, a ja tam wolę wiedzieć, co mi wolno. Nie każdy artysta pozwala na filmowanie czy fotografowanie swoich wytworów. Owszem, mogłam (film się nie udał, skasowałam), a miła pani opowiedziała nam w skrócie historię pałacu Donnersmarcków, historię miłości Guido Donnersmarcka do Francuzki i jeszcze o tym, co się stało z pałacem po wojnie- o żołdactwie ruskim, które strzelało do figur w fontannach, o tym, że wywleczono z grobowca ciała ostatnich Donnersmarcków i do tych ciał strzelano… o rany…. że na rozkaz peerelowskich władz górnicy podłożyli ładunki pod ruiny pałacu i go wysadzili- cegły rozszabrowano, resztę możecie usłyszeć na filmie (warto go obejrzeć w całości, jednak). A potem przeszliśmy do współczesności i dowiedzieliśmy się, że przed Pałacem Kawalera rozpoczyna się właśnie Geburstag Kołocza. Cudnie… Zaś niedaleko pałacu, rozpoczynały się dożynki. Jedząc lody słyszeliśmy pierwsze piosenki śpiewane na full- niezły rock grano… biedne psy… wystawa jeszcze trwała. Ponieważ pani musiała coś tam komuś pomóc, rozstaliśmy się z uśmiechami, zrobiłam jeszcze kilka zdjęć i poczłapaliśmy do samochodu. A upał sobie trwał w najlepsze.

 Pełen folklor -Geburstag Kołocza


* https://www.tarnowskiegory.info/2021-02-14-11-22-25

** https://dziennikzachodni.pl/smutna-historia-nieistniejacego-zamku-i-palacu-w-swierklancu-kiedys-zachwycaly-dzis-prozno-ich-szukac/ar/c7-17487889

*** https://www.slaskie.travel/poi/3848/park-palacowy-w-swierklancu

****https://slaskie.travel/culturalheritage/3416/palac-kawalera-w-swierklancu

wtorek, września 03, 2024

Ostatnia "pałka" w koronie została zdobyta.

 Deerhound chart  szkocki- Drakula, zdobywca wszystkich możliwych nagród na polskich wystawach chartów.


 Wpis na Facebooku

42 Sighthound Club Show - Świerklaniec (O/Chorzów), 31.08.2024

Grand Champion Pl, Ch. Pl, Ch. Lt, Club Winner 2022, Club Winner 2023, FCI Euro Sighthound Winner 2022, Poland Winner Kielce 2022, Poland Winner Sopot 2023, Poland Winner Katowice 2024,

Crufts Q' 2024, 2025

🏴󠁧󠁢󠁳󠁣󠁴󠁿Dew DRAGON DRACULA 🏴󠁧󠁢󠁳󠁣󠁴󠁿❤️

Excellent, BOB, CAC, Club Winner

Judge: Mrs. Bogusłława Szydłowicz-Polańczyk (PL)

Najlepsza Głowa, Najlepszy Ruch

Judge: Mrs. Bogusłława Szydłowicz-Polańczyk (PL)

Specjalne podziękowania dla Pani Agnieszki Pilot Piłat za wspaniały pokaz OLIVE w porównaniu 💖

Dziękuję za pomoc i wspaniałe towarzystwo Darii, Monice, Małgosi i Agacie. 💖

Zdjęcia dzięki uprzejmości Pola Ef i Agata Smyczek


 

 



W wystawie brała udział również Oliwka.

Dla Oliwki podarunek od nieznanego darczyńcy 

I jeszcze Wam kogoś przedstawię- ona też z hodowli Tomka

Wpis na Facebooku

Aż trudno uwierzyć że ma już rok😍MAHSHEREN Montifica, wyjątkowa osobowość, prawdziwa księżniczka zachwyca nas każdego dnia. Figlarna, czasem uparta jak na saluki przystało, zgrabna jak gazela i prześliczna❤.

Jej wyjątkową urodę doceniono także na wystawach - zdobyła już tytuły Championa Szczeniąt PL, Młodzieżowego Championa PL, w sobotę na Klubowej Wystawie Chartów w Świerklańcu oceniona jako najlepsza🏆 z trzech pokazywanych w klasie suczek (sędzia Åge Gjetnes (NO), w niedzielę na FCI ECSHS otrzymała lokatę 2/4 (sędzia Marion Marpe (DE).

Obyś zawsze była tak radosna i szczęśliwa kochana dziewczynko

Chart perski saluki


Pozycja "wystawowa- pełna prezentacja.

 

Z hodowli Tomka są również Whippety, moje ulubione sarniookie charty.

Zdjęcia z Facebooka






niedziela, września 01, 2024

Proszę państwa, to nie żart, proszę państwa, to jest chart.

Wczoraj niespodziewany wyjazd do Świerklańca na wystawę psów, a przy okazji  w planie zwiedzanie parku pałacowego.

Do parku wjechaliśmy zgodnie ze wskazówkami kolegi- hodowcy psów, które w nim wystawiał (parking dla hodowców). Park bardzo rozległy, w nim piękny starodrzew, rozsłonecznione polany, rowy i strumyki zarośnięte dzikimi krzewami i tatarakiem. Tyle zobaczyłam. Dlaczego nie więcej? Ano zaczynał się straszliwy upał, a my przyjechaliśmy głównie zobaczyć psy.

Psiarze rozłożyli swoje małe namioty, po obu stronach rozległego trawnika, pod starymi drzewami, w cieniu.

Psy koło nich, apatyczne, znudzone, ze zrezygnowaniem poddający się ostatnim zabiegom. Spokój, nawet duży spokój, jak na tak dużą ilość psów. Czasem któryś zaszczekał, czasem zaskomlał, czasem słychać było warkot. Nie było czuć ekstra miłości do tych psów. Właściciele uspakajali je, ale jakoś tak… obojętnie? Nie było głasków, pocieszających poklepiwań, czułych słów. To przecież od razu widać, kiedy ktoś kocha swojego psa. A tu taka jakaś profesja, rutyna. Psy też karne, wiedziały, o co chodzi. 

Na ogromnym trawniku taśmami wymierzone wybiegi. Koło każdego tablica z godziną wystawy i rasami psów, które mają na placu stanąć.

 Kiedy dotarliśmy, wystawa już trwała. Trochę czasu zajęło nam znalezienie kolegi z psami. Okazało się, że wystawa Drakuli i Oliwki (rasa Deerhound- chart szkocki) przesunęła się o około pół godziny, potem jeszcze trochę i jeszcze trochę. 

Drakula patrzy na wilczarze, Oliwka ma to wszystko w nosie i śpi.

Drakula, zdobywca wszystkich nagród, jakie można było zdobyć w tej rasie w Polsce, ale zabrakło jednej pałki do królewskiej korony. I oto w oczekiwaniu na nią.
 
Drakula szykowany na wybieg. Wyszli na trawnik w pobliży swojego wybiegu i znów czekanie...10 minut, 20 minut w pełnym słońcu, wahanie- stać, czy pójść pod drzewa do cienia...znów czesanie, układanie sierści, bo to każdy włosek musi leżeć na swoim miejscu. Ucho musi mieć taki a nie inny kształt, a ogon określoną długość i nie sterczeć.

 Wkurzające były te poślizgi czasowe- odkryty teren, na wybiegach ludzie z psami, bez osłony przed palącym słońcem, karnie czekający na swoją kolejkę, a upał rósł i rósł. 

 

Trudno się jednak dziwić, bo w wystawie (klubowej) brało udział 19 ras chartów (czasem po kilka z danej hodowli), a sędziowie przechodzili od wybiegu do wybiegu, w zależności od specjalizacji w rasie. Wystawa ma trwać jeszcze dzisiaj.

Patrząc na to wszystko czułam jakiś smutek-  zaliczenie, odfajkowanie kolejnej wystawy i można handlować psami z rodowodami z rodu takiego i siakiego, po medalistach. Kiedyś siostra miała  rasowego pekińczyka, który zwał się Pan Suzi z Domku Czacza. Domki, przydomki, po ojcu, czempionie, matce... tralalala...złotej medalistce w czwarty pokoleniu, dziadek był...

Postaliśmy, pogadaliśmy, ale mój kręgosłup zaczął odmawiać posłuszeństwa, a w planie mieliśmy jeszcze pochodzenie po parku. W końcu stanęło na tym, że nie obejrzymy występu Drakuli, a o wynikach kolega da znać. A było o co walczyć, bo brakowało mu już tylko jednej „pałki” do korony, gdyby ją zdobył, wszystkie wystawy na świecie stanęłyby otworem, bez dodatkowych eliminacji. W Polsce ten pies osiągnął już wszystko, co mógł. Wszystkie najwyższe lokaty.

Pożegnaliśmy się i poszliśmy do samochodu, by pojechać na inny parking i obejrzeć  Pałac Kawalera, jeden z  obiektów z zespołu pałacowego Donnersmarcków, który ostał się po II wojnie. Niestety, ogromny główny  pałac został zniszczony. Ale o tym w następnym poście.

 Charty, charciki.

Charciki włoskie.

Charty perskie. Gdzieś mi mignął przechodzący, ale nie zdążyłam zrobić mu zdjęcia. One mają jedwabisty długi włos na uszach i ogonie.

Szary Wilczarz irlandzki

Wilczarze

Chart hiszpański

Charty rosyjskie

Whippety- delikatne charty o spojrzeniu smutnej sarny.

Chart egipski- pies faraona


 Chart afgański

W "kominie", by mu się "fryzura nie zburzyła.



Było jeszcze sporo rodzajów chartów po drugiej stronie trawnika, gdzie już nie poszliśmy.Tak naprawdę, to miałam trudność rozróżnić niektóre gatunki, ponieważ były bardzo podobne do siebie. Delikatne, smukłe, eteryczne.

Dla mnie różniły się tylko wysokością, i ewentualnie długością sierści, a dla znawców pewnie wieloma innymi szczegółami.

Więcej informacji o tej wystawie:

https://fcicharty.zkwp-chorzow.pl/

P.S. Proszę nie piszcie o pseudo hodowlach, bo to nie na moje nerwy- czytam, wiem.

Ja jestem przeciwna hodowlom dla zysku, ale by utrzymać daną rasę i by te hodowle były na jakimś cywilizowanym poziomie, takie wystawy, certyfikaty, wymogi, muszą być.

Poza tym, rzecz (pies, kot, koń), jest tym cenniejsza i bardziej się o nią dba, im więcej pieniędzy za nią się zapłaci. Tak to, niestety, działa w tej materialistycznej rzeczywistości.