Czytam, czytam, ciągle czytam. Aktualnie kończę 5. tom kryminalnych przygód patomorfologa Seweryna Zaorskiego i policjantki Kai Burzyńskiej. Autor? Oczywiście Remigiusz Mróz. Tak się składa, że lubimy jego kryminały i mamy w domu różne serie tego autora. Można się śmiać, można wybrzydzać- a fe, kryminały? Mroza? To już nie ma lepszej literatury?😧 Owszem jest- kryminały Bondy😄😄😄. Też lubimy i też mamy kilka serii jej kryminałów.
A „lepsza literatura”? No czyta się również. Uwaga, to nie są recenzje książek- nie lubię pisać recenzji, nie chce mi się pisać porządnej recenzji i na tym poprzestanę, dlaczego NIE. To są moje osobiste dygresje, odnoszące się do przeczytanych (wszystkich jakie tu przedstawiałam, przedstawiam i będę przedstawiać) książek.
I tak- „Galicja” Normalna Daviesa- piękne wydanie z elegancką obwolutą. Tym razem Davies pisze bardzo przystępnym językiem. Czyta się to z przyjemnością, ale jak to bywa w pozycjach tego autora, tekst jest naszpikowany datami, nazwami, nazwiskami, stopniami wojskowymi, tytułami szlacheckimi itp. do wypęku- przeczytałam cięgiem dwa rozdziały i musiałam wziąć głęboki oddech, czyli odłożyłam książkę, by mi się wszystko nie pomieszało. Wrócę do niej niebawem. Jedno jest pewne- taką porcję historii, w jednym kawałku, wszystkich ziem, należących do cesarstwa austriackiego (w tym Galicji Wschodniej) mało gdzie znajdziemy.
Druga pozycja to „Dzieje
Księstwa Cieszyńskiego” Michaela Morysa- Twarowskiego. Zanim jednak kupiłam tę
książkę, przeczytałam inną pozycję tegoż autora: „Barbarica. Tysiąc lat
zapomnianej historii ziem polskich”. Chciało by się, aby pozycje historyczne
były pisane w sposób, w jaki to robi Morys- Twarowski. TO SIĘ CZYTA tak, że nie
ma się ochoty oderwać od książki. Bez przynudzania, ze swadą, sporą dawką humoru, po prostu nowoczesna książka historyczna.
Wracamy do Księstwa Cieszyńskiego oraz osoby, która spisała jego dzieje: Morys- Twarowski pochodzi z bardzo starej rodziny, osiadłej we wsi niedaleko Cieszyna. Czyli mówiąc po tutejszemu "jest stela". A jak jest stela, to pewnie chęć poznania oraz przedstawienia historii ziemi, na której się urodził, była wielka, bo książka rzetelnie to odzwierciedla.
Jedna z jej recenzji zawiera takie słowa: „Synteza Dziejów Księstwa Cieszyńskiego ma charakter w znacznym stopniu nowatorski: Michael Morys- Twarowski nie stroni od stawiania kontrowersyjnych pytań, prowokuje do dyskusji nad niektórymi zagadnieniami. Wszystko to jednak mieści się w rygorze warsztatu naukowego historyka, jest mocno osadzone w doskonale mu znanych źródłach i literaturze.” (prof. dr. hab. Idzi Panic- historyk).
Dopisałam autora recenzji, bo znam profesora, byłam jego studentką i wiem, że jest wymagający- byle jakiej pozycji by nie przepuścił jako recenzent. I w pełni zgadzam się z panem profesorem, że ta książka jest warta przeczytania nawet, jeżeli ktoś raczej historią Księstwa Cieszyńskiego jest mało zainteresowany. Dodam jeszcze, że dzieje Księstwa poznajemy od czasów rządów pierwszych cieszyńskich Piastów po rok 1920, kiedy to Księstwo, podzielone między dwa państwa- Polskę oraz Czechosłowację, przestało istnieć. Przestało istnieć także, jako piękna historyczna i administracyjna całość, miasto Cieszyn (podzielone na pół granicą na Olzie).
No dobra, było strawa dla ducha i była też strawa dla ciała.
Dalej eksperymentuję z kuchnią azjatycką. Ostatnio zrobiłam Stir fry z kurczakiem po chińsku.
Stir fry to tradycyjna chińska technika gotowania. Jej głównym założeniem jest smażenie składników potrawy na bardzo gorącym tłuszczu w głębokiej patelni zwanej wokiem. W ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać wyjątkowy smak i konsystencję smażonego mięsa czy warzyw. Metoda ta polega na krótkim smażeniu składników w bardzo wysokiej temperaturze przy jednoczesnym mieszaniu. Do przyrządzania posiłków techniką stir- fry używa się właśnie woka, bo dzięki smażeniu w nim danie podgrzewa się równomiernie i łatwiej je podrzucać.
Wrzucamy do woka najpierw mięso, a po paru minutach warzywa. Składniki muszą być pokrojone w kawałki identycznej wielkości i, ze względu na szybkość smażenia potrawy, muszą być przygotowane wcześniej. Potrawę cały czas mieszamy półkolistym ruchem całej patelni
Składniki:
- 30 ml oleju sezamowego.
- 2 piersi z kurczaka,
- chińskie mrożone warzywa na patelnię,
- 20 dag makaronu ryżowego- nitki,
- 1 cebula dymka, dałam zwykłą cebulę
- 1 duży ząbek czosnku,’
- kawałek świeżego imbiru (jak duży ząbek czosnku),
- papryczka chilli lub przyprawa chilli (do smaku),
- pół pęczka szczypiorku,
- grzyby Mum opcjonalnie
- 1 łyżka sosu ostrygowego,
- 1 łyżka sosu sojowego,
- 20 g. ziaren sezamu do posypania gotowego dania.
Wykonanie
Wcześniej- namoczyć grzyby Mum, kiedy napęcznieją, gotować 15 minut, odcedzić, pokroić w kawałki.
1. Makaron ryżowy zalać wrzątkiem i trzymać w nim około 5 minut. Potem odcedzić.
2. Pokroić w małą kostkę mięso kurczaka, posolić.
3. Drobno posiekać imbir, czosnek dymkę i szczypiorek.
4. Zagrzać wok, potem rozprowadzić po nim olej sezamowy (olej powinien być również na ściankach woka- używam specjalnego pędzla).
5. Na rozgrzany wok wrzucić mięso i smażyć je, mieszając, do białości.
6. Do mięsa dodać posiekane: imbir, cebulę, czosnek, szczypiorek, smażyć 1 minutę, ciągle mieszając.
7. Dodać warzywa i grzyby Mum oraz szczyptę przyprawy chilli. Nie przestawać mieszać.
8. Dodać sos sojowy, sos ostrygowy i całość mieszać, aż sosy zgęstnieją.
9. Na koniec dodać ugotowany makaron ryżowy i mieszać tak długo, aż makaron wchłonie sosy. W razie potrzeby można dodać trochę wody i sosów- według smaku.
Gotowe danie posypać ziarnem sezamu i posiekanym szczypiorkiem.
Uwaga:
- grzyby Mum mocno powiększają swoją objętość w wodzie. Do jednej potrawy potrzeba ich niewiele,
- włożyć potrzebną nam ilość grzybów do gorącej wody i moczyć przez około 20 minut,
- namoczone grzyby należy gotować przez 15 minut,
- ugotowane grzyby wystudzić i pokroić na kawałki- wielkość według uznania.
Makaron ryżowy:
- powinien być wrzucany do wrzątku, a nie do zimnej wody, by nie zaczął nią nasiąkać jeszcze przed gotowaniem. Liczy się również sama ilość wody. Dlatego właśnie garnek do gotowania makaronu to taki świetny wynalazek. Jeśli wody jest za mało, pęczniejący makaron zacznie sklejać się już w garnku.
- przyjmuje się proporcję, że na 10 dag suchego makaronu ryżowego, potrzebny jest 1 litr wody. Do gotującego się płynu należy dodać także szczyptę soli i wymieszać roztwór, a następnie ściągnąć naczynie z palnika i umieścić w nim makaron- trzymać go we wrzątku około 6 minut (czas trzymania makaronu we wrzątku zależy od jego grubości). Zresztą zawsze można wyjąc jedną nitkę i zobaczyć, czy już jest miękka,
- na koniec, miękki makaron ryżowy należy odcedzić na sicie i starannie opłukać zimną, bieżącą wodą. Proces ten zapobiega klejeniu się makaronu,
- chińska tradycja mówi, że makaronu nie należy łamać- według starochińskiego przesądu długie nitki makaronu miały zapewnić jedzącego zdrowie i pomyślność. Dlatego chińscy kucharze zalecają gotować makaron ryżowy w całości w wysokim garnku. Nie mam wysokiego gara, toteż połamałam makaron wierząc, że chiński przesąd mnie nie dotyczy.
Do kurczaka z makaronem ryżowym podałam surówkę z selera z ananasem oraz marchewką (odpowiednio przyprawioną) oraz sos miętowy.
P.S. Wycięłam całą moją dyskusję z komentatorem- anonimem, który podpisał się Przechodzień.
Po jego zachęcie zajrzałam na strony, do których się odniósł, przeczytałam kto zacz, polecane przez niego osoby i doszłam do wniosku, że nie chcę mieć do czynienia z antysemitą i nacjonalistą, jakim się ów Przechodzień okazał. A mój blog nie jest do propagowania antysemickich autorów, rzekomych historyków, po prostu wrednych gadzin.
Zablokowałam opcje komentowania przez anonimy- wybaczcie ci, którzy tylko tak wchodzili. Każdy może założyć konto w Google i komentować pod nickiem.
Jotko, komentuj moje posty u siebie, ja ci tam na te komentarze odpowiem.





.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)







































