Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie.
„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.” – Ernest Hemingway
niedziela, października 14, 2018
poniedziałek, października 08, 2018
Taka sobie mała mysz
Na
tarasie pojawiały się już różne ogrodowe zwierzaki- rudasy, ptaki, gadzinki, a
teraz odwiedziła nas mała mysz. Jest to mysz polna, którą od innych myszy
odróżnia wyraźny, ciemny pasek na jej grzbiecie.
„Mysz,
jak to mysz
Tak mogłoby się wydawać, ale nie do końca można tak powiedzieć. Myszarka polna (Apodemus agrarius), bo pod taką nazwą funkcjonuje oficjalnie, jest zupełnie różna od znanej nam wszystkim postaci myszy. Szara z czarnymi oczami, które błagają o coś. Taki obraz przez lata był nam przedstawiany w różnego rodzaju przekazach, świadomych bądź podświadomych. Na dodatek z reguły stanowi synonim biedy, a także skromności. Rzeczywistość jednak ma się nijak do tego, co przed chwilą napisałem. Zacznijmy od wyglądu. Myszarka polna jest jasnobrązowa z czarnym paskiem na grzbiecie. Oczy czarne i ciało okrągłe z cienkim ogonem niczym sznurek, do którego przymocowano grubą kulkę. Uszy okrągłe, całkiem małe względem reszty ciała. W odróżnieniu od swoich kuzynek, np. myszarki zaroślowej czy myszarki leśnej ma krótszy ogon. Spód ciała od gardła po brzuch o jaśniejszym kolorze – biały bądź szary w zależności gdzie mysz występuje. Osobniki młodociane mają bardziej szare ubarwienie futra, a samice są nieco mniejsze od samców. Waga zwierzęcia może dochodzić do ok. 40 gramów w szczytowych momentach, czyli późnym latem i wczesną jesienią kiedy ssak gromadzi energię do przeżycia zimy. W ciągu jednego tylko sezonu może się wahać między 11 a 40 gramami. A jak duża jest nasza bohaterka? Dorosłe osobniki dorastają do aż 12,5 cm i dużą część z tego stanowi ogon, ten mierzy od 5 do nawet 9 cm. Zatem wnioskując z powyższego myszarka polna polna to naprawdę małe zwierzę. Żyje, jak sama nazwa wskazuje, pośród pól, ale to nie jedyny biotop jaki zamieszkuje. Można ją spotkać także wszędzie tam, gdzie jest mokro, czyli łąki, bagna, mokradła oraz inne tego rodzaju obszary są jej domem. Żywi się roślinami – nasionami, korzeniami, a także owadami, głównie larwami, bo te są tłuste i bogate w tłuszcze niezbędne do przeżycia, zwłaszcza tak małego organizmu. Wiedzie dzienny tryb życia, a większość dnia spędza na poszukiwaniu pokarmu. Skład diety zmienia się wraz ze zmianą pory roku, a co za tym idzie, mysz zjada to, co w danym sezonie jest najłatwiej dlań dostępne. W końcu na zdobycie danego pokarmu lepsza okazja może się nie przytrafić.”
Tak mogłoby się wydawać, ale nie do końca można tak powiedzieć. Myszarka polna (Apodemus agrarius), bo pod taką nazwą funkcjonuje oficjalnie, jest zupełnie różna od znanej nam wszystkim postaci myszy. Szara z czarnymi oczami, które błagają o coś. Taki obraz przez lata był nam przedstawiany w różnego rodzaju przekazach, świadomych bądź podświadomych. Na dodatek z reguły stanowi synonim biedy, a także skromności. Rzeczywistość jednak ma się nijak do tego, co przed chwilą napisałem. Zacznijmy od wyglądu. Myszarka polna jest jasnobrązowa z czarnym paskiem na grzbiecie. Oczy czarne i ciało okrągłe z cienkim ogonem niczym sznurek, do którego przymocowano grubą kulkę. Uszy okrągłe, całkiem małe względem reszty ciała. W odróżnieniu od swoich kuzynek, np. myszarki zaroślowej czy myszarki leśnej ma krótszy ogon. Spód ciała od gardła po brzuch o jaśniejszym kolorze – biały bądź szary w zależności gdzie mysz występuje. Osobniki młodociane mają bardziej szare ubarwienie futra, a samice są nieco mniejsze od samców. Waga zwierzęcia może dochodzić do ok. 40 gramów w szczytowych momentach, czyli późnym latem i wczesną jesienią kiedy ssak gromadzi energię do przeżycia zimy. W ciągu jednego tylko sezonu może się wahać między 11 a 40 gramami. A jak duża jest nasza bohaterka? Dorosłe osobniki dorastają do aż 12,5 cm i dużą część z tego stanowi ogon, ten mierzy od 5 do nawet 9 cm. Zatem wnioskując z powyższego myszarka polna polna to naprawdę małe zwierzę. Żyje, jak sama nazwa wskazuje, pośród pól, ale to nie jedyny biotop jaki zamieszkuje. Można ją spotkać także wszędzie tam, gdzie jest mokro, czyli łąki, bagna, mokradła oraz inne tego rodzaju obszary są jej domem. Żywi się roślinami – nasionami, korzeniami, a także owadami, głównie larwami, bo te są tłuste i bogate w tłuszcze niezbędne do przeżycia, zwłaszcza tak małego organizmu. Wiedzie dzienny tryb życia, a większość dnia spędza na poszukiwaniu pokarmu. Skład diety zmienia się wraz ze zmianą pory roku, a co za tym idzie, mysz zjada to, co w danym sezonie jest najłatwiej dlań dostępne. W końcu na zdobycie danego pokarmu lepsza okazja może się nie przytrafić.”
Teraz
czekam, kiedy na taras wdrapie się jeż
środa, października 03, 2018
Cud natury- pereł lśnienie...
Pierwsza seria zdjęć z babiego, zroszonego lata, przeszła jak burza przez blogi, to teraz ja mogę pokazać swoje zdobycze:)
"Pajęczyna
tkana zamgleniami
bystrzynami sprawnie przewiązana
wierzchołkami wzniesień ozdobiona
kroplogłosem w brzasku rozedrgana. (...)"*
bystrzynami sprawnie przewiązana
wierzchołkami wzniesień ozdobiona
kroplogłosem w brzasku rozedrgana. (...)"*
"Cud natury - pereł lśnienie,
podszept światła, odprysk tylko
wyłowiona nuta nieba
z tęczy barwnej cienką żyłką.
To jak czystość spojrzeń dziecka,
lustro wody o poranku,
w którym tkwi potęga ognia
wraz z mądrością tkwiącą w ziarnku.
A to pulsujące drżenie,
przepych bezszelestnych nici,
daje odczuć piękno świata
tak, by dzień udany chwycić."**
"Zaświeciła na trawach rosa;
blask ogromny na ziemię się przelał;
pierzchły chmury i zniżyły się niebiosa
jak srebrny, przydymiony kandelabr."
***
Autorzy wierszy
* Adam Sosna (2006)
https://poezja.org/utwor/52799-paj%C4%99czyna/
** Maryla, http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/rosa-na-pajeczynie-355654
*** K. I. Gałczyński,http://www.zlote-mysli.blue-world.pl/wiersz/konstanty-ildefons-galczynski/zaswiecila-na-trawach-rosa/sort,title,ASC/
wtorek, października 02, 2018
A tak w ogóle to....
Kto może kierownikowi kina
zabronić wyświetlić taki, czy inny film? Czytam, że w kolejnym mieście, w kinach, nie będzie można zobaczyć filmu „Kler”.
Uważam, że niedopuszczanie do projekcji jest kompletnym idiotyzmem, bo kino
straci- nie będzie opłaty za bilety, a ludzie i tak w ostateczności obejrzą film
w Internecie. Dziwię się też mieszkańcom tych miast, bo należałoby „wymusić” na
decydentach projekcje. W końcu to jest film dla ludzi, mieszkańcy z podatków
utrzymują i kina, i decydentów. Zastanawiam się, kiedy do ludzi dotrze, że to
oni mają władzę nad „władzą”, to oni są naprawdę tymi, od których zależy
wszystko to, co dzieje się w danej miejscowości. Idą wybory, może „lud” się ocknie.
XXX
Piękny to czas przed
wyborami samorządowymi. Walka na obiecanki zacięta. Komentarze „przeciwników”
wycinane. Hejt na całego. Od miesiąca czytam, oglądam- dowiaduję się takich
rzeczy, które, być może, nigdy nie wyszłyby na światło dzienne. Tu, w powiecie,
gminie, wsi. Obecna burmistrz wpuszcza fotki z odbierania jakichś nagród, dyplomów-
świetnie, ale nijak to się nie przekłada na realne problemy w gminie. Jej pierwsza
kadencja była w miarę dobra- sporo zrobiła. Druga kadencja- burmistrz wygrała,
bo nie miała kontrkandydata- opierała
się głównie na pracy mieszkańców gminy „pod patronatem burmistrza”. Jej rola
najczęściej ograniczała się do przecinania wstęg, kwiecistej mowy i uśmiechu a’la
Zalewska. Jej inwestycje takie trochę nieprzemyślane (np. siłownia pod chmurką,
ale żadnego zabezpieczenia przed prażącym słońcem w lecie), rozbabrane,
niedokończone, byle powiedzieć, że to i to zrobiła. Poza tym, w pierwszej
kadencji startowała z listy SLD, teraz nie ma uroczystości kościelnej, na
której zabrakłoby burmistrz, nie ma uroczystości świeckiej, by nie był tam i
produkował się ksiądz, o przepraszam, co najmniej dwaj księża- proboszcz i
pastor. Taka sobie pchła szachrajka, co to mizdrzy się do chłopów bez
zachowania powagi urzędu. Z jej etyką też jest coś nie w porządku. Jako szef
dyrektorów szkół, dopuściła, by jeden z nich, po burzliwym romansie ze swoją
nauczycielką (romans odbywał się również na terenie szkoły), zwolnił ją dyscyplinarnie,
kiedy sprawa się wydała, wykorzystał tym samym stanowisko służbowe, sam nie
poniósł żadnych konsekwencji. Jak tak,
to ja mam w nosie babę, która w ten sposób zarządza gminą.
XXX
Pada deszcz, spokojne, bez
szału. Potrzebny był, bo ostatnie dni bardzo ciepłe i słoneczne, a ziemia potrzebuje
przed zimą dużo wody. Szpaki nadal wyczekują momentu splądrowania bluszczu.
Gołębie nie czekają, obżerają z owoców jarząby. Nie widzę już na niebie jaskółek,
czyżby odleciały? Gołąb wędrowny jeszcze jest w ogrodzie. Wieczorem odezwała się
płomykówka- straszny wrzask, taki jakby zwierzęcia, które coś atakuje. Dla
pewności puściłam sobie głos płomykówki na YT, Dokładnie to samo. No to
odwiedzają nas już trzy gatunki sów- puszczyk (pójdźka), płomykówka i uszatka
ze swoim pohukiwaniem.
Trochę fotek.
Szpacza horda szykuje się do ataku- pierwsza połówka
druga połówka
Na jesień przylatuje do ogrodu sporo srok. Przez całe lato pojawiają się sporadyczne, a we wrześniu okupują ogrodowe drzewa sporym stadkiem. To jest ulubiona ptasia latarnia- taki przystanek w drodze z pól do ogrodu. Zbyt późno zorientowałam się, że na lampie siedzi tym razem sroka. Zdążyłam jej zrobić dwie fotki. Na tej drugiej ma genialną sylwetkę- przypomina mi ona biegacza w trakcie startu lub baletnicę.
Usiadła na wysokiej sośnie. Tylko to zdjęcie było w miarę udane.
A tak w ogóle to: „…nuda,
panie, nuda…”
Subskrybuj:
Posty (Atom)















